Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Nieszybki triumf dzieła

Przyjrzyj się, proszę, tej liście tłumaczeń dzieła Carla Gaussa Disquisitiones Arithmeticae:


Stanowi ona stronę xi wydanej w 2007 zbiorowej pracy The Shaping of Arithmetic after C.F.Gauss's Disquisitiones Arithmeticae. By uniknąć nieporozumień, szybko wyjaśnię: to nie jest żadna bajka o zapoznanym geniuszu, który po wiekach uzyskuje uznanie. Gauss, tak jak Newton, od wczesnej młodości był doceniany, szanowany i studiowano go uważnie. Gdy miał 19 lat osiągnął wyniki gwarantujące mu sławę i wpisujące go do grona największych geniuszów tego świata. Disquisitiones napisał mając 21 lat, ale postanowił opublikować je całe trzy lata później. To opanowanie i obojętność dla pogoni za tytułem pierwszeństwa była u niego stała – może nie był tak radykalny jak Grigorij Perelman, ale był z tych, którzy zostawiają po sobie wyniki a nie dobra materialne i anegdoty o życiu seksualnym twórcy.

Niemniej jednak ten zestaw dat daje sporo do myślenia. Warto uświadomić sobie, że okres, w którym zaczęła się masowa produkcja wykładowców uniwersyteckich (a więc i matematyków) zbiega się z dramatycznym zanikiem znajomości klasycznej kultury, więc i języków określonych jako „martwe”. To znaczy, że łacina dzieła Gaussa czyniła jego oryginal niedostępnym dla olbrzymiej większości fachowców – znali je tylko z różnej jakości ściąg i opracowań.

Oczywiście zauważasz kiedy i gdzie nastąpił przełom? A w Związku Radzieckim nie wdawano się w jakieś niszowe nakłady; spokojnie założę, że rosyjskie wydanie miało co najmniej 20 tysięcy egzemplarzy.

Tyle na dzisiaj na temat kacapów oraz światowej kultury.

sobota, 01 maja 2010, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: , abgb35.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/01 21:02:32
Ta dominacja w rozpowszechnianiu klasycznych tekstów trwa do dzisiaj. W Rosji na przestrzeni drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych musiał działać, najwyraźniej zorganizowany, kolektyw skanujący książki. Najwyraźniej, ponieważ jest to bardzo duży i jednolicie przygotowany zbiór, a kopie są wystawione w sieci pod adresami IP należącymi do kilku największych uczelni (adresy te nie zmieniły się od lat, wiec jest to jakoś tolerowane).

Właśnie czytam Steenorda "The Topology of Fibre Bundles" z 1950 roku i się nie mogę nadziwić jak klarownie on to wszystko opisuje, w porównaniu z nowszymi ujęciami.
-
Gość: , abgb35.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/01 21:09:00
Steenroda, oczywiście. Choć to może nie aż tak oczywiste, dla kogoś kto uparcie wszystko przekręca, a czytając na zegarku godzinę 17 zapamięta "siódmą".
-
2010/05/01 21:21:54
Nie zdawałem sobie sprawy, że Steenrod jest z 1950 - uczyliśmy się z niego (tak zresztą jak i pochodnej kowariantnej z Nomizu - Kobayashi) w Kraju z niesłychanym opóźnieniem w stosunku do tzw. Zachodu. I to opóźnienie chyba do dziś sporo kosztuje w paru dziedzinach...

A co do rosyjskich zasobów elektronicznych to parę z nich znam i korzystam - i rzeczywiście jest tam potężna ilość dzieł, tak w oryginale (którym niekiedy bywa rosyjski) jak i ich tłumaczeń. Byli i są potęgą naukową i nie sądzę, bo musieli obawiać się jakiejś zapaści.
-
2010/05/02 06:29:20
Zaraz wyjdzie ma miałkość intelektualna. Albowiem, muszę się przyznać, że nie chadzam do teatru. Ani do opery.

Tzn., chadzam, ale na produkcje szkolne, z racji dzieci biorących udział (choćby w charakterze technicznych asystentów). I nawet lubię.

A co to ma wspólnego z wydaniem Gaussa, tłumaczenia dzieła ledwo co z poczatków XIX wieku?

Przecież jest niekonieczne. Ściągi i opracowania najzupełniej wystarczają, w odróżnieniu od dzieł humanistycznych, gdzie oryginał musowo trzeba znać.

Gdy szukałem miejsca na ziemi, gdzie miałbym spędzić resztę życia, pytałem - a jest tu teatr? Pytanie na pozór bezsensowne, bo - jak rzekłem - nie chadzam.

Ale... (ktoś jeszcze śledzi ten wywód?). Jak jest teatr, to są automatycznie inne rzeczy. Dlatego teatr jest ważny. Dlatego tłumaczenie i wydawanie Gaussa, choć są ściagi i opracowania, jest ważne.
-
Gość: rysberlin, dslb-088-073-065-242.pools.arcor-ip.net
2010/05/02 10:10:29
"To znaczy, że łacina dzieła Gaussa czyniła jego oryginal niedostępnym dla olbrzymiej większości fachowców (...)"

nie tylko lacina, andsolu , to dobrobyt otwiera kazde drzwi

a Gauss "lazi" za mna od smolenskiego czasu
-
2010/05/03 02:20:17
@rysberlin: wybacz (czasowe?) zaćmienie, ale Twoje ostatnie słowa są dość poetyckie i nie jestem pewnien czy właściwie Cię interpretuję. Pomożesz?

@tichy czyli 5-grid: tak, kultura to zwierzątko z wielu czułkami i chyba nie musimy poddawać się sugestiom, że kto za każdą antenkę nie chwyci to niekulturalny stwór jest. Dla mnie tango zupełnie luzem lata, a przecież wiem, że wiele osób do rangi sztuki zajmowanie się nim podnosi - i na pewno nie jest ono odłączalne od całej reszty sztuki ruchu i sugestii wizualnej.

Teatr? Bo masz pecha (i ja też), że nie jesteś z Aten. Chyba Anna Świderkówna (ale jeśli to była drakaina, to bardzo przepraszam) pisała, że uczestnicząc (a nie oglądając w tv!!) coroczne festiwale oglądnęlibyśmy kilkaset przedstawień i wiele z nich znalibyśmy na pamięć. To jakby dziś nauczyć się całego Mrożka, Różewicza i coś Ibsena. Ale głowa do góry, oni by się spłakali a szansy szóstki w totku by się nie doliczyli.
-
2010/05/04 07:24:51
Wciąż się zastanawiam, dlaczego wydawanie tłumaczeń oryginalnego Gaussa miałoby świadczyć o czymkolwiek. Jedną hipotezę podałęm, i nie widze żadnej innej sensownej - innej, niż jako wskaźnik właściwego gradientu.

Poza tym - wciąż nie wiem. Co tam było istotnego - zostało jeszcze za rządów łaciny wyekstrahowane i rozpowszechnione w językach lokalnych. Np. reguła podzielności przez 9 lub 3 (choć juz nie przez 11) - by przytoczyć każdemu znany z własnej ściezki edukacyjnej fragment (o innych nie wspomnę, bo się łatwo nie kojarzy). Więc - praktyczność żadna.
-
2010/05/04 17:10:19
No, w Disquisitiones jest nieco więcej niż kryteria podzielności. Powrót do oryginalnych idei składania form binarnych (robione bez machinerii macierzowej, która upraszcza rachunki, ale i ukrywa idee tkwiące wewnątrz) mógł mieć inspirujący wpływ w wielu badaniach z teorii liczb. Nie mam ciągotek na badacza historii matematyki, strasznie niewdzięczna to praca i wymaga encyklopedycznej wiedzy, więc nie mogę rzucić jakimś przekonującym stwierdzeniem typu "badania Iurija Manina noszą wpływ lektury Gaussa" ale sądzę, że niemało jest podobnie brzmiących i udowadnialnych sądów.

Moja skromna praktyka mówi: zawsze warto czytać Mistrzów i przemyśleć sobie rzecz od początku.
-
Gość: rysberlin, dslb-088-073-064-176.pools.arcor-ip.net
2010/05/04 19:10:01
andsol_u, przypadkowa poetycznosc wynikajaca z lekkomyslnego skrotu myslowego.
juz kilka dni po "smolenskiej katastrofie" przelecial mi przez glowe Kehlmann z jego
"Die Vermessung der Welt" ( dlatego tez polecilem, mimo ze tylko powiesc, do czytania
Towarzystwu pod psem ), teraz Ty przywolujesz "Badania arytmetyczne" o ktorych porozmawiac moze tylko garstka i to chyba wiekszosc z nich u Ciebie bywa.
czy mozna nauczyc sie dyscypliny myslenia i wyrazania? "lazi" mi wiec po glowie Gauss
w czasie spowolnionym przez wydarzenia po katastrofie pod Smolenskiem (iluzja czasu :) )
komentowanie u Ciebie wymaga skupienia :D