S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Most polsko-brazylijski

Micha³ Babilas napisa³ komentarz do mego wpisu o brazylijskich wyborach – czy te¿ do ca³ego cyklu uwag o brazylijskiej sytuacji politycznej – ale Blox wyst±pi³ w roli cenzora, decyduj±c, ¿e jest to spam. Mam o tym odmienne zdanie i mam nadziejê, ¿e moje przekonanie zwyciê¿y w tej utarczce ze ¼le zrobionym programem. Oto jego tekst.

No, skoñczy³ siê horror polityczny na miarê Czwartej Brazylii, a co najmniej Drugiego Cesarstwa. Dziêkuj±c za wysi³ek sprawozdawczo - komentatorski (w ¶wiecie wspó³czesnej krytyki teatralnej nazywa siê to obserwacja uczestnicz±ca) planowa³em dorzuciæ kilka uwag w trybie komentarza. Blox nie lubi gadulstwa (wordpress i blogspot s± mu bardziej wyrozumia³e), st±d wysy³am Ci je listowo.

W dawnych czasach alternatywa by³a czytelniej zarysowana. Potencjalny wyborca zagl±da³ w otch³añ swojej duszy, odpowiada³ sobie na kilka podstawowych pytañ i do wygenerowanego w ten sposób wzorca przymierza³ kandydatów czy ich ugrupowania. Teraz tych dawniejszych ró¿nic nie ma, zosta³y zast±pione przez nowe, zupe³nie nieoczywiste i nie podlegaj±ce racjonalnemu rozbiorowi. Tak naprawdê, ¶wiat polskiej polityki daje siê opisaæ równaniem (skoro goszczê na blogu matematyka): PO = PiS - JK (przy SLD d±¿±cym asymptotycznie do zera i Palikocie podniesionym do potêgi zerowej). Ca³e z³o pochodzi z wymy¶lania tego, czym ró¿ni± siê od siebie obie partie na P. Skoro w zasadzie na p³aszczy¼nie gospodarczej czy obyczajowej jest prawie identycznie, to trzeba jako¶ pokazaæ wyborcy albo ¿e „prawie robi du¿± ró¿nicê”, albo ¿e ró¿nicê tê znajdzie na nieodkrytych jeszcze l±dach. £atwiej jest zagraæ na emocjach ni¿ rozumie, wiêc st±d mamy „zbrodniê w znaczeniu potocznym”, „kondominium” i wszystkie banialuki m¶ciwego kurdupla, który „duby smalone bredzi, a lud rozumowi blu¼ni”. Z drugiej strony za¶ nieszczery ¿al, ¿e Niesio³owski i inni harcownicy zerwali siê z postronka - choæ oczywi¶cie odpowiedzialno¶æ za rozchwianie emocjonalne znacznej czê¶ci spo³eczeñstwa spoczywa niemal jednoosobowo na prezesie.

Z zainteresowaniem (ale i z ¿alem) przeczyta³em ostatnio wywiad Agnieszki Kublik z profesorem Rados³awem Markowskim, który obmy¶li³ sobie co¶ w rodzaju apartheidu w stylu federacyjnym („skoro JK i jego zwolennicy ¿yj± w rzeczywisto¶ci alternatywnej, w której PiS wygrywa wszystkie wybory bez wzglêdu na ich wynik, to mo¿e wygrod¼my dla nich jaki¶ fragment Polski, w którym bêd± mogli sobie tê alternatywn± rzeczywisto¶æ wdra¿aæ” – to nie jest dok³adny cytat, ale w miarê precyzyjne omówienie). Smutne takie wywieszenie bia³ej flagi w moim imieniu. Poza tym gdzie¶ siê trzeba dogadaæ ³atwiej jednak na poziomie bardzo lokalnym („w tym roku dofinansujemy naukê hiszpañskiego w gimnazjum oraz remont trotuarów za¶ w przysz³ym pielgrzymkê do Smoleñska”) ni¿ na gór szczycie („pan prezes bêdzie prezydentem od ¶rody do soboty, w niedzielê prymasem, w poniedzia³ek autorytetem moralnym, a wtorek wolny na snucie teorii spiskowych i wystêpy w radiu ojca dyktatora”).

Ciekawe jest te¿ spektrum postaw jakie obecnie przyjmuje lewica w Polsce. Nota bene, wbrew no¶nemu ale fa³szywemu cytatowi („kto za m³odu nie by³ socjalist±, ten na staro¶æ bêdzie ¶wini±”) uwa¿am, ¿e do luksusu g³oszenia lewicowych pogl±dów trzeba sobie spokojnie (i przede wszystkim finansowo) dorosn±æ, co zreszt± na w³asnym przyk³adzie praktykujê. Sztandarowy chardonnay socialist polskiej blogosfery (WO) zdradzi³ idea³y rewolucji na o³tarzu konsumpcjonizmu i wzywa³ do glosowania na Komorowskiego, nawet siê szczególnie nie kryguj±c i nie krzywi±c na mniejsze z³o. ¦rodowisko Krytyki Politycznej (tym ¶wiat³em, nie do koñca odbitym, ¶wieci merlot marxist nameste) czê¶ciowo siê zach³ysnê³o efemerycznym wynikiem plastusia Napieralskiego, w znacznej jednak czê¶ci podjê³o flirt z PiSem, wychodz±c zapewne z za³o¿enia, ¿e wszystko jedno kto nie wypowie konkordatu, nie rozwi±¿e komisji maj±tkowej i nie wyprowadzi religii ze szkó³, a radykalizm prezesa i jego pretorian bêdzie ³adniej komponowa³ siê z terrorem sankuilotów, który nieuchronnie po nim nast±pi.

A teraz, Andrzeju, pytanie kontrolne. Czy po og³oszeniu wyników wyborów Serra oznajmi³, ¿e on jest prawdziwym ich zwyciêzc± (in pectore), a Dilma wygra³a tylko dziêki g³osom og³upia³ych wykszta³ceñców z du¿ych miast, których dziadkowie wprowadzali abort i komunizm w Brazylii?

Odpowied¼ na pytanie. Serra per procurra marrtwi siê, ¿e teraz walec parrtii PT po opozycji przejedzie (refleksja, która go nie k³opota³a gdy przez d³ugie lata by³ w rz±dz±cych grupkach) i ¿e przemienno¶æ grup u w³adzy jest dobra dla demokracji (ditto).

poniedzia³ek, 01 listopada 2010, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/11/01 23:37:19
Niebywa³y potencja³ w±tków zawartych. Szkoda by³o tego na Dzieñ Nie¿ywych, utonie w milczeniu, obawiam siê. A szkoda.
-
2010/11/02 00:12:30
Czyli zgadzasz siê, ¿e nie spam? Uff, to mamy 2x1 (Ty i ja przeciw Bloksowi).
-
2010/11/02 06:33:05
A bo tez moze jednak warto sie przeniesc z bloxa?

BTW: jakkolwiek glupio by to nie zabrzmialo, gratuluje Brazylii wyboru Dilmy :)))
-
2010/11/02 08:02:23
@telemach: niebywa³y potencja³ w±tków

Niewykorzystany.
-
2010/11/02 09:02:10
To co, teraz brakuje ju¿ tylko Gruzina rz±dz±cego Rosj±?
-
2010/11/02 09:40:23
Jednakowo¿ flirt Krytyki Politycznej z PiSem to chyba tylko ¿arcik Michalskiego, Dunin (dowcipkuj±ca wcze¶niej w wywiadzie dla Rzepy o obiedzie z Kaczyñskim) stanowczo dementuje:
www.krytykapolityczna.pl/Opinie/CowieABR/menuid-1.html

Wiem st±d:
nameste.litglog.org/2010/10/ruchy-tektoniczne-zeitgeistu
-
2010/11/02 12:39:00
@Nameste: claro que si. Zupe³nie niewykorzystane. A poznajemy na marginesie, przypadkiem. Co doprowadza mnie do spostrze¿enia, ¿e (doskona³y) komentolist Micha³a Babilasa, to w zasadzie pierwsza (widziana przeze mnie) spokojna i wywa¿ona (oraz) zwiêz³a analiza aktualnego stanu polskiej choroby od dawna. Tzn.w sieci rozumianej szeroko wiele jest szumu, politykierskiej piany amatorskiej i semizawodowej - nie ma jednak tego co zrobi³ MB w swej skierowanej do Brazylii korespondencji. Zwiêz³ej krytyki ca³ego obrazu. Jest dla mnie znamienne i zrozumia³e, ¿e nie zamie¶ci³ tego tekstu na swoim b³ogu, te¿ bym tego na jego miejscu nie zrobi³. Pprowadzi to (jednak) do smutnych konkluzji. Jest gdzie powiedzieæ, jest komu powiedzieæ, wiadomo co powiedzieæ i s± s³uchacze. A mimo to siê nie mówi. Ciekawy fenomen.
-
2010/11/02 14:21:14
Telemachu, mo¿e siê nie mówi tak zwiê¼le ;), ale z podobnymi obrazami sceny politycznej jednak ju¿ siê w polskiej publicystyce spotyka³em, chocia¿ nie jestem w tej chwili w stanie sypn±æ cytatami. Choæ oczywi¶cie, im wiêcej osób widzi nago¶æ króla, tym lepiej dla rzeczywisto¶ci, wiêc ka¿dy rozs±dny tekst warto dostrzec i pochwaliæ. :-)
A ciê¿k± chorob± polskiej polityki wydaje mi siê nie tylko rozk³ad stron w równaniach i brak prawdziwej opozycji, ale i negatywna selekcja "materia³u ludzkiego", jak równie¿ niemal kompletny brak my¶lenia propañstwowego, chocia¿ niemal ka¿dy polityk gêbê sobie nim wyciera.

Na zdradzenie Bloxa z £otrpressem ju¿ andsola namawia³em, ale wykaza³ siê bardzo silnym morale. :-))
-
2010/11/02 18:03:40
Nino, w gratulacjach dla Brazylii nie widzê niczego g³upszego ni¿ w jakichkolwiek innych gratulacjach. Po prostu przesy³asz znak, ¿e mi³y jest Ci ten obrót spraw, a z moich pisanek wiesz, ¿e i dla mnie jest on mi³y.

O ¶ci¶niêtym w prawym k±ciku widmie polskiej my¶li politycznej mam do dodania uwagê mog±c± mieæ s³odki zapach dla trolli, ale szybko i sprawnie sobie z tym poradzê, gdyby (niestety) trzeba by³o. Otó¿ czê¶ci± wduszenia tam jej dla dora¼nych zysków, dla prywaty a nie pro publico bono, by³o wpisanie w prawo w 1998 roku jakich¶ andronów o "zbrodniach komunistycznych". Oblepianie roztworów ideologicznych i administracyjnych piszczelami z dopiskiem "dotkniêcie grozi ¶mierci±" ma oczywisty rodowód w Norymberdze. Splot interesów pozwoli³ jednym mordercom s±dziæ innych morderców postanawiaj±c o morderczo¶ci grup i instytucji, zamiast os±dzaæ konkrety. Powieszono zbrodniarzy nieu¿ytecznych w dalszej grze i powiedziano, ¿e by³o to dobre.

Ogl±dn±³em niedawno film o Jaruzelskim. Opluwaj±cy go tzw. historycy traktowali przymiotnik "komunistyczny" jako dowód zbrodni, czyli byliby wy¶mienitymi pomocniczymi prokuratorami Andrieja Wyszynskiego. Takie bzdury s± mo¿liwe w atmosferze kompletnego zatrucia wra¿liwo¶ci politycznej. I bez opuszczenia kurtyny robi siê drwinê z my¶lenia. Jak kto¶ z KP to zbrodniarz, a jak z Opus Dei to obywatel godny szacunku, a czasem i ¶wiêty. Szanta¿ dzia³a tak dobrze, ¿e oznajmienie w miejscu publicznym "episkopat to zdrajcy ojczyzny i agenci Watykanu" jawi siê samobójczym wychyleniem, jesli nie przestêpstwem narodowym.

Je¶li wyczyny czê¶ci akolitów wydaj± wyrok na ideologiê, to dominikanie, jezuici i wiêkszo¶æ ugrupowañ chrze¶cijañskich musi byæ natychmiast zakazana jako zbrodnicze ugrupowania. Je¶li idea ¿yje swoimi walorami, niezale¿nie od chorych umys³ów, które do niej doszlusowa³y, to komunizm, anarchizm i najrozmaitsze odmiany socjalizmu maj± prawo do ¿ycia i g³oszenia swoich ewangelii.

I czyni± to w normalnym ¶wiecie, czyli prawie wszêdzie poza dyktaturami i Krajami My¶lowego Bigosu Wyznaniowego.
-
2010/11/02 21:57:32
@Bobik:

"ale z podobnymi obrazami sceny politycznej jednak ju¿ siê w polskiej publicystyce spotyka³em"

Ja te¿. Ale równie¿ nie mogê sobie przypomnieæ gdzie. Ciekawe, prawda?
Mnie zauroczy³a zwiêz³o¶æ i prostota opisu. MB zawar³ w krótkim tek¶cie opis lasu. Ja znajdujê w publicystyce (zak±³adaj±cej prawdopodobnie, ¿e las jest oczywisto¶ci±) du¿± ilo¶æ opisów poszczególnych drzew. Babilasowy list u¶wiadomi³ mi, ¿e las wcale tak± omnipotentn± i powszechn± wizj± nie jest. Wcale nie.
-
2010/11/02 22:07:15
@andsol: Istotnie, "odchylenie trockistowskie " funkcjonowa³o dok³adnie na tym samym piêtrze perwersyjnej nieomal-logiki. Ale to mo¿e dostrzec jedynie ten, kogo wystarczaj±co d³ugo szarobura prasa karmi³a wstêpniakami o "zbrodniach imperialistycznych i kapitalistycznych". Co mog³o byæ punktem wyj¶cia do refleksji dotycz±cej "ogólnej teorii idiotyzmu", ale, jak siê potem przekonali¶my - wcale nie musia³o. Mo¿e warto przypominaæ wci±¿ od nowa?
A troll mo¿e (chyba) niestety, miejmy nadziejê siê zg³osi. Gdyby siê nie zg³osi³, zawsze mo¿esz ponie¶æ iskierkê na psychiatryk i tam wychowankowie Paw³owa zadbaj± ju¿ o rezonans, Tylko czy Ci na tym zale¿y?
-
2010/11/04 16:00:48
Podrzucam link do Bendyka ze wzglêdu na ocenê charakteru zmian epoki Luli.
-
2010/11/04 17:23:42
Dziêki, nameste, zawsze-æ to ciekawe przeczytaæ jak ¶wiat³e umys³y potrafi± oceniæ panoramê z innego kontynentu bez potrzeby znajomo¶ci szczegó³ów. My¶lê, ¿e autor przyniós³ spore zdumienie ludziom wiedz±cym o geografii ostatnich brazylijskich wyborów, no bo wymienia dwa brazylijskie miasta z po³udnia, w których mia³a nast±piæ odmiana jako¶ci ¿ycia (przez uczestnictwo w kulturze) za rz±dów Luli - a to s± w³a¶nie te miejsca, gdzie Serra wygra³ z kandydatk± Luli - Dilm±. Warto wiêc rozebraæ na szczegó³y te zwroty, gdzie mówi on o Brazylii:

W Polsce dokona³ siê proces odwrotny do tego, z którym mamy np. do czynienia w Brazylii za rz±dów Luli. Zrozumiano tam, ¿e nie da siê zlikwidowaæ wykluczenia ekonomicznego bez w³±czenia ludzi poprzez kulturê. Na tym polega ca³a rewolucja latynoamerykañskaw miastach takich, jak Bogota, Medellin, Kurytyba czy Porto Alegre nie rozdaje siê biednym worków z pieniêdzmi. Pomaga siê im odzyskaæ godno¶æ i podmiotowo¶æ w³a¶nie przez uczestnictwo w kulturzewówczas maj± oni szansê zacz±æ odbudowywaæ swoje ¿ycie.

Niewiele wiem o Kolumbii, ale co do reszty, wy³±czaj±c Bogotê i Medellin, mo¿na przypuszczaæ, ¿e na wej¶ciu by³y jakie¶ dane, ale do wyj¶cia dotar³ tylko ideologicznie motywowany be³kot.

Na po³udniu te¿ jest bieda. Ale biedny z po³udnia bierze pracê na poziomie 2 zarobków minimalnych (ponad 1000 reali, czyli 1700 z³) i sprawdza, czy jest tam zagwarantowany szereg ¶wiadczeñ (bilety na dojazd, piecz±tka w karcie pracy, urlop), a w Nordeste we¼mie cokolwiek poni¿ej zarobku minimalnego, bez dokumentacji i bêdzie szczê¶liwy, ¿e ma na jedzenie. Na ogl±d globalny problemów Brazylii trzeba byæ specjalist± albo doktrynerem.

Piêkne s³owa o godno¶ci i kulturze sugeruj±, ¿e nie chodzi tu o specjalistê.

Trochê konkretów: w Kurytybie kilka kolejnych rz±dów (nie PT) zdo³a³o zdyscyplinowaæ komunikacjê. Nie wydaje siê du¿o? Có¿ je¶li kto¶ potrzebowa³ 6 biletów dziennie i 5 godzin na dojazdy do pracy i powroty, a teraz wystarczaj± 2 (zintegrowane) bilety autobusowe i 2,5 godziny, to jego ¿ycie bardzo zmieni³o siê. Tam pieni±dze nie dop³ynê³y, wrêcz odwrotnie, zwalczanie szmuglu z Paragwaju obciê³o ostro dop³yw poprzez nielegalne ¼róde³ka.

W Porto Alegre, owszem, miejska administracja PT przed laty (typowy przyk³ad) w regionie pe³nym faweli odpali³a olbrzymi teren sieci super-hipersamców za darmo, ale pod prostym warunkiem: urbanizacja ca³ego otoczenia. I ludzie nie ruszaj±c siê z domu przestali mieszkaæ w faweli a znale¼li siê w przyzwoitej dzielnicy klasy ¶redniej.

Uczciwa administracja publiczna, kultura ¿ycia (¿e nie zipie siê z wycieñczenia o 22:00, potrzebuj±c wstaæ o 4:00) - zgoda. Ale chyba nie o tym autor mówi.

Natomiast w Nordeste nie trzeba by³o "worków z pieniêdzmi" i chodzi³o o kulturê jedzenia codziennie a nie dwa razy w tygodniu - dziêki temu, ¿e trójka dzieci zamiast przynie¶æ z ¿ebraniny na ulicy razem 10 reali teraz id± razem do szko³y, tak ucza siê oraz jedz±, a rodzice dostaj± za to stówê miesiêcznie, a mo¿e i talony na gaz (13 kg butla gazu = 40 reali - miesi±c skromnego gotowania), paczkê z wiktua³ami i jakie¶ inne malutkie dodatki. Kilkana¶cie milionów ludzi dziêki tym ma³ym kwotom odzyskuj±c podmiotowo¶æ w³a¶nie przez uczestnictwo w akcie codziennego spo¿ywania posi³ków, mog³o zacz±æ organizowaæ swoje ¿ycie, szukaæ pracy, bez potrzeby prostytuowania córek czy wysy³ania synów na ¿ebry.
-
2010/11/04 20:53:21
@andsol: dziêks, liczy³em w³a¶nie na konfrontacjê z konkretami. Choæ, z drugiej strony, Twój komentarz daje siê poniek±d uzgodniæ ze sloganami Bendyka przez proste przesuniêcie granic pojêcia kultury.
-
2010/11/05 08:58:28
@nameste, @andsol:
I tutaj przypomnia³ mi siê bardzo brodaty dowcip z puent± "zmieñ granice ca³kowania".
-
2010/11/05 20:44:19
@babilas: to zabawne, zawsze przy tym dowcipie zastanawiam siê nad wymiarami "scenicznego szeptu"