|
Blog > Komentarze do wpisu
Skutki braku gdybania
Gdybanie to bawienie siê hipotezami, przemy¶lenie alternatyw, analiza wariantów.
Bynajmniej nie idzie w parze z ignorancj±, z nieuctwem, wrêcz odwrotnie, wymaga dobrego przygotowania faktograficznego. Cenione i pouczaj±ce
gdybanie przedk³ada dr House, Stanis³aw Lem, Teodor Parnicki.
Od¿egnuje siê od gdybania ten, kto ma ¶wiat za jedyny i zdeterminowany, kto widzi
go jako nieelastyczny produkt si³ wy¿szych. To pozycja fanatyków przeró¿nych
odmian, tak ¶wieckich jak religijnych. Jest, bo tak siê mia³o staæ, wiêc tak
siê sta³o.
Brzmi to bardzo zabawnie, ale niestety znaczy odsetek naszego spo³eczeñstwa,
przez wady wychowania rodzinnego, szkolnego i ko¶cielnego, ¶wiadomie czy
nie, trzyma siê kurczowo tej pozycji i wierzy w okropn± kupê bzdur, g³ównie
o wyj±tkowej wyj±tkowo¶ci naszej nacji i przeznaczeniu, które Kraj strasznie
w kuper bije, bo go niezwykle kocha i takie inne dyrdyma³y.
Nie muszê przed³u¿aæ wywodów, bo wy¶mienity historyk piêknie to uj±³
przekonuj±c o warto¶ci gdybania, w rozdziale mu po¶wiêconym. Pisze tam:
[...] najwa¿niejszym celem nauczania historii w szko³ach wy¿szych i ¶rednich
winno byæ wyrobienie u studenta czy ucznia krytycyzmu w traktowaniu
przekazów ¼ród³owych, nie za¶ obarczanie jego pamiêci mo¿liwie najwiêksz±
liczb± dat i faktów. Tylko w ten sposób mo¿na bowiem uodporniæ m³ode
pokolenie na indoktrynacjê, która przecie¿ trwa nadal. Ustrzec przed wiar±
w piekielne spiski, które decyduj± ponoæ o losach ¶wiata, oduczyæ
traktowania dziejów jako rejestru ¿elaznych konieczno¶ci, których nie sposób
by³o unikn±æ.
Niecodzienne zdarzenia zawsze bêd± pod szczególn± uwag± podejrzliwych osób – no i ca³e szczê¶cie, brak tego nastawienia wskazywa³by na obojêtno¶æ na zdarzenia lub na obawê przed my¶leniem. Czê¶æ tych osób – statystycznie zrozumia³e zjawisko – nie zechce przyj±æ bardziej zrozumia³ych czy prawdopodobnych wyja¶nieñ i utrzyma siê na zawsze przy teoriach spiskowych. Póki takich osób nie jest zbyt wiele, nie ma problemu. Nawet je¶li uznaæ ich upór za przejaw choroby, to jest spo³eczeñstwo z paru chorymi, ale nie ma chorego spo³eczeñstwa. Ale gdy s± setki tysiêcy osób sk³onnych do przyjêcia, ¿e ich w³asny, wybrany demokratycznie premier spiskowa³ z premierem innego pañstwa, by zabiæ swego w³asnego prezydenta, to ju¿ przypomina delirium tremens. Trzeba pilnie przemy¶leæ sk±d ta powszechna choroba – i moim zdaniem rozdzia³ „Co by by³o, gdyby...” ksi±¿ki Janusza Tazbira Silva rerum historicarum jest instrumentem, który trzeba mieæ w d³oniach przed postawieniem diagnozy wyja¶niaj±cej symptomy uogólnionego ob³êdu. wtorek, 13 lipca 2010, andsol-br
TrackBack
Komentarze
marzatela
2010/07/13 05:58:53
Bez gdybania ¶wiat jest prostszy: tu bia³e, tu czarne, tu nasi - tam oni. Proste pytanie i jeszcze prostsze odpowiedzi. ¦wiat³ocienie burz± uporz±dkowany ¶wiat i wprowadzaj± tylko zamêt. Gdybanie zostawmy sobie lepiej na wyt³umaczenie i usprawiedliwienie tego, co nam nie wysz³o. Przecie¿ wiadomo, ¿e gdyby .... - to dzi¶ byliby¶my w zupe³nie innym miejscu.
Go¶æ: nightwatch, nat.atms.com.pl
2010/07/13 10:16:08
nie wiem co gorsze, brak gdybania czy gdybanie w nieskoñczono¶æ. Mnie trapi to drugie, ¿ycie w koñcu jest jedno a do ¶wiatów alternatywnych jeszcze skakaæ nie umiem
Go¶æ: TadekKuranda, dynamic-78-8-129-214.ssp.dialog.net.pl
2010/07/13 15:03:21
Gdyby babcia by³a dziadkiem to by mia³a w±sy?
Gdybanie to, w moim rozumieniu, raczej przestawianie rzeczy ni¿ ich mno¿enie. Wszystko to mie¶ci siê w ramach poznania. Rosjanie nazywaj± pozorowany atak "razwiedka bajom" i to jest dzia³anie racjonalne. Czy teorie Ericha von Dänikena, nawet bzdurne w rozumieniu wspó³czesnej nauki, mog± byæ racjonalne? To nieszkodliwa zabawa wiêc wyci±gamy wnioski jakby¶my rozwi±zywali krzy¿ówkê. Czy spiskowe teorie przedstawione w filmie "9/11" Michaela Moore'a choæ - moim zdaniem - bardzo racjonalne s± do przyjêcia? Raczej s± zbyt szokuj±ce aby nie traktowaæ ich powa¿nie. Teoria spiskowa zawsze gwa³ci jakie¶ zasady ogólne, wywo³uj±c nasz niepokój, poniewa¿ chcemy byæ pewni ich niezmienno¶ci jako cywilizacyjnego gwaranta. Chêtnie w to nie uwierzymy, bo to siê w g³owie nie mie¶ci. Nie uwierzymy w O¶wiêcim, nie uwierzymy w Katyñ bo chcemy wierzyæ w to co nam mówi, ¿e co¶ takiego nie jest mo¿liwe w tzw. cywilizowanym ¶wiecie. Zapewne chodzi o fakty wygodne i niewygodne w naszym postrzeganiu prawdy. Ilu jest Amerykanów, którzy chcieliby zabiæ prezydenta a ilu ich móg³by zabiæ prezydent dla jakiego¶ interesu mniej lub bardziej ogólnego? Zastanawiam siê nad innym problemem: Co by nam da³o poznanie prawdy? To jest ciekawe! Jak wy nam tak to my wam... o tak! No dobra, wiemy, ¿e to Rosjanie, lekk± rêk±, wymordowali w Kozielsku, Starobielsku i Katyniu 25 tysiêcy Polaków stanowi±cych przedstawicieli klasy ¶redniej narodu polskiego. Nie mówimy o tych, których zamordowali w innych okoliczno¶ciach. Co teraz poczniemy z t± wiedz±? Prawda niewygodna. Niewygodn± prawd± jest to, ¿e Wa³êsa by³ ohydnym kapusiem ale obok Jana Paw³a II jest najbardziej znanym na ¶wiecie Polakiem. ¯yjemy w ¶wiecie zbudowanym z atomów ob³udy i kompromisów. Nie chcemy prawdy, bo w swoich konsekwencjach mo¿e byæ gorsza od nieprawdy. 2010/07/13 20:18:08
andsol:
Trudno mi wyja¶niæ symptomy uogólnionego ob³êdu, ³atwo za to wyodrêbniæ pewne ewolucje semantyczne i zaw³aszczanie jêzyka. Ot. chocia¿by, zaczynaj±c od neutralnych ofiar przechodzimy do poleg³ych, a zaraz potem do mêczenników (których ofiara, rzecz jasna, "nie pójdzie na marne"). Z katastrofy zrobi³a siê zaraz tragedia, potem mêczeñska ¶mieræ, a za wêg³em ju¿ czai siê zamach, a zaraz za nim mord. Mitologizacja jêzyka siêga nawet prezydenta elekta, który podobno "lapsusn±³ siê" mówi±c o "pobojowisku pod Smoleñskiem". Znaczy jednak (i tutaj zacytujê genialn±/genialnego Calmy komentuj±c±/±cego u Telemacha: A tutaj b³otne okopy, krew, strzêpy sztandarów, smród onucy, rêkê urwa³o, tr±by wzywaj± do boju ostatniego w imiê czci prezydenta który poleg³ ¶mierci± bohatera w tragedii smoleñskiej, bój to jest nasz ostatni, hekatombê zagwarantuje tylko brat-bohater-spadkobierca, tylko on dzier¿y drzewce od sztandaru, nó¿ w zêbach ma, krzy¿e w oczach, ranni rz꿱, masakra. Swoj± drog±, nie wiem kto pozwoli³ siê wypowiadaæ europos³owi Migalskiemu tekstem otwartym. Skoro europose³ Migalski protestuje przeciwko demitologizacji Lecha Kaczyñskiego, to wynika z tego jasno, ¿e wpierw Lech Kaczyñski musia³ zostaæ przez kogo¶ ca³kiem udatnie zmitologizowany. 2010/07/13 23:07:38
@babilas: domy¶lam siê, ¿e chodzi³o Ci o tê wypowied¼ dobijanego rycerza Migalskiego. Jak wiesz, poprawiæ komentarzy w Bloksie nie mo¿na, wiêc dlatego podajê tu linkê.
@marzatela: zaczynam zastanawiaæ siê kiedy my siê w koñcu pok³ócimy - i wychodzi mi na to, ¿e nie bêdzie lekko. Bo to jednak nie kwestia odmiennych ¶wiatopogl±dów a podobnego odbierania s³ów i chêci rozumienia co rozmówca chce powiedzieæ. Pozwól na nieco emocjonalne wyznanie, ¿e bardzo sobie ceniê tak Twoje wpisy u Ciebie jak i Twoje komentarze u mnie i lata mijaj±, a opinii nie zmieniam :) @nightwatch: wyobra¿am sobie, ¿e nadmiar gdybania mo¿e byæ uci±¿liwy gdy wstrzymuje akcjê pod pretekstem potrzeby dodatkowych przemy¶leñ - ale na pewno nie o tym tu mówiê. Chodzi mi o ¶wiadomy i skierowany na zrozumienie powi±zañ miêdzy faktami ogl±d sytuacji rzekomo dobrze ju¿ znanych. Tu nie chodzi o wstrzymywanie akcji. Na przyk³ad, rozwa¿enie wariantu "¿aden polski samolot nie rozbija siê w kwietniu" szybko prowadzi do wniosku "LK zdecydowanie przegrywa wybory prezydenckie" i doj¶cie do takiego wniosku ujawnia bezsensowno¶æ wiêkszo¶ci teorii konspiracyjnych zwi±zanych z katastrof±. @Tadek: pop³yn±³e¶. Trywializujesz, mieszasz logiczne rozwa¿ania z emocjonalnymi odpryskami reakcji na wspó³czesne wydarzenia - i co gorsza wrzucasz jakie¶ stwierdzenia w postaci Wa³êsa by³ ohydnym kapusiem. Co Ci odbi³o? Siedzia³e¶, widzia³e¶ najró¿niejsze postawy i wiesz du¿o lepiej ni¿ teoretyzuj±cy m³odzik, ¿e rozmawianie z SB mia³o najró¿niejsze formy i zdecydowane odrzucenie ich w stylu Kornela Morawieckiego to lekka fikcja i wcale nie jest oczywiste czy warto¶ciowa. Jestem w wyj±tkowo dobrej sytuacji, by móc wyraziæ ten os±d, bo nie mam w szafie najmniejszego szkieletu, no, mo¿e ma³ej myszki (gdy to chyba ode mnie z³apali wiatr, ¿e J.W. mia³ k³opoty ze zdrowiem córki, wiêc kto¶ mnie bêdzie móg³ oskar¿yæ o moment og³upienia, ale nikt i nigdy nie znajdzie czego¶ na poparcie tezy o najskromniejszej choæby wspó³pracy) - i wiedz±c o czym mówiê powiem tak: nie wiadomo jak to by³o z Wa³ês±. Jego emocjonalne wybuchy wskazuj±, ze "co¶ tam" by³o. Mo¿e i nawet co¶ podpisa³. W analizie ca³o¶ci, a nie jednego zachowania siê pewnego wieczoru, nie ma to tak wielkiego znaczenia. W pewnym okresie zrobi³ fantastyczne rzeczy i choæ nie jest moim ulubionym typem bohatera, zapaskudzanie jego osoby ma tyle sensu co czepianie siê Szymborskiej czy Mi³osza czy Herberta, ¿e nie wszystkie ich linie s± takie jakich by sobie móg³ ¿yczyæ jaki¶ Lepper czy Ziopper.
Go¶æ: TadekKuranda, dynamic-78-8-142-228.ssp.dialog.net.pl
2010/07/14 01:22:59
Andsolu, przep³yn±³e¶ nad moim tekstem, który by³ jedynie ogóln± teori± o spiskowych dziejach w kontek¶cie specyficznie pojêtej wygody pojmowania-interpretowania rzeczywisto¶ci. Ale¿ wiadomo jak by³o z LW. Ocena moralna postawy LW mo¿e byæ jednoznaczna w ¶wietle niezbitych faktów a takie s± w tym przypadku. Istniej± raporty, zeznania ¶wiadków, podpisy LW na dokumentach potwierdzaj±cych przyjmowanie pieniêdzy za wspó³pracê, wreszcie niszczenie i fa³szowanie archiwów przez samego LW. Z tym bym nie polemizowa³, bo to fakty, które potwierdzaj± siê co do zgodno¶ci z ró¿nych ¼róde³. Analiza tych dokumentów by³a bardzo precyzyjna i rzetelna. Nawet sam LW powiedzia³, ¿e co¶ tam podpisa³ ale uwa¿a, ¿e to by³o niewa¿ne. Przez kilka lat, wspó³pracuj±c z SB, raportowa³ dok³adnie sytuacjê w stoczni, podawa³ fakty i nazwiska i.... bra³ za to pieni±dze. To nie by³o tylko podpisanie jakiego¶ tam jednego papierka przez analfabetê, a wieloletnia wspó³praca z SB. O tym by³a mowa. Nie powiedzia³em, ¿e nie zrobi³ nic dobrego. Dobrze by³oby powiedzieæ co dobrego on sam zrobi³. On twierdzi, ¿e obali³ komunizm. No có¿, LW nie by³ sam i nie dlatego komunizm upad³ w tej ówczesnej postaci, ¿e pojawi³ siê genialny wódz LW.
Wszyscy ¿yjemy w hipokryzji. Natomiast, budowanie mitu na ca³kowitym fa³szu jest dok³adnie tym co wzi±³e¶ sobie na celownik. Co by by³o gdyby nie zrobi³ tego czy tamtego? Zapewne by³oby inaczej, a z pewno¶ci± nie mówiliby¶my o tym z gorycz±. Nie rozumiem sk±d pod tym Twoim walcem wzi±³ siê Kornel Morawiecki? Bardzo go szanujê za jego postawê i jego moralne oceny. Jest cz³owiekiem, pod tym wzglêdem wyj±tkowym i prawym. Mogê to powiedzieæ bo go dobrze znam od wielu lat. Tak¿e moje wiêzienne do¶wiadczenia i obserwacje zachowañ ludzi w kryminale nie ³agodz± mojego negatywnego stosunku do LW i potêpienia jego dzia³añ, równie¿ tych po '89 roku. Ani to, ¿e inni równie¿ donosili, ani te¿ to co mówi o sobie LW, ¿e co¶ tam niewa¿nego podpisa³ wcale go nie usprawiedliwia. Nie jest raczej pewne to co dobrego sam dokona³ potem. Czym¶ za takie budowanie takiego mitu zap³acimy. Ja przecie¿ nie o tym chcia³em mówiæ, tylko o tym w co i dlaczego chce nam siê wierzyæ. Nie mieszam wspó³czesno¶ci z tamtera¼niejszo¶ci± - stara³em siê problem pog³êbiæ, poszerzyæ, ¿eby nie wtórowaæ pustocie. 2010/07/14 01:38:05
Tadku, KM wzi±³ siê st±d, ¿e to by³a ta sama prowokacja, (on, JW i paru innych), w któr± SB próbowa³o nas wmontowaæ. Szanowanie go to jedna sprawa, a uwa¿anie go postaæ bardziej pasuj±c± do sf to inna. To nie mój werdykt, a wyborców.
Wybacz, ale nie chcia³bym kontynuowaæ rozmowy, która przyjmuje za prawdê wysi³ki paru popaprañców z IPN. Zostañmy przy swoich opiniach ale w pokoju, to chyba jest najlepsze rozwi±zanie. Rozwa¿anie alternatyw to jedna sprawa, nastawanie, ¿e s± one rzeczywisto¶ci± to co¶ zupe³nie innego. 2010/07/14 06:09:57
@andsol
Wiesz dlaczego nam nie wychodzi? Nie zak³adamy, ¿e kogo¶ maj±cego inne pogl±dy trzeba zniszczyæ i pogr±¿yæ ostatecznie. No i czytamy siê nawzajem, komentuj±c wypowiedzi, a nie wyg³aszamy ideologiczne tyrady. Podzielam Twoje emocje - te¿ lubiê Cie czytaæ :) 2010/07/14 07:41:19
Gdy KM jeszcze nie by³ s³awny, ani porwany misj± zbawiania, mia³ "job" - nauczanie.
Jak naucza³? Fatalnie. Albowiem zd±¿y³ byæ porwany przez s³awê i misjê, jakby nie by³o s³uszn± (choæ to te¿ nie jest pewne). Wszystko nie wa¿ne - liczy siê misja, kto nie z nami, ten przeciw nam. A reszta - kopa w kana³. Wiêc, ów "job" pieprzy³. I dlatego mu nie ufam, bo jak kto ma "job", to ma psi obowi±zek j± wykonywaæ. Te¿ - bo jestem ofiar± tego spieprzenia, bo obowi±zek by³ niewykonywany, tylko oddany na pohybel wiêkszemu celowi, metod± pieprzenia. A ja tak nie chcê - ja mam za z³e pohyblom, zw³aszcza pieprzonym.
Go¶æ: TadekKuranda, dynamic-78-8-142-228.ssp.dialog.net.pl
2010/07/14 10:16:00
No i wysz³o na to, ¿e ta wy¿ej wspomniana "razwiedka bajom" to mój niewa¿ny g³os w dyskusji, bo jak zwykle sp³ywa to po lasce moderatora. Moderator Andsol ma racjê bo ma w³adzê.
Dzisiaj rocznica zburzenia Bastylii. NIE MA RÓWNO¦CI, WOLNO¦CI ANI BRATERSTWA! Czy ten JW to Janek Wa........z?
Go¶æ: TadekKuranda, dynamic-78-8-142-228.ssp.dialog.net.pl
2010/07/14 13:13:29
dodam jeszcze, ¿e solidarno¶ci te¿ nie ma...
2010/07/14 15:23:53
@Tadek: tak, on¿e.
@tichy: Twoja racja jest bezdyskusyjna. Proroków w naszym plemieniu nadmiar, z solidnymi fachowcami trudniej. Zreszt± kiedy¶ Ga³czyñski to ob¶miewa³ - nie spomnê oryginalnego sformu³owania, sz³o o to, ¿e jak Polak przy spuszczaniu wody nad dziejami i histori± siê zaduma to spuszcza wodê niedok³adnie. 2010/07/14 15:43:04
Latarnikowi Skawiñskiemu u Sienkiewicza te¿ to przecie¿ zaszkodzi³o. Nie do¶æ ¿e "odda³ bezwiednie ca³± swoj± ¿ywno¶æ ptakom" to jeszcze i latarni nie zapali³.
2010/07/14 16:24:12
Nie mogê ju¿ dzi¶ o polityce, bo siê u siebie tak du¿o o niej naszczeka³em, ¿e mi chwilowo podogoniem wychodzi. Wiêc tak niepolitycznie, tylko ogólnie, zauwa¿ê, ¿e bez gdybania w ogóle nie by³oby mo¿liwe jakiekolwiek my¶lenie strategiczne. Bo uk³adanie strategii jest przecie¿ czystym gdybaniem i szukaniem wariantów, tyle ¿e w przód, nie historycznym. Co bêdzie, gdybym post±pi³ tak, a co, gdybym inaczej. Tote¿ gdybanie historyczne, w którym skutki przyjêcia takich a nie innych wariantów ju¿ mo¿na oceniæ, wydaje mi siê bardzo przydatne jako æwiczenie w my¶leniu o przysz³o¶ci. Miêdzy innymi w tym sensie historia jest nauczycielk± ¿ycia. Ale istotnie trzeba siê pilnowaæ, ¿eby nie mieszaæ rozwa¿ania wariantów z tym, co siê zdarzy³o naprawdê. W razie w±tpliwo¶ci lepiej powiedzieæ "nie wiem jak by³o", ni¿ uznaæ jaki¶ wariant, konstrukt w koñcu teoretyczny, za rzeczywisto¶æ. Niestety, odnoszê wra¿enie, ¿e z tym pilnowaniem siê nie jest u nas w kraju najlepiej.
Ga³czyñski natrz±sa³ siê wielokrotnie ;), ale jak chodzi o jego g³os w kwestii "fachowcy a sprawa polska", to ja najbardziej lubiê "Dymi±cy piecyk", mimo ¿e koñczy siê smutno dla fachowca, Osio³ka Porfiriona. :-( 2010/07/14 17:57:10
przestaje powoli gdybac, a zycie bez gdybania jest cienkie jak piate parzenie herbaty
co rozpale sie w mowie to dzieci wolaja; stop, stop, tato, zyczynasz gdybac!!!! sam sobie winien, potwory wychowalem mlodzi wiedza !!! watpliwosci i gdybanie sa im obce bywa 2010/07/17 03:15:13
@Tadek Kuranda: Nazywanie prawd± tego, przed czym siê bronimy prowadzi do nieporozumieñ. Nadawanie rangi prawdy jedynie temu do czego pragniemy przekonaæ ewentualnych oponentów prowadzi do zniekszta³ceñ.
|
|