Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Korzenie psychiatryka

W początkach maja 1843 roku w Caen mistyk i – jak się później okazało – fabrykant fałszywych krwawiących hostii – twórca sekty pod nazwą Œuvre de la Misércorde, Pierre Michel Vintras, miał wizję.

Podejrzewam, że wizję sprowokował wcześniejszy list Towiańskiego do Vintrasa, gdyż francuski odnowiciel chrześcijaństwa zobaczył wszystko z nadzwyczajną dokładnością. W wizji występowali: Towiański, Mickiewicz oraz duch cara Aleksandra. Duch cierpiał okropne męki za swoje grzechy wobec Polski i wszelkie krzywdy wyrządzone Polakom oraz wieszczył, że jeśli Towiański mu przebaczy, to nie tylko położy kres jego cierpieniom, ale umożliwi parcie ducha cara Aleksandra na ducha cara Mikołaja, żeby car Mikołaj nie uciskał więcej Polaków, zwrócił im wolność oraz odbudował ojczyznę w granicach sprzed rozbiorów.

Duch cara Aleksandra wstąpił na drogę pokuty, bo zrozumiał prawdę objawienia Towiańskiego, wstąpił na jedyną słuszną drogę i odkupuje swoje winy i zaciągnięte przed Bogiem rachunki wierną służbą w Sprawie Bożej pod sztandarem Chrystusowym.

List sprawił ogromne wrażenie pośród towiańczyków. [...]

Z powodu objawienia Vintrasa odsłaniającego dziejowe posłannictwo ducha cara Aleksandra w walce Polaków o niepodległość, Adam Mickiewicz wezwał wszystkich do uczestnictwa we mszy świętej w kościele Saint-Germain-des-Près za duszę rosyjskiego władcy przed ołtarzem św. Kazimierza.

Krzysztof Rutkowski, Najniższy sługa rosyjskich carów. Andrzej Towiański i Rosja, ze str. 200-201, Zeszyty Historyczne nr 79, Instytut Literacki, Paryż 1987.

Nie mogę wykluczyć związku tego cytatu z niedawnym wpisem Michała Babilasa oraz ze świetnie rozwijającą się peregrynacją kościelną prezydenta Bronisława Komorowskiego.

czwartek, 23 września 2010, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/09/24 02:37:03
"rozwijającą się peregrynacją kościelną prezydenta Bronisława Komorowskiego. "

Specifically?....
-
2010/09/24 02:55:41
Very specifically. Polska specyfika. Co czytam o podróży Komorowskiego, w Kraju czy poza nim, to jest w doniesieniach prasowych dodatek: "i z panem... udał się na mszę w kościele ..." I wyraźnie nie są to prywatne wizyty w kościołach pana B. Komorowskiego, ale nagłośnione i dokumentowane odwiedziny głowy państwa, prezydenta B. Komorowskiego. Nie wiem, może to ma jakieś banalne wyjaśnienie, np. prewencyjne działania przed możliwymi atakami p. Rydzyka...
-
2010/09/24 03:49:53
"Nie wiem, może to ma jakieś banalne wyjaśnienie,"

Mysle ze banalne wyjasnienie jest takie ze prywatnie Prezydent moze sie udac co najwyzej do kibelka.

No, a w koncu podobno Polacy w 98% katolicy, wiec ich takie zdarzenie moze interesowac.
-
2010/09/24 04:16:17
w koncu podobno Polacy w 98% katolicy ... mamula, miejże nade mną litość, nie serwuj mi tych knotów. Przecież żaden z nas nie jest z Frondy. Nie mówiąc o tym, że nikt go nie wybierał na turystykę sakralną, jeśli chce ją uprawiać, to proszę bardzo, w prywatnym czasie.

Ostro sprzeciwię się sformułowaniu: prywatnie Prezydent moze sie udac co najwyzej do kibelka. Owszem, zamiana całej prasy w Big Brother Kaczyński (Doda, whoever) może sprawić wrażnie, że to jest normalne, ale tu, na tym blogu, nie musimy czarnego nazywać białym. Prezydent to bardzo ważny urzędnik administracji państwowej i zasługuje przez to na szacunek i uwagę, gdy spełnia swoje funkcje urzędowe. Jeśli w prywatnym życiu nie zachowuje się skandalicznie, uniemożliwiając poprawne działania zawodowe, nikogo nie powinno zajmować co, jak, gdzie, kiedy i z kim robi. A zgoda na takie wtrącanie się jest zgodą na zamienianie demokracji w cyrk pcheł.
-
2010/09/24 04:33:14
"Nie mówiąc o tym, że nikt go nie wybierał na turystykę sakralną, jeśli chce ją uprawiać, to proszę bardzo, w prywatnym czasie."

Wydaje mi sie ze to proaktywny odpor przeciwko ewentualnej krytyki ze strony Kaczynskiego. W koncu to Kaczynski nazwal go "zapaterysta" czy jakos tam. To w koncu Komorowski ma miano "usuwacza Krzyza z przestzreni publicznej". To w koncu Kaczynskiego popiera Kosciol a nie Komorowskiego.

Mnei to sie wydaje demonstracja zeby pokazac ze Komorowski to nie bolszewik jak twierdzi Kaczynski, PiS i zwolennicy.

No i media dolewaja oliwy, ale nie jest dla mnie jasne czym sie kieruja wypunktowujac ten wlasnie aspekt kazdej wizyty
-
2010/09/24 05:07:19
To w koncu Kaczynskiego popiera Kosciol. Jeden z polskich KK :) I wydaje się, że ostatnio to nie ten najważniejszy.
-
2010/09/24 05:33:06
"Jeden z polskich KK :) I wydaje się, że ostatnio to nie ten najważniejszy."

To sie zmienia, w zaleznosci od koniunktury :)
-
2010/09/24 15:42:34
Tak zupelnie na marginesie.... Widac ze nie ogladasz telewizji polskiej. Otoz, kazda uroczystosc panstwowa, czy to mniejsza czy to wieksza zaczyna sie od mszy albo modkitwy. Wieksza poznac po tym ze msze odprawia biskup. Czy to spuszczenie statku, czy spuszczenie stali, czy otwarcie Domu Kultury. czesto wiecej czasu TV poswieca mszy niz samemu zdarzeniu

Oczywiscie, TV pokazuje to i trudno wymagac zeby Komorowski lamal zasady.

Zeby zas kazdy Polak pamietal o tym, w kazdym zakladzie pracy jest obowiazkowo kapelan placony z kieszeni podatnika.

Jak podaje prasa: "Dzisiaj w każdej jednostce policji, straży pożarnej, szpitalu, a nawet w zakładach energetycznych mamy na etacie kapelana, który ma pensję pochodzącą z naszych podatków. To nie jest chyba standard europejski i światowy."

www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/441034,kapelan_w_kazdej_jednostce_policji_strazy_pozarnej_a_nawet_w_zakladach_energetycznych.html

-
2010/09/24 16:27:32
Masz rację, polskiej tv na żywo nie oglądam, ale zjawisko, o którym piszesz, jest mi dobrze znane. O akcjach "poświęcania" pisałem też kiedyś u mnie.

Nie wiem czemu przypomniało mi się śpiewanie na początek dnia pracy w firmach japońskich hymnu na cześć założyciela, szlachetnego pracodawcy.
-
2010/09/24 21:16:21
"Nie wiem czemu przypomniało mi się śpiewanie na początek dnia pracy w firmach japońskich hymnu na cześć założyciela, szlachetnego pracodawcy."

Wydaje mi sie to bardziej normalne.

W USA, gdy zyl Sam Walton, zalozyciel sieci WalMart, tez spiewano hymn na posiedzeniach zarzadu