|
Blog > Komentarze do wpisu
Śluby milczenia czyli pobite garnki
Miałem szczery zamiar siedzieć z dziobem na kłódkę, przynajmniej w niektóre
dni. A tu tyle rzeczy dzieje się na świecie – czy raczej działo się i
dopiero teraz docierają do mnie i chcę wspomnieć o nich. Ale (do) kogo zagadać? Michał zapakowany do
samolotu, odpakują go w Budapeszcie. Stefanowi nakaszlałem się do ucha przez
godzinę, już ma dość wirusów. U Bobika nawymądrzałem się dostatecznie na
tydzień. Więc zagaworzę na własnym blogu, ale najpierw o której z trzech
jednocześnie czytanych książek? Sidney Chalhoub – Cidade Febril; Wiktor
Suworow – Akwarium; Paweł Jasienica – Pamiętnik ... Może dziś ten
urywek z Jasienicy o jego znajomym, Wacławie Korabiewiczu, któremu
niezwykły wzrost zjednał znane w całym Wilnie miano Kilometra.
Nie wiem, jakim cudem cenzura puściła mu w jednej z książek passus [...] W
Republice Mali poinformowano Kilometra, że jest ona obecnie państwem
socjalistycznym. – Więc już nie ma u was niewolnictwa? – zapytał
raczej chyba przezornie niż radośnie. – Jak może nie być niewolnictwa?
– zdziwił się postępowy rozmówca.
Nie, w zasadzie nie mam nic szczególnego, więc już idę. Cześć. niedziela, 13 czerwca 2010, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Gość: Myszka, baq5.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/13 09:36:49
No faktycznie, jak może nie być ;]
Gość: , host-87-99-33-122.lanet.net.pl
2010/06/13 09:51:19
Wacław Korabiewicz napisał niezwykle interesujące "Tajemnice młodości i śmierci Jezusa". Inspirująca lektura.
2010/06/14 03:04:22
Jak rzecze wikipedia, przed Korabiewiczem wiele osób rozwijało warianty życia Jezusa w Indiach. Moim zdaniem lepiej rozegrał to Joseph Smith, który zawiódł Jezusa do Ameryki, dzięki czemu stan Utah jest dziś potęgą finansową, choć umysłową aberracją. A ta historia z Indiami może mieć powiązania z Żydami, którzy przed narodzeniem tego "naszego" Jezusa uciekli z jakimś swoim mesjaszem do Kerali. Jeśli masz czas i ochotę, zerknij tutaj, parę słów piszę o tym.
2010/06/15 12:24:02
Strasznie mnie ostatnio czas nie puszcza na cudze blogi (nawet na swój tylko o tyle, o ile), ale to o rzekomym dostatecznym nawymądrzaniu się u mnie wyłapałem i pozwolę sobie nie zgodzić się ze słowem "dostatecznie". Po pierwsze, bardzo dobrze, a nie dostatecznie. :-) Po drugie, wszelkie mądre wymądrzania są u mnie jak najmilej widziane i nie stawia im się żadnych ograniczeń ilościowych. :-)
A w tym Mali to zaskoczyła mnie tylko niezwykła prawdomówność dygnitarza. Bo przecież w ZSRR też w praktyce było niewolnictwo, tylko nikt by się do tego tak prostodusznie nie przyznał... |
|