|
Blog > Komentarze do wpisu
Wypad na prowincję
W pamięci pęta mi się przekonanie, że Lady Di opowiadała te ploteczki o wampirze już po swoim rozwodzie. Przecież przed nim nie miało by to sensu... Ale pewności nie mam. Tak czy inaczej, wypaplała, że w czasie nocnych podróży jej książęcy mąż ganiał za nią po ich specjalnym wagonie w przebraniu wampira i podgryzał.
Piękne i odległe czasy, gdy w podróży miał trochę swobody dla wyboru ról i działań. Im bliżej jest możliwego objęcia tronu tym bardziej jest dorosły i odpowiedzialny, czyli robi tylko to, co napisano w skrypcie. Tylko to. Więc jeśli robi coś nieco dziwnego, warto dobrze, oj dobrze się zastanowić co ten skrypt znaczy. Co w nim jest i czego nie ma.
Nie było wieńców pod tradycyjnymi miejscami związanymi z pamięcią o Żydach. Był wieniec dla ks. Popiełuszki. I wizyta w Kruszynianach.
Może wielu w świecie spytało „Kruszyniany what?!”, ale nie ja. Znam Kruszyniany.
Byliśmy tam przed laty z Wackiem w czasie dłuższej podróży po wschodnich obrzeżach Polski, szukając mniejszości narodowych i ich świątyń. Odszukaliśmy w Kruszynianach mułłę, mówił o swoim religijnym zgromadzeniu liczącym kilkanaście rodzin, a mówił nieco z białoruska, a jego żona to już zupełnie po białorusku. Prostota chatki granicząca z nędzą, olbrzymie palenisko, bose nogi, ubiór zwykły, chłop przy pracy. Pokazywał z dumą Koran, ale nie wyglądało na to, by wiele potrafił z niego wyczytać.
Wikipedia mówi, że dziś jest tam nawet restauracja z tatarskimi potrawami. Kto wie, może nastąpił renesans i ekspansja i jest z 40 rodzin gromadzących się w meczecie na zawołanie mułły.
Gdybym był Żydem, bardzo bym się zaniepokoił tą książęcą wizytą w małej wiosce. Wprawdzie chwilowo jednostki UK zabijają wyznawców różnych odłamów religii muzułmańskiej i żadnych wyznawców religii żydowskiej, ale różnie bywało w przeszłości. I ile razy by nie powtarzał w Jerozolimie prezydent Lula (zresztą nieprzesadnie ciepło tam widziany), że „nigdy więcej”, sam fakt, że coś mogło zdarzyć się raz znaczy, że zdarzyć się może. Więc wiele bym robił, by pomniejszać ilość wrogów (oczywiście, a paradoksalnie zabijanie ich powiększa ich ilość) i zachować starannie wszystkich przyjaciół. A przez te niewysławialne osiedla, przy których obstają jakby były wpisane w Torę, liczba przyjaciół gwałtownie paruje.
Ja jestem raczej umiarkowanym przyjacielem owego państwa, bo (jak już parę razy wspomniałem o tym na blogu) mam prawie pod ręką The Faisal-Weizmann Agreement z 1919 roku, znam angielski i rozumiem co tam stoi jako ugodzone i podpisane. I myślę, że długi okres bardzo dobrej woli wskazującej, że chcą wypełnić to, co ich przodkowie podpisali, mógłby pomóc w stworzeniu państwa nieco dziwnego, ale trzymającego się kupy. Ale idea, że na przykład na Ziemi Lubuskiej zbuduje się miasteczko, w którym będą mogli mieszkać tylko i wyłącznie Wielkopolanie, wkurwiłaby bardzo sporą ilość osób. I to w Polsce, w której nie ma antywielkopolanizmu. Więc budowa miejsc do mieszkania jest świetna, ale pomysł, że tylko pewien typ osób będzie tam mógł mieszkać wywala cały dobry koncept. I ta bajka po prostu nie może dobrze się skończyć.
Ale jeśli to jest jakaś tradycja narodowa, żeby sprawdzać bezustannie co inny zrobi gdy go się kopnie w jajo, to proszę bardzo. Jak powiedziałem, bajka nie jest moja, choć żyje w niej spora ilość moich przyjaciół. piątek, 19 marca 2010, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Gość: , 194.64.224.3*
2010/03/19 12:21:40
chyba nie,Krolestwo od morza do morza to marzenie kazdego Prawdziwego Krola :)
2010/03/19 13:01:51
No to mamy duzo roboty, jesli chcemy zalatwic co do nas nalezy. Jak myslisz, co bedzie latwiej zalac, Bieszczady czy lubelskie?
2010/03/19 18:24:47
Widzę, że całkiem poważnie potraktowałeś zostanie "muzułmańskim bigotem" w optyce mędrca z antypodów.
2010/03/20 02:03:57
Już nie pamiętam, Michale, ale chyba byłem tam za talmudowego bigota. Ale sza, lepiej nie wywoływać Green Rectangle Vulcano Monster.
2010/03/20 04:12:32
Co to za pytanie, co łatwiej zalać? Nie przypominam sobie, żebyśmy my Polacy, złote ptacy, mieli kiedykolwiek problemy z zalewaniem. Piękna nasza Polska cała, gdzie zalana dzięcielina pała!
2010/03/20 05:38:52
Bobiku, wiem, że u naz zalać wszystko potrafimy, ale problem w dystrybucji. Czy pamiętasz jak trudzą się bernardyny w górach z antałkiem wina czy flaszeczką koniaku? A w równym terenie to za przeproszeniem byle kundel ćwiartkę przytacha. O ile po drodze zawartości nie uszczknie.
2010/03/20 10:59:55
Ale akurat do Tatarów ten kundel chyba nie ma co z ćwiartką się fatygować. Nie ten target, o ile się nie mylę...
|
|
swadczyc o mozliwosciach przezycia w oceanie zywiolu arabskiego ktory tylko czeka na
potkniecie sie Zydow zeby z nimi sie rozprawic. (!!!???) nigdy nie bylem w sytuacji jednych lub drugich i opinia moja zawsze bedzie subiektywna(nie lubie fanatykow -to wiem obiektywnie :) )
p.s. widze (sila wyobrazni) malzonka Lady Di przebranego w nocnej pogoni za "krwia"
swietne,pyszne,wampirowo-ludzkie-ten facet ma wiec JAJA (albo mial)
Karol na Krola!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!