S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Brazylijskie wybory - osoby i zdarzenia

Sprawi³ mi spor± przyjemno¶æ znaleziony w Polityce artyku³ Daniela Passenta o brazylijskich wyborach – autor nie ¿artuje przy pracy, to prawdziwy dziennikarz. Drobne ró¿nice (p)ogl±du wyrazi³em w komentarzu; je¶li zechcesz, znajdziesz go z ³atwo¶ci±, bo s± tylko dwa komentarze. Nawet wieczni nienawistnicy, oblewaj±cy autora od lat t± sam± litani± wyzwisk, nie dotarli do artyku³u, by z³o¿yæ swoje tradycyjne kwiaty przemy¶leñ. Jasne, imiê Brazylia nie doda. Chêci czytania. I nie nêci bo nie go³a, karnawa³owa. To powa¿na Brazylia, z wyborów.

Ale skandali wcale nie jest ma³o.

Wrzuæ do google'a, proszê, s³owa Temer satanista i otrzymane s³owa „Oko³o 49,300 wyników” bêd± wy¶mienit± tapet± rozmowy o tym co tu, w Brazylii, dzieje siê.

Otó¿, odliczywszy kandydatów promilowych, cztery osoby ¶ciera³y ¿uchwy w czasie piêciu debat telewizyjnych pierwszej tury wyborów. José Serra i Dilma Rousseff maj± wiele wspólnych cech: kompetencja, pracowito¶æ i dalekosiê¿na wizja problemów brazylijskich. Ró¿ni± ich nie tylko pogl±dy filozoficzne ale tak¿e grono bliskich przyjació³ i wspó³pracowników. W dzisiejszym ¶wiecie niewiele stopni oddalenia tworzy ³añcuszek ³±cz±cy jak±kolwiek parê osób – ale bez w±tpienia Serra ma du¿o bli¿sze po³±czenia ze ¶wiatem tradyjnych potêg brazylijskiej polityki.

O Dilmie pisze Passent, pisa³em i ja w styczniu 2009, jak dobrze pójdzie, to bêdzie pisa³a o niej przez d³ugie lata prasa ca³ego ¶wiata. Nim pójdê dalej, chcê przedstawiæ pozosta³ych dwóch kandydatów. Marina Silva (52 lata) zdoby³a prawie 20 milionów g³osów (ponad 19%), wiêc bez w±tpienia to wa¿na postaæ. A choæ Plínio de Arruda Sampaio (80 lat) wyl±dowa³ na czwartym miejscu z nieca³ym procentem, by³oby powa¿nym nieporozumieniem traktowanie go jako kandydata egzotycznego czy lokaln± osobliwo¶æ. W tej czwórce nie ma ludzi ma³o wartych, wszyscy s± s³ynni i niezmiernie zas³u¿eni. (Tak, to naprawdê co¶ innego ni¿ ¿a³osne alternatywy typu Tusk – J. Kaczyñski czy Komorowski – J. Kaczyñski).

Mój szacunek dla kandydatów niekoniecznie przenosi siê na ich partie, i to wyznacza moje sympatie polityczne. Je¶li chodzi o postacie, wszystkie one s± godne najwy¿szych stanowisk.

Najpierw trochê o partiach.

Najmniej zastrze¿eñ mam do PT, Partii Pracowników. To Lula i Dilma. Prawdziwa partia zrodzona z wysi³ków tysiêcy dzia³aczy spo³ecznych, a nie z konszachtów przy wódce po polowaniu. Wiele lat opozycji zostawi³o z³e ¶lady w my¶li i mowie, ale wymogi praktyczne i zdobyte pozycje administracyjne nauczy³y j±, ¿e w uczynku musi to trochê inaczej wygl±daæ. ¦wietnie to widaæ w po³udniowym i wa¿nym stanie Rio Grande do Sul. Tam poziom ¶wiadomo¶ci politycznej jest wysoki, wymagania ostre i walka o rz±d stanowy zawsze by³a decydowana w drugiej turze. Przedostatni rz±d by³ z PT. Ostatni – prawicowy. W tych wyborach dawny prezydent miasta Porto Alegre (stolicy stanu), pose³ federalny i minister, Tarso Genro z PT wygrywa w pierwszej turze. PT wkracza w dojrza³y wiek z uznaniem spo³eczeñstwa dla swoich dokonañ.

Partia PSDB (do niej nale¿y Serra) to od³amek PMDB, partii opozycyjnej przeciw dyktaturze, stworzonej przez dyktatora Castelo Branco. M±dry cz³owiek, wiedzia³, ¿e jaka¶ opozycja jest potrzebna. Wiêc lepiej j± zmontowaæ ni¿ oczekiwaæ niespodzianek.

PV,  Partia Zielonych (do której obecnie nale¿y Marina Silva) to wielka niespodzianka obecnych wyborów, to dobrechciejstwo i niepraktyczno¶æ. Ka¿dy rz±d chce ich jako pomocników w g³osowaniach ale nikt nie chce ryzykowaæ oddania im nadmiaru w³adzy. Wiedz± o tym, wiêc programy maj± ¶liczne, bo rzadko zmusza siê ich do pokazania kart w praktycznym dzia³aniu.

PSOL, Partia Socjalizm i Wolno¶æ, to przepiêkna ideologia, splot Marksa i Chrystusa, przedstawiana przez szlachetnych i m±drych intelektualistów. Dwóch z nich zosta³o wybranych na senatorów, trzech na pos³ów federalnych, czterech na pos³ów stanowych. Mam nadziejê, ¿e nigdy i nigdzie nie dostan± do r±k stanowisk administracyjnych, bo ten film to ja ju¿ widzia³em.

A teraz parê s³ów o osobach.

Marina Silva, Czarna, do 16 roku ¿ycia analfabetka, koñczy studia historii. Wybrana jako jedyna lewicowa radna w Rio Branco, stolicy stanu Acre, zrzeka siê korzy¶ci i apana¿y przys³uguj±cych jej przy pe³nieniu tej funkcji. Jeden cud, ¿e jej nie zabili wtedy. Ale zabili Chico Mendesa, z którym wspó³pracowa³a.

(To dobre miejsce na znany tutejszy dowcip. Gdy by³o ¼le ze sp³acaniem d³ugów, rz±d wojskowy my¶la³ o sprzedaniu jakiego¶ stanu. Trzy stany nie  przejmowa³y siê tym: Rio de Janeiro, bo to najweselszy stan w kraju, wiêc nikt go by nie odda³. São Paulo, bo produkuje bogactwo kraju. I Acre, bo to wstyd pokazaæ ¶wiatu co¶ takiego).

Potem wybrana do Senatu. A pó¼niej ministra Luli od Ochrony ¦rodowiska. Odchodzi gdy uznaje, ¿e nie mo¿e robiæ tego, co robiæ chce i powinna. Zmniejszy³a wypalanie i karczowanie Amazonii na jaki¶ czas. Fanatycznie broni tego nikn±cego ¶wiata. S±dzê, ¿e chêtnie zadecyduje za resztê Brazylijczyków, by poziom ich ¿ycia siê obni¿y³, je¶li utrzyma to Amazoniê nietkniêt±. To jest zapewne m±dra i dalekowzroczna wizja, ale o ile znam historiê, z zerow± szans± na publiczn± akceptacjê. Do kóz i natury chcieli powrotu Mahatma Gandhi i Jane Goodall. Herr Schmidt i pan Kowalski chc± domku z ciep³± wod± i samochodu.

Plínio de Arruda Sampaio to wielka postaæ. W rz±dzie João Goularta opracowa³ projekt reformy agrarnej. Jest za legalizacj± marihuany. Chce moratorium na miêdzynarodowe d³ugi Brazylii – ma pe³n± racjê, ¿e bez tego nie ma pieniêdzy na kanalizacjê, na edukacjê i na naukê. Oczywi¶cie nie mówi, ¿e przy moratorium te¿ by nie by³o, bo by by³a ¶wiatowa rewolucja finansowa, a w czasie tak potê¿nego trzêsienia systemu ¶wiatowej ekonomii pieni±dze s³u¿± tylko na podpa³kê.

Nie mam nic przeciw sprawiedliwym wojnom, o ile mo¿na je wygraæ. Wygranie wojny przez Brazyliê (a dok³adniej, przez jej czê¶æ) przeciw bankom ¶wiata wydaje mi siê nienajlepszym skryptem nawet na film s-f. Ale oczywi¶cie je¶li rozpatrywaæ w ¶wietle logiki, s³uszno¶ci i sprawiedliwo¶ci, we wszystkim ma miêdzy 80 a 180 procent racji.

Jak widaæ, biedna prawica nie ma wiele opcji w tym stanie rzeczy i musi kochaæ José Serrê. Robi to, rzecz jasna, dyskretnie, bo wie, ¿e nie ma dobrego pijara. A Serra te¿ nie chwali siê swym romansem z t± szko³± my¶lenia.

I teraz spróbujê wyja¶niæ co siê sta³o, ¿e akcje Dilmy Rousseff sz³y bez przerwy do góry, wydawa³o siê, ¿e nie dojdzie do drugiej tury, a tu rezultaty du¿o skromniejsze od potrzebnych: ona prawie 47 milionów g³osów, on 33 miliony. A w ostatnich 10 dniach przed wyborami Marina podnosi swoje notowania o 5,5%.

Nawet w najostrzejszych wyborach Luli nie by³o takiego zalewu nienawi¶ci, z³ej woli i g³upoty jak w tych wyborach. Brazylia zanurzona by³a wie¶ciami z grubsza mówi±cymi co nastêpuje:

Dilma ma raka, wyleczy³a siê, ale wkrótce umrze. Prezydencjê przejmie wice z partii PMDB, Michel Temer. On ma syna satanistê, wiêc satani¶ci bêd± rz±dziæ Brazyli±. Ponadto ona chce upowszechniæ abort, jest lesbijk± i chce zamykaæ ko¶cio³y.

Stre¶ci³em bardzo wiernie to, co prawie wszyscy Brazylijczycy dostali w prezencie od nieznanego wujka w swojej elektronicznej poczcie.

Jak raz na parê dni przed wyborami pokazano Dilmê obok córki na chrzcie jej pierwszego wnuczka, ale jakie znaczenie maj± fakty, je¶li teoria jest tak mi³a?

Historia satanizmu wyskoczy³a przed rokiem. Niejaki Daniel Mastral, eks-satanista, a w nowym wydaniu ewangelik, napisa³ ksi±¿kê „Syn Ognia”, dobrze przyjêt± przez jego nowych ewangelickich opiekunów, przynajmniej na pocz±tku, nim co¶ siê tam w ewangelickiej sielance nie pokiæka³o. I jedna pani, bliska mu uprzednio, przesta³a o nim mówiæ „nowo narodzony w Chrystusie” a wróci³a do okre¶lania go mianem satanisty.

A w ksi±¿ce swej da³ do zrozumienia, ¿e nie jest byle kim, bo jest nie¶lubnym synem Michela Temera. Ten bardzo by³ zaskoczony sw± nowo otrzyman± rodzin±, ale poniewa¿ samozwañczy syn nie prosi³ o alimenty ani o czu³o¶ci ojcowskie, Temer ola³ sprawê. A gdy jego partia, w koligacji z PT, wystawi³a go jako kandydata na wiceprezydenta, rzekomy satanizm rzekomego syna od¿y³ i – powiedzia³bym nawet – rozkwit³. (Mama pisarza Daniela dowiedziawszy siê, ¿e synalek wrabia j± w jakie¶ cudzo³óstwo, bardzo by³a smutna i rozgoryczona, ale dzieciom czasami co¶ odbija i matki nie maj± nad tym kontroli).

Mam nadziejê, ¿e w ci±gu trzech tygodni, do 31 pa¼dziernika, Dilma przekona telewidzów, ¿e nie k³adzie siê do trumny, a satanizm zostanie egzorcyzowany w politycznych krêgach.

A je¶li w dodatku Marina przestanie siê ceregieliæ (jak gdyby mog³a w ogóle rozwa¿aæ poparcie dla Serry), Dilma wyjdzie szczê¶liwa i u¶miechniêta z pa¼dziernika.

I zostanie tylko wspomnienie, ¿e zdarzenia prowadz±ce do szczê¶liwego koñca miewaj± niepokoj±ce, wampirowe, a nawet satanistyczne oblicze.

niedziela, 10 pa¼dziernika 2010, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/10/10 15:01:55
dziekuje :)

Marina Silva to bylo dla mnie duze zaskoczenie, niemieckia partia Die Grünen byla tez przed
laty (zalozona w 1980) ideologicznie naiwna, ale juz od 1998 do 2005 Joschka Fischer
vicekanclerzem i ministrem spraw zagranicznych!!!!!
swiat jest taki maly......
-
2010/10/10 16:27:36
Ta sama biologia, po jakim¶ czasie ludzie i partie dorastaj±.

Wiem, ¿e nie wszystkie, ale nie musimy bez przerwy mówiæ o Kraju.
-
2010/10/11 05:38:09
"autor nie ¿artuje przy pracy, to prawdziwy dziennikarz."

To znaczy, mus go czytaæ? Przez æwieræ wieku (po tym jak sie ze¶wini³) nie czyta³em bez ¿adnej szkody dla mego jestestwa, a teraz ca³o¶æ tego wymaga czytania tamtego?

Nie strasz, andsolu.

Po namy¶le... Tak, jak 6 czy 7 miliardów HS nie dba o "co tam, panie, w Brazylii s³ychaæ", tak i co najmniej tyle nie dba, co ów pan gor±czkowo wypisuje. Te¿ trochê ciekawe, dlaczego - co mu Brazylia i po co, zacziem?
-
2010/10/11 07:53:13
tichy (5-grid):
To znaczy, mus go czytaæ?
Nie mylmy etyki z poetyk±, ze¶winienie (domniemane, czy nie) nie wp³ywa na warsztat. Tak - warsztatowo - rozumiem opiniê AndSola. Znaczy oczywi¶cie, mo¿na przy lekturze Wildsteina doliczaæ mu punkty za morale i w ogóle ka¿d± twórczo¶æ ogl±daæ przez pryzmat najpaskudniejszego fragmentu biografii twórcy - ale chyba na szczê¶cie nie jest to szko³a wiêkszo¶ciowa.

Przez æwieræ wieku [...] nie czyta³em bez ¿adnej szkody dla mego jestestwa
"W bohaterstwa nowe szranki wlecze m³odzian puste ³ó¿ko: ¿yj lat dziesiêæ bez kochanki, obwo³aj± ciê Ko¶ciuszk±". A na powa¿nie: przywyk³em do tego, ¿e ludzie chwal± siê raczej tym co przeczytali, zobaczyli, przemy¶leli i prze¿yli, a nie a rebours.

Po namy¶le... [...] dlaczego - co mu Brazylia i po co, zacziem?
No w³a¶nie, my¶lê, dlatego, ¿e niektórzy jednak interesuj± siê tym, co za miedz± (a nawet i w dalszych wioskach). No i jest, jaki¶ tam, popyt. A skoro popyt jest, to i poda¿ wykreowana. Wolê, ¿eby mi o Brazylii napisa³ Passent ni¿ jaki¶ "nieze¶winiony" Ziemkiewicz czy inny Semka przy pomocy podrêcznego zestawu wytrychów - stereotypów (fawele, Lula - lewak, Amazonia - ekoterory¶ci, karnawa³, Copacabana, Niemeyer i girl from Ipanema).

A tak swoj± drog±, gdzie widzisz "gor±czkowo¶æ" (co ów pan gor±czkowo wypisuje) w tek¶cie Passenta, do którego odnosi siê AndSol (czy jakimkolwiek innym)? Aha, chodzi³o o dolepienie pejoratywnego przymiotnika do nielubianej osoby? Nastêpnym razem bêdziesz musia³ trochê bardziej siê postaraæ...
-
2010/10/11 11:18:17
Ojej, jakie to wszystko znajome...i nie tylko z Polski...
-
2010/10/11 13:53:39
Powód, dla którego Brazyli± warto siê interesowaæ, podaje Passent w pierwszym zdaniu swojego artyku³u: "Prezydent Brazylii to dzi¶, po prezydencie USA, druga osoba na zachodniej pó³kuli." Albo on nie ma racji, to wtedy poproszê o rzeczowe uzasadnienie, albo ma i wtedy lekcewa¿enie Brazylii jest objawem... no, nazwijmy to ³agodnie, du¿ej krótkowzroczno¶ci i niedostrzegania zmieniaj±cego siê uk³adu si³ w ¶wiecie.
Mo¿na te¿, rzecz jasna, nie interesowaæ siê niczym poza koñcem w³asnego nosa i nawet mieæ przy tym mi³e poczucie, ¿e nale¿y siê do wiêkszo¶ci. Tylko w takim przypadku nie op³aca siê czytaæ ani Passenta, ani andsola. Prawdê mówi±c, niczego nie op³aca siê czytaæ, bo i zacziem.
Jeszcze inn± opcj± jest, jak zauwa¿y³ Babilas, czytanie wy³±cznie tych, którzy stoj± po jedynej s³usznej stronie i pisz± tylko to, co ju¿ i tak wiemy. To jest bardzo dobra i bezpieczna opcja, bo nie nara¿a czytelnika na kontakt z tak z³owrogim zjawiskiem jak dysonans poznawczy. Nale¿y przy tym zauwa¿yæ, ¿e upieranie siê, jakoby nies³uszny autor móg³ mieæ rozeznanie w jakimkolwiek temacie, dobry warsztat i co¶ do powiedzenia, jest pogl±dem przestarza³ym i zatr±caj±cym o relatywizm moralny.
W ostatnim s³owie prosi³bym jednakowo¿ Babilasa o odrobinê lito¶ci dla tej kobitki z Ipanemy. Ja tego kawa³ka nadal bardzo lubiê s³uchaæ, nawet je¿eli to ju¿ nie jest ca³kiem s³uszne. :-))
-
2010/10/11 15:38:11
@5-grid aka tichy: 1. je¶li rzecz w sferze etycznej, a nie kryminalnej, po jakim okresie nastêpuje przedawnienie?

2. Nie ma tezy, ¿e Passenta nale¿y czytaæ wszystko, szczególnie z przesz³o¶ci.

3. Teza o warto¶ci obudzenia siê Polaków na wy³anianie siê ¶wiatowego gracza zwanego Brazyli± by³a niedawno energicznie przedstawiana na tym blogu.

4. Czy mo¿esz podsun±æ mi nazwisko jednego, jedynego ¿ywego dziennikarza polskiego, drukowanego w prasie polskojêzycznej lub polskiej, nie brzmi±cego Passent, mówi±cego obiektywnie Rodakom o tym co siê dzieje w Brazylii, w tekstach nie bêd±cych przedrukami z prasy ¶wiatowej?

@pozostali: przetrzepanie skórki dobrze robi na kr±¿enie krwi, ale nie mo¿e zostawiaæ kolorowych ¶ladów. Do¶æ emocjonalnie przed³o¿one jego nastawienie mog³o zamgliæ nieco fotografiê autora, ale zaskoczy³oby mnie gdyby czêste odwiedziny jego bloga pozostawi³y wra¿enie odmienne od szacunku i uznania.
-
2010/10/11 16:45:21
Andsolu, ja tylko trochê szarpn±³em za nogawkê, ale do krwi przecie¿ nie gryz³em. :-)
O¶wiadczam przy okazji uroczy¶cie, ¿e za nogawki szarpiê g³ównie tych, którzy zas³uguj± na szacunek i uznanie, zak³adaj±c, ¿e bêd± to w stanie prze¿yæ bez nadmiernych strat moralnych. W stosunku do tych, którzy na uznanie nie zas³uguj±, stosujê zwykle podniesienie nó¿ki. ;)
-
2010/10/11 22:40:04
BABILAS:

"Nie mylmy etyki z poetyk±..." - rozumiem, ¿e to do mnie? ¯e mylê?

Masz prawo tak uwa¿aæ, a ja - nijak siê nie poczuwaæ. Co ma Wildstein do czego?

Co z tym warsztatem? Artyku³ Passenta - pierwsza jego rzecz czytana przeze mnie od lat - niew±tpliwie jest dobrze napisany pod wzglêdem jezykowym. A tre¶æ? Wystarczy porównaæ wpis z wikipedii en.wikipedia.org/wiki/Brazilian_presidential_election,_2010 by zauwa¿yæ, ¿e poziom merytoryczny artyku³u z Polityki stoi ni¿ej ni¿ "amatorszczyzna" z wikipedii. Przy tym wikpedia nie bawi siê w epatowanie dziecinnymi "rankingiami - ten to osoba nr 1, tn to osoba nr 2, nie pos³uguje siê (zgodnie ze swym statutem) mêtnymi frazami typu "mówi siê", dodaje morze dodatkowej informacji.

Zatem, nie czytanie Passenta czyni informacjê dodatni±, zas czytanie - ujemn±, zatem warto siê nieczytaniem chwaliæ. Nieczytanie by³o konsekwencj± uprzedniego czytania, zobaczenia, przemy¶lenia, i prze¿ycia - wiêc niejasne, dlaczego s± one w Twoich oczach ma³o warte.

Co do ze¶winienia siê Passenta w stanie wojennym, nie jest to rzecz "domniemania", tylko subiektywnej oceny. Mo¿e powinienem dodaæ "IMHO", co niniejszym czyniê - kajam ci siê ja, kajam. Przy okazji, jest to jedyne "pejoratywne" s³owo, które u¿y³em.

Bez sensu jest porówywanie tekstu Passenta o Brazylii z tekstami Ziemikiewicza lub Semki o Brazylii, poniewa¿ tych ostatnich nie ma. Chyba, ¿e rozumiej±c to porównanie tak - i popraw mnie, proszê, je¿eli mylê, albowiem wk³adam s³owa w Twe usta:

"Gdyby Ziemkiewicz napisa³ artyku³ o Brazylii, to bym go nie przeczyta³, albo czytaj±c - mniej wola³ ni¿ artyku³ Passenta".

Co do stereotypów, to chyba nie odmówisz obecno¶ci ich sporej gar¶ci u Passenta (inaczej zacznê podejrzewaæ, ¿e¶ Passenta nie przeczyta³!).

Goraczkow¶æ widzê w dacie (5 pa¼dziernika). Tu¿ po og³oszeniu wyników. Trzeba by³o co¶ sp³odziæ, wiêc powsta³ artykulik o tre¶ci u³amka zawarto¶ci wpisu wikipedystycznego. Inaczej - s±dz±c po poziomie tekstu, tekst powsta³ na chybcika. Chyba dobrze u¿y³em okre¶lenia "gor±czkowo"? Samo w sobie nie jest ani pejoratywne, ani pozytywne, dopiero efekt mo¿e byæ taki lub siaki.

Wci±¿ nie dosta³em odpowiedzi - dlaczego Passent zosta³ obarczony tê misj±? Mo¿e sam siê zg³osi³? Tu mo¿e przemawia przeze mnie moje ignorowanie (¶wiadome) twórczo¶ci Passenta w ostatnim æwierwieczu. Wiem, ignorancja nie jest wymówk± ani podstaw± do zadawania pytañ, wiec mo¿esz odmówiæ odpowiedzi.
-
2010/10/11 23:08:04
ANDSOL

1. Tak, sfera etyczna, ale nie tylko - te¿ emocjonalna. Takie pojêcie jak "przedawnienie" w nich nie wystêpuje. Odbiór i wspomnienie siê stêpi³o, aale nie zniknê³o. Zreszt±, o czym tu gadaæ - "kara nieczytania przez jednego obocznego czytelnika" jest zaiste ¶mieszn± kar± (je¿eli w ogóle jest).

2. "Nie ma tezy, ¿e Passenta nale¿y czytaæ". Tezy nie ma, ale s± linki. Mam nawyk klikania w nie. Przebija on inne nawyki (np. nieczytania danego autora).

3. No, z t± tez± o energicznym przedstawieniu "warto¶ci obudzenia siê Polaków" - to z lekka przesadzi³e¶, andsolu. Jak widzisz, w to te¿ klikn±³em.

4. Szanse na to, i¿ znam takie nazwisko, a Ty go nie znasz, s± bliskie 0. BTW, przy okazji, co napisa³em Babilasowi - tekst Passenta jest przedrukiem z prasy ¶wiatowej (nie k³óæmy siê o to, ¿e "w³asnemi s³owami", i upiêkszonym warto¶ciami dodanemi jak na przyk³ad metaforami typu "brazylijskiej ró¿y wiatrów" ).

(po namy¶le - nie mo¿na wykluczyæ a priori, ¿e prasa ¶wiatowa nie przedrukowa³a Passenta, ¿e wpis w wikipedii nie powsta³ na podstawie lektury artyku³u z Polityki...)

Swoj± drog±, przypuszcza³bym, ¿e masz w jakich¶ archiwach zapis brazyliologicznej aktywno¶ci polskich niw medialnych i publicystycznych... Sam bym chêtnie siê dowiedzia³....Szczerze mówiê.

PS. A mojej sylwetki moralnej nie musisz broniæ. Mo¿liwe wrêcz, ¿e pewnych specyficznych linii obrony bym nie preferowa³.
-
2010/10/11 23:10:49
Chyba pora zauwa¿yæ, ¿e Passent by³ ambasadorem w Chile i powinien mieæ to wszystko w ma³ym palcu. Tak jest, Passent, Rakowski i Urban byli kiedy¶ dobrymi dziennikarzami. Powinni na tym poprzestaæ.

Byli¶my dzi¶ ¶wiadkami triumfu brazylijskiej techniki - boeingi siê popsu³y, polecia³y embraery: www.tvn24.pl/2381220,28377,0,0,1,wideo.html
-
2010/10/11 23:36:09
@tichy: przypuszcza³bym, ¿e masz w jakich¶ archiwach zapis brazyliologicznej aktywno¶ci polskich niw medialnych i publicystycznych... Niestety, mam tylko parê dawnych artyku³ów wykpionych albo przeznaczonych do wykpienia, zapomnianych przez zaniechanie albo na odwrót. Dotyczy³y na ogó³ rzekomego lewicowania Luli i rzekomych ¶wietnych rz±dów poprzednika, FHC.

Co do mojego uprzedniego przedstawienia energicznego lub te¿ nie, jak na mnie to energicznego :)
-
2010/10/12 00:34:05
KWIK: Chyba pora zauwa¿yæ, ¿e Passent by³ ambasadorem w Chile i powinien mieæ to wszystko w ma³ym palcu. "

Jakby kto napisa³, ¿e jaki¶ X (powiedzmy, Wietnamczyk, dla ustalenia uwagi) by³ 10 lat temu ambasadorem w Hiszpanii i st±d powinien byæ ekspertem w temacie tegorocznych wyborów prezydenckich w Polsce, to co by¶ Ty na to?
-
2010/10/12 01:18:28
@ 5-grid - Polska Brazyli± Europy? Zamieñmy Hiszpaniê na Norwegiê i Polskê na Niemcy wtedy powiem, ¿e Wietnamczyk który by³ kilka lat ambasadorem w Norwegii powinien nie¼le orientowaæ siê w niemieckim ¿yciu politycznym.
-
2010/10/12 03:05:15
KWIK: Masz racjê, po¶lizgn±³em siê na tej analogii. Jednak, poprawiaj±c mnie (i s³usznie), zgubi³e¶ rozstêp czasowy, tak¿e zast±pi³e¶ konkret (wybory tu i teraz) czym¶ rozmytym.

"Orientacja w ¿yciu politycznym" - ba! - to ja nawet sobie móg³bym to przypisaæ, choæ polityka i ja to Odd Couple.

Przy tym, wci±¿ pytanie bez odpowiedzi, gdzie i jak to "posiadanie wszystkiego w ma³ym palcu" siê objawia?

Gdyby uczeñ w liceum, a mo¿e jeszcze w gimnazjum, odda³ wypracowanie kalibru poni¿ej wpisu z wikipedii, to by dosta³ lufê, albo 3 minus (no, za moich czasów takowe by³y, choæ wikipedii nie by³o).
-
2010/10/12 03:25:13
@ 5-grid - pisa³em "powinien mieæ", nie pisa³em ¿e "ma". Tak czy owak chwalenie Passenta tylko za to, ¿e nie nabredzi³ o Brazylii, wydaje mi siê raczej okrê¿n± krytyk± ogólnie dennego poziomu polskiego dziennikarstwa.
-
2010/10/12 05:19:08
@kwik: chwalenie Passenta tylko za to, ¿e nie nabredzi³ o Brazylii... No, niestety, takie jest moje (i z pewno¶ci± nie tylko moje) nastawienie przy czytaniu polskiej prasy i pism, ¿e brak bzdur ju¿ wyró¿nia dziennikarza. Paru autorów polskich ceniê tak, ¿e nie potrzebuj± relatywizuj±cego przymiotnika "polski" gdy my¶lê o dobrych dziennikarzach, ale "paru" nie robi klimatu umys³owego. Wydaje siê, ¿e to niedobitki - a mo¿e nieutopki - z prasowej papki.
-
2010/10/12 06:17:42
Kwik & andsol

Panowie, zanim zaczniecie rozdawaæ ordery za niebredzenie, mo¿e chwila zadumy nad passusem (nomen omen):

"Obecny prezydent ju¿ zapowiedzia³, ¿e po wyborach nie wybiera siê do ¿adnego Harvardu czy Pary¿a bêdzie pilnowa³ swojej nastêpczyni."

Nie wykluczam, ¿e to obecny prezydent bredzi³, ale ju¿ jest on out, wiêc dowoln± rzecz mo¿na mu przypisaæ...
-
2010/10/12 07:35:47
@tichy: wydaje siê, ¿e z powodu odmiennych nastawieñ emocjonalnych nie w ten sam sposób bêdziemy czytali teksty podpisywane Daniel Passent. No i dobrze, to biologicznie zdrowa sytuacja, ¿e podobne bod¼ce wywo³uj± u ró¿nych osobników odmienne reakcje. Niechaj kwitn± wszystkie kwiaty, jak mawia³ pewien pan, na którego reagujemy zapewne dok³adnie tak samo.

Ale uwierz, ¿e przedstawiam w samoobronie, a nie dla obrony wspomnianego dziennikarza, pomys³, by nie oceniaæ tekstów za najgorsze z zawartych w nich zdañ.

Co do wypowiedzi Luli. Po pierwsze, jedn± z najtrudniejszych do zniesienia cech u Luli-prezydenta by³a i jest przesada z zaufaniem do jego zdolno¶ci improwizacyjnych. Frazy ¶wietnie przyjmowane przez t³um na placu, podane w oprawie pewnej atmosfery i inscenizacji, wyra¿one popularnymi zwrotami, brzmi± zupe³nie inaczej gdy odczytuje siê je z obiektywnego czysto jêzykowego zapisu. Po tym ostatnim oczekuje siê pewnego profisjonalizmu, choæ nie bardzo wiadomo co to za zawód "prezydent". Tak czy inaczej, nieco umiaru i przygryzienia jêzora nie zaszkodzi³oby mu.

Po drugie, nie ma syndromu "aktualny by³y prezydent", mo¿e w³a¶nie dlatego, ¿e jego popularno¶æ prze³o¿y³a siê na wyniki wyborów parlamentarnych i tylko samobójca polityczny zaryzykuje olewanie jego poleceñ.

Po trzecie, cytat odnosi siê do frazy z wywiadu radiowego sprzed dwóch miesiêcy i fraza ta tak brzmia³a:

Quem estiver pensando que ao deixar a presidência vou para Paris ou Harvard, ou não sei aonde, se equivoca. Não, eu vou viajar pelo país inteiro para ver o que fiz e o que não fiz, e se vir alguma coisa errada vou chamar minha presidente para lhe dizer: "Olhe, aqui há algo que não funciona e você, minha filha, pode fazer o que eu não consegui"

T³umaczymy. Kto my¶li, ¿e koñcz±c prezydenturê pojadê do Pary¿a czy Harvardu czy nie wiem gdzie, myli siê. Nie, bêdê je¼dzi³ po ca³ym kraju, ¿eby zobaczyæ co zrobi³em i czego nie zrobi³em, i je¶li zobaczê co¶ niew³a¶ciwego, zadzwoniê do mojej prezydentki, ¿eby jej powiedzieæ: "S³uchaj, tu jest co¶, co nie dzia³a i ty, moja córko, mo¿esz zrobiæ to, czego ja nie zdo³a³em".

Wyja¶niamy. "Moja córko" dobrze siê mie¶ci w poetyce brazylijskich gawêd, nie jest to usadzanie osoby na w³a¶ciwym, czyli ni¿szym miejscu, ale dowód blisko¶ci. Odniesienie do Pary¿a czy Harvardu nie mówi niczego o chêci czy jej braku douczania siê, jest przytykiem do poprzedniego prezydenta, Fernando Henrique Cardoso, który nawet sprawuj±c urz±d opuszcza³ kraj przy ka¿dej sposobno¶ci, a koñcz±c prezydenturê wyby³ na d³u¿szy czas i z dala doradza³ swemu nastêpcy co powinien, a czego nie powinien robiæ.

Ca³a ta wypowied¼ ma jednak du¿o bardziej przemy¶lany podtekst, nie wygl±da tym razem na odruch improwizacyjny. Czê¶æ osób odczuwa³a obawy, ¿e Dilma, du¿o bardziej wykszta³cona i z innym podk³adem kulturalnym, mo¿e mieæ sk³onno¶ci mniej moderowane przez praktykê ni¿ to by³o u Luli. Wywiad sugerowa³, ¿e bêd± nadal w kontakcie - i dla wszystkich jest jasne, ¿e choæ to ona bêdzie rz±dziæ, nie by³by w jej interesie jaki¶ wiêkszy konflikt, bo w ci±gu czterech lat jego fama bêdzie ros³a, a aktualny prezydent zawsze trochê spala siê w codziennych dzia³aniach.
-
2010/10/12 10:08:03
5-grid a.k.a tichy:

Dyskurs poszed³ dalej, ale winen jestem kilka akapitów dla obja¶nienia swojego stanowiska.

Co do subiektywnego ze¶winienia siê Passenta. Mnie te¿ by³o przykro obserwowaæ jego wybory w latach osiemdziesi±tych. By³o mi przykro wtedy. Pó¼niej, jako gorliwy ateista zrozumia³em i zacz±³em stosowaæ w praktyce frazê nie potêpiajcie, aby¶cie nie byli potêpieni. Gdy doros³em, poj±³em te¿, ¿e pomiêdzy czerni± a biel± jest wiele wiêcej ni¿ mi siê dawniej wydawa³o.

Czytam - je¶li mnie interesuje temat - wszystkich mo¿liwych autorów (o ile nie wypisuj± g³upot i niegodziwo¶ci). Zw³azcza za¶ takich, którzy prezentuj± inny od mojego punkt widzenia - akurat wiêc Semkê i Ziemkiewicza na³ogowo - to w nawi±zaniu do Twojej supozycji. (Wildsteina te¿ próbowalem, ale siê na tym sitku g³upoty i niegodziwo¶ci odcedza³ najczê¶ciej - choæ akurat biografia o wiele szlachetniejsza ni¿ Passenta). Bardziej mnie interesuje CO, mniej (albo wcale) KTO.

Uwagi za¶ warsztatowe, jakie czynisz pod adresem Passenta nie znajdujê celnymi i - szczerze mówi±c - wygl±daj± mi one na dora¼ne dopisywanie uzasadnienia do wyroku, który wyda³e¶ przed æwieræwieczem. (Felieton nie jest artyku³em z wikipedii, autor ma prawo do w³asnego ogl±du i ró¿nych fioritur stylistycznych, no i je¶li dotyczy aktualnego wydarzenia, dobrze ¿eby siê wkrótce po tym wydarzeniu ukaza³).

Przestraszy³e¶ mnie trochê fraz± Wci±¿ nie dosta³em odpowiedzi - dlaczego Passent zosta³ obarczony tê misj±? Mo¿e sam siê zg³osi³? To taki, wybacz, prawicowy ogl±d ¶wiata: ten sztab frontu ideologicznego, gdzie¶ w podziemiach na Czerskiej, gdzie Urban z Michnikiem przy samogonie i machorce rozdaj± misje, przydzielaj± zadania i rozliczaj± szturmanów dziennikarstwa z ich wykonania.



-
2010/10/12 17:15:01
Andsol

No, to jest wrêcz Turkish Delight, ten cytat z Luli in extenso. Mówisz przy tym brzmi± zupe³nie inaczej gdy odczytuje siê je z obiektywnego czysto jêzykowego zapisu.

Nie wyszczególniasz jednak, czy chodzi o zapis autentyczny (ten co przytoczy³e¶), czy o zapis Passenta.

Zapis Luli nawet bez dodatkowych wyja¶nieñ i odniesieñ do poprzednich prezydentów jest do¶æ jasny. Wczoraj trochê g³ówkowa³em, co ma znaczyæ ów Harvard, jednym tchem wypowiadany z Pary¿em. Dlaczego Harvard, a nie Washington, co by mia³o polityczny sens? W koñcu uzna³em,¿e mowa o intracie, w tym przypadku, o pozycji akademickiej. Co¶ jak polski ex-prezydent Kwa¶niewski prowadz±cy seminarium z politologii w Georgetown.

Nie, zatem deklaracja jest jasna nie bêdzie obcinania kuponów, bêdzie wci±¿ pompatycznie siê wyra¿aj±c s³u¿ba dla kraju, choæ nie aktywna, mainstreamowa, lecz z boku, doradcza, obserwatorska.

No, to teraz popatrzmy na przeróbkê Passenta (nie jest to cytat, jest to nie¶wiadome lub ¶wiadome przein¿ynierowanie oryginalnej wypowiedzi). Pomiñmy dramatyczne "¿adnego popatrzmy na pilnowanie. Sugestia (¶wiadoma lub nie) traktowania nastêpczyni jako marionetki, a przynajmniej mieszania siê. W oryginalnej wypowiedzi Luli niczego takiego nie ma.

Jeszcze raz - dziêki za trud znalezienia, zapodania, i przet³umaczenia oraz wyja¶nienia tekstu z wywiadu.
-
2010/10/12 18:43:13
¯artujesz, jaki tam trud. To prawdziwa przyjemno¶æ móc pokazaæ co¶, co mi jest pod rêk± a innym dotarcie do tego mo¿e byæ trudniejsze - i wiedzieæ, ¿e to bêdzie rzeczywi¶cie przeczytane.

Tak, tu nie ma co siê spieraæ. Zwrot z Polityki, ¿e Lula bêdzie pilnowa³ swojej nastêpczyni jest g³upi ale zapewne made in Brazil. Wielu blogerów i dziennikarzy zamiast przepisaæ to, co Lula powiedzia³, wola³o komentowaæ to, co zrozumieli. To chyba nie jest wy³±cznie tropikalna choroba :)

A co do szansy na "zmarionetkowanie" Dilmy, wystarczy powiedzieæ, ¿e choæ naciski s± od strony wrogów, przyjació³ i rzekomych przyjació³, ani siê dotychczas nie zaj±knê³a kogo i w jakim charakterze zaprosi³aby do swojego rz±du. Jasne, w tym towarzystwie by prze¿yæ, kobieta musi byæ dwa razy bardziej macho ni¿ sam macho.
-
2010/10/13 06:39:40
BABILAS

Dziêki za wy³o¿enie swojego stanowiska i za staranie siê zrozumienia mojego.

Lista podobieñstw jest d³uga, wiêc z praktyczno¶ci kilka ró¿nic...

1. nie potêpiajcie, aby¶cie nie byli potêpieni.

To nie moje motto, pomijaj±c ju¿ zbytni± ostro¶æ czasownika. W oryginale sta³o co¶ o rzucaniu kamieniem w celu u¶miercenia delikwenta/tki, i ¿e nie wypada u¶miercaæ, jak siê ma na sumieniu winê.

Niestety, oceniane kogo w kategoriach etycznych (czy, jak chce andsol - emocjonalnych), czy osobistych, zakoñczone odmow± czytania delikwenta - to nie u¶miercanie. O, by³oby, gdybym mia³ wadzê i skazywa³ kogo na zatarcie i wymazanie imienia. Ale nie mam.

Je¿eli siê ze¶wini³em w oczach kogo, ten kto¶ ma prawo mnie potêpiaæ. To nie odbiera mi nijak prawa potêpiania innych. Wrecz taki deal jest szkodliwy. Ale to IMHO.

2. Mnie interesuje i CO, ale te¿ i KTO - jak najbardziej, bo na ogó³ wiadomo z góry co. Zreszt±, ka¿dy tak patrzy, i Ty sam równie¿ (poni¿ej). Tak wiêc, jak Ziemkiewicz opublikuje swój nowy felieton, to z góry wiem, ¿e jest to felieton, i choæ mo¿e nie wiem, co w nim bêdzie, to zgadujê z du¿± trafno¶ci± jak bêdzie. Na ogó³ ¿adnych felietonów, zw³aszcza wypranych z liczb, faktów, cytatów i referencji - nie czytujê.

3. Co do uwag warsztatowych. Nie masz ¿adnej podstawy twierdziæ, ¿e mój os±d wynika z uprzedzenia. Poda³em argumenty, mnie wiêcej umieszczaj±ce artyku³ Passenta na poziomie raportu sekretarki, zestawiaj±cej doniesienia agencyjne. No, tak, znaæ mistrza, bo ubarwione w a r s z t a t e m!

4. Na koniec, deklaracja, i¿ wa¿ne CO, a nie KTO doznaje wstrz±su. Odrzucasz CO, gdy¿ musisz koniecznie mnie wcze¶niej zaklasyfikowaæ w tym przypadku do prawactwa. Te¿ nies³usznie na podstawie pytania, bo wszak i sam Passent, czy te¿ jego koledzy przyodziani w mundury (lub on sam w mundurze? Zapomnia³em), zadawa³ pytania Komu to s³u¿y? Kto za tym stoi. Zreszt±, pytania odwieczne. Oni je tylko spiratowali, bo przecie¿ nie wymy¶lili.

Pytanie by³o praktyczne li tylko wszak, nie maj±ce nic wspólnego z orientacj±. Wy¿ej okoliczno¶ci rozwiniête. Dlaczego zestawienie doniesieñ agencyjnych, co zazwyczaj robi± praktykanci, zosta³o powierzone ekspertowi z cenzusem i warsztatem, zas³u¿onemu dla sprawy, takiemu co ma w ma³ym palcu?

Wierszówka?