Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Polityczne tańce na urzędach

W Sieci piszą teraz Northcote-Trevelyan Report, ale w moich notatkach stoi tak jak mnie Encyclopædia Britannica nauczyła, Trevelyan-Northcote Report. Szło o wprowadzenie zmian w świecie urzędów. Przedłożony w 1853 roku raport sugerował zasady organizacji służb publicznych. W tradycji anglosaskiej zwrot nie dotyczy władz politycznych ani sądowych.

Pisali autorzy, że należy wprowadzić „stosowny system sprawdzianów poprzedzających nominacje” oraz, że awans służbowy nie powinien zależeć od popierających osób i od ich wpływów ale „wyłącznie od właściwego zachowania się”. Encyklopedia dodaje, że zastosowanie tych wskazówek w praktyce nastąpiło począwszy od 1870 roku, za rządów premiera Gladstone'a. Stworzona w ten sposób sprawna administracja potrzebowała w ostatnich dziesięcioleciach modyfikacji. Chodziło głównie o typ wykształcenia, skierowany ku technologii, którego uprzednie wymogi raczej nie faworyzowały. Z tej przyczyny przez długi czas wyżsi urzędnicy państwowi lepiej sobie radzili z łaciną niż z fizyką. Niemniej jednak zasadnicze idee dotyczące naboru i promowania urzędników nie zmieniły się.

Może byłby czas na przemyślenie w Polsce owych brytyjskich nowinek sprzed 160 lat? Skoro udało się szybko odmienić instytucje przemysłowe, czy nie warto by było zająć się zmianami w służbach publicznych?

A potem – ach, co za piękny sen – wziąć się za gruntowną reformę systemu nauczania. Bo bełkot o patriotyzmie i etyce katolickiej i romantyczne bajki o roli Polski w historii, wciskane w lekcje, są tak zacofane cywilizacyjnie jak upychanie politycznych koleżków na urzędy przy zmianach rządzącej grupy.

niedziela, 11 lipca 2010, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/07/11 08:36:09
Andsol, chyba jesteś troszkę nie na bieżąco w sprawach polskich. ;-)

Przecież w Polsce urzędnicy muszą zdawać egzaminy. Pracownicy służb samorządowych, takich jak urząd miasta, straż miejska itp, po zdają egzamin przewidziany w ustawie o służbach samorządowych. Analogicznie, urzędnicy instytucji rządowych muszą zdawać egzamin na urzędnika służby cywilnej, Egzaminy są z ustaw i innych regulacji prawnych związanych z pracą danego urzędu. Nie są wcale łatwe. Np. tutaj - zdawalność 40%: wyborcza.pl/1,75478,2974419.html
-
2010/07/11 08:51:48
Niemniej w PRL- u urzędników było 130 tys, teraz zaś 430 tys. Różnica 300.000 x 3400 zł/m-c x 12 m-cy = 12 mld zł tylko z tytułu wynagrodzeń. Nie znam udziału wynagrodzeń w kosztach ogółem, ale nie będą one mniejsze niż połowa, więc 24 mld. Dwadzieścia lat.. Nie od razu 130 zmieniło się w 430, np w zeszłym roku jakoby przybyło 26 tys.urzędników. Z drugiej strony zadłużenie jest oprocentowane...

Wszystko po to by dzielić i rządzić. By działacze i ich rodziny miały lepiej niż na bezrobociu. Bezrobocie jest dla niespowinowaconych z rządzącymi? Innych pryncypiów nie ma ;) , głowy po prostu nie starcza.

Zadłużenie Polski osiągnęło kwotę 80 tys zł/osobę łącznie z niemowlętami.
-
2010/07/11 11:18:15
Weżmy dla przykładu młode małżeństwo, któremu wczoraj urodził się synek. Razem przypada na nich 240 tys.zł. publicznego długu, pół fajnego domu z fajną działką. Jak się mówi o zmniejszeniu deficytu budżetowego to na ofiary przeznacza się jak i przeznaczało rencistów, emerytów, dzieci, bezrobotnych, nie zaś zastępy urzędników. Działacze partyjni i ich powinowaci nie rwą się do czynnego kapitalizmu, a do etatów we wszelkiej maści urzędach; jakaś paranoja, nie jedyna. I - wnoszę to z obserwacji różnych forów, np lewica.pl - to oni najgłośniej krzyczą "łapaj złodzieja". "Kapitaliści", cholera jasna.
-
2010/07/11 13:53:09
anuszko, czy aby za bycie na bieżąco nie uznałaś jakiejś ustawy o przyjmowaniu do pracy w tzw. sektorze publicznym, która niby ustala tryb zatrudniania przenosiciela formularzy, ale nie ma najmniejszego wpływu na jego działania ani na jego szanse dotarcia do stanowisk dyrektorskich?
-
Gość: , abgr49.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/11 20:23:31
A co andsolu, w Zjednoczonym Królestwie moze inaczej sie dociera do stanowisk dyrektorskich?

A wspomniana ustawa (o służbie cywilnej) obowiązuje od 1999 roku.
-
2010/07/11 22:25:07
Ta odpowiedź to bardziej "rzucanie cienia" niż coś konkretnego. Owszem, zgoda, natura ludzka wszędzie jest bardzo podobna, ale wydaje się, że wychowanie modyfikuje ją znacznie. Może w UK istnieje wpychanie kumpli na stanowiska publiczne, jak i gdzie indziej, ale kwestia w tym do jakiego stopnia jest to rozpowszechnione, jak wpływa to na działanie służb i jak przekonanie o schorzeniach systemu wpływa na świadomość ludzi. Znałem wielu młodych w UK którzy wierzyli, że wdając się w ten typ kariery i uczciwie pracując dotrą do wysokich stanowisk - i ta wiara jest zasadnicza dla funkcjonowania systemu. A jak to u nas wygląda? Ano właśnie jak Twój komentarz wskazuje, uogólniona sugestia, że to nie może dobrze działać.
-
2010/07/11 23:38:34
Z ta reforma edukacji to chyba dopiero cos sie ruszy jak pokolenie moich rodzicow wymrze. Narazie mit o koniecznosci edukacji historyczno-wyzwolenczo-meczenskiej trzyma sie mocno. Sugestie, zeby ograniczyc ilosc godzin humanistycznych na rzecz science spotykaja sie z wielkim rykiem, wrzaskiem a nastepnie konkurencja w rzucie błotnikiem :)
-
Gość: , abgr49.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/12 02:22:01
To ja zarzucam cień dalej. Mówimy tutaj mieszając pojęcia, raz o teorii panów N. i T., raz o ustroju, a ja przyjdzie cień, to wywijamy fikołka i nagle mówimy o "wychowaniu".

Jest ustawa, chcesz czegoś jeszcze?
-
2010/07/12 02:49:41
Ów raport chyba nie był teorią a ustalaniem faktów i sugestiami dotyczącymi poprawy źle działających służb. O ustrojach jak dotychczas nie było tu mowy i chyba nie ma potrzeby wdawać się w ustrojowe rozważania. Administracja to kwestia technologii, nie ideologii. Rozumiem oczywiście, że nacisk teorii z nadmiarem politycznych motywacji może sknocić każdą próbę sprawnego ustawienia administracji, ale nie o tym tu mowa, chodzi o to, że zwykły, nieprzyzwoicie powiązany
z zamierzchłą przeszłością (nieomal plemiennych więzi) system powiązań sprawia, że urzędnicy (nieważne czy spełniając formalne wymogi jakiejś nowej ustawy czy nie) służą swoim mecenatom a nie petentom. Dziwię się trochę, że muszę o tym mówić, powszechne przekonanie o nieudolności i nieżyczliwości dla użytkownika polskich urzędów jest ugruntowane i potwierdzone przez codzienną praktykę. W moich niekonfliktowych akcjach w Polsce zawsze czułem, że tylko drobny grymas niechęci jakiegoś urzędnika i załatwienie prostej sprawy zamieni się w biurokratyczny koszmarek.

O wychowaniu nie mówimy "nagle" tylko wyraźnie oddzielając etapy potrzebnych spraw, wedle skali łatwości. Kwestie techniczne, postawienie przemysłu na racjonalnych podstawach, w zasadzie już się udało. Administracja ciągle jeszcze bardzo szwankuje i zatruwa życie społeczne. Kwestie wychowania są najtrudniejsze (jak zwykle coś, co dotyczy odmiany mentalności) i niestety zgadzam się z Niną, że nie będzie to ani łatwe ani szybkie.

Czego jeszcze chcę? Żeby nie odbywało się (i to na widoku publicznym) to właśnie, co się teraz dzieje, jedno ugrupowanie polityczne skowyczy, bo traci etaty i wpływy, drugie, dotychczas skowyczące, udaje, że wszystko jest w największym porządku, że jest wymiana grup specjalistów. Nie, nie jest w porządku. Całe mnóstwo urzędów ma działać dokładnie tak samo z każdym rządem centralnym i powinno być totalnie niezależne od polityki partyjnej.
-
Gość: , abgr49.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/12 14:54:21
Żeby nie odbywało się (i to na widoku publicznym) to właśnie, co się teraz dzieje, jedno ugrupowanie polityczne skowyczy, bo traci etaty i wpływy

A Laburzyści w UK nie skowyczą, czy może nie słyszysz?
-
2010/07/12 15:03:32
@ abgr49 - oj skowyczą. I w ten sposób udowodniliśmy, że w UK jest równie źle jak u nas.