S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Bez tortur

Od pocz±tku wdania siê w „migotanie s³ów” mam k³opot, szczególnie ostro odczuwalny przy pisaniu o naj¶wie¿szej historii Brazylii. Chcê zrobiæ porz±dn± robotê, ale wszystko, co ma jak±¶ warto¶æ, ma spor± cenê. Gdy tyczy siê specjalisty, jest ona sp³acana w ci±gu lat studiów i lektur i mo¿e byæ mniej odczuwalna przy pisaniu notki czy eseju. Ale nie jestem dziennikarzem, historykiem czy amatorem nauk politycznych i sk³adanie ³amig³ówki w sensown± ca³o¶æ wymaga ode mnie wiêcej ni¿ mogê temu oddaæ. Dlatego tak mi mi³y projekt „Poczet prezydencki”, który zacz±³em w dwa miesi±ce po stworzeniu blogu, zawis³ i czeka. Gdy ju¿ prawie wiem jak napisaæ kolejny odcinek odnajdujê jakie¶ niezbyt dostêpne materia³y (na przyk³ad wydawane w niskich nak³adach ksi±¿ki dziennikarzy, zamierzone jako materia³ szkoleniowy dla studentów studiów dziennikarskich), które dorzucaj± istotne szczegó³y, modyfikuj± sekwencjê, wyja¶niaj± epizod, który by³ uprzednio niezbyt zrozumia³y – i wdajê siê w dopieszczanie czego¶, co przecie¿ nie ma byæ ksi±¿k± ani esejem dla wielkiego tygodnika, a zwyk³ym zapisem blogowym. Skaza charakteru, nieumiejêtno¶æ przymierzenia ¶rodków do celów.

Dzisiejszy wpis, zlepek dwóch cytatów z ksi±¿ki „Za kulisami wiadomo¶ci” (Alexandre Garcia, „Nos bastidores da notícia”, 1990), to reakcja na te perfekcjonistyczne zapêdy. Przecie¿ lepiej co¶ dzi¶ ni¿  cud  natury na ¦wiêtego Nigdy. (Wybacz ten wstêp wyznaniowy, ju¿ idê do tego, co ciekawe).

Alexandre Garcia ma 69 lat i jest znacz±c± osobisto¶ci± w brazylijskiej tv. Ma bardzo ostrych wrogów na lewicy, którzy nie zapomn± mu, ¿e by³ rzecznikiem prasowym ostatniego prezydenta z wojskowego cyklu po puczu z 1964, a jego szef,   João Baptista Figueiredo, prezydent z lat 1979 – 1985, ma byæ znienawidzony za to, ¿e istnia³, a wraz z nim wszyscy, co dlañ pracowali. To taki brazylijski syndrom antykomuchowy, ale z opcjami na odwyrtkê.

Przy  zdecydowanych pogl±dach o dyktaturze nie maj± ju¿ znaczenia fakty: ¿e Figueiredo obieca³ przej¶cie do zwyk³ej demokracji i obietnicê spe³ni³, ¿e nie wytacza³ procesów osobom zniewa¿aj±cym go (tylko raz, we Floripie, uzna³ za konieczne powiedzieæ szar¿uj±cej i bluzgaj±cej studentce, ¿e „moja matka nie wchodzi tu na scenê”), ¿e za jego prezydencji nie by³o wiê¼niów politycznych.

Gdy Ernesto Geisel (piêkny przyk³ad pruskiego junkra w nieoczekiwanie tropikalnej scenerii) postanowi³ uczyniæ swoim nastêpc± szefa SNI (Serviço Nacional de Informações, brazylijska instytucja z okresu dyktatury maj±ca co¶ z FBI i z CIA), nie brak³o towarzyszy broni chc±cych przej±æ tê posadê, ale jak u komunistów, wyra¿ano swe projekty intrygami. (Kto¶ tu pamiêta jeszcze drukowanie „Trybuny Ludu” z twarzyczkami panów rzekomo wybranych do Plenum, zagranie Moczara, którym chcia³ zaszachowaæ swych ideologicznych braci?) Przylepiono kandydatowi operacyjne polecenie innemu genera³owi, ambasadorowi w Portugalii, zamordowania pewnego by³ego admira³a. Konspiracja by³a g³upiutka, bo gdy ambasador za¿±da³ potwierdzenia szyfrowanego polecenia otwartym prostym tekstem, dosta³ go. Ale ta fa³szywka przysz³a na oryginalnym papierze z SNI, czyli wtyczki konspiratorów by³y w samej instytucji.

Z pewno¶ci± ka¿dy szef s³u¿b specjalnych ma na swoim koncie ró¿ne dzia³ania nie nadaj±ce siê nawet do opowiedzenia ksiêdzu przy spowiedzi, ale wiara, ¿e ka¿dy taki wysoki urzêdnik jest morderc± nie ró¿ni siê zbytnio od wiary w specjalnych agentów dostrzeliwuj±cych w podsmoleñskim lesie ocalonych w katastrofie pasa¿erów.

O prezydencie mo¿e co¶ napiszê kiedy¶, teraz tylko wyznajê du¿y szacunek i uznanie za postawy etyczne i umys³owe dla autora ksi±¿ki. Bycie rzecznikiem prezydenckim nie mo¿e byæ ³atwym zadaniem. Wie siê wiele, ale to nie salon fryzjerski, gdzie da siê zabawiæ klienta anegdotami. My¶lê, ¿e by³ zawodowcem najwy¿szej klasy. I zacz±³ mówiæ wiêcej dopiero parê lat pó¼niej.

Jego wskazówki dla kolegów-dziennikarzy s± proste, ale chyba potrzebne:

Je¶li zobaczysz czarnego konia i opowiesz, ¿e jest bia³y, bo nie lubisz bieli, twój reporta¿ nie zmieni koloru konia. A je¶li kto¶ odkryje prawdziw± barwê, nigdy wiêcej nie bêdzie mia³ pewno¶ci czy mówisz prawdê.

Oto pierwszy z obiecanych cytatów. Wraca³y wtedy obyczaje dziennikarskie rodem z demokracji i fotografowie robili to, co mieli za swoje pos³anie.

Czasami pojawia³ siê fotograf chc±cy zdjêcie genera³a na koniu. Pewnego dnia Figueiredo zniecierpliwi³ siê ilo¶ci± fotografii robionych przez Carlosa Nambê z Veja. Zsiad³ z konia, obróci³ siê plecami do Namby i zrobi³ gest sugeruj±cy, ¿e zamierza³ ¶ci±gn±æ spodnie.

„Tego ujêcia pan jeszcze nie zrobi³ z powodu siod³a. Proszê robiæ zdjêcie i zostawiæ mnie w spokoju.”

Ale ksi±¿ka jest naszpikowana du¿o wiêcej znacz±cymi historyjkami. Na przyk³ad o tym, gdy Garcia opowiedzia³ prezydentowi, ¿e widzia³ dokumentacjê z oskar¿eniem o planowanie morderstwa. W poni¿szej narracji aluzja do historii z São Paulo dotyczy zabójstwa przez policjê polityczn± dziennikarza Vladimira Herzoga w 1975, rzekomego samobójstwa w celi. S±d potwierdzi³ winê organów policyjnych i ten moment uwa¿any jest za decyduj±cy w przechodzeniu od dyktatury do demokracji, ale oczywi¶cie je¶li w dyktaturze jaki¶ sêdzia wydaje tego typu wyrok, wyrok jest og³oszony i sêdzia ¿ywy, to dlatego, ¿e kto¶ gdzie¶ da³ sygna³: „rób co nale¿y”.

– Co¶ ci opowiem – zacz±³ Figueiredo. – Pewnego razu ³owili¶my ryby z Geiselem w jeziorze Paranoá i on mi dawa³ wskazówki: „s³uchaj, Figueiredo, musimy skoñczyæ z t± histori± z torturami; musisz mi przyrzec, ¿e za twojej prezydentury zrobisz to samo co ja zrobi³em w São Paulo”. Wtedy – kontynuowa³ Figueiredo – rybka z³apa³a przynêtê i podci±³em wêdkê. Z³apa³em j±, ³upn±³em j± w g³owê o tak, i powiedzia³em: „no to ju¿, opowiadaj gdzie s± wiêksze ryby”. A potem odwróci³em siê do Geisela: „Mo¿e mieæ pan pewno¶æ, prezydencie, ¿e kiedy ja bêdê rz±dziæ, nie bêdzie tortur”.

czwartek, 20 maja 2010, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu: