|
Blog > Komentarze do wpisu
Gdzieś rzeki mają początki
Sympozjum naukowe ta rodzina może robić przy stole po obiedzie. Na przykład,
doktor historii Teresa Machura rzuci parę uwag, historyk Zdzisław Machura
(wieloletni prezes koła Polskiego Towarzystwa Historycznego), jej mąż,
dorzuci coś, syn Warcisław i synowa Halina, też historycy, swoje dopowiedzą
– i można już przygotowywać publikację do druku. A mają ich, osobno i z
innymi historykami, tyle, że ich książki i artykuły wypełnią sporą półkę. To
dopiero entuzjazm. I pracowitość.
O ich książkach i artykułach wiem z Sieci, ale dostępna dla mnie – i
cenna – jest witryna Warcisława Machury, wicedyrektora II LO w Słupsku
(no, po imieniu można było domyślić się, że to Pomorze). To stamtąd, z mowy
miłościwie nam panującego
Aleksandra II, wygłoszonej w Warszawie
w 1856 roku, wyjąłem ten piękny fragment:
[...] wy zaś, arcypasterze, nie spuszczajcie tego nigdy z uwagi, że podstawą
wszelkiej moralności jest religia, i waszym jest obowiązkiem wpajać
w Polaków przekonanie, że ich pomyślność zawisła jedynie od
całkowitego ich zlania się ze świętą Rosją.
(Zgadującym gratuluję sukcesu, a nie było to łatwe, bo jeśli wziąć ducha a
nie literę, to początek trącił jakimś współczesnym polskim politykiem).
Cenna w witrynie jest rozległość przedstawionych oryginalnych materiałów. To
nie jakaś ściąga z datami i komentarzami do wykucia na klasówkę, a prawdziwe
dokumenty, do przemyślenia w niebanalnych zestawieniach. Zerknij choćby na
tę instrukcję
Fryderyka Wilhelma I z 1772 1722 roku –
czytanie takich materiałów zmusza do
poczynienia wielu przewartościowań w tzw. poglądach, które nierzadką są po
prostu wdrukowanymi w mózg politycznie motywowanymi bezsensami, zalegającymi
wnętrze głowy od szkolnych czasów.
To przywodzi mnie do ostatniej na dziś refleksji. W wielu długich i mądrych opracowaniach o Internecie niedostatecznie chyba mówi się o tym, że dzięki temu nowemu środkowi komunikacji następuje odżywanie wielkich tradycji edukacji ze szkół średnich, tak zglajszachtowanej w peerelu. Ambitni i kompetentni pedagodzy mogą znowu odgrywać tę rolę, którą odgrywali ich koledzy przed dwustu laty – promyka sensu i nadziei w mazi nijakości zalewającej kulturalne i pedagogiczne życie narodu. sobota, 06 listopada 2010, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Gość: , 80.50.169.3*
2010/11/06 13:52:55
Tak. Fryderyk był mądry, Aleksander głupi. A polscy panowie? ...Niewinni. W PRL nie znałem ani wypowiedzi jednej ani drugiej. Ale gdzie byli wrogowie wiedziałem.
2010/11/06 14:08:35
A ten Wielki Order Migoczących Słów to pies? Do niego jest dołączony talerz świeżo wyprodukowanego leczo (rzetelnie uprzedzam, że żona producenta uważa, że lekko przesolono). Nie wiem jakie jest w Twojej rasie nastawienie do leczo, ale radzę się spieszyć, za tydzień nie będzie go więcej.
2010/11/06 14:41:48
Ale gdzie byli wrogowie wiedziałem. No właśnie, na przedmurzu to takie naturalne, wroga wypatrywać na okrągło. A jak z przodu go nie ma, to za plecami go odkrywać.
I dookoła jakieś mało warte ludki. Jak nie kacapy i chochoły, to pepiki i szwaby. Jak nie zanurzeni w bałaganie, to do zanudzenia porządni i wyrachowani. I w handle nasza nacja nie mogła się wdawać, bo do tego języki tych gorszych trzeba by było poznać i w negocjacje i kompromisy się wdawać, a negocjacje i kompromisy nie przystoją komuś, kto z natury ma rację i jest lepszością przez Pana namaszczony. A że Pan swego ulubieńca jak Joba ... przepraszam, jak Hjoba traktuje, to dlatego, że jest w tym jakiś wyższy zamysł.
Gość: Wiesiek, ici2.internetdsl.tpnet.pl
2010/11/06 15:17:57
Andsol, pisze:
" dookoła jakieś mało warte ludki. Jak nie kacapy i chochoły, .." Kacap, od kak cap, chachoł od chochoła. Chachoł grit kacap , kacap otwieczajut: chachoł. Objaśnienie pochodzi od Aleksandra Lwowicza R. 2010/11/06 15:26:24
W mojej rasie? Ja mam w sobie taką mieszankę ras, że niemal dla każdej potrawy znajdzie się odpowiedni kubek smakowy. Ale, jak to pies, najbardziej cenię sobie ordery ze sporą zawartością białka zwierzęcego. :-)
Za to od wyższych zamysłów pies woli trzymać się z daleka, bo nigdy nie wiadomo, kiedy kopną.
Gość: prezio, bze218.internetdsl.tpnet.pl
2010/11/06 23:53:28
Z roku 1722. Już myślałem, ze to ten rozebrał Polskaę. 80.50.169.3
|
|
Bez pozytywnych wzmocnień nie da się psa skłonić do tego, żeby za każdym razem brał udział w zgadywankach. ;)