|
Blog > Komentarze do wpisu
Co potem?
To siê dobrze nie skoñczy. A w³a¶ciwie, mam jeszcze okropniejsze proroctwo:
to siê nie skoñczy.
Chodzi mi o efekty demonizowania adwersarzy politycznych.
Nasuwa siê na my¶l powiedzonko Kurta Vonneguta: jeste¶my czym udajemy,
¿e jeste¶my, wiêc musimy uwa¿aæ z tym, co udajemy (we are what we pretend to
be, so we must be careful about what we pretend to be). Wydaje siê prawdziwa i ta jego odmiana: przeciwnik staje podobny do tego, co mu wmawiamy,
wiêc powinni¶my uwa¿aæ z tym, co mu wmawiamy.
Nawet po przegranej adwersarz nie zapakuje siê do paczki i nie wy¶le siê na
ksiê¿yc. Bêdziemy z nim wspó³¿yli (mam nadziejê, ¿e nie zdziczeli¶my
do tego poziomu, by mu ¿yczyæ niechybnej ¶mierci) przez d³ugie lata.
Pytanie w tym jak. czwartek, 24 czerwca 2010, andsol-br
TrackBack
Komentarze
marzatela
2010/06/24 06:35:58
Nie ma co sie martwiæ na zapas. Przecie¿ wiadomo, ¿e jak nie wygraj± ci w³a¶ciwi, to po prostu bêdzie koniec ¶wiata.
2010/06/25 03:28:02
Mark Twain mia³ kiedy¶ genialny tekst w tym temacie.
Od dwóch tygodni mam go zaklepanego na sobotê przedwyborcz±. :)
Go¶æ: rysberlin, 194.64.224.3*
2010/06/25 06:49:38
Co potem?, spotkamy sie w S-Bahnie lub kantynie palaszujac przy jednym stoliku
fasolke po bretonsku....... zdarza sie ( tak chyba bylo u Kurta jr. w "Rzeznia numer piec" ) |
|