|
Blog > Komentarze do wpisu
Pielgrzymka
Nie wiem kim by³ krytyk ukryty pod pseudonimem Orwid, który streszcza³
na pocz±tku XX wieku jeden z motywów pojawiaj±cych siê w Gospodzie pod
Królow± Gêsi± Nó¿k± Anatola France'a – z pewno¶ci± zrobi³ dobr± robotê,
bo mam ochotê, po stu latach, siêgn±æ po tê ksi±¿kê. Oto ten kpiarski urywek.
Marya Egipcyanka, napotkawszy w drodze do Ziemi ¦wiêtej g³êbok± rzekê,
a nie maj±c czem zap³aciæ przewo¼nika, wola³a po¶wiêciæ swe dziewictwo,
które odda³a mu w miejsce nale¿nej za przewóz nagrody, ani¿eli nie dope³niæ
pielgrzymki. Taka pokora w lekcewa¿eniu cia³a, dla pozyskania korzy¶ci
duchowych, doprowadzi³a j± do ¶wiêto¶ci. Moralno¶æ w znaczeniu pospolitem
niema w sobie nic sta³ego, jest zmienn± i najczê¶ciej bezzasadn±.
Cz³owiek my¶l±cy nie powinien ceniæ jej ponad jej warto¶æ, lecz
dbaæ bez wzglêdu na ni± o zbawienie duszy. Powinno siê d±¿yæ
nie do cnoty, lecz do ¶wiêto¶ci. Cnota powoduje pychê. Niemo¿na mieæ pokory
chrze¶cijañskiej bez poczucia swej nêdzy, a to
poczucie daje nam grzech. Najwiêksi ¶wiêci s± to pokutnicy,
a poniewa¿ wielko¶æ ¿alu zale¿y od wielko¶ci grzechu, przeto
w najwiêkszych grzesznikach znajduje siê materya³ na najwiêkszych ¶wiêtych.
Zawi±zek ¶wiêto¶ci zawiera siê tedy w po¿±dliwo¶ci, niewstrzemiê¼liwo¶ci
i wszelkiej nieczysto¶ci cia³a i ducha.
Trzeba tylko po nagromadzeniu tego surowego materya³u obrobiæ go wedle sztuki teologicznej i ulepiæ zeñ pos±g pokuty.
Przyznajmy, logika niepokalana. poniedzia³ek, 31 maja 2010, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Go¶æ: Bobik, port-92-201-24-43.dynamic.qsc.de
2010/05/31 15:00:31
Byli faceci, którzy z takiej logiki ca³kiem spore pos±gi literackie potrafili lepiæ. Jednemu Lew Niko³ajewicz by³o, drugiemu Fiodor Michaj³owicz, innym jeszcze inaczej... Ale gwoli prawdzie trzeba przyznaæ, ¿e materia³u dostarcza³a im firma pod nazw± Duch Prawos³awia czy jako¶ tak... :-))
2010/05/31 15:53:05
Bardzo s³uszna uwaga. Ale przed tymi panami d³ugi ci±g Ojców p³odzi³ takie pokrêcone jajo, dziêki czemu mamy to, co mamy w dziedzinie chrze¶cijañskiej moralno¶ci. I kiedy czytam Eunuch for the Kingdom of Heaven nie wiem, ¶miaæ siê czy p³akaæ - przecie¿ to historia kilkunastu wieków rozwa¿añ nad tym jak i gdzie nasienie ma padaæ - i to rozwa¿añ typów, którzy oficjalnie zrezygnowali z u¿ywania go w jakiejkolwiek formie.
Go¶æ: aleister, feynman.if.uj.edu.pl
2010/05/31 18:34:50
To ¿e cnota powoduje pychê zauwa¿ono ju¿ dawno temu, np. ¶w. Augustyn w The City of God ("O Pañstwie Bo¿ym") wyja¶nia, dlaczego Enemy Was Permitted to Indulge His Lust on the Bodies of Continent Christians:
Nevertheless, faithfully interrogate your own souls, whether ye have not been unduly puffed up by your integrity, and continence, and chastity; and whether ye have not been so desirous of the human praise that is accorded to these virtues, that ye have envied some who possessed them. I, for my part, do not know your hearts, and therefore I make no accusation; I do not even hear what your hearts answer when you question them. And yet, if they answer that it is as I have supposed it might be, do not marvel that you have lost that by which you can win mens praise, and retain that which cannot be exhibited to men. 2010/05/31 20:27:43
Uta R.-H. jako teolo¿ka i chrze¶cijanka i tak wykaza³a mi³osierdzie, atakuj±c wy³±cznie b³êdy i wypaczenia, nie istotê rzeczy. Gdybym to ja, niepoprawny ateusz, mia³ pisaæ na temat grzechów pierworodnych Ko¶cio³a i jego nieodpartej logiki, móg³bym siê okazaæ nieco z³o¶liwszy. ;)
A ¶w. Augustyn jak najbardziej zas³uguje na Nagrodê Pokrêconego Jaja. Nie tylko za jego wiekopomn± opiniê o niemo¿no¶ci zbawienia poza Ko¶cio³em i niedopuszczalno¶ci pozainstytucjonalnych wyk³adni Pisma, dziêki której pierwotna chrze¶cijañska idea ko¶cio³a jako wspólnoty wiernych posz³a na grzybki, niejaki Jezus Ch. zosta³ skutecznie wyrolowany i zacz±³ siê d³ugi, triumfalny marsz nieomylnej Instytucji przez stulecia. Nie, to nie by³o jedyne jego osi±gniêcie. Nale¿y wzi±æ pod uwagê równie¿ jego zas³ugi dla grzechu i grzeszników. Swoj± nauk± o predestynacji i (nie)wolnej woli da³ co pokrêtniejszym teologom znakomite uzasadnienie dla konieczno¶ci, a równocze¶nie niew³a¶ciwo¶ci grzeszenia. Wed³ug logiki mniej wiêcej takiej: skoro zbawienie i tak zale¿y od po uwa¿aniu przydzielanej ³aski PB, to nie ma siê co wysilaæ z niegrzeszeniem. Wrêcz przeciwnie, im kto wiêcej nagrzeszy³ i mimo to na ³askê zas³u¿y³, ten zapewne najbardziej siê Stwórcy spodoba³ i bezapelacyjnie wygrywa casting. ¯eby jednak maluczkim siê we ³bach nie poprzewraca³o i nie zaczêli grzeszyæ ot, tak sobie, dla uciechy, bez g³êbokich teologicznych przyczyn, nale¿y niepowo³anym grzeszenia zabroniæ i na wszelki wypadek postraszyæ ich ogniem piekielnym. Co te¿ niezw³ocznie zosta³o wykonane. I¿by ka¿dy wiedzia³, o co w³a¶ciwie z tym grzeszeniem chodzi i nie próbowa³ siê wykrêcaæ, ¿e nie skapowa³, dobrotliwy Augustyn wskaza³ na wszelki wypadek na czym wic polega, ujawniaj±c siê przy tym jako wybitny genetyk. Poniewa¿ grzech pierworodny przeniós³ siê z pierwszych rodziców na wszystkich ich potomków drog± concupiscentia carnalis, cielesnego po¿±dania, najlepsz± metod± zahamowania postêpu tej choroby genetycznej jest wyeliminowanie po¿±dania we wszelkich jego przejawach. W¶ród maluczkich oczywi¶cie, bo u¶wiadomieni, jak wiadomo, winni grzeszyæ na potêgê i daæ Stwórcy mo¿liwo¶æ okazania ³aski, ¿eby po szczê¶liwie przeprowadzonym koñcu ¶wiata civitas dei nie pozosta³o niezaludnione. Jak wodaæ, odrzucenie, czy te¿ w najlepszym razie ma³¿eñskie skanalizowanie seksualizmu ogó³u wiernych, przy równoczesnej cichej aprobacie dla grzeszenia przez wybranych (czyt.: kler), nie jest ¿adnym b³êdem czy wypaczeniem. To jest akt, za przeproszeniem, erekcyjny Ko¶cio³a, wbudowany w jego fundamenty. ¯eby to zmieniæ, nale¿a³oby fundamenty rozwaliæ, a kto niby mia³by to robiæ? Ja siê od razu od¿egnujê, bo samo wyra¿enie takiej my¶li grozi rozerwaniem na strzêpy przez ¿±dny krwi t³um, a ja okropnie strachliwy jestem. ;) 2010/05/31 22:07:00
ciekawe, ciekawe
musze przyznac ze grzeszylem bez mysli wyswiecenia gdybym wiedzial jak to jest, przylozylbym sie bardziej 2010/05/31 22:29:36
Bobiku, Ty¶ zaiste Domini Canis, powinienie¶ wyk³adaæ Teologiê dla Niewiernych - dawno ju¿ nie dosta³em tak dobrego streszczenia. Po przeczytaniu cytatu, który przys³a³(a) aleister my¶la³em sobie: i zria ty duma³ czto ponima³ po-anglijski ale teraz trochê siê rozlu¼ni³em.
rysberlin: nie traæ nadziei, ¿ycie jest przed Tob±. 2010/05/31 22:32:40
Bobik:
Augustyn ta teorie wysnul oczywiscie na podstawie czynow wlasnych - historia zanotowala, ze uwiodl i zaplodnil a nastepnie porzucil jedna niewiaste, ale ich tam po drodze bylo - ktoz to wie... za Tatarkiewiczem: "Koleje zycia Augustyna byly bardzo burzliwe, charakter niejednolity, namietny i niepohamowany, umysl gwaltownie przerzucajacy sie od stanowiska do stanowiska. Powiedziano o nim, ze u "zadnego wielkiego mysliciela nie bylo takiej odleglosci miedzy szczytami a najnizszymi punktami, jaka byla u Augustyna", a takze, ze miedzy swietymi Kosciola nie bylo takiego, ktoryby byl tak malo swiety, a tak bardzo ludzki jak on. Zmagala sie w nim potrzeba czystej duchowosci i plomienna myslowosc, poczucie wyzszosci zyci duchowego i potrzeba faktow uchwytnych i dotykalnych." Tatarkiewicz jak zwykle po d¿entelmensku przedstawil problem :) 2010/05/31 23:20:25
A ¿e tak filozoficznie siê zrobi³o, siêgn±³em po History of Western Philosophy - mam tê niecienk± (w obu sensach) ksi±¿kê za wrêcz zabawn±, gdyby z niej uczono historii nauki i kultury, szko³a by³aby du¿o mniej nudna. A poszed³em tam, bo pamiêta³em moje rozbawienie sprzed wielu lat jak to Russell wywodzi z tej historii z gruszkami (str.323). Cieszy³o mnie wtedy jak i dzi¶ to podsumowanie: "He goes on like this for seven chapters, and all about some pears plucked from a tree in a boyish prank."
Nawiasem, nieco wcze¶niej jest s³ówko, ¿e z owymi Wyznaniami ¶w. Augustyn is in some ways similar to Tolstoy, to whom, however, he is superior in intellect. |
|