Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Żydowsko-rzymskie pojednanie

Twierdzimy tylko, że krzyż uosabia najwyższe wartości miłości, ofiary, pojednania. Krzyż nikomu nie zagraża.

kard. Stanisław Dziwisz

Padło to 1 stycznia,  roku jak najgorzej wybranego w polskiej nowożytnej historii na takie prognozy. No ale to doktor teologii a nie prorok.

wtorek, 27 lipca 2010, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/07/27 06:42:42
Wyszła jakaś ponura ironia. Chociaż nie pierwszy raz. Krzyż w naszej rodzimej przestrzeni publicznej coraz bardziej staje się niestety symbolem zadaymy, awantury i konfliktu - czyli całkowitym zaprzeczeniom tych najwyższych wartości.
-
Gość: każdy pijak to złodziej, nat.atms.com.pl
2010/07/27 15:07:09
... a kto się krzyża wypiera nie ma w sobie miłości ofiary i pojednania
-
Gość: k_arol, abei59.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/27 15:56:28
Dziwisz (chyba jako jedyny członek Episkopatu) nie posiada tytułu doktora...
-
2010/07/27 16:32:47
@k_arol: oj, skomplikowałeś :) Zmartwiłem się, że nadałem mu doktorat, przekraczając moje kompetencje i pognałem do Sieci, żeby ofukać źródło, które mi mówiło o tym. Ale oprócz nieprzeliczonej ilości doktoratów honoris causa wydaje się, że jednak ma jakiś normalny: W 1981 r. na podstawie pracy Kult św. Stanisława Biskupa w Krakowie od Soboru Trydenkiego uzyskał doktorat.

Tutaj dane wyglądają troszeczkę inaczej, ale nie są zbyt sprzeczne: W roku 1978 obronił pracę doktorską na Papieskim Wydziale Teologicznym w Krakowie. Nosiła tytuł "Kult św. Stanisława w Krakowie do Soboru Trydenckiego". No to agumentem liczbowym (Ty nie, dwa źródła tak) poprę się, by chwilowo nic nie zmieniać w notce...
-
Gość: k_arol, abfj170.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/29 16:29:16
W takim razie mój błąd i mea culpa... odpisałem opierając się na jakimś artykule prasowym, którego ani tytułu ani umiejscowienia już nie pamiętam... to są te radości pisania z głowy, czyli z niczego...
-
2010/07/29 17:27:14
Słuchaj, żeby nikomu nie było przykro (bo kto lubi odkrywać, że jego źródełka płyną nie tak jak fizyka każe), umówmy się, że on ma semi-doktorat z 1979r.