Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Skrót aż do kości

Wyobraź sobie, że widzisz linkę do rozmowy,  w kórej lekarz miał rzec: „nie każdy musi myć nogi”, a wiesz, że jest to poważny gość, więc szybko klikasz, żeby odkryć co tu się dzieje. No i w artykule czytasz jego wypowiedź: „nie każdy musi myć nogi sześć razy dziennie, zazwyczaj dwa czy trzy razy wystarczają dla osoby mającej normalny tryb życia”. I okazuje się, że redaktorskie nożyczki przerabiają mądrego człowieka na dziwaka, który może być wyśmiany wśród fachowców.

Takie coś przydarzyło się Leszkowi Pacholskiemu, byłemu rektorowi z Wrocławia, który ma równie dobrą znajomość matematyki na  poziomie badawczym (niewielu może się poszczycić  wspólnym artykułem z samym Alfredem Tarskim) jak i wiedzę o potrzebie jej w życiu społecznym. No i właśnie jemu w Gazecie przypisano zwrot „Nie każdy ma talent do matematyki”, wyśmienicie nadający się do zwalczania przyzwoitego nauczania matematyki w szkole. A wcale nie to on powiedział, wręcz odwrotnie, proszę zerknąć na całe zdanie:

Nie każdy ma talent do matematyki (oczywiście na tym wyższym poziomie), tak jak nie każdy jest w stanie napisać wiersz czy namalować obraz. Oczywiście, można nauczyć ludzi podstawowych umiejętności z danej dziedziny.

Jego dalsze uwagi zupełnie jasno stawiają sprawę: ludzie mają różnorodne talenty i wszystkie one powinny być rozwijane, i nie ma niczego niewłaściwego w tym, że jakaś szkoła w pewnym okresie nie ujawnia wybitnie uzdolnionych matematycznie uczniów, przecież potrzebujemy talentów we wszystkich dziedzinach.

Ech, te zagrania dziennikarskie, które polędwicy potrafią nadać smak podeszwy...

piątek, 16 lipca 2010, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Throgh, dtr97.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/16 12:28:49
Ech Gazeto! Nie idź tą drogą! Ale Ona polazła...
-
2010/07/16 15:57:34
Tytuł musi być chwytliwy, gazeta ma się sprzedawać, a że przy okazji kłamliwy i niepedagogiczny? Jeśli to tylko przynosi kliknięcia...
-
2010/07/16 16:18:59
@evita: no tak, rozumiem mechanizm, który przeinacza sens w bezsens, ale Gazeta powinna martwić się o własną przyszłość: jeśli ogłupi do imentu całe społeczeństwo, to w następnym pokoleniu będzie sprzedawać tylko komiksy.
-
Gość: Throgh, dtr97.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/16 16:53:53
"iment" pisany jest ciekawszy i bardziej interesujący niż mówiony-nieprawdaż? Mówiony jest jakiś taki oswojony, a pisany wygląda tak bardziej światowo.
-
2010/07/16 18:23:20
@Throgh: prawda-ż. Najciekawsze jest jego pochodzenie, ale tego nie zgryzł nawet Stefan-Antrim, a oddał kiedyś imentowi cały wpis. Więc można wymyślać sobie co się da.
-
2010/07/16 18:25:21
Ale też iment pisany bardziej niż mówiony przypomina ament. ;)

Mnie się wydaje, że przy odpowiedniej dozie konsekwencji nawet sprzedawanie komiksów może zostać zagrożone. No bo jak się okaże, że nie każdy ma talent do patrzenia...
-
Gość: , abgs73.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/16 21:14:23
Ale zaraz, Pacholski powiedział, a na pewno miał na myśli dokładnie to, co andsolu teraz prostujesz. A dziennikarz nie skrócił wypowiedzi, ponieważ tytuł nie może składać sie z trzech zdań (chyba, ze jest to tytuł ustawy).

Wywiad Pacholskiego był udzielony w odpowiedzi i jako polemika z wywiadem jego kolegi/podwładnego instytutowego profesora Marcinkowskiego, który postawił następujące tezy: do zdawania matematyki trzeba zmuszać, ponieważ jest ona piękan, oraz na egzaminie trzeba uwalać przynajmniej 20% zdających.
-
2010/07/16 23:22:57
dobry tytul wchodzi do jezyka codziennego, " Wir sind Papst!" genialny tytul z Bild-Zeitung,
zly i do tego idiotycznie skrocony nie uratuje swietnego komiksu lub manga 8)
-
2010/07/17 07:29:07
Co to się porobiło! Jak mi się ktos przedstawia jako dziennikarz, to jedną ręką sprawdzam portfel, a drugą szukam scyzoryka w kieszeni.

Poglądy Pacholskiego sa OK i szacun, a tego polemizowalnego - nie wiem kto zacz, tylko tyle, że ów prowadziwszy blog na Salonie 24, jest nieuprzejmy dla komentatorów, jakby był jakim Błogosławionym albo Dziennikarzem. Ale też, Salon tak ma.
-
2010/07/18 06:24:07
Wybaczcie różnym matematycznym dyktatorom, że do rachunków chcą przymuszać, bo my, którzyśmy różniczki opanowali, coraz bardziej sami po tym świecie łazimy i nawet o głupim logarytmie nie ma z kim pogadać. A matematyka piękna jest, i jak kto biedne dzieci do analizy wiersza zmusza, to niech teraz nie płacze, że się nieborakom teraz od dodawania z głów dymi.
-
2010/08/02 11:31:39
Faktycznie chyba nie mozna rozumiec tekstu Pacholskiego bez kontekstu rozmowy z Marcinkowskim, niemniej streszczenie, ktore wyzej zaproponowano, nie do konca chyba oddaje sprawiedliwosc tez Marcinkowskiego, nie?

Marcinkowski podkresla, ze matematyka to nie jest tylko obliczanie ceny spodni po przecenie, ale ciezka szkola myslenia, o ktorej trzeba wiedziec ze jest ciezka, i ktora jest podstawa wszelkiego rozumowania. Nie jest to jakas szokujaca pozycja, wydaje mi sie, kiedys (Szkola Lwowsko-Warszawska) bylo to pozycja trywialna...
-
2010/08/02 18:22:42
@zielka: masz pełną rację, że każdy argument ma za sobą długą przeszłość i gdyby jeszcze lepiej chciało się zrozumieć podteksty, to nawet w animozje osobiste i w zajmowanie postaw po to, żeby być z innej strony niż ktoś tam, trzeba było było uwzględnić. Tak czy inaczej, rozumiem, że były dwie strony ze zrozumiale postawionymi argumentami (jedna z nich bliższa moim poglądom) i w żadnym momencie nie opowiedziałem się za racją którejś ze stron. Jedynie zaprotestowałem przeciw przeinaczaniu pozycji przez źle zrobiony nagłówek.
-
2010/08/12 12:42:02
Pardon, wpisalam sie w sumie w kontynuacje komentarzy, i reakcja dotyczyla chyba wypowiedzi abgs73.neoplus.adsl.tpnet.pl :-)

A tezy p. Pacholskiego wydaja mi sie na tyle w tym kontekscie niejasne, ze any title would do the job.
-
2010/08/12 16:50:16
@zielka: :) Chyba jednak tezy były dobierane przez obu sportowców, żeby ucelować w kontrpartnera...