Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Kościół cierpiący

Pan Grzegorz Paderewski, mówiący o sobie po prostu „ojciec Grzegorz”,  ma bloga, nazywającego się po prostu Brazylia. Cudem tam trafiłem, a o cudzie mówię, bo co z tym blogiem związane jest, cudem lub cierpieniem być musi. Cudy związane są z KK, a cierpienia z działaniami protestantów.

Bywa, że martwi się tam losem Brazylii (wpis z lutego):

Dla mnie, jeśli chodzi o karnawał, niezmiennie istotnym pozostaje jedno pytanie. Jak to jest, że ten kraj potrafi co roku wydać setki milionów dolarów na karnawał i w tym samym czasie nie ma pieniędzy na edukację, służbę zdrowia i bezpieczeństwo? Widzę, że co roku rośnie liczba Brazylijczyków, którzy mają podobne pytania.

Ale to zmartwienie jest wtórne, najważniejsze jest na początku wpisu:

Wszyscy, ale to dosłownie wszyscy zasypują mnie pytaniami o karnawał. Odpowiadam, że prawdziwy katolik na niego nie chodzi.

Zdjęcia wewnątrz wpisu z 13 kwietnia wyjaśniają tę niechęć do karnawału, widać tam równie śliczne i kolorowe stroje jak karnawałowe, ale z okazji drogi krzyżowej i zmartwychwstania. Cieszenie się śmiercią jest dobre, cieszenie się życiem jest złe.

Tamże ślady cierpień z rąk protestantów:

ostatnio w São Paulo prokuratura federalna zażądała usunięcia krzyży z miejsc publicznych. Oczywiście w tle stoją wszelakie sekty pentekostalne, to ich tak boli Krzyż z postacią Chrystusa, bo jest on powszechnie uznawany za symbol katolicki.

Pan G.P. nie wspomina, że krzyż jest symbolem chrześcijan, ale protestanci traktują przyczepianie do niego postaci jako idolatrię czyli bałwochwalstwo.

Inne cierpienia były opisane 9 czerwca. W stolicy kraju

na zakończenie kongresu [...] w Brasilii, brało udział 91 tysięcy ludzi. Media, które godzinami potrafią z pasją gadać o błędach księży i trudnościach Kościoła Katolickiego o Kongresie zupełnie milczały.

Media nigdy nie  zajmowały się „błędami” księży, natomiast o przestępstwie pedofilii, będącym konsekwencją pedofilii,  w istocie, ostatnio mówi się  wiele. A o owym kongresie w  TV Globo puszczono reportaż na cały kraj – ale nie wspomniano ani słowem, że przed paru dniami Igreja Mundial, protestancki kościół, zgromadził we Florianópolis 200 tysięcy ludzi.

Podobno ów kongres dotyczył hasła

„Zostań z nami, Panie”. Zdanie to wyraża głód Boga, który czuje każdy człowiek, chociaż czasami nawet sobie tego nie uświadamia. Ten głód Boga pokazuje nam, że bez Chrystusa nasze życie nie ma sensu, nie jesteśmy szczęśliwi i trwamy w przerażającej samotności.

No i popatrz pan, mówiłem przerażającą prozą i nawet nie wiedziałem o tym.

Parę dni później, 23 czerwca, pisze:

Oni są ogromnie hałaśliwi, muzyka jest ogłuszająca a swoje przemówienia pastorzy lub pastorki wygłaszają w taki sposób, że prawdopodobnie są słyszani bez większych problemów aż w Japonii. Jednym słowem ich sąsiedztwo bywa dosyć uciążliwe.

Hm... Przez dwa lata mieszkałem w dzielnicy Estreito w odległości 200 m od nadkościelnej dzwonnicy i wiele mogę opowiadać o uciążliwych sąsiedztwach. Najgorsze nie jest bicie w dzwony o nieboskich porach ale wywalanie głośników przed kościół (nawet gdy jest pusty) albo przed salon parafialny z mszą numerologii (czyli dobroczynnym bingo), jako i powywanie niezrównanej jakości, imitujące śpiewy protestanckie.

Katolicy w naszym mieście są mniejszością. Okazuje się jednak, że mimo nacisków, agresywnej indoktrynacji sekciarzy i niekiedy nawet prześladowań, katolicy pozostają wierni.

Ale Allach jest wielki i

Na szczęście udało się wykorzystać scenę, telebimy, oświetlenie i nagłośnienie po protestantach. [...] W Niedzielę Zesłania Ducha Świętego dokonał się cud obecności katolików na sambodromie. Obiekt został wypełniony po brzegi.

Ile razy widziałem podobne cudy, czasami paru chłopców z gitarami i bez doktoratów z teologii dokonuje ich z radością i zyskiem...

Pobożność ludowa prostych ludzi zawsze była dla mnie czymś ogromnie ciekawym i budzącym głęboki szacunek. Więcej, jestem przekonany, że katolicyzm w wielu rejonach Brazylii przetrwał tylko i wyłącznie dzięki wierze i odważnej postawie prostych ludzi.

Kłopot w tym, że gdy przestają być prości, coś się w nich zmienia i jest dużo roboty, żeby ich utrzymać w prostocie. Niestety, przeszkadzają władze niewłaściwie wybrane przez prosty lud, bo

obecnie wszyscy politycy, licząc na większe poparcie w wyborach, przechrzcili się i pozamieniali swoje katolickie wyznanie na protestanckie, w tym gubernator i wice gubernator stanu Amazonas.

I teraz są tego wyznania co większość ludu z Amazonas? Bardzo brzydko, lud powinien wybrać władze wskazane przez Watykan a nie jakieś przechrzty!

Zadzwoniłem do znajomego dziennikarza z Amazonas, pytając, co to za historia? Otóż nie obecnie, a pięć lat temu. Rzeczywiście, tak Eduardo Braga jak  Omar Abdel Aziz, ówcześni kandydaci do rządu stanowego, przestali być katolikami i przeszli do któregoś kościoła ewangelickiego, ale zrobili to prywatnie, bez rozgłosu i mój znajomy dowiedział się o tym przypadkiem, widząc ich w stosownej świątyni. Czy mogło to mieć znaczenie przy wyborach? Jego zdaniem, ani trochę. Wygrali spokojnie, tak jak i teraz wygrają (Braga idąc do Senatu ma 80% poparcia, Aziz wygra rząd stanowy w pierwszym głosowaniu, bo ma 53% poparcia, a konkurent 32%).

Pan G.P. fizycznie jest w Amazonas ale psychicznie w jakiejś Tuskolandii, gdzie trzeba się żenić w kościele, żeby powiększyć wyborcze szanse.

Wracając do prostego ludu i wykształcenia. Gdy mniej było szkół, silniejsza była wiara w Sznur Brata Galvão (niewysławialna artystycznie rycina mieści się we wpisie z 4 września; warto zauważyć, że Czarna jest tam, gdzie powinna być, w roli służącej). Ten święty człowiek dał swój sznur bratanicy w ciąży:

Jej poród był ogromnie skomplikowany, Frei Galvão był wezwany do kogoś bardzo daleko i nie mógł stawić się osobiście. Pobożne kobiety wyciągnęły wówczas sznur i położyły go pod łóżko rodzącej kobiety. Po czym zaczęły się modlić. Po chwili to, co po ludzku było nierozwiązywalne stało się nagle bardzo proste i na świat przyszło oczekiwane dziecko.

U nas to się mówi „jak po drucie”, ale przecież opasywanie się cudownym drutem nie wyglądałoby poważnie, odwrotnie od opasywania się cudownym sznurem. Zauważmy zgodność z pryncypiami homeopatii, podobne leczyć podobnym, rozwiązanie kobiety przez rozwiązanie sznura.

Ach, marzy mi się uruchomienie gdzieś w Licheniu Wytwórni Katolickich Sznurów Położniczych. Polski hi-tech, pod wszystkie łóżka na polskim położnictwie. Ministerstwo Zdrowia zaoszczędzi krocie.

I to już od września 2005 pan G.P. niesie Boże słowo i oświatę prostemu ludowi Brazylii. No i nam, no i nam.

środa, 15 września 2010, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: taria, 37-bem-6.acn.waw.pl
2010/09/15 22:22:49
Licheńskiej Wytwórni Sznurów Położniczych co prawda nie mamy, ale krakowskie mniszki dominikanki wytwarzają i rozsyłają tzw pasek św. Dominika z modlitwą do św Dominika z Soriano, który to pasek pomagać ma w przypadkach niepłodności i ułatwiać szczęśliwe rozwiązanie...
-
2010/09/15 23:59:36
Piękne. Ponoszę linkę, żeby nie rzec sznurek.

Mogę dać u siebie w całości?
-
2010/09/16 00:41:56
@taria: niełatwo być inowatorem. No, ale konkurencja silna.

@Teresa: przed śniadaniem?! Bez zakąski?! Ależ proszę bardzo!
-
2010/09/16 01:05:38
No i mam problem. Prawdziwy katolik nie chodzi na karnawał, ja nie chodzę, ergo - muszę pewnie być prawdziwym katolikiem.
I jak ja teraz, psiakrew, udowodnię, że nie jestem wielbłądem?
-
2010/09/16 01:32:57
Proste. Przez niemożliwość. Inne wielbłądy, słysząc o wielbłądzie Bobiku, umarłyby ze śmiechu.
-
2010/09/16 02:03:30
Dziwne to trochę dla mnie, ale tutaj coraz więcej "wyzutych z religii" wybiera katolicyzm. Mówią, że to ze względu na Christmas. Bo takie ładne. Najwyraźniej warunkiem uwieńczonej sukcesami pracy misyjnej jest dobry marketing z flanki połączony z nieobecnością danej religii. Brak urazów i złych doświadczeń pomaga.
-
2010/09/16 02:33:32
Gdybym wybierał za to, że ładne, to kto wie, hinduizm z Bali? Trzeba będzie wpaść tam kiedyś i przekonać się czym jest robienie bukietów z rana...
-
2010/09/16 04:44:24
Rozwiązanie kobiety przez rozwiązanie sznura bardzo mnie wzruszyło. Niemal tak samo jak homeopatyczna antykoncepcja :-)
-
2010/09/16 05:15:50
@sporothrix: tak, ten sznur pociągnął mnie do zrobienia wpisu, bo drobne przekomarzanki z ewangelikami to normalka (oni czasami dużo ostrzej siadają na rytuały katolickie). Co najbardziej mnie tym sznurem tknęło (nim i historią relikwi św. Bosko) to jak bardzo unika się mówienia o rzeczywistym rozpadzie KK na zupełnie odmienne Kościoły. Gdzie łącznik moich przyjaciół z "charyzmatycznych katolików" z mądrymi, jakby wziętymi z de Mello interpretacjami biblijnych przypowieści, a wieszaniem św. Antoniego (znowu sznurek) w wiadrze, na sznurku, za nogi, jeśli jego obnoszona po wsi figurka nie przyniesie deszczu? Między brazylijskimi intelektualistami katolickimi z linii de Chardina a zalewem chorych, żądnych cudu, w Aparecida, zostawiających amulety i pieniądze w gigantycznej katedrze, w mieście żyjącym z pielgrzymek?

Najciekawsze są łączniki między cudotwórcami a świętymi katolickimi - taki padre Cícero, którego pomnik w Juazeiro przyciąga miliony ludzi, uważających się za katolików. Kanonizowany przez Brazylijski Apostolski Kościół Katolicki, w zasadzie wyklęty przez Watykan, ale bez nadmiaru rozgłosu, bo twarde postawienie sprawy przez KK przyniosłoby odejście z niego prawie całego brazylijskiego Nordeste...
-
Gość: rysberlin, 194.64.224.3*
2010/09/16 07:25:18
sporothrix; homeopatyczna antykoncepcja? jestem zainteresowany, poprosze o linke
do receptur (tylko zadnych hokuspokus) ;)

andsol; czy mozesz mi powiedziec gdzie ten "sznur" jako relikwia wystawiony jest?
mam ochote na ponowna pielgrzymke (teraz czas na do "sznura")
-
2010/09/16 09:51:07
Zabrali mi krzyż podobny do bramy triumfalnej.
-
2010/09/16 11:17:00
Andsolu, lurkuję tu sobie od pewnego czasu, ale teraz czuję potrzebę skomentowania:

"Media nigdy nie zajmowały się błędami księży, natomiast o przestępstwie pedofilii, w istocie, ostatnio mówi się wiele"

Czy to specyfika brazylijskiego prawa, czy po prostu trochę nietrafny, jak dla mnie, skrót myślowy? Wydawało mi się, że pedofilia sama w sobie nie jest przestępstwem, jest tylko zaburzeniem preferencji seksualnych - przestępstwem jest molestowanie nieletnich. Na podobnej zasadzie, jak zbrodnią nie jest sadyzm (samo posiadanie skłonności), tylko znęcanie się lub zabójstwo.

Może to wygląda na czepianie się, ale ja to rozróżnienie uważam za istotne, bo wykreowanie poglądu "pedofil=przestępca" wcale nie ułatwia tym ludziom podjęcia leczenia.
-
2010/09/16 16:52:55
-
2010/09/16 17:48:21
sporothrix, :) :D :lol:

ubawilem sie swietnie, dziekuje
-
2010/09/17 04:44:12
@sporothrix: o, niespodzianka. I jakże brazylijska.

@spandrel: miło powitać - i przykro przyznać, że źle użyłem terminu. Bardzo niezgrabnie, ale próbuję poprawić.

Twoja interwencja nie jest "czepianiem się", a przypomnieniem mi, że złe użycie terminów przynosi złe konsekwencji. Oczywiście, że nie jestem przestępcą tylko dlatego, że czasami chciałbym udusić tego czy tamtego polityka. Ale skutecznie walczę z moim popędem.

@nachasch: no, przybiłeś mnie tą wiadomością. Ale nadzieja w Drugim Przyjściu.