S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Sztuka pisania

Poucza prasa:

Wed³ug amerykañskich naukowców ryzyko zgonu zwiêksza siê o 11 proc wraz z ka¿d± dodatkow± godzin± przesiedzian± przy biurku.

Poniewa¿ przed zbli¿eniem siê do biurka ryzyko zgonu wynosi przynajmniej 1% (strach przed szefem, przed wypowiedzeniem pracy, przed nawa³em zajêæ, przed odciêciem od Sieci z gor±cymi stronami), po dodaniu 99% (dziewiêæ godzin przy biurku bez siusiania) mamy pewno¶æ, ¿e wynios± nas stamt±d do Wieczno¶ci.

Ach, gdzie jest drugi tak piêkny zawód, ¿e bez my¶lenia mo¿na ple¶æ i zarabiaæ za to?

czwartek, 12 sierpnia 2010, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Go¶æ: TadekKuranda, dynamic-78-8-140-174.ssp.dialog.net.pl
2010/08/12 01:05:32
Cz³owiek za biurkiem ¿yje krócej o 11% te¿ z powodu krzy¿a. Mnie np. od rana strasznie ³upie w krzy¿u przez to ca³odzienne pisanie...
-
2010/08/12 01:10:24
Bo jeste¶ du¿y i du¿y przez to krzy¿ masz. Ale dla geeków i grafeeków pracuj±cych na komputerze wkrótce wymy¶l± krzy¿ zwijany (o ile jakie¶ grupy spo³eczne nie zaprotestuj±).
-
2010/08/12 04:11:14
"Wed³ug amerykañskich naukowców". To wiele wyjasnia
-
2010/08/12 04:35:44
Przy okazji, czemu reklamuje siê np. szyneczkê babuni a nie szyneczkê amerykañskiej babuni? Przecie¿ efekt by by³ du¿o silniejszy.
-
2010/08/12 04:54:07
"Przy okazji, czemu reklamuje siê np. szyneczkê babuni a nie szyneczkê amerykañskiej babuni?"

Gdzie reklamuja? Szyneczke babuni widuje tylko w tak zwanych "polskich sklepach" a te ani reklamy nie uprawiaja ani nie potrzebuja.

Czy chodzi o reklame w Polsce?...

Natomiast "amerykanski ekspert" ciagle w Polsce reklamy nie potrzebuje
-
2010/08/12 04:54:39
"Przy okazji, czemu reklamuje siê np. szyneczkê babuni a nie szyneczkê amerykañskiej babuni?"

Gdzie reklamuja? Szyneczke babuni widuje tylko w tak zwanych "polskich sklepach" a te ani reklamy nie uprawiaja ani nie potrzebuja.

Czy chodzi o reklame w Polsce?...

Natomiast "amerykanski ekspert" ciagle w Polsce reklamy nie potrzebuje
-
Go¶æ: rysberlin, 194.64.224.3*
2010/08/12 07:04:50
chyba bede wyniesiony..........nogami do przodu

kara za siedzenie! (a za zycia bole prostaty to co? przyjemnosc?)

-
2010/08/12 08:35:14
Polityk? Plot± jak pot³uczeni, a zarabiaj± nie¼le...
-
Go¶æ: czytelnik, pc143.kbs.uni-hannover.de
2010/08/12 08:45:51
Na mój gust jest wszystko ok, bo ryzyko zgonu zwiêksza siê o 11% a nie 11 punktów procentowych.
-
2010/08/12 08:58:43
"Przy okazji, czemu reklamuje siê np. szyneczkê babuni a nie szyneczkê amerykañskiej babuni? Przecie¿ efekt by by³ du¿o silniejszy."

Reklama na tym lelewelu ma naiwny urok dzia³añ spontanicznych i niewinnych. Po prostu szwagier szefa gdzie¶ widzia³ i wymy¶li³ co¶ takiego samego ale innego. Bo on te¿ umie. Od czasu gdy w przydro¿nym supermakecie NEVADA (tak, Nevada) po³o¿onym w miejscowo¶ci P. na Ziemi Lubuskiej zoczy³em szynkê po ¿ydowsku - nic nie jest w stanie mn± wstrz±sn±æ.
-
Go¶æ: nightwatch, nat.atms.com.pl
2010/08/12 09:20:50
drugi taki piêkny zawód to 'rosyjski uczony'
kto mi odpowie dlaczego mamy amerykañskich naukowców ale rosyjskich uczonych? W Rosji nie ma naukowców?
-
2010/08/12 09:24:16
Szyneczka jak szyneczka, ale to jest dopiero co¶. Choæ oczywi¶cie z szynk± po ¿ydowsku w szranki stawaæ nie mo¿e.
-
2010/08/12 11:16:45
Ciekawe ustalenia. Ja by³em dot±d przekonany, ¿e ryzyko zgonu w przypadku ka¿dego z nas wynosi 100%, a tutaj taka niespodzianka.
Amerykañscy naukowcy mogliby siê zaj±æ ustaleniem, o ile wzrasta ryzyko zmartwychwstania w zale¿no¶ci od liczby godzin spêdzanych dziennie na klêczkach. :)
-
2010/08/12 11:25:56
Hm, wybacz Andsolu, ale jak policzy³em osobi¶cie, to przy startowym prawdopodobieñstwie 1% i wzro¶cie o 11% co godzinê, po dziewiêciogodzinnym dniu pracy wysz³o mi prawdopodobieñstwo nieco ponad 2,5% (dok³adnie 2,558036924386500591%).

Podejrzewam, ¿e w oryginalnym badaniu chodzi³o o np. godzinê, ale codziennie przez ca³e ¿ycie, a nie jednorazowo czego albo "redachtór" nie poj±³, albo napisaæ nie umia³. A w ogóle, to podejrzewam, ¿e to jest przekrêcone to badanie:
kopalniawiedzy.pl/telewizja-przedwczesny-zgon-ryzyko-ogladac-bezruch-David-Dunstan-9443.html
-
2010/08/12 15:09:38
"drugi taki piêkny zawód to 'rosyjski uczony'
kto mi odpowie dlaczego mamy amerykañskich naukowców ale rosyjskich uczonych? W Rosji nie ma naukowców?"

Trzeci taki piekny zawod to "amerykanski naukowiec"

W odpowiedzi na zasadznicze pytanie prosze zauwazyc ze w Rosji sa "kosmonauci" a w USA "astronauci". A moze odwrotnie. W kazdym razie, roznica jest.
-
2010/08/12 15:46:25
Tentelemach "...zoczy³em szynkê po ¿ydowsku..."

Nie dam g³owy, ale mo¿liiwe, ¿e by³o to ca³kiem koszerne pastrami. Wygl±da jak szynka, smakuje jak szynka, popularne w kuchni i diecie ¿ydowskiej...

Wiêc, co siê dziwiæ, ¿e jaki¶ lokalny m±drala tak toto przet³umaczy³. Abo to pierwszy raz?
-
2010/08/12 17:02:03
@roman_j: ryzyko zgonu w przypadku ka¿dego z nas wynosi 100%. Tylko u tych z nas, którzy jeszcze nie poddali siê przej¶ciu. Pozostali nie ryzykuj± nic a nic.

@daria_nowak: zasmuci³a¶ mnie. Zawsze my¶la³em, ¿e to ludzie, których powo³aniem jest po¶wiêcanie siê dla dobra bli¼nich.

@nightwatch: a bo my Ruskim dopieprzamy jak siê da, nawet przez niewspominanie ich tam gdzie trzeba. A jak ju¿ w gawêdzie lotniczej zacytujemy jakiego¶ Sikorskiego czy ¯ukowskiego to w przekonaniu, ¿e to Polacy albo krypto-Polacy.

@tichy: ¶wiat bardzo siê rozwija, ptactwo te¿. Do¶æ czêsto jadam szynkê z indyka czy z chestera (proszê pytaæ Micha³a Babilasa co to za stwór).
-
2010/08/12 18:05:43
Andsol: jadam szynkê z indyka czy z chestera (proszê pytaæ Micha³a Babilasa co to za stwór).

No, jak¿e tak siê pytaæ "Babilasie, co to za stwór chester?"

Znalaz³em na googlu "Chester's Hamburgers" w San Antonio, TX.

A skoro zesz³o na koszern± kuchniê - kotlety z tuñczyka a la schabowe. Owe filety, dostêpne w sklepie, na ogó³ grube na jaki cal, trzeba przekroiæ poprzecznie na pó³ lub 3 plastry (gdy w metrycznym kraju norma fileta wynosi 3 cm). A reszta, wiadomo - w panierkê, i na patelniê.

Wychodzi na to, i¿ ów jedyny niezapomniany smak schabowego (gdzie indziej zwanego winersznyclem) - to w³a¶nie panierka+sma¿enie.
-
2010/08/12 19:18:39
Andsol: jadam szynkê z indyka czy z chestera (proszê pytaæ Micha³a Babilasa co to za stwór).

Rozumiem, ¿e chodzi o to, ¿eby siê wyt³umaczyæ z tej nadwagi, o której wspomnia³e¶ w poprzednim wpisie?

No coma chester! (Blox mi i tak zje tyldê nad a w nao, wiêc siê nawet nie staram). Chester to jest brazylijski kurczaczy Frankenstein. Wbrew legendzie urbana, któr± powtarza nawet sam AndSol, nie jest to mieszaniec kurczaka z indykiem, tylko wymendlowany kurczak, opatentowany przez brazylijsk± firmê Perdigao (ta sama historia z tyld±). "Twórcy" chestera wyszli z za³o¿enia, ¿e w kurczaku, tak jak widzi go konsument (a nie matka natura), najbardziej atrakcyjna jest pier¶ i nó¿ka, reszta jest zbêdnym dodatkiem. I tak powsta³ chester, nie do¶æ, ¿e wiele wiêkszy od normalnej kury, to jeszcze ur±gaj±cy proporcjom, jakie Przedwieczny przewidzia³ dla drobiu. Zdaje siê, ¿e kreacja jest na tyle potworna (albo licencja na tyle droga), ¿e chestery nie s± znane poza przybran± ojczyzn± AndSola.
-
2010/08/12 19:19:53
Zjad³ nie tylko tyldê, ale i samo a: Nao coma chester!
-
2010/08/12 19:26:33
tichy 5-grid:

W tych sklepach, których bywam tuñczyk ¶wie¿y (³owiony, rzecz jasna, bez uszkadzania delfinów) kosztuje jakie¶ ob³±kañcze pieni±dze - dro¿ej za kilogram ni¿ roquefort.
-
2010/08/12 21:28:13
Amerykanscy (Wybacz, Andsolu, brak ogonkow, ale z Hamerykanskiego kompa pisze normalnie no.) naukowcy to w ogole miewaja ciekawe teorie, podobnie zreszta jak rosyjscy uczeni, hihi. Szynka po zydowsku... no prosze... A zreszta, co sie dziwicie? Ja robie calkiem smakowe schabowe z marchewki, czy inne bitki z brokulow, to co? Mozna? Mozna ;))
-
2010/08/12 22:12:40
Babilas: ja nie namawiam do podrabiania tuñczykiem ¶wininki, wskazujê tylko mo¿liwo¶æ. Przetestowa³em j± raz, tyle ¿e na znajomym muzu³maninie.

Przy braku restrykcji dietetycznych, bardziej op³aca siê podrabiaæ ¶winink± tuñczyka, choæ sushi bym nie poleca³...
-
2010/08/12 23:51:23
Mo¿e wyjdê na prostaka i prymitywa, ale trudno, przyznam siê - gaz babuni rozbawi³ mnie do ³ez. Do tego stopnia, ¿e pozwolê sobie porwaæ linkê i zawlec do siebie na blog. Mo¿e i tam siê znajdzie jaki¶ skryty prostak, któremu umilê ¿ycie. :-)
-
Go¶æ: TadekKuranda, dynamic-78-8-152-246.ssp.dialog.net.pl
2010/08/13 02:22:21
Kto nie próbowa³ schabowego z mó¿d¿ku nie wie jakie to dobre. Jedna uwaga - musi byæ dobrze rozbity.

A propos, taki kawa³ mi siê przypomnia³.
Jeden go¶ciu pyta drugiego:
- A wiesz pan jakiej narodowo¶ci by³ Mao Tse Tung?
- No co pan powie? On te¿?
-
2010/08/13 02:24:51
Tadku, z niektórych mó¿d¿ków wyjdzie schabowy dla roztocza.
-
2010/08/13 02:56:39
Mam nadzieje, ze to "plecenie" to dotyczy dziennikarzy, ktorzy w tm wypadku rzeczywiscie napletli jakby sie blekotu najedli.

Tymczasem inny serwis donosi:

"Amerykañscy naukowcy odkryli, ¿e cz±steczki lipazy lipoproteinowej - enzymu, który bierze udzia³ w metabolizmie t³uszczów - s± uwalniane tylko podczas napinania miê¶ni, tak jak dzieje siê to podczas stania lub chodzenia. Podczas siedzenia dochodzi natomiast do spowolnienia istotnej czê¶ci przemiany materii - wyja¶nia "The Times of India".

"Nawet je¶li kto¶ zachowuje zdrow± wagê, siedzenie przez d³ugi czas wci±¿ wywiera niekorzystny wp³yw na przemiany cukru i t³uszczu we krwi" - t³umaczy profesor David Dunstan, autor badañ opisanych w dzienniku "Circulation".

Oznacza to, ¿e nawet je¶li przez godzinê z rana uprawia siê bieganie, ale spêdza resztê dnia zgarbionym na krze¶le, przepada czê¶æ z korzy¶ci zdobytych podczas porannego wysi³ku.

Jeszcze gorzej wygl±da to u kobiet: u tych pañ, które spêdzaj± w ci±gu dnia w pozycji siedz±cej ponad 6 godzin dziennie, ryzyko zgonu jest o 37 procent wy¿sze ni¿ u tych, które siedz± krócej ni¿ trzy godziny, i to niezale¿nie od uprawiania aktywno¶ci fizycznej."

Prawda, ze inaczej?
-
2010/08/13 02:57:44
Nawet jednak i w tym doniesieniu nie ma informacji na temat jak bylo przeprowadzone badanie i skad pochodza te procenty... a to kluczowa infomacja.
Bez kontekstu i odniesienia do grupy badanej/kontrolnej jakiekolwiek procenty traca sens i nie dziwne, ze ludzie sie z tego smieja.
-
2010/08/13 03:43:14
NINA MAZUR, andsol
Wystarczy w google wrzuciæ "sitting time mortality", ewentualnie razem z "Dunstan", by doj¶æ do artyku³u (niestety, jak zwykle, p³atnego).

Z abstraktu jednak da sie metoda wyczaiæ. Najpierw drog± ankiety badaj± tryb ¿ycia kilu tysiêcy uczestników, potem przychodz± za kilka lub kilkana¶cie lat, i patrz± ilu zosta³o w¶ród ¿yj±cych. Po odfiltrowaniu obocznych zjawisk typu morderstwa z zazdro¶ci czy pora¿enie suszark± do w³osów w wannie (tak nie pisze w abstrakcie, ale tak jest duch filtrowania), wychodzi zwi±zek statystyczny miêdzy uporczywym siedzeniem a umieraniem.

Konkluzje wyra¿one s± bardziej powik³ane i techniczne, zas owe "37%" czy inna okr±g³a liczba - to taki wyci±g dla przeciêtnego medialnego odbiorcy.

A dok³adniej, to w innej pracy, jest ca³y pdf do rozkoszowania siê:

www.ergotron.com/portals/0/literature/other/english/ACSM_SittingTime.pdf

Pisz±c to siedzia³em, ale zaraz wsta³em... i chyba do rana nie usi±dê...
-
2010/08/13 03:53:22
tichy, nareszcie rozumiem czemu ci subiekci w ³ódzkich manufakturach stali przy swoich pulpitach po 16 godzin dziennie.
-
2010/08/13 10:58:23
5-grid:
no wlasnie.
A przeciez obserwacja to nie to samo co badania na kontrolowanej probie, korelacja to nie to samo co kauzalnosc. I zeby jeszcze dziennikarzyny przetlumaczyly chociaz ten transkrypt, ale nie. Noz sie w kieszeni otwiera i tyle.

Nie dziwne, ze potem gawiedz mysli "te naukawce to sa idioty, przeciez to o czym mowia to sa bzdury...
-
Go¶æ: TadekKuranda, dynamic-78-8-152-246.ssp.dialog.net.pl
2010/08/13 11:12:33
jacy tam subiekci? Hemingway, proszê Pañstwa sta³ pisz±c, albo te¿ pisa³ na stoj±co! A malarze? Np. Wyczó³kowski skonstruowa³ sobie specjaln± sztalugê na wózku, ¿eby wci±¿ do niej nie podchodziæ. Podchodzi³ i odchodzi³ ¿eby widzieæ obraz w oddaleniu i przybli¿eniu. W ten sposób pokonywa³ po kilka kilometrów podczas jednej sesji malarskiej. Nowa metoda pozwala³a mu oddalaæ i przybli¿aæ sztalugê za pomoc± sznurków.
Przypomnia³a mi siê anegdota, któr± poda³ S³onimski w Alfabecie wspomnieñ:
otó¿ Styka malarz (raczej Jan ni¿ Adam) malowa³ kiedy¶ Chrystusa; a ¿e mia³ religijn± gor±czkê malowa³ go na klêczkach. no i w Krakowie mówili, ¿e którego¶ dnia Chrystus zszed³ z obrazu i mówi:
ty Styka, ty mnie nie maluj na klêczkach - ty mnie maluj dobrze
-
Go¶æ: TadekKuranda, dynamic-78-8-152-246.ssp.dialog.net.pl
2010/08/13 11:29:13
A z tym ekscytowaniem siê naukowymi doniesieniami to bym, jako praktyk, nie przesadza³.
Kiedy¶ opracowywa³em edytorsko powa¿ne pismo naukowe. Redaktor naczelny przegl±da³ tabelaryczne zestawienia wyników badañ pewnego rosyjskiego naukowca, nad którymi biedzi³em siê przez ca³y dzieñ. Ku mojemu zdumieniu, podczas korekty, pozmienia³ wyniki w s³upkach i prosi ¿ebym ju¿ sam wszystko w wierszach dopasowa³ do sum. Kiedy spyta³em pana profesora, czy to jest dopuszczalne odpowiedzia³, ¿e to jest powa¿ne pismo i autor powinien byæ wdziêczny, ¿e kto¶ robi korektê tych bzdur, bo nikt przy zdrowych zmys³ach w to nie uwierzy.
- Nie lubimy takich sensacji a ja siê na tym znam, panie Tadeuszu, równie¿ od tej ruskiej strony - powiedzia³.
Jak mawiaj± Rosjanie: udari³, znaczit spiecjalist! W moim t³umaczeniu: skoro da³ w mordê to mia³ uprawnienia.
Nikt nie pisn±³ s³ówkiem - szczególnie autor artyku³u. Tisze jediesz - dalsze budiesz.
-
2010/08/13 11:38:10
Tadku, tak siê zastanawiam jak to zrobiæ, ¿eby mieæ sta³± dostawê Twoich anegdot a z drugiej strony nie musieæ p³aciæ za Twoje urlopy, stawki ZUS-u i te inne obci±¿enia prawne. Mo¿e spiszemy umowê miêdzy blogerem a free anecdotist - jak nazwa wskazuje, zachowasz niezale¿no¶æ (bloger nie wyrzuci Ciê z pracy za poparcie niemi³ych mu polityków) a umowa o dzie³o zapewni Ci miejsce w historii (mojego blogu). Co pani na to?
-
Go¶æ: TadekKuranda, dynamic-78-8-152-246.ssp.dialog.net.pl
2010/08/13 14:02:07
Andsolu Znaczy, proponujesz raczej szczê¶cie bez gratyfikacji ni¿ gratyfikacjê bez szczê¶cia, czyli podatków itp? I tak wolniutko zbli¿amy siê do szarej strefy.

Kiedy¶ wygra³em konkurs na projekt logo firmy, prezes firmy zaproponowa³ mi, ¿e za logo nie zap³aci ale gwarantuje kilka zleceñ np. opracowanie katalogu firmowego i corporate profile. Oczywi¶cie nie zgodzi³em siê na takie rozwi±zanie, poniewa¿ z ju¿ rozstrzygniêcia konkursu wynik³o, ¿e jestem najlepszym fachowcem, jaki im siê dot±d trafi³, wiêc ta gwarancja zleceñ je¶li nie mi to dostanie siê komu¶ nie najlepszemu - wybór nale¿y do klienta. Zaproponowa³em prezesowi ¿eby jako wynagrodzenie za projekt logo firmy skopa³ szpadlem mój dzia³kowy ogródek. Prosta, uczciwa wymiana: praca za pracê... Zap³acili ile chcia³em, ale... dalszych zleceñ ju¿ nie by³o.
-
2010/08/13 15:39:00
TadekKuranda, "Zaproponowa³em prezesowi ¿eby jako wynagrodzenie za projekt logo firmy skopa³ szpadlem mój dzia³kowy ogródek. Prosta, uczciwa wymiana: praca za pracê... Zap³acili ile chcia³em, (...)"

kto gardzi praca fizyczna ten placi (slono)........
-
2010/08/13 20:21:26
@TadekKuranda:
"Hemingway, proszê Pañstwa sta³ pisz±c, albo te¿ pisa³ na stoj±co!"

Niby tak. Tyle, ¿e nie robi³ on tego profilaktycznie, jeno gdy z bólu (krêgos³up) nie móg³ ju¿ siedzieæ. A i to nie na d³ugo pomog³o, bola³o dalej i musia³ siê (w koñcu) zastrzeliæ.
-
Go¶æ: Wiesiek, ici2.internetdsl.tpnet.pl
2010/08/13 23:07:50
@TadekKuranda:
Czyta³em, ¿e to nie krêgos³up mu doskwiera³ a hemoroidy.
Ale nie ma o co ³amaæ krzese³ których i tak nie u¿ywa³ przy pisaniu. Pisa³ i to piêknie pisa³ stoj±c na stoj±co.
-
2010/08/14 00:54:43
NINA MAZUR: "A przeciez obserwacja to nie to samo co badania na kontrolowanej probie, korelacja to nie to samo co kauzalnosc."

Masz na my¶li "kontrolna grupa"?

Akurat tu nie mamy do czynienia ze stosowanym treatment'em, st±d "kontrolna grupa" nie ma zastosowania.

Czy tez masz na my¶li "bacznie obserwowan± grupê"?

By³by to idea³, ale praktycznie takie badania sa nie do przeprowadzenia. Co¶ za co¶. Owe "obserwacje" mog± byæ przeprowadzane na wielkiej podpopulacji, dziêki temu mo¿na na statystycznie rzetelnym poziomie do¶æ szczegó³owo stratyfikowaæ, czyli dzieliæ na warstwy i podgrupy wzglêdem wielu czynników, potencjalnie istotnych. Na przyk³ad oty³o¶æ i choroby kr±¿eniowe s± takimi czynnikami. Z kolei, czynniki takie jak kalectwo lub choroby (np. artretyzm), zmuszajace do bardziej siedz±cego trybu ¿ycia, mog± byæo dfiltrowane dziêki du¿ej próbce.

Przy tym, dziêki du¿ej liczno¶ci, statystyczne metody naprawdê pracuj±.

Grupa obserwowana musia³aby byæ z powodów logistycznych i finansowych raczej niewielka, podatna przy tym na "efekt eksperymentatora" (gapi±cy siê uczony wp³ywa na wynik). Zastosowana statystyka by³aby si³± rzeczy naci±gana.

Sami uczeni czy te¿, jak kto woli, naukowcy, nie mówi± nijak o kauzalno¶ci, co najwy¿ej o wp³ywie. Pytanie o kauzalno¶æ pe³za jednak w tle.

Mo¿e byæ i tak, ¿e ka¿dy ma w sobie "cosik" co zarówno poci±ga sk³onno¶æ do sedentaryzmu, zwiazengo z ospa³o¶ci± i zniechêceniem,, i wcze¶niejszego odchodzenia, jak zarówno zapobiega obu efektom.

Na przyk³ad, gdy weterynarze w schronisku dla psów maj± decydowaæ, które 5% dopu¶ciæ do adopcji, a które 95% u¶piæ, zwracaj± uwagê na owo "cosik".
-
2010/08/14 01:58:54
5-Grid:
mialam na mysli kontrolowana=bacznie obserwowana grupa.

Wiem, sa ograniczenia, ostatnio jednak sie zrobilam przewrazliwiona na poziom dziennikarskich doniesien "naukowych".
-
2010/08/14 05:56:50
NINA
"Ostatnio jednak sie zrobilam przewrazliwiona na poziom dziennikarskich doniesien "naukowych"

Nie rozumiem, dlaczego ostatnio.
-
Go¶æ: , dynamic-78-8-12-153.ssp.dialog.net.pl
2010/08/14 14:06:14
@-gird, nie ma siê nad czym zastanawiaæ poniewa¿ ten komentarz niny.mazur jest na takim samym poziomie ogólno¶ci, na jakim by³o komentowane przez ni± doniesienie.
Ja "ostatnio" równie¿ obserwujê np. w telewizorze epidemiê polegaj±c± na podawaniu informacji do "samodzielnego monta¿u". Gadamy byle co, a wy ju¿ sobie z tych literek posk³adajcie co tam chcecie. Ciekawe jest to, ¿e przyjmujemy ten be³kot jako INFORMACJÊ. Ulegamy z³udzeniu, ¿e programy informacyjne zawalone s± ogromn± ilo¶ci± informacji, a tak nie jest. Kiedy "ostatnio" ogl±da³em program w rodzaju "g³uchy telefon" zastanowi³o mnie to, ¿e z 5 osób które wys³ucha³y informacji z dziennika TV nie by³o w¶ród nich dwóch, które us³ysza³y to samo. Zjawisko warte zbadania. Byæ mo¿e z dziennikarzami jest jak z kopalni± - musz± zapakowaæ uszy odbiorców wiadomo¶ci dziennym urobkiem. Czy wyobra¿acie sobie tak± szczero¶æ dziennikarza wiadomo¶ci: Szanowni pañstwo, witam i informujê, ¿e w dniu dzisiejszym nie wydarzy³o siê nic istotnego o czym mogliby¶my informowaæ. W tym czasie proponujemy rozwi±zaæ krzy¿ówkê albo poogl±daæ reklamy. Dobranoc!
Komercja spowodowa³a, ¿e podaje siê wiadomo¶ci czê¶ciej, bo przed i po wiadomo¶ciach s± sprzedawane bloki przeznaczone na reklamê.
News o amerykañskich naukowcach podany przez Andsola posiada wszystkie cechy be³kotu do samodzielnego monta¿u.
Przyznajê, ¿e jako redaktor techniczny sam dopisywa³em, lub skraca³em informacje, tak ¿eby mie¶ci³y mi siê w "ramkach" - czasem nie ma ratunku i to jest konieczno¶æ. Kiedy¶ nawet zapisa³em ca³± kolumnê gazety o otwarciu jakiego¶ hipermarketu na podstawie krótkiej, dwuzdaniowej notki, bo zabrak³o tekstu ¿eby j± wype³niæ. Gazeta ma sprawiaæ wra¿enie, ¿e z trudem mie¶ci informacje. Tak samo radio i TP.
-
Go¶æ: TadekKuranda, dynamic-78-8-12-153.ssp.dialog.net.pl
2010/08/14 14:20:40
... a jeszcze dodam do powy¿szego. Kiedy by³em na szkoleniu w norweskim wydawnictwie firmy ORKLA zwróci³em uwagê na zawarto¶æ pierwszej kolumny lokalnej gazety, która powinna byæ - pod wzglêdem naszych przyzwyczajeñ kwalifikowania tekstów - ostatni± i podzieli³em siê uwagami z redaktorem naczelnym.
- Tak? Gazeta jest jak kompas, a kompas nie pokazuje która strona jest lepsza albo najwa¿niejsza. Widaæ u was gadacie o polityce a u nas polityka to raczej margines.
-
2010/08/15 03:47:56
dynamic

No, "ostatnio" - to jakie ostatnie 20 lat, a mo¿e d³u¿ej, mo¿e od zawsze, mo¿e prasa ma grzech pierworodny wbudowany, gdy pierwszy cz³owiek zrobi³ pierwsz± rysê na kiju, by pokazaæ innemu?

Bardzo pomaga czytelnikowi tzw. "sztuka szybkiego czytania". Dwie szpalty = 2 sekundy.

"Ciekawe jest to, ¿e przyjmujemy ten be³kot jako INFORMACJÊ"

No, ja siê nie zapisywa³em do tych "my".

To zjawisko ze ¶wiadkami (w tym przypadku - nadawanego dzinnieka) - to raczej nie "g³uchy telelefon". Nie wiem, czy jest na to nazwa, ale to bardzo typowe dla ¶wiadków naocznych i nausznych - ka¿dy odbiera co innego. Dopiero potem pojawia siê "alfa odbiorca" lub "alfa ¶wiadek" - co¶ jak "alpha male" w sforze psów - i wtedy wszyscy odbiorcy rezygnuj± ze swego w³asnego odbioru przyjmuj±c odbiór (lub wyk³adniê) dominanta.

G³uchy telefon - to w³a¶nie droga od naukowego artyku³u w fachowym czasopi¶mie, do streszczenia, do wyciagu w medium specjalizuj±cym siê w przegl±dach, dalej, podchwycenie przez g³ówne agencjê, potem pomniejsze, a¿ w koñcu kto¶ przet³umaczywszy - te¿ g³uchotelefonicznie - zamieszcza w lokalnej bulwarówce.

A potem trafia jeszcze na czyj¶ blog, i to jest komentowane, i koniec koñców pijak zostaje ¶wiêtym (kto pije ten ¶pi, kto ¶pi ten nie grzeszy, kto nie grzeszy jest ¶wiêty; Tuwim bodaj¿e).

(Pod nickiem jest link do notki, gdzie podobny g³uchotelefonizm jest opisywany).

-
Go¶æ: TadekKuranda, dynamic-78-8-12-153.ssp.dialog.net.pl
2010/08/15 15:13:40
5-grid, No, ja siê nie zapisywa³em do tych "my".
Mymy¶la³em "ludzie" ;)
przepraszam