|
Blog > Komentarze do wpisu
Trochę lepiej to wygląda
Teraz można trochę spokojniej patrzeć na brazylijskie szanse, że ciąg dalszy będzie miał sens i ciągłość. Pojawiły się pierwsze badania opinii publicznej po wprowadzeniu (obowiązkowych) programów z propagandą wyborczą na tv i w radio. Czas, który mają kandydaci (prezydent, gubernatorzy stanów, senatorzy i posłowie federalni, posłowie stanowi) zależy od skomplikowanych rachunków z liczbami dotyczącymi obecnych reprezentacji parlamentarnych i koligacji partyjnych. Dwa dni temu nastąpiła szopka, której nigdzie, w żadnych wyborach nie widziałem uprzednio. José Serra, przeciwnik polityczny partii Luli, dawny gubernator stanu São Paulo, minister uprzedniego okropnego prezydenta, w swojej gadance powiedział ni mniej ni więcej to, że Lula i on to są nazwiska z historią polityczną. Trudno o lepszy dowód na popularność Luli. Ale takie
zagranie nie miało szansy powodzenia. Bo lud, który mógł nigdy nie słyszeć o
Dilmie Rousseff, codziennie widzi ją na trybunie obok Luli i 6%
skok jej popularności w ciągu paru dni (oraz 3% spadek popularności Serry)
tłumaczony jest właśnie tym uświadomieniem sobie nieuświadomionych
politycznie: „ach, to ta jest kandydatka od naszego prezydenta!”
A że mówi dobrze, wygląda świetnie (operacja plastyczna bez błędów) i nie ma
śladów odkrytego wcześnie w zeszłym roku raka systemu limfatycznego, przy
coraz częstszym pojawianiu się na ekranie jej wskaźniki popularności mogą
jeszcze bardziej podrosnąć. A Serra wygląda jak stary polityk, którym jest.
Jedni mówią, że nawet dość uczciwy. Drudzy śmieją się z tego. Na szczęście,
chyba nie będę musiał wiedzieć, bo
Przykro by było, gdyby ustabilizowanie gospodarczej sytuacji osiągnięte w
ciągu ostatnich 7 lat zostało zmarnowane przez kolejne zwariowane
i gigantyczne projekty grupek, które mają apetyty i projekty na skalę
kosmiczną. A kolejnych parę lat rządów PT (Partii Pracowników), być może przy nieco mniej ostrej
opozycji z wszystkich stron, pomoże w odmianie struktury politycznej, w
której formalnie nie ma dziedzicznej arystokracji, ale nazwiska rządzących
w większości od wieków są te same.
Jeśli dobrze pójdzie, pierwsza tura wyborów dnia 3 października będzie rozstrzygająca. A głosowanie jest obowiązkowe. niedziela, 22 sierpnia 2010, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2010/08/22 10:35:40
andsolu, co to znaczy dokladnie - "po wprowadzeniu (obowiązkowych) programów z propagandą wyborczą na tv i w radio."
tylko w wyborach prezydenckich ? 2010/08/22 14:27:56
@rysberlin: 6 tygodni przed wyborami zaczynają się bloki propagandowe kandydatów, nagrane i dostarczone z wyprzedzeniem Sądom Wyborczym (Justiça Eleitoral), bardzo szczegółowo opisane, kto, kiedy i jak - tu znajdziesz szczegóły, np. że na prezydenta wtorki, czwartki i soboty, w sumie 25 minut, z których dla Dilmy przypada 10 minut i 38,54 sekund :)
Takie zasady obowiązują w obu typach wyborów, jest z nimi tak, jak z olimpiadą i mundialem, co dwa lata albo jedno, albo drugie: raz wybory miejskie, przewodniczący miast i radni, raz cała reszta konkurencji we władzach ustawodawczych i wykonawczych. 2010/08/22 14:43:30
@vierablu: ja też obawiałem się. Czarna, nienawistna propaganda jest bardzo silna (stawką są miliardy reali...) i w pełni zgadzam się, że w dwie kadencje nie zmienia się dostatecznie struktury, to dopiero początek. Przeciwnicy świetnie o tym wiedzą. I wiedzą, że dobre efekty podjętych zmian dopiero teraz zaczną pojawiać się, więc bieg do słoika z miodkiem jest intensywny.
Co do obowiązkowości, Belgia też tak ma, nie wiem kto więcej w Europie. Na pewno to ma sens, tym bardziej, że usprawiedliwienie się formalne przed sądownictwem wyborczym (żeby nie zapłacić grzywny) w wypadku choroby czy podróży nie jest skomplikowane, wizyta na pocztę w dzień wyborów albo wyjaśnienie pisemne do 60 dni po wyborach. Przymusowa propaganda radiowa i telewizyjna ma swoje "zalety pozytywne i zalety negatywne" :) Powiem coś o tych pierwszych, bo drugie są oczywiste: jeśli wszystkie kanały w tym samym czasie pokazują te same szczęście w obrazkach (albo winietkę, jak kanały religijne, że to czas zarezerwowany na propagandę), to wiele osób kupuje pakiety sieciówki, żeby oglądać Dr House'a czy CSI Miami. Otóż wpuszczenie propagandy w ten lejek pomaga unikać zaśmiecania miast przylepkami na słupach, ryczącymi głośnikami z samochodów, można kontrolować wybryki, bo wszystko jest nagrane i przekroczenia łatwe do osądzenia, można bez ogólnego płaczu ograniczyć ilość dodatkowych płatnych wstawek propagandowych. Coś za coś. Więc jak widzisz, ja też nie jestem przekonany na 100%, ale nie widzę lepszego wyjścia. 2010/08/23 09:17:55
ciekawe jak poradziliby sobie z tym 6 tygodniowym wyprzedzeniem politycy "starych" demokracji? jak lawirowac, jak zaprzeczac, to nie my.......... i tym podobne :)
w niemczech TV publiczna ma obowiazek puszczania spotow partii startujacych w wyborach do parlamentu, ale partie nie maja obowiazku puszczania spotow, prezydent wybierany jest nie przez wyborcow tylko przez Zgromadzenie Federalne (Bundesversammlung) |
|
A poza tym bardzo mi się podoba pomysł i obowiązkowych wyborów i obowiązkowych programów przedwyborczych w telewizji. Chociaż co do tego drugiego nie jestem w 100% pewna, ale co do obowiązkowych wyborów tak.