Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Pamiętliwe bramki

Przyjaciel do dzisiaj nie wybacza Brytyjczykom pewnego zaproszenia nie do odrzucenia, które go zawiodło do British Council.

Rozumieli, że do ich wspaniałego kraju wjeżdżał on i wyjeżdżał, bo choć Polakiem był, to mógł. A mógł, bo dostał od nich stypendium na studia, ale ciągle wisiało nad nim podejrzenie, że może przyjdzie mu do głowy zostać tam, a liczna obecność Polaków czy jakichś podobnych przyrosyjskich tworów nie była zgodna z brytyjską racją stanu. I nawet nie byłoby dobrze, gdyby taki Polak próbował zaszyć się w jakimś ościennym acz przyjaznym kraju. I British Council chciało wiedzieć czemu wracając do siebie wysiada z samolotu w Berlinie a nie w Warsaw albo Moscou.

Na szczęście miał przy sobie kalendarzyk z mapką Europy i urzędole ujrzały na własne oczy jaka jest odległość od Szczecina do Berlina i od Szczecina do Warszawy. No i wspomnienie wryło się mu w pamięć. Jak i te urocze pytania z ankiety na 18 stron, sprawdzającej czy taki ktoś może stąpać po świętej ziemi Albionu.

Mają teraz kłopoty z fatwah, z dziwnymi rytuałami pakistańskich rodzin i innymi tradycyjnymi grami ludów muzułmańskich? On to rozumie i mówi, że to dziedzictwo bramek. Było to już po wybuchu bomby w samolocie nad Lockerbie – czyli wtedy nie mogło być podejrzeń, że Polak to taka odmiana syberyjskiego komunisty. Mimo tego,  na lotnisku Heathrow bramki rozdzielały ssaki naczelne homo sapiens wedle takiej taksonomii:

bramka 1 – UK Subjects

bramka 2 – EU Nationals,

bramka 3 – US Citizens

bramka 4 – Commonwealth

Tak, po tym była i bramka na to całe tałatajstwo z nowhereland:

bramka 5 – Aliens

Ale Polak nie mógł narzekać, bo była jeszcze gorsza od niego odmiana intruza:

bramka 6 – Libyans.

piątek, 01 października 2010, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/10/01 14:38:22
Ja tam narzekał nie będę, bo psy zawsze były przez Anglikw dobrze traktowane. W każdym razie lepiej od Polaków, nie mówiąc już o Libijczykach.
-
2010/10/01 17:52:06
No bo dla Was, Bobiku, bramka stoi tak nisko, że w zasadzie jej nie ma.
-
2010/10/01 18:34:09
Libijczycy mają się kim dowartościować?
-
2010/10/01 19:37:44
Może Libijkami?
-
2010/10/01 23:08:38
Nie na temat, ale może kogoś zainteresuje - www.racja.org.pl/content/view/776/1/
-
2010/10/01 23:19:14
Zawsze, kiedy patrze w dokument uprawniajacy mnie do pobytu w USA. smiac mi sie chce, bo tam stoi napisane "resident alien".
-
2010/10/02 17:50:25
nie lubie bramek, malych, duzych, waskich, szerokich, jasnych, ciemnych, zadnych

kiedys tam przeciskalem sie pod lustrami, nad lustrami, pomiedzy lustrami Die

Grenzübergangsstelle Bahnhof Friedrichstraße, zapamietalem te oczy wczytujace sie w

slowa mojego pasztportu, patrzace w glab mojego strach....

nie lubie bramek........