|
Blog > Komentarze do wpisu
Koniec świata i nwd(6,15)
Podobno Majowie nie przewidzieli nam Trzech Króli 2013 – łatwo w to
uwierzę, nie tylko z powodu ich kalendarza ale w ogóle ich alfabetu. W
takim czymś
powinno był łatwe zapisanie przepowiedni „odpadną ci uszy i nogi”
czy „kośćmi twoimi śliwki strącane będą” – opowiedzenie w nim
jaki jest zapach konwalii czy opisanie lotu motyla wydaje się trudniejsze.
Wiem, że to może być przesąd, ale przesądem jest też pomysł, że światy
są połączone mostami, że okrągłe dźwięki odpowiadają okrągłym literom a
słowa opisujące barwne przedmioty same jakoś barwnie się przedstawiają.
Przesąd czy nie, krasnoludki są na świecie i bezustannie oczekujemy od
symboli, że uchwycą jakoś ducha rzeczy. Na głowie orła rysuje się koronę, choć
kołtun bardziej by był stosowny.
Podobnie jest z symbolami matematycznymi, lecz gorzej jest z jakością, bo nie ma
tu zespołu grafików z agencji reklamowej a jest jakiś typ zazwyczaj mający na
bakier z historią malarstwa, który w pośpiechu dorabia znaczki do swoich pomysłów. Jak dobrze sobie natęży fantazję, to swe cudo nazwie
„pudełkiem drugiej kategorii” i oznaczy go symbolem K2.
Dlatego z dużym zainteresowanie oddałem 40 minut Johannesowi Küsterowi
na jego wykład , bo widać było, że
mówił o swoich solidnych przemyśleniach i wszystko trzymało się kupy. W
dobrym sensie.
Zawarty tam rys historyczny poduczył mnie paru szczegółów. Na przykład,
nie wiedziałem, że przedstawiając w roku 1557 świetnie dziś znany symbol
równości, Robert Recorde miał jasną motywację: wprowadzę parę
równoległych, bowiem żadne dwie rzeczy nie mogą być równiejsze –
ani tego, że świetny symbol Iversona z 1962 roku na część całkowitą liczby
(funkcja „podłoga”,
pisałem tu o niej) był zręcznym
ulepszeniem starego nawiasu kwadratowego wprowadzonego 154 lata wcześniej
przez Gaussa. Ale w gruncie rzeczy kulminacją wykładu była propozycja
wprowadzenia ważnego i potrzebnego symbolu, czy raczej pary symboli,
których obecną niezgrabność zna każdy ze szkoły. Chodzi o okropne skróty
nwd(a,b) i nwm(a,b), wyglądające inaczej prawie w każdym języku.
Proszę popatrzeć jak sensownie autor wykładu do tego podchodzi:
Rzecz stanie się powszechnie używana gdy dystrybucje fontów matematycznych będą miały te nowe typy nawiasów (Küster wyprodukował je w Metafont, trzeba je sobie przyswoić) i gdy zacznie się używać tych symboli w praktyce w rozmowach. Do czego serdecznie zachęcam, bo im mniej jest zgag w matematycznej notacji, tym łatwiejsza o niej rozmowa. A robiąc reklamę temu pomysłowi nie mam jak przegrać, widać przecież, że ten pomysł to jest samograj. czwartek, 11 listopada 2010, andsol-br
TrackBack
Komentarze
aenigma89
2010/11/11 12:18:20
A mnie ten zapis razi, bo jest dwuznaczny i mało praktyczny. Takie skrzywione coś jest podobne do zbyt wielu już istniejących symboli. Dopóki to jest w czcionce, to jeszcze w porządku, ale zadań matematycznych raczej nikt nie kaligrafuje, a i czytelność pisma wielu osób pozostawia wiele do życzenia i bardzo szybko z tych znaczków wyjdzie nie wiadomo co (prawdopodobnie jakaś hybryda jedynki, siódemki, bliżej nieokreślonego nawiasu, sufitu, podłogi, ... - niepotrzebne skreślić). O pomyłkę dość łatwo, a nie ma się co łudzić, że wszyscy nagle zaczną pisać czytelnie, bo wprowadzono nowe symbole.
2010/11/11 14:43:28
O, to wreszcie mamy ostry konflikt ideologiczny. To jak będzie, na kosy czy na krzyże?
Cóż, Twoje racje nie będzie łatwo obalić, ale... Podobna jest sytuacja z \langle, \rangle od produktu wewnętrznego, niedbała notacja na ogół nie wygląda odmiennie od mniejszy, większy. Chyba nie ma na to rady. Tłum nie nauczył się kaligrafii, lecz przemienił ją w turpografię. 2010/11/12 00:20:33
Hm... okropieństwo.
Ciekaw jestem jak się te schyłkowe półnawiasy wymawia? Autor obiecuje, że się wymawia, wszak. |
|