Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Reakcje na getto ławkowe

Bobiku, getto ławkowe zostało usankcjonowane zarządzeniami wielu rektorów polskich uczelni – ale byli ludzie, których zachowanie zmniejsza nam dziś poczucie niezawinionego wstydu. Znalazłem cztery takie głosy, wszystkie te osoby związane były z ówczesną lewicą. Do trzech podpisów podpiąłem linki do skromnych o nich wpisów z Wikipedii; Wacław Szumański, adwokat z procesu brzeskiego, nawet tak drobnego wpisu nie ma.

Teksty leżą na stronie 80 wydania z października 1937 roku pisma Głos Gminy Żydowskiej. Można je znaleźć albo w (nienajlepszym) formacie tekstowym albo w formacie djvu. Czytaj z ulgą, że nawet w tym tak smutnym czasie ktoś bronił honoru Polski. Nie była to perorująca o honorze skrajna prawica.

Nawiasem, notka Wikipedii o Józefie Zawadzkim zbyt litościwie zapomina mu ważne w jego życiu zadekretowanie getta ławkowego na Politechnice Warszawskiej.



Głosy światłych Polaków

Prof. dr Mieczysław Michałowicz 

„Wolno Jego Magnificencji Panu Rektorowi, jako wybranemu przez nas, profesorów, gospodarzowi, mieć w tej sprawie swoje zdanie. Ale wolno też senatorowi Rzeczypospolitej Polskiej, który przysięgał na Konstytucję, przestrzegać przepisów.

Skoro Pan Bóg nie wahał się włożyć duszy Swego Syna w ciało Se- mity, to nie jest ludzką rzeczą rozstrzygać, kto jest lepszy, a kto gorszy.

Wiem, że semici są nieszczęśliwi jak roślina pozbawiona swego naturalnego podłoża, ziemi, rzucona przy drodze. Wierzę, że w Palestynie, gdzie teraz pali się ziemia pod nogami i krwią trzeba ją okupywać, nastąpi ich odrodzenie. Póki Konstytucja nie jest obalona, to ja nie będę jej obalał.

Mówię to jako wierny obywatel Państwa i w sumieniu swoim chcę zostać wiernym chrześcijaninem". 


Prof. dr Zygmunt Radliński: – „Uważam wszelkie pomysły getta oraz hece antysemickie za szkodliwe. I chciałbym zwrócić uwagę w tej sprawie na jeden zasadniczy i niesłusznie, moim zdaniem, niedoceniany moment. Muszę podkreślić mianowicie szkodliwość antysemityzmu dla obronności kraju. Przecież my w ten sposób stwarzamy sobie 3 miliony wewnętrznych wrogów. To na wypadek wojny może mieć duże znaczenie. Byłoby bardzo dobrze, żeby zainteresowały się sprawą antysemityzmu władze wojskowe, bezpośrednio w tym zainteresowane”. 


LISTY OTWARTE DO PANA PROF. DR JÓZEFA ZAWADZKIEGO REKTORA POLITECHNIKI WARSZAWSKIEJ

Swym „zarządzeniem ławkowym” zdobyłeś smutną sławę rektora szkół akademickich w Wolnej Polsce, który pierwszy uległ presji warcholskich żywiołów nacjonalistycznych wśród studentów powierzonej Ci Uczelni, żywiołów, w przekonaniu każdego rozumnego obywatela Polski, wywrotowych, bo szerzących zamęt w dziedzinie poświęconej zdobywaniu przez młodzież wiedzy, potrzebnej krajowi i Państwu.

Przez stworzenie „getta” w polskiej szkole akademickiej pierwszy przyłożyłeś rękę do wzbudzenia wśród kulturalnych narodów Zachodu krzywdzącego Polskę podejrzenia, że przestała ona już do nich należeć.

Twoja małoduszność w pojmowaniu obowiązków, jakie piastowana przez Ciebie godność wkłada na przedstawiciela nauki, zmusza mnie, Twego ciotecznego brata, do tego, by odtąd przestać Cię uważać za swego krewnego, a, jako Polaka, europejczyka i niezależnego pisarza, do przesłania Panu, Panie Rektorze, wyrazów mego szczerego i głębokiego oburzenia. (–) Wacław Rogowicz


Kontynuując wywody listu otwartego kol. Wacława Rogowicza do p. Zawadzkiego pragnę podkreślić, iż p. Zawadzki przed 19 laty łącznie z niżej podpisanym i innymi był w zarządzie Zjednoczenia Stronnictw Demokratycznych.

W lokalu Zjednoczenia tego 10 listopada 1918 roku późnym wieczorem miała miejsce w obecności niżej podpisanego i paru innych członków zarządu i dr Zawadzkiego – pamiętna scena spotkania Marszałka – wówczas brygadiera – Józefa Piłsudskiego z Marszałkiem – wówczas ministrem wojny Rządu Lubelskiego – Rydzem Śmigłym.

Po żołnierskim powitaniu Marszałek Piłsudski zwrócił się w obecności kilku osób do Marszałka Rydza Śmigłego z prostym oświadczeniem: „Mam pewne projekty co do dnia następnego (11 listopada 1918 r.), nie wiem jednak, jak się do tych projektów ustosunkuje Pan Minister Wojny Rządu Lubelskiego”.

Na to Pan Marszałek Rydz Śmigły powstał na baczność i oświadczył głosem mocnym i donośnym: „Komendancie, jestem Twoim żołnierzem i zawsze nim zostanę”.

Bezpośrednio po tym Marszałek Piłsudski oświadczył: „To mi sytuację znacznie upraszcza”.

Potem Marszałek Piłsudski z Marszałkiem Rydzem Śmigłym przeszli do lokalu sąsiadującego z lokalem Zjednoczenia (Szpitalna 1, gdzie dziś „Gazeta Polska”), lokalu prywatnego, zajmowanego wówczas przez dr Białobrzeskiego. Konferencja w cztery oczy trwała parę godzin. Wszyscyśmy czekali na jakiśkolwiek rezultat konferencji. Rezultat ten sprowadził się do oświadczenia Marszałka Piłsudskiego po wejściu z Marszałkiem Rydzem Śmigłym: „sprawa jest na razie załatwiona, o rezultacie dowiecie się panowie jutro”.

Jutro to był 11 listopada 1918 r. – historyczny dzień rozbrojenia Niemców.

To nasze wspólne wspomnienie – panie rektorze – z przed lat 19-tu.

Od tego czasu widywałem Pana rzadko. Dochodziły mnie wieści, zawsze pochlebne dla Pana.

I oto „zarządzenie ławkowe”, które niewątpliwie – zdobędzie Panu smutną sławę w Wolnej Polsce.

Odstąpił Pan z taką łatwością od sztandaru demokracji, – dał się Pan porwać sztandarom „korporacji akademickich”, – które przecież w porównaniu z wielkim sztandarem demokracji są bibułkowymi chorągiewkami, którymi bez obudzenia uśmiechu politowania bawić się mogą z powodzeniem bezzębne niemowlęta.

Mam prawo moralne wytknięcia Panu zdrady sztandaru demokracji, gdyż pod tym sztandarem walczę niezmiennie od lat 35, – od ław uniwersyteckich, które Pan obecnie postanowił przeselekcjonować, a przez to „przyłożył Pan rękę do wzbudzenia wśród kulturalnych narodów zachodu krzywdzącego Polskę podejrzenia, że przestała ona już do nich należeć” – jak to słusznie zaznacza w swoim liście kol. Rogowicz.

Wstyd, Panie Rektorze, b. demokrato”. (–) Wacław Szumański

wtorek, 16 listopada 2010, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/11/16 02:42:12
Dziękuję, andsolu, za dbałość o moje samopoczucie. Rzeczywiście, po przeczytaniu powyższego już mi trochę lepiej. ;)
-
2010/11/16 03:03:30
Dear Dog, I'm your man.
-
2010/11/16 05:44:23
Było kiedyś w Wyborczej, Markiewicza "Prawi ludzie w nieprawych czasach (I, II)"

Granicę przyzwoitości wyznaczał wtedy chyba botanik Szafer (cytuję):
Na Uniwersytecie Jagiellońskim rektor Władysław Szafer, skądinąd zdeklarowany antysemita, za radą Estreichera zgodził się wyznaczyć indywidualne miejsca, ale tylko studentom Polakom, którzy sobie tego życzyli. Protestującym bojówkarzom odpowiedział: "Żądać miejsca dla siebie nie jest sprzeczne z wolnością akademicką, żądać wyznaczania miejsca dla innych studentów jest niezgodne z wolnością akademicką i nigdy do tego nie dopuszczę".
-
2010/11/16 23:21:13
@kwik, bardzo cenne nawiązania. Bo ten zacytowany Szafer jak i Michałowicz najprzypuszczalniej byli z tych chrześcijan, którzy wiedzieli, że to Żydzi nam naszego Pana i tak dalej - ale nawet mając jakieś nienajprostsze filozofie wyjściowe wcale nie musieli dotrzeć do nieludzkich przekonań o bliźnich i o społeczeństwie. Ech, jak ja bym chciał cywilizowanej Frondy, godnego czytania i rozumienia Dziennika, chrześcijańskiego Rydzyka... A bo co, nie można sobie pomarzyć?