|
Blog > Komentarze do wpisu
Bez reportażu z Rio
Nie opowiem o wojnie z bandytami w Rio de Janeiro, bo nie wiem co się tam
dzieje. Oglądam tv i widzę nagrane z helikoptera sceny bieganiny po stromych
uliczkach faveli i słyszę reporterkę „o, biegnie bandyta z amunicją w
plecaku” ale ja jestem jajogłowy, a nie antenooki i dziwi mnie jak z
odległości kilometra ona rozpoznała wnętrze plecaka i głowy.
W dodatku, pamiętam różne dawne reportaże o groźnych dilerach złapanych na
favelach i o tym jakie luksusowe mieszkania tam sobie mają – i ekipa tv
właziła do jakiejś chatynki ukrywającej wejście do wygodnej ziemianki o
standardzie klasy średniej. I pokazywali elektronikę, którą groźny bandyta
miał, plazmowy tv itp. I nie lubię jak się ze mnie tak na chama durnia robi,
bo jeśli ma on dość przyzwoite mieszkanie w nieprzyzwoitym miejscu, to jest
ono warte może nawet 100 tys. dolarów, ale groźni handlarze obracają
miliardami, więc raczej nie w takich warunkach żyją.
No i po paru latach poszły zupełnie inne reportaże o jakichś posłach
federalnych (chyba osiem sztuk w sumie) złapanych na wielkim handlu
narkotykami i o jednym panu pośle wsławionym używaniem piły mechanicznej
do przestrzennego rozdzielania swoich nieprzyjaciół. A potem inny reportaż
pokazujący, że w stanie, którego zabawna nazwa to Duch Święty, duża część
rządu stanowego jak i komendantów różnych policji była pod oskarżeniem o
związki z kartelami narkotykowymi z Kolumbii. I od czasu szkolnych
doświadczeń z fizyki wierzę w prawo naczyń połączonych i niełatwo będzie
wcisnąć mi kit, że w Rio de Janeiro paru policjantów ze stanem majątkowym niezgodnym z ich zarobkami miało powiązania z bandytami, ale cała ta
machina policji wdzierającej się w obszar zamieszkany przez 400.000
(słownie: czterysta tysięcy) osób jest czysta jak łza, a dający wywiady w tv
ich szefowie dbają wyłącznie i od lat o dobro populacji.
Więc nie dla mnie ładnie skadrowane dwie tony marihuany i jakieś zabidzone
pistolety z demobilu. Chcę widzieć tony kokainy i izraelskie UZI, dowiedzieć
się jakim cudem one tam trafiły, a także zrozumieć tę aferę z transferem
więźniów.
Pokazują mi bowiem jak kilkunastu groźnych więźniów z Rio zawieziono do
stanu Paraná (na południe) a stamtąd polecą sobie do Amazonii (bardzo na
północ), bo paru z nich z więzienia w Rio kierowało swymi narkotycznymi
przedsięwzięciami. Z tego, co wiem o zasięgu telefonii komórkowej, mogą
kierować tym nawet z Indonezji i rzecz nie w tym gdzie oni są, ale co w
sobie ma dyrektor więzienia, że nie potrafi zadbać o inne rozrywki swoich
wizyt. A wiadomo, że pewna ilość przestępstw w mieście jest popełniana
nocami przez osadzonych w więzieniach ale cierpiących na bezsenność osób.
Musi somnabulicy.
Imponują liczby policjantów w akcji – ale zastanawia czemu mówią o
BOPE, policji
cywilnej, transporterach opancerzonych marynarki i oddziałach komandosów
czyli wojska, ale nie ma mowy o policji wojskowej (polícia militar), z
której BOPE jest bardzo wydzielony. Czemu mówią o współpracy rządu
federalnego i stanowego a zupełnie nic o rządzie miasta, przecież
gigantycznej instytucji z olbrzymimi uprawnieniami. I ani słowa czy jest
to dobrowolna współpraca klubu gentlemanów czy też jest jakiś centralny
ośrodek decyzyjny. A jeśli jest, to czemu użyczył szynki (dał ...,
mówiono kiedyś) bandytom, nie osadzając od razy szczytów wzgórz desantami,
i pionowymi wcięciami nie oddzielając połączeń między favelami, przez co
(rzekomi) bandyci mogą szybko zmienić miejsce postoju.
Wzrusza mnie też wieść, że teraz lud ciepło wita policję i nawet wodę im
ofiarowuje, ale przedtem część ludu, zwana bandytami, też policję ciepło
witała, wódą i darami w kopertach, więc nie wiem czy jest postęp. A ta część
ludu, do której policyjny helikopter strzela może zasadnie się zdziwić czemu
to, przecież nie ogłoszono stanu wyjątkowego i po dróżkach i ulicach chodzić
wolno. Ponadto, to wspaniale, że teraz tam będzie Policja Pacyfikująca, ale
czy ona też będzie rozdawała lekarstwa dla staruszków i dawała drobne dla pomocnych
dzieci?
No i czy nowe ceny narkotyków nie będą wyższe niż u starych bandytów.
Ale, oczywiście, jeśli usłyszę, że tego i owego sędziego, prokuratora, generała czy senatora posadzono, to przyjemnie się zdziwię i wszelkie me wątpliwości i podejrzenia wyrzucę. sobota, 27 listopada 2010, andsol-br
TrackBack
|
|