|
Blog > Komentarze do wpisu
Co poeta chciał powiedzieć?
To, co powiedział. Dobrzy poeci na ogół myślą, a potem piszą.
Wydrukował te linie w piśmie „Globo” w niecały tydzień po
napadzie USA na Afganistan. Oryginał znajdziesz
klikając tu, a
poniżej – tekst po polsku. Widzę w Sieci, że poetę już opublikowano u nas (choć nie wiem co) – w
marcu 1992 roku w miesięczniku „Okolice”. Jest
tłumaczony intensywniej na inne języki: angielski, niemiecki, włoski,
francuski, hiszpański i litewski.
A że go lubię, to mu wybaczam nawet jego matematyzowanie w tym tekście.
Umysły proste i złożone
Affonso Romano de Sant'anna Ta wojna w Afganistanie pomaga wyjaśnić, że toczy się walka między umysłami
prostymi i złożonymi.
Umysł prosty jest jak linia czy płaszczyzna.
Umysł złożony jest zakrzywiony, jak elipsa.
Umysł prosty wierzy, że dodając dwa do dwóch dostaje się cztery.
Umysł złożony wie, że dodając dwa do dwóch można dojść do różnych wyników, a
wśród nich nawet do czterech.
Umysł prosty utrzymuje, że w linia prostej znajdzie się najmniejszą
odległość między dwoma punktami.
Umysł złożony wie, że wszechświat jest zakrzywiony i dlatego także krzywa
może dać najmiejszą odległość między dwoma punktami.
Umysł prosty wierzy, że co nie jest białe, jest czarnym.
Umysł złożony wie, że jest widmo barw i że tą paletą osiąga się tęczę.
Umysł prosty mówi wściekle: oko za oko, ząb za ząb.
Umysł złożony rozważa, jak Gandhi, że mówiąc oko za oko, wszyscy staniemy
się ślepi i bezzębni.
A więc ta wojna ma swoją stronę wychowawczą dla tych, którzy czegoś chcą się
nauczyć.
Pamiętacie od kiedy dzielimy świat na lewicę i prawicę?
To topologiczne nieporozumienie. Tylko dlatego, że w czasie Rewolucji
Francuskiej, w Zgromadzeniu Narodowym, ci, co chcieli zmian siadali po
lewej, a chcący zachowania stanu rzeczy – po prawej stronie, wszyscy
zaczęliśmy myśleć o tych pozycjach.
Lecz wkrótce krew spływająca spod szafotów pokazała, że płynęła z lewicy,
płynęła z prawicy, płynęła z centrum.
Ani Hitler nie był z prawicy, ani Stalin z lewicy.
Hitler i Stalin mieli po prostu zboczone umysły.
To, co widzimy wokół Afganistanu nie jest konfliktem świata Islamu i świata
chrześcijaństwa.
To konflikt umysłu prostego i złożonego.
Umysł prosty nie widzi niuansów.
Dla niego to dobro przeciw złu, słuszne przeciw błędnemu, Zachód przeciw
Wschodowi.
I można dostrzec wśród ludzi Zachodu umysły proste, a wśród ludzi Wschodu
umysły złożone.
I można, nawet wśród twierdzących, że są z lewicy czy z prawicy, odnaleźć
tych z umysłami prostymi i z umysłami złożonymi.
Oglądam w tych dniach wiele rzeczy napisanych przez pisarzy. Myślimy, że
artysta i intelektualista ma zdolność radzenia sobie z prostym i ze
złożonym. Nie zawsze. Choć są intelektualiści starający się dostrzec niuanse
konfliktu, inni, jak Oriana Fallaci czy Salman Rushdie, nastają na
prostoliniowej reakcji słownej.
Terrorysta ma umysł przerażająco prosty.
Wojujący, nie koniecznie wojskowy, ma umysł uzbrojony w prostotę.
Pacyfista, nawet pacyfista, może mieć umysł bezbronnie prosty.
Sztuka nie jest rzeczą prostą, choć niektórzy ją upraszczają w przepisach,
przedmiotach konsumpcji i w reklamie.
Bruneleschi i Alberti, którzy odkryli w Odrodzeniu perspektywę,
nie mieli prostych umysłów. Nie miał go Goya. Nie miała go Clarice
Lispector. Nie miał go Guimarães Rosa. Bach był po prostu złożony.
Umysł złożony jest zawsze otwarty na nowe wymiary. Newton odstrzegł nowe
wymiary we wszechświecie. Einstein dodał czwarty wymiar. A teraz Stephen
Hawking mówi nam, że jest co najmniej 21 wymiarów czy odmiennych
rzeczywistości.
Popatrzmy na biologię. Jajko nie jest kwadratowe. Serce nie nie jest
prostokątne. DNA to spirale szukające siebie w niekończącym się balecie
krzywych.
Popatrzmy na galaktyki. I na wiatr. I na wulkany. I na burze. Nie są
proste, nie maszerują w linii.
Miłość, ach, miłość, nigdy, nigdy nie była prostą rzeczą. czwartek, 21 października 2010, andsol-br
TrackBack
Komentarze
starszy58
2010/10/21 06:28:16
Prostota, jako broń wojującego - to ładne. Poszedłbym jednak dalej - świadomość złożoności paraliżuje działanie. Inżynierowie, to prostacy z definicji. Ale jakże pożyteczni.
2010/10/21 08:41:27
Ja bym powiedziala raczej ze swiadomosc zlozonosci zmusza najpier do myslenia przed dzialaniem. I dotyczy to, jak najbardziej, inzynierow..chyba ze mowimy o "inzynierach" z czasow budowy katedr, ktorzy po prostu budowali bez przemyslunku i jak za ktoryms razem luk katedry sie nie rozwalil, to potem powielali odkryty w ten sposob wzor...
2010/10/21 12:18:52
Jeżeli poeta chciał przez to powiedzieć, że złożona pasztetówka jest lepsza od prostego befsztyka, to ja niezupełnie się z nim mogę zgodzić. Z psiego punktu widzenia uroki są zarówno w prostocie, jak i w złożoności.
A że zdarza się oszukana, głównie bułczana pasztetówka albo nieświeży befsztyk, to już zupełnie inna para kaloszy. Świat przemysłu mięsnego nie jest, niestety, doskonały. :-( 2010/10/21 14:45:00
Umysł prosty wierzy, że co nie jest proste, jest skomplikowane.
Także, wierzy, że co nie jest skomplikowane, jest proste. Umysł prosty wierzy, że te dwa zdania - zaczynające się od "co nie jest" - znaczą to samo.
Gość: TadekKuranda, dynamic-62-87-147-30.ssp.dialog.net.pl
2010/10/21 14:54:31
Niestety niewiele mogę na ten temat powiedzieć bo to chyba jest prosta rzecz odpowiedzieć, że nic nie jest takie proste. Traktowałbym to nawet jako wygodny wykręt stosowany przez wielu ludzi chcących ukryć swoją głupotę, niekompetencję a nawet lenistwo. Myślę, że taka odpowiedź nie jest prosta w sensie ogólnym a szczególnym, bo jeśli ją tylko dwa punkty A i B i nic więcej to jest prosta.
Strasznie dawno czytałem coś Hugo Steinhausa o tym ile godzin trzeba rozmawiać z "inżynierem" (używam tego określenia z pamięci, więc proszę o wybaczenie jeśli to było inaczej) żeby dojść do jednolitych ustaleń - podobno 50?! Steinhaus chyba nawet podał matematyczny wzór, z którego to wynika? To właśnie nie jest takie proste mówić o czymś co się pamięta w kilku prostych słowach. Nino, wzruszający jest twój wpis z komentarzem. Chciałem jeszcze dodać od siebie, że nie wydaje mi się, żeby prostota była skazą. Andsol zaraz zapyta, czy śmiem twierdzić, że głupota np. skazą nie jest? Myślę, że skoro istnieje to równie jest uprawniona jako byt, jak wszystko inne co jest. Andsol pewnie znowu spyta: A co jest? Co ja gadam, co ja gadam? 2010/10/21 16:34:10
@nina mazur
Budowniczowie katedr byli inżynierami bez cudzysłowu. Inżynieria taka jest. Powiela pozytywne doświadczenia i je uogólnia. Gdy jednak planuje się prototyp, trzeba w pewnym momencie przestać myśleć i go po prostu zbudować, godząc się na niedoskonałość i ryzyko klęski. Innej drogi nie ma. Żeby coś materialnego stworzyć, trzeba stać się choć na chwilę prostym umysłem.
Gość: Wiesiek, ici2.internetdsl.tpnet.pl
2010/10/21 17:11:13
@starszy58
1. Poproszę o tekst onej definicji. 2. Mam wrażenie, że Pan nigdy nie stanął przed problemem zbudowania prototypu. Umysły proste nie nadają się do tego. Umysły bardzo złożone podobnie. Andsol, pamieasz jak zwracałeś mi kiedyś uwagę na prostotę rozwiązań i wynikającą stąd ich elegancję? Jak to dobrze, że nie doktoryzowałem się w prostactwie. 2010/10/21 17:47:09
@Wiesiek
To ciekawe, bo od dwudziestu lat zawodowo projektuję i wykonuję prototypy. Ale może tylko śnię. I jakiej definicji na Boga?
Gość: Wiesiek, ici2.internetdsl.tpnet.pl
2010/10/21 17:59:45
Tej o której Pan pisze, że inżynierowie wg niej są prostakami.
Nie licytując się, mam dwukrotnie większy staż w onej robocie. A bywało, że robiłem tylko jednostkowe wykonania. Powtórka nie wchodziła w rachubę. Albo się udało, na szczęście tak bywało, albo zawalam konstrukcję ze skutkami nie daj Panie Boże. Ukłony ! 2010/10/21 18:26:47
Ha! Tutaj jest rozwiązanie pogrzebane. "Prostota rozwiązania" jest w olbrzymiej większości znanych mi przypadków efektem długiego i skomplikowanego błądzenia, potem, w miejsce cieszenia się, że coś wyszło, usilnych prób zrozumienia dlaczego udało się, a potem jeszcze sporego główkowania jako to-to opowiedzieć. Wierzę, że geniusz działa inaczej, ale mówię o ludzkiej, dostępnej dla mnie skali.
To wcale nie ogranicza się do nauk ścisłych. Rzecz w tym, że w nich mechanizmy kontrolne głośniej biją na alarm gdy rozwiązanie jest pokrętne i tylko udaje prostotę. 2010/10/21 23:35:47
"Ha! Tutaj jest rozwiązanie pogrzebane. "Prostota rozwiązania" jest w olbrzymiej większości znanych mi przypadków efektem długiego i skomplikowanego błądzenia"
Nie urazajac nikogo, ale akurat andsol i nina mazur maja takie pojecie o pracy i intuicji inzynierskiej jak ja o japonskim teatrze Kabuki. Sa ludzie o genialnej intuicji ktorzy niczego nie robia "metoda bledow". Witold Rychter w swoich memuarach o motoryzacji w Polsce piszse obszernie o inzynierze Tanskim, genialnym konstruktorze. Tanski wymiarowal czesci samochodow "z glowy", bez zadnych obliczen. Obliczenia dorabiano potem, i okazywalo sie ze zaprojektowane przez Tanskiego elementy sa takie jakie trzeba - ani za duze ani za male. Gotyckich katedr nie budowano metoda prob i bledow, bo jakos nie slychac o zawalkach. Proby "poprawienia" konstrukcji przy pomocy komputerow nei zdaly sie na nic - rozwiazania sredniowiecznych mistrzow byly optymalne. Podobnie jak kopula Bazyliki Sw. Piotra ktora Michal Aniol zaprojektowal bez komputera i nawet bez suwaka logarytmicznego, a zrobil to tak ze lepiej nie mozna. I tak dalej
Gość: TadekKuranda, dynamic-62-87-147-30.ssp.dialog.net.pl
2010/10/21 23:57:26
Andsolu, jakoś dziwnie to myślenie o takiej jak mówisz prostocie prostocie skłania mnie do różnych przemyśleń. Proszę o wybaczenie jeśli wyda się to moje błądzenie wokół tematów, jak błądzenie pijanego trzymającego się płotu. Przykładowa prostota skojarzeń jednak wydaje mi się oczywista w tym przypadku.
27 marca 1968 Gagarin i jego instruktor lotniczy Władimir Sieriogin zginęli w katastrofie samolotu treningowego MiG-15 UTI 21 km od miasta Kirżacz. Przyczyny katastrofy nie zostały jednoznacznie wyjaśnione. Wszystkie znalezione szczątki samolotu zostały zaspawane w beczkach i przeznaczone do przechowania na czas nieograniczony. Według pułkownika Eduarda Szerszera, jednego z członków komisji powołanej do wyjaśnienia Sprawy Gagarina, do przyczyn katastrofy, które uznaje się za pewne, należą: 1. zamocowanie dodatkowych zbiorników z paliwem, 2. samolot nr 18 otrzymał zgodę na lot bez uprzedniego uzyskania od samolotu zwiadowczego meldunku o warunkach meteorologicznych w rejonie ćwiczeń; ani instruktor, ani pilot nie zostali więc powiadomieni, 3. na czkałowskim lotnisku nie działał radar, wieża kontrolna nie miała więc możliwości sprawdzenia, na jakiej wysokości faktycznie znajduje się startujący i wykonujący zadanie samolot; świadomy był tego również siadający za sterami Sieriogin, organizując loty, całkowicie zaniedbano prowadzenie dokumentacji wcześniejszych awarii i napraw sprzętu, 4. wziąwszy pod uwagę powyższe, wieża kontrolna nie powinna była zezwolić na start MiG-owi nr 18 jeszcze przed startem zostały złamane niemal wszystkie przepisy związane z bezpieczeństwem lotu, 5. Gagarin siadł za sterami, chociaż (podobno) był źle przygotowany do lotu. W kilku książkach pojawia się opinia, że w samolocie zatrzymał się silnik, wg innych źródeł w kabinie pilota otwarty był nawiew powietrza, który spowodował dehermetyzację kabiny. Hipotez jest wiele. Prawdziwe przyczyny mogą być wyjaśnione, jeśli dochodzenie w sprawie katastrofy zostanie wznowione. Jurij Gagarin został uroczyście pochowany na Cmentarzu przy Murze Kremlowskim 2010/10/22 00:08:02
@Mamula:
" On the basis of twentieth century engineering technique, it seems that numerical rules of proportion are precisely those required for masonry construction; the stress level in most of the fabric of a Gothic cathedral is so low that strength of the material is of only secondary importance. But such numerical rules could have been constructed in the twelfth and thirteenth centuries only empirically by trial and error, and by taking note of structural successes, and most importantly, of structural failures. Once this experience was no longer within living memory, there was no way of reconstructing the rules by any process of thought or intellectual argument. If the rules were followed, a safe structure probably resulted; if they were tampered with (say for "aesthetic" reasons) a safe structure probably still resulted. Any structural disaster after the middle of the thirteenth century, it is almost safe to say, can be attributed to ignorance of the rules, to gross tampering with the rules, to workmanship so poor as to be fraudulent, or to a simple Act of God. " (www.newcomen.com/excerpts/beauvais.htm) BTW: "genialna intuicja" nie bierze sie z powietrza bynajmniej ani nie splywa na czlowieka za sprawa oswiecenia boskiego. Polecam lekture ksiązki "Blink" (en.wikipedia.org/wiki/Blink_(book). @Starszy, TadekKuranda: mysle, ze chyba sie nie zrozumielismy. "Umysl prosty" tak jak go opisal poeta w cytowanym wyzej fragmencie to nie to samo co czlowiek, ktory wsrod otaczajacej go zlozonosci stara sie odnalezc pewne reguly, pewna "prostote i elegancje". Roznica polega jak mysle na kierunku. "Umysl prosty" ma juz w glowie zakodowana okeslona wizje swiata, podzial na czarne i biale, dobre i zle itd. To czlowiek, jakby go Nietzsche nazwal, "wartosciujacy". Naklada wlasne binarne okulary na nos i przez nie obserwuje skomplikowana rzeczywistosc. Inzynier (skoro juz uzylismy tego przykladu) widzi zlozonosc rzeczywistosci i niczego nie zaklada. Zastanawia sie, jak ta rzeczywistosc funkcjonuje i probuje ja wykorzystac do stworzenia czegos nowego. Pewnie, ze wielu wynalzkow dokonano przypadkowo. Albo metoda prob i bledow. Taki Edison, zanim skonstruowal pierwsza dobrze dzialajaca zarówke przeprowadzil ponoc ponad 10 000 prob. Ale konstruowanie prototypow, metoda prob i bledow to jest cos, co wychodzi zupelnie poza "prosty umysl". 2010/10/22 00:29:55
Ładny ten tekst poety. A (dotycząca głównie inżynierów) dyskusja pod nim zupełnie (przepraszam) bezprzedmiotowa. Bo wpierw trzeba by ustalić co poeta miał na myśli ;) mówiąc "prosty".
Prosty w sensie "prymitywny, prostacki" Czy prosty w sensie "pełen urzekającej prostoty". Czy prosty w sensie "nie krzywy" W każdym zdaniu wielość możliwych interpretacji. Przecież on się bawi słowami zaraszając do zdziwienia dotyczącego nieprecyzyjności znaczeń. Ponieważ chciałbym coś w tej sytuacji powiedzieć (a nie wiem co), to ograniczę się do zagadki. Kto jest (pierwotnym i udokumentowanym) autorem stwierdzenia że absolutną pewność daje tylko niewiedza ? Najbardziej zabawne rozwiązania nagrodzone zostaną (proponuję) opublikowaniem na łamach. O ile się - naturalnie - Andsol zgodzi. 2010/10/22 00:40:59
@ tentelemach - stawiam na któregoś z Ojców Kościoła. Licząc na to, że nawet najbardziej ponure rozwiązania są samopublikujące.
2010/10/22 02:08:58
@mamula66: ten Twój talent do błyskawicznego twardnienia w ciepłej atmosferze jest wrodzony czy nabyty? A może to Brazylia zepsuła moją polskość i niesłusznie uważam, że rozmowy są dla przyjemności wspólnego myślenia, a nie dla przykopania komuś?
Tak czy inaczej, Twój walczący komentarz stoi i muszę się jakoś (przepraszam za wyrażenie) ustosunkować. Więc zdumiewa mnie bliskość tematyki poetyckiej i inżynierskiej, a jeszcze bardziej to, że moją uwagę odebrałeś jako teorię o inżynierach. Być może masz rację, że mam takie pojecie o pracy i intuicji inzynierskiej jak Ty o japonskim teatrze Kabuki, ale zważ co napisałem: "Prostota rozwiązania" jest w olbrzymiej większości znanych mi przypadków efektem długiego i skomplikowanego błądzenia[...] i przy tym obstaję. Znane mi przypadki (jak czytelnik bloga łatwo się domyśli) to na ogół matematycy - niektórzy z nich cholernie sławni, bo los pozwolił widzieć jak pracuje paru zdobywców nagrody Fieldsa i innych wyróżnień i czytam wiele biografii matematyków uznanych za genialnych lub za wyjątkowo zasłużonych dla nauki, i wszystko jest tak jak w moim oglądzie. I nie inaczej było z paru dużej klasy artystami, których poznałem, choć tu bardziej cenione jest ukrywanie potwornego, ogromnego wysiłku w opanowywaniu szczegółów ze swojej dziedziny. I w dodatku, wierzę w prawo naczyń połączonych, sądzę, że to są wymogi wielkich osiągnięć w każdej z wyobrażalnych dziedzin. Nina też Ci odpowiedziała na ten temat. O Tańskim nic nie czytałem, ale trochę czytałem o budowie katedr i jestem przekonany, że przed napisaniem Gotyckich katedr nie budowano metoda prob i bledow, bo jakos nie slychac o zawalkach nie zadałeś sobie trudu sprawdzenia jak Twoje przekonania mają się do historii budownictwa, czy - lepiej mówiąc - masonerii. Zupełne nieporozumienie z tymi próbami i błędami, eksperymenty fizyczne są poprzedzane mentalnymi oraz studiami - a konstruktorzy katedr posiadali dużą wiedzę zawodową, także matematyczną (a że cenną, to tajną), której nie nabywa się w parę lat od samej wewnętrznej genialności. Ponadto, jeśli nie słyszałeś o zawałkach, to przypomnę Ci te dziurki wycięte w kopułach - tensor naprężeń i wycinanie osobliwości (singularities) w równaniach różniczkowych to osiągnięcia XIX wieku. Jeśli w XII czy XIII wieku odkryto potrzebę tej dziurki u góry, to właśnie z powodu praktyki. Gdy tu i tam się zwaliło, obserwacja i intuicja podsunęły rozwiązanie z wycinaniem dziurki, choć wątpię, by mieli racjonalne wyjaśnienia dla swych działań. 2010/10/22 02:17:55
@telemach: O ile się - naturalnie - Andsol zgodzi. Od zawsze użycza się tu przestrzeni własnej na konstrukcje, nawet meczetów.
I od razu zaproponuję swoją odpowiedź: azaliż to kant? (Z małej litery, żeby się łatwiej wycofać, gdyby się okazało, że potworne pudło). @kwik: stawiam na któregoś z Ojców Kościoła. Czy to nie jak z filmami o bandytach, co rabują milion dolarów? Wiadomo, ucieka albo do Acapulco, albo do Rio de Janeiro. 2010/10/22 03:03:01
absolutną pewność daje tylko niewiedza
Polityk amerykański, pierwsza litera R?
Gość: TadekKuranda, dynamic-62-87-147-30.ssp.dialog.net.pl
2010/10/22 03:14:12
Andsolu, Tusk za mały pikuś żeby być w zasięgu takich możliwości ;) Ja napomknąłem tylko o katedrach, które się zawalają z podobnych przyczyn i ukryłem tam sugestię, że w niektórych rejonach świata nie wysnuwa się wniosków zmierzających do spowodowania zmian konstrukcyjnych lub organizacyjnych żeby temu przeciwdziałać i jakiegoś postępu w tym zakresie, bo nie.
Czasem dobrze i prościej jest milczeć i nie dzielić się wiedzą, w przeświadczeniu, że ludzie głupieją od jej nadmiaru. Proste?
Gość: TadekKuranda, dynamic-62-87-147-30.ssp.dialog.net.pl
2010/10/22 03:18:41
W uzupełnieniu notki o Gagarinie: 12 kwietnia 1961 odbył w statku kosmicznym Wostok lot po orbicie satelitarnej Ziemi, dokonując jednokrotnego jej okrążenia w ciągu 1 godziny 48 minut.
Ktoś powiedział, że Gagarin był największym pechowcem na Ziemi - po jej okrążeniu wrócił do Związku Radzieckiego. 2010/10/22 04:25:31
Drogi T.K., co za zestaw, Tobie to w głowie albo panie albo Gagarin. Więc kolejny wpis (o Gagarinie) dedykuję właśnie Tobie.
Gość: TadekKuranda, dynamic-62-87-147-30.ssp.dialog.net.pl
2010/10/22 05:25:10
Andsolu, może to od kosmitów albo od tych samolotów co przelatują codziennie nad moim domem, zrobiłem się taki refleksyjny. Jeśli chodzi o pozostałe zarzuty pod moim adresem to tak naprawdę przypominam raczej smoka, który ze strachu przed dziewicami ukrył się w wieży, więc nie ma żadnego albo-albo. Został mi Gagarin, i pewnie odciśnie na moim życiu swoje piętno bo czuję już żeś się uwziął i nie dasz spokoju.
|
|