S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Rozwi±zania

Jak widzê rozwi±zania zaproponowanych przedwczoraj zadañ? Mo¿e tak – co tylko da siê, rysujê. ¯adne z rozwi±zañ nie wykorzystuje sznura Brata Galvão. Przypominam o co sz³o:

1. Ile mierzy niebieski odcinek



Z twierdzenia Pitagorasa: (2√a)²+(a-1)²=(a+1)²

2. Czy tutaj


mamy tê sam± d³ugo¶æ?

Konstrukcja pierwiastka znana jest co najmniej od czasu Geometrii Kartezjusza:


3. To zabawa ze stareñk± trójk± pitagorejsk± 3,4,5 przemno¿on± przez 5. Zerknijmy na te dwa trójk±ty równoboczne, zrobione z tego samego prostok±ta:


Czemu pomys³ oparty na porównywaniu z trójk±tem równobocznym nie wypali³? Bo tu nie ma trójk±ta wpisanego w okr±g, a s± trójk±ty sk³adaj±ce siê w prostok±ty maj±ce przek±tn± o ustalonej d³ugo¶ci. I jest ca³kiem ciekawym pytanie jak prosto dowie¶æ bez narzêdzia pochodnej, ¿e najwiêksze pole ma kwadrat, ale wpis by siê zrobi³ za d³ugi i ten wcale niebanalny temat zostanie na inn± okazjê. Jak i próba prostego pokazania, ¿e w istocie to jest dobra intuicja z trójk±tem równobocznym: najbardziej podobny do okrêgu, wiêc ma najwiêksze pole.

0. Wyznajê, ¿e przez  zara¿enie schorzeniem zawodowym, pierwsze wysuniêcie macki prowadzi mnie do dowodu nie wprost: niech bêd± dwa ¶rodki okrêgu, zaraz dojdê do jakiej¶ sprzeczno¶ci. Ale wyobra¿am sobie Vladimira Arnolda tarzaj±cego siê ze ¶miechu, ¿e matematycy s± jak wo³y w zaprzêgu i ¿e do my¶lenia o matematyce trzeba dzieci – i szukam czego¶ prostszego.

Biorê ¶rodek i okrêgu i jaki¶ inny punkt p³aszczyzny. Mam dwa punkty, daj± mi one prost±. Ta prosta przecina okr±g w dwóch miejscach, z takimi samymi odleg³o¶ciami od punktu nazwanego ¶rodkiem. Ten drugi punkt nie ma równych odleg³o¶ci od owych dwóch punktów, bo jest tylko jeden ¶rodek odcinka ³±cz±cego je. Kropka. Nawet nie zastanawia³em siê, czy drugi, fa³szywy kandydat na ¶rodek, le¿y wewn±trz okrêgu czy te¿ nie.

Uda³o mi siê unikn±æ nazywania punktów imionami w³asnymi, u¿ywania dowodu nie wprost i w ogóle nieboskich komplikacji. Nawiasem, do tej chwili jestem pod wra¿eniem uwagi Magdaleny ¦rody: Etyka Skargi wci±ga w filozofowanie, którego konstytutywn± przestrzeni± jest my¶lenie. A potem mówi±, ¿e to matematycy nie maj± lito¶ci dla czytelnika.

niedziela, 19 wrze¶nia 2010, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Go¶æ: taria, 37-bem-6.acn.waw.pl
2010/09/19 11:19:20
Hmm...
W sprawie w±tpliwo¶ci zwi±zanych z dowodem tego, ¿e okr±g ma jeden ¶rodek.
Moje rozumowanie bieg³o podobnie, jak w Twoim dowodzie. Ucieszy³am siê, ¿e potrafiê. I nagle zaczê³am siê zastanawiaæ: sk±d wiemy, ¿e ka¿da prosta przechodz±ca przez prawdziwy ¶rodek okrêgu przecina okr±g w dwóch punktach? Niby oczywiste, ale argumentów mi zabrak³o. Proszê wyprowadziæ mnie z g³êbi ignorancji...
-
2010/09/19 15:11:50
A czy jakakolwiek prosta mo¿e przecinaæ okr±g nie w dwóch punktach? Bo jak taka istnieje, to chêtnie bym j± osobi¶cie pozna³. ;)
-
2010/09/19 15:38:39

@Bobik: s± rzeczy, które nie tylko psikom, ale i ludzikom nie ¶ni³y siê a¿ do roku 1882, gdy pan Moritz Pasch (nawiasem: niebanalna postaæ. Gdy mia³ 68 lat, odszed³ z uniwersytetu, by mieæ wiêcej czasu na badania naukowe) wypu¶ci³ w ¶wiat Vorlesungen über neuere Geometrie i pokaza³, ¿e przez ponad 2000 lat bawiono siê geometri± z rzekom± s³ynn± matematyczn± ¶cis³o¶ci± i dok³adno¶ci±, ale masê rzeczy zak³adano nie na podstawie rozumowañ, a dzieciêcego uporu w stylu "chcê, bo chcê". I do dzi¶ mówimy z wielk± rewerencj± o aksjomatach Euklidesa raczej dla ich zas³ug historycznych ni¿ dla ich sensu (jakiekolwiek skojarzenia z Dekalogiem s± zupe³nym zbiegiem przypadku i andsol nie mo¿e byæ za nie poci±gany do odpowiedzialno¶ci). I dzi¶ jak kto¶ naprawdê potrzebuje aksjomatów, to u¿ywa klocki Pascha i Hilberta, bo gdyby bawiæ siê euklidesowymi, to jaka¶ ¶winia lub kot mo¿e ukra¶æ ca³± liniê z p³aszczyzny i nie bêdzie paragrafu na niego.

@taria: ja bym tego nie nazwa³ ignorancj± a wnikliwym pytaniem o aksjomaty. W³a¶nie takim, jakie Moritz Pasch zada³ kiedy¶. Nic u Euklidesa nie gwarantuje spójno¶ci p³aszczyzny. Mo¿e nie byæ na niej jakiej¶ prostej (he, he, a sk±d ja wiem, ¿e to jest prosta, skoro jej nie ma?) i w ten sposób pewne kó³ka sk³adaj± siê z dwóch oddzielnych ³uków i prosta przez centrum przeleci nad jedn± z tych dziur czyli to bêdzie nie prosta a dwie pó³proste. Albo na p³aszczy¼nie ukradziono dwie proste i w³a¶nie tak te braki rozbi³y kó³ko na cztery ³uki, ¿e pewna linia ze ¶rodka nie chwyta ani jednego punktu kó³ka.

Piêtnasta definicja Euklidesa (podana zreszt± tutaj w sensie nieco odmiennym od tego, który widzê w tek¶cie angielskim, a jak to by³o po grecku?!) wcale nie mówi, ¿e w ka¿dym kierunku mogê i¶æ z tego ¶rodka na spacer.
-
2010/09/19 17:11:44
No dobra, jak ukradziono, to sprawa jest dla prokuratora. Jak z jednej prostej zrobi³y siê dwie pó³proste i ka¿da ¿yje w³asnym ¿yciem, to pewnie dla biologa, bo to jest tzw. syndrom d¿d¿ownicy. Ale ja prosi³em o osobiste przedstawienie mnie Prawdziwej Prostej, nieukradzionej i niepodzielonej, która potrafi przecinaæ okr±g nie w dwóch miejscach.
Sorry, uparte ze mnie zwierzê, ale te¿ lubiê siê od czasu do czasu czego¶ nauczyæ. :-)
-
2010/09/19 17:33:04
Bobiku, rysunkiem by by³o szybciej, ale Blox nie dopuszcza rysunków w komentarzach, wiêc tak to opowiem. Nie ma syndromu d¿d¿ownicy, bo choæ co¶ znik³o, prosta nie wie o tym, ¿e z naszego punktu widzenia sta³a siê dwoma pó³prostymi, ona ¿yje w przekonaniu o swojej niepodzielnej prostocie.

Zauwa¿, ¿e (kojarz±c prost± z prost± liczbow±) ludzko¶æ zu¿y³a w historii tylko skoñczon± liczbê liczb, a punktów na prostej jest nieskoñczenie wiele, wiêc je¶li dekretem nie wybronimy siê przeciw kradzie¿y punktów, nigdy nie dowiemy siê, ¿e nam zasunêli ich okropnie du¿o. Co¶ musisz daæ, aksjomat albo ¿ycie.

No i pomy¶l o kó³ku a na nim opiera siê pozioma linia i j± w³a¶nie Kot Mordka zwin±³. I teraz na kó³ku brak jest jednego punktu i ono jest otwarte, ale tego nie widaæ. Nikt nie dostrze¿e ani punktu, ani braku punktu. I wychodzisz ze ¶rodka pionowo, u do³u przecinasz kó³ko w jednym punkcie, a u góry nie przecinasz, bo punktu do przeciêcia nie ma. I ca³a geometria bêdzie siê trzyma³a kupy i nikt nie znajdzie ¿adnej sprzeczno¶ci i wiem, ¿e to jest dziwne - mo¿e dlatego trzeba by³o tysiêcy lat, ¿eby w ogóle to zauwa¿ono. A Pasch mia³ s³abego pijara, ale to on w³a¶nie jest w du¿ej mierze odpowiedzialny za stawianie teorii matematycznych na nogach (czyli na aksjomatach) a nie na g³owie (czyli na widzimisiê i jakiej¶ rzekomej zgodno¶ci ze ¶wiatem rzekomo fizycznym).
-
2010/09/19 19:06:48
Ale z tego mi wynika, ¿e takiej nie¶wiadomej swego rozdarcia sos... tfu, prostej nie da siê znale¼æ bez domniemania winy Kota M. I znowu wychodzi na to, ¿e wszystkiemu winni... no, ju¿ nie bêdê mówi³ kto. :-(
-
2010/09/19 19:22:48
O kurcze... to my¶lisz, ¿e on te¿ jest... no wiesz... A ma taki przyjemny ma³y nosek...

Przy okazji, Jurek przypomnia³ mi kiedy¶ co¶ piêknego z seminarium we Wroc³awiu. Hugo Steinhaus rozejrza³ siê po sali i rzek³: "jak widzê, jedyny nie-¯yd tutaj to mój nie¿yt ¿o³±dka".
-
Go¶æ: taria, 37-bem-6.acn.waw.pl
2010/09/19 19:43:17
Bobiku, ale prosta mo¿e przeci±æ okr±g (bez ¿adnego oszukañstwa czy z³odziejstwa) w dok³adnie jednym punkcie - je¶li jest do tego okrêgu styczna, albo przeci±æ w zerze punktów - je¶li jest z nim roz³±czna, prawda?
Wtedy ca³a (lub prawie ca³a, poza jednym punktem) znajduje siê na zewn±trz okrêgu. Czy jednak ¶rodek musi byæ wewn±trz? I co znaczy wewn±trz?

S± tacy, którzy wierz± (jak w "Przenicowanym ¶wiecie" Strugackich), ¿e ¿yj± na wewnêtrznej powierzchni pustej w ¶rodku Ziemi, w centrum której ¶wieci ma³e S³oñce. I nie tak ³atwo ich przekonaæ, ¿e to nieprawda...
-
2010/09/20 05:38:06
"Hugo Steinhaus rozejrza³ siê po sali i rzek³: "jak widzê, jedyny nie-¯yd tutaj to mój nie¿yt ¿o³±dka"."

Jak juz mowimy o tym dzentelmenie...

Prof. Steinhaus byl czlonkiem PAN i regularnie olewal zebrania plenarne. W koncu Sekretarz wystosowal uprzejme pismo: "Czy Pan Profesor nie zechcialby usprawiedliwic swoja nieobecnosc?" Na co Profesor odpowiedzial rownie uprzejmie: "Nie widze powodow aby usprawiedliwiac moja nieobecnosc skoro tyle osob nie jest w stanie usprawiedliwic ich obecnosc"
-
2010/09/20 12:53:19
Taria, styczne i roz³±czne z góry wyeliminowa³em, bo uzna³em, ¿e one okrêgu nie penetruj±, tylko go wstêpnie molestuj±, albo siê od tego od¿egnuj±. ;) A poza tym, gdybym je wzi±³ pod uwagê, to nie móg³bym zadawaæ szczeniackich pytañ i andsol by pewnie o Paschu nie opowiedzia³, a to ciekawe. :-))
Co do S³oñca, to ja w ogóle nie jestem w stanie do¶wiadczalnie stwierdziæ, sk±d i dok±d ono ¶wieci, bo u mnie ostatnio siê nie pokazuje. Chyba siê na sta³e przenios³o do Brazylii, albo co. :-(

Anegdot o Steinhausie nigdy mi nie dosyæ. Zna kto¶ jeszcze jak±¶? :-)
-
2010/09/20 17:01:51
Bobiku, Brazylia niczego tu nie winna (przynajmniej jej po³udnie), chmurno i szaro i ch³odno tu, a na ziemi nawet wilgotno, czyli pada³o dyskretnie, tak, ¿ebym siê tym nie przejmowa³. A co do anegdot o Steinhausie, ju¿ siadam do wymy¶lania ich, bo jedyna, któr± mi kiedy¶ Adam Rybarski opowiada³ (znaj±c j± od samego bohatera) nie nadaje siê do publicznego przekazu, bo dotyczy nie tylko niego jako p³ywaka i jego narzeczonej ale i pszczo³y ¿±dliwej i ró¿nych takich z tym zwi±zanych komplikacji. W ka¿dym razie narzeczona nie mia³a pszczole za z³e. Ale by³em dyskretny i nic nie opowiedzia³em.
-
Go¶æ: Wiesiek, ici2.internetdsl.tpnet.pl
2010/09/23 01:22:57
andsol, masz ciekawy sposób na inspirowanie czytelników.
Dziêkujê za podrzucanie problemów z którymi próbujê siê zaraz po ich przeczytaniu zmierzyæ samodzielnie.
Wiesiek
-
2010/09/23 02:26:25
Wie¶ku, no to sobie tu zrobimy sesjê TWA, bo rozwi±zanie, które mi podes³a³e¶ mejlem jest bardzo ciekawe i inspiruj±ce - a¿ przykro mi by³o wykazywaæ Ci nie tyle b³±d, co lukê w rozumowaniu; mam szczer± nadziejê, ¿e Ty, czy ja, czy razem, zdo³amy j± zasypaæ bez nadmiaru argumentacji. Je¶li uda siê znale¼æ krótki argument geometryczny, to bêdzie z tego elegancki dowód godny kolekcji Rossa Honsbergera.

Ale przyznam Ci, ¿e spor± przyjemno¶æ sprawia mi stawianie takich zupe³nie g³upich pytañ, jak to o jednym ¶rodku okrêgu. Wyobra¿asz sobie chyba jak bardzo czasami kochaj± mnie studenci :)