Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Film o Górnym Śląsku

Film „Dwugłowy Smok” (spoiler: bez gołych pań!) jest z 2006 roku, dopiero teraz poznałem go, dzięki konsultantowi Mojego Zespołu Kultury i Nauki, zwanemu Michałem B. Mam dwojakie możliwe nastawienie: martwić się, że nie tylko o matematyce prawie nic nie wiem, ale w wiedzy o ojczystym Kraju jest jeszcze gorzej – albo cieszyć się, że choć z okropnym opóźnieniem, to te czy inne braki w wykształceniu uzupełniam. Później zastanowię się, które z nich ma być oficjalnym i dominującym, w tej chwili nie mam na to czasu, bo muszę oglądać film. Zaskoczenie Windowsem, o, nie wiedziałem, że to taki fajny system operacyjny, co automatycznie przeskakuje do następnej części filmu. No to już coś o Windowsach wiem.

Film ciekawie opowiada o architekturze i w drugiej części (koło 6tej minuty) pojawia się  jeden z tych zaskakujących mnie elementów, który (jak typowy neofita) jak najszybciej chcę przekazać światu. Otóż narrator mówi coś, czego inni (czemu, ach czemu? No, wiem, czemu. Bo to było w Rp II) mi nie powiedzieli:

Dla nowych władz sprawą najwyższej wagi było, by polskość na Górnym Śląsku kojarzyła się z nowoczesnością, z pędem ku górze, z nawiązaniem do amerykańskiego turbo-rozwoju. Dlatego właśnie motyw amerykański szybko stał się wiodącym w urzędniczej propagandzie.

Wybaczam mu nawet obrzydliwy dla mnie rusycyzm „wiodący”, bo takie rzeczy naprawdę warto wiedzieć.

Szkoda, że nie jestem z pokolenia, które będzie uczyło się z programów internetowych, od znających się na swoich specjalnościach ludzi, z dala od zagrzybionych szkół.

poniedziałek, 08 listopada 2010, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/11/08 20:08:51
A jak jest po polsku wiodący? Przewodni, przewodzący czy prowadzący? Wiedzie na manowce też rusycyzm? Tak jak u Sztaudyngera: nie mówi "kot się czai, lecz "kot się herbaci?
-
2010/11/08 20:29:41
Nie dominująca idea, a doraźne wyczucie każe mi się buntować przeciw tym czy innym zapożyczeniom. Czarkowski w Słowniczku najpospolitszych rusycyzmów dopisuje do nich emigranta, podając polskiego wychodźcę. Eeee, emigrant mi nie szkodzi. Ale blok partyjny (szczególnie o solidności kisielu, jak PiS/LPR) rzeczywiście mógłby być porozumieniem stronnictw. Internacjonalizm odpadł bo waniał Sojuzem. Z naruszeniem przepisów chyba za późno walczyć. A w cytowanym zwrocie amerykański motyw nigdzie nie chodził ani nikogo nie prowadził, więc prawdę mówiąc był częsty czy chętnie używany.
-
2010/11/08 20:48:01
Tylko że tu pewnie chodziło o "amerykańskość stała się leitmotiwem urzędniczej propagandy". Ale niemieckiego też się boimy. Pozostaję nieprzekonany.

To imigrant pewnie wchodźca? Istny gieniusz ten Czarkowskij.
-
2010/11/08 21:10:10
No nie... czemu Ty tak o naszym Ludwiku Czarkowskim z Wilna? (czy było ich dwóch, jeden bibliotekarz, drugi lekarz?). Ale imigranta u niego w istocie nie ma.
-
2010/11/08 21:46:37
nie wiem co jest grane, ale moe Safari juz dwa razy w pierwszej czesci "zawiesilo"
dzialalnosc, poczekam do jutra i ponowie ogladanie (moze w pracy? :) )



-
2010/11/08 21:52:53
Faktycznie głupio i brzydko się wyzłośliwiłem. A film ciekawy.

-
2010/11/08 22:58:42
coraz mniej rozumiem z otaczającej mnie stości. Film przedni.
-
2010/11/08 23:22:12
Chyba jednak rozwinę zalążek. Obejrzałem film. Ze smutkiem. Jest dla mnie przygnębiające, że nie można tak było opowiadać o tym regionie wcześniej. I że obecnie jest ten rodzaj patrzenia na historię tak marginalny. d żadnym z tych filmów nie ma komentarzy. Choć tyle można by powiedzieć. Najbardziej jednak zdumiały mnie statystyki: pod 4 cześcią dostrzegłem 26 widzów. Oznacza to, że poza czytelnikami tego bloga nikogo to nie zainteresowało. Niepojęte. Nikogo.
-
2010/11/09 00:11:59
@ tentelemach - u mnie w internecie jest 206 pod czwartą częścią.
-
2010/11/09 00:38:56
Może niejedna osoba wstawiła film do youtuby. A może zero jest takie małe, że aż niewidoczne.

Tak czy inaczej, nawet 2060 odsłon to by było bardzo mało. Ale póki jest dostępne i darmowe, niech żywi nie tracą nadziei.

-
2010/11/09 06:46:33
"Szkoda, że nie jestem z pokolenia, które będzie uczyło się z programów internetowych, od znających się na swoich specjalnościach ludzi, z dala od zagrzybionych szkół."
Nie wystarczy znać się dobrze na czymś, żeby być dobrym tego nauczycielem.
-
2010/11/09 16:49:25
646, 274, 302, 217, moze nie tylko andsola goscie ogladaja i jestem ciekaw czy za lat

ilestam powstana dokumenty o chocby

lh5.ggpht.com/_mN57Au073v0/SHkJuEGnsUI/AAAAAAAANcI/JcQNpvUbXlw/s1152/DSC06859.JPG

Szczecin sam srodek miasta, gratulacje

-
2010/11/09 17:09:34
Rysiu, jak czytałem Coopera o blokhauzach, to jakoś w ten sposób sobie to wyobrażałem.

A co to są te cztery liczby? Nie kojarzę z żadną grą liczbową.

evita_duarte, jasne. Ale oddrzemanie pewnej ilości lekcjogodzin na jakiejś akademii pedagogicznej też z Drzemały nie robi dobrego nauczyciela. Na ogół nauczyciele mają tyle płomienia w sobie co te wdzięczne głosy z 0800.

Selekcja nastąpi. Dobre materiały będą częściej wywoływane niż złe - jeśli będzie system faworyzujący wiedzę a nie odklepywanie litanii z faktami. Wskaż cel, ludzie znajdują najkrótszą drogę. Brak zainteresowania drętwiakami ze szkół jest naturalną reakcją uczniów na zbędność wydzielanych przez nich pleplań. 7letnie dziecko świetnie odróżnia witryny dające dobre wskazówki do gry internetowej od wymądrzania się niegramotnego informatyka. Trzeba tylko pokazać czemu warto rozumieć świat.
-
2010/11/09 22:04:45
gospodarzu, te liczby to licznik kolejnych odcinkow filmu :) tylko to :D
-
2010/11/09 22:13:37
Ach.... dzięki. Chyba rozumiem czemu część 2 miała mniej oglądników niż trzecia - coś się kopnęli z dźwiękiem i może nie każdy potrafi to znieść.
-
2010/11/09 22:53:13
andsol-br
-tylko mądrzy ludzie wiedząc o wiele więcej niż inni - czują ciągły niedosyt i powtarzają stare "wiem,że nic nie wiem" z pokorą. Chylę czoła.
Kiedy nam się wydaje,że wszsytkie rozumy pozjadaliśmy-to powinniśmy się mocno palnąc w czaszkę,nieprawdaż? Powtarzam to młodym kolegom,takim co od razu po studiach są.
Ja tam mam lepiej lub tez łatwiej;)niz Ty... Medycyna uczy pokory , w głowie przewrócic mi sie nie może;)

a co do Śląska. Mimo,iż nie uczyłam się z użyciem programów komputerowych a ze zwykłych ksiązek i (które nadal mam w wiekszym poważaniu niż komputer jednak;)
to smarkaczem będąc - o Powstaniach Śląskich mogłam opowiadac w podstawówce na wyrywki, choc na Gornym Slasku się nie wychowywałam. Ale takie czasy byly,że nas o tym uczono. Ale juz późniejsze losy Górnego Śląska to się gorzej zna-głownie z TV, a poza tym inne rzeczy człowieka pochłaniały...no nie można wiedziec wszystkiego, choc troche żal...
-
2010/11/09 23:16:42
O, to widzę, że matematyka jest częścią medycyny. Bo tu też pokora jest wymuszana bezustannie, zrobić minę "wiem" i odtańczyć taniec zwycięstwa wolno między 2:00 a 2:15 w nocy, a potem trzeba szybko otrzeźwieć.

Nie wiem czemu w moim wykształceniu tak mało było o Górnym Śląsku. Powstańcy ok, to nasza specjalność, choć lepiej pamiętamy tych, co w kuper obrywali, jakoś nie pasuje do Polaka "wygrany powstańca", Gdynia, Dar Pomorza - ale jakoś zanikł z widoku Śląsk. A widzę, że było z czego być dumnym.
-
Gość: TadekKuranda, dynamic-78-8-149-247.ssp.dialog.net.pl
2010/11/10 02:49:09
Ja w sprawie słówka "wieduszczij" i jego kariery w języku polskim.
Na reklamy przeznacza się więcej kasy niż na edukację, dlatego puryści językowi statystycznie krócej żyją niż ludzie "normalni" bo szlag ich trafia z częstotliwością karabinu maszynowego, szczególnie tych, którzy oglądają telewizję.
Reklamodawcy mieli problem ze znalezieniem słówka, które nie stopniowałoby w jakości. Dla przykładu: najlepsze marki, sprawdzone marki, dobre marki, itp. Pojawiło się wiele sugerujące słówko "wiodące". mamy więc teraz wiodące marki, wiodących producentów proszków, pralek, odkurzaczy, itd. Wiodący producent, w tym przypadku, jest pozycjonowany niejako w konkretnym obszarze rynku na poziomie obrotu towarowego a nie jakości produktu. Mówi się w ten sposób, że nasz produkt (np. proszek) należy do klasy popieranych przez "wiodących" na rynku producentów np. zmywarek. Dlaczego tak się mówi? Ano dlatego, że wskazanie kto konkretnie poleca używanie tego proszku wiąże się z koniecznością nawiązania relacji handlowych pomiędzy producentem proszku a producentem pralek. Lepiej jest więc powiedzieć coś ogólnie o producentach pralek wyraźnie obecnych na rynku nie powołując się na konkretne marki.
Z pewnością znalazłoby się jakie inne słówko zamiast tego nieszczęsnego wiodący, jednak pamiętać należy o nawykach z czasów PRL, kiedy do czynienia mielimy z wiodącą siłą, wiodącą ideologią, czy wiodącą partią. Słowa tego rodzaju, są wypróbowane, wyuczone i idealnie nadają się do reklamy ponieważ sugerują coś bez odpowiedzialności mówiącego za to co mówi. W ten sposób może mówić w czyimś imieniu bez pytania go o zgodę, np. przemawiać w imieniu narodu, lub wyrażać czyjąś wolę. Sugeruje również powszechność opinii, której nie można skonkretyzować, ponieważ wiąże ją jakaś wzajemna umowa będąca handlową (lub jakąś inną) tajemnicą.
Takie erystyczne manipulacje stosowane są z powodzeniem również w polityce i w życiu każdego z nas, więc dziwić się nie ma czemu, kiedy nas nie dotyczą bezpośrednio (nie w sensie ogólnym), jednak wątpliwości dopadają nas kiedy zaczynają konkretnie nas dotyczyć. np. kiedy usłyszymy "Z tobą nie da się współpracować - wszyscy tak uważają". Dopiero wtedy wyraźnie widzimy, że ten kto to powiedział jest idiotą bo dobrze wiemy co robimy. Sens ogólny tę logikę gubi. Dlatego pewnie tak chętnie posługują się tym politycy i specjaliści od reklamy i marketingu.
-
2010/11/10 03:18:53
Argument "wszyscy" w postaci "cała grupa", chodzi o grupę studencką, usłyszałem parę razy w protestach przeciw mojemu nieludzkiemu traktowaniu studentów (nie chciałem liczb a wyjaśnienie skąd one spadły do pracy). Natychmiast w takich wypadkach proszę o pokazanie mi dokumentu zaświadczającego, że grupa wybrała osobnika na rzecznika - a gdy się okazuje, że dokumentu brakuje, proponuję, by przed powrotem do kwestii przeprowadzono takie wybory - albo żeby człowiek zmienił formę wystąpienia i zaczął mówić w pierwszej osobie liczby pojedyńczej.
-
Gość: TadekKuranda, dynamic-62-87-248-158.ssp.dialog.net.pl
2010/11/10 09:42:40
Andsolu, To co powiedziałeś przypomina mi logikę więzienną, którą mi wpajano w stanie wojennym. Wynikało z niej, że mówienie "my", "nasze", "nam", itp. jest zabronione, ponieważ zabronione jest powoływanie przez więźniów jakichkolwiek wewnętrznych organizacji. Wolno mówić jedynie za siebie, w swoim imieniu. np. jest mi tu zimno a nie jest nam tu zimno. Powiedzenie czegokolwiek w liczbie mnogiej jest jednoznaczne z ogłoszeniem przez więźniów buntu bo jedynie taka solidarność może być zrozumiała i do celi skierowany zostanie nie więzień funkcyjny od naprawiania okien a oddział pacyfikacyjny z pałami i sikawką strażacką.
Sens ogólny interesował jedynie ubeków bo łatwiej im było przechodzić do poszczególnych członków zbiorowości. np. Poproszę o nazwiska, kto jeszcze konkretnie powiedział, że mu zimno w waszej celi?
-
Gość: , gate.biol.uw.edu.pl
2010/11/10 10:55:41
@ TadekKuranda - wydaje mi się, że była raczej przewodnia niż wiodąca. Tak na szybko znalazłem tylko statut PZPR i jest tam mowa o "przewodniej sile rewolucji socjalistycznej".
-
2010/11/10 16:57:10
Tadku, rzeczesz: To co powiedziałeś przypomina mi logikę więzienną, którą mi wpajano w stanie wojennym. [...] Sens ogólny interesował jedynie ubeków[...] To nośna analogia, ale głębię istoty wydobędzie się lepiej porównując uniwersytet i studentów nie z więzieniem Jaruzela i dzielnymi działaczami, ale z obozem koncentracyjnym ( np. Dachau) oraz Żydami. Wtedy rolę rektora zajmuje Hitler, natomiast tacy pedagodzy jak oddany Ci andsol to są oczywiście kryminaliści esesmani. I w tym wydaniu zdejmuję czapkę z piszczelami, szturcham Cię karabinem maszynowym i pytam chrapliwym głosem w dymie kominów śmierci: dobrze Ci się spało ostatniej nocy?
-
Gość: TadekKuranda, dynamic-62-87-248-158.ssp.dialog.net.pl
2010/11/10 20:23:57
Gościu drogi, Jeśli "przewodnia" to na 100% łączy się z "siłą"! No to co to było z tą "wiodącą lud na barykady"?
-
Gość: TadekKuranda, dynamic-62-87-248-158.ssp.dialog.net.pl
2010/11/11 11:17:51
Andsolu, nie idąc wcale dalej można mówić o jakimś porozumieniu na linii profesor-studenci. Jak w tej ruskiej anegdocie o (bodaj) gubernatorze wizytującym jakiś ukraiński chutor.
- A jak się wam tu żyje chłopy! - kpiąco zakrzyknął do zgromadzonych na środku wsi mieszkańców.
- A dobrze panie, dobrze! - kpiąco odkrzyknęli chłopi.
-
2010/11/11 15:05:10
Tadku, skoro nie wycisnąłeś z siebie przepraszam i brak Ci wdzięcznego przemilczenia w nadziei, że bzdura zostanie zapomniana, wyłożę Ci jak gdybyś naprawdę potrzebował kawy na ławę, bo wydaje się, że masz moment zaćmienia.

Konflikt między dobrym studentem i dobrym pedagogiem nie istnieje, cele i metody są zbieżne. Konflikt między jakimkolwiek studentem i niedobrym pedagogiem w tej chwili mnie nie zajmuje i sam dojdź do tego czemu myślę, że niedobry pedagog to nie moja kategoria.

Konflikt między złym studentem i porządnym pedagogiem prawie zawsze polega na tym, że student stara się rozmazać swoje lenistwo czy brak zainteresowania (pozwól jednak, że przypomnę: studio po łacinie to zapał, pasja, a czasownik studeo znaczy lubię, oddaję się (czemuś)) na całą grupę. To są braki i wady indywidualne, ale charakteryzując je jako zjawiska powszechne czy powtarzalne, imputuje się błąd sztuki pedagogowi.
-
2010/11/14 00:04:32
Uff. Za karę przepisałem.
rusycyzmy-1908.blogspot.com
-
2010/11/14 00:26:19
Kwiku, zaprawdę powiadam Ci, posiądziesz internetowe królestwo niebieskie. Dziękuję w imieniu swoim i przyszłych pokoleń.
-
2010/11/14 01:14:14
Kwiku, tak byłem przekonany, że z pdf-a ze staroci nic się nie da zrobić, że dopiero teraz, widząc Twój sukces, przepuściłem go przez pdftotext i widzę, że to działa. Ale oczywiście Twoje jest nieporównalnie piękniejsze. Gratuluję estetyki podania tej potrawy.
-
2010/11/14 01:19:48
@ babilas - walka z rusycyzmami obowiązkiem każdego Polaka!

Np. mistrz ortografii przestrzega:
"Tak czy inaczej trzeba się wystrzegać błędnego za wyjątkiem czegoś lub kogoś."
A ja już wiem, że tak czy inaczej to rusycyzm (tak ili inacze), a po polsku jest "jakkolwiekbądź".
-
2010/11/14 02:30:35
@ andsol - jasne że działa, inaczej by mi się nie chciało zacząć. I gdybym startował od pdftotext -layout, to może byłoby szybciej (kopiowałem z applowego czytnika PDF, się kiełbasiła nieco kolejność). Natomiast pdftotext kasuje formatowanie i czasem rozstrzeliwuje bez sensu druk. Czyli też do dupy, ale inaczej.