|
Blog > Komentarze do wpisu
Spacerkiem po wymiarach (2)
Linki do czê¶ci 1 oraz czê¶ci 3.
Trzeba bêdzie wzi±æ siê za nastêpne dziwne s³owo, homeomorfizm, ale przedtem pomy¶lmy o sferach w ogóle. Ucz± w szkole przek³adu z geometrii („okr±g”) na algebrê („równanie okrêgu”) i jest spora szansa, ¿e wiele osób to pamiêta, w koñcu to zaledwie u¿ycie stareñkiego twierdzenia Pitagorasa i zamiast mówiæ o „punktach z odleg³o¶ci± 1 od punktu Q” pisze siê o parach zmiennych maj±cych sumê kwadratów 1. Chwileczkê, to jest na p³aszczy¼nie. Punkty wewn±trz okrêgu (maj±ce odleg³o¶æ mniejsz± ni¿ 1) nazywamy ko³em czy krêgiem, a okr±g to jego brzeg. Ale nigdy nie wiadomo o czym kto¶ my¶li mówi±c o kole, czy chodzi mu o obrze¿e, o wnêtrze czy te¿ o wnêtrze z obrze¿em. Wiêc nie z fantazji a z obronnych motywów matematycy wol± brzeg nazywaæ okrêgiem, a jeszcze lepiej 1-wymiarow± sfer±, a wnêtrze – (otwartym) 2-wymiarowym dyskiem. I dziecko (szczególnie dziecko) domy¶li siê, ¿e 3-wymiarowy dysk to wnêtrze pi³ki, a jej brzeg, 2-wymiarowa sfera to sfera czyli powierzchnia pi³ki (a jej równanie mówi, ¿e trzy zmienne w kwadratach maj± sumê 1). I z g³upia frant mo¿na zapytaæ co to jest 1-wymiarowy dysk? Proponujesz otwarty (czyli: bez koñców) odcinek? ¦wietnie, to dobrze siê sk³ada. Ale czym bêdzie wobec tego jego 0-wymiarowa sfera, dwoma punktami? A czemu nie? Brzmi logicznie i nikomu nie szkodzi.
I widaæ, ¿e gdyby zlepiæ w jeden punkt ten 0-wymiarowy brzeg 1-wymiarowego dysku (skleiæ razem dwa koñce odcinka), to by wysz³a 1-wymiarowa sfera, okr±g. Gdyby zlepiæ w jeden punkt ca³y 1-wymiarowy brzeg 2-wymiarowego dysku (z cienkiego ciasta zrobiæ okr±g³ego pieroga), bêdzie 2-wymiarowa sfera. Jak zlepiæ w jeden punkt ca³y 2-wymiarowy brzeg 3-wymiarowego dysku, wyjdzie 3-wymiarowa sfera. Nie da siê zlepiæ? Wiem, mamy ma³o przestrzeni na to, a raczej ma³o wymiarów. Odcinek lepili¶my na p³aszczy¼nie, pieroga robili¶my w (3-wymiarowej) przestrzeni, zawsze musimy mieæ luz z dodatkowym wymiarem. Wiêc tylko równaniami da siê tu pracowaæ, ale co w tym z³ego, przecie¿ nikt nie obiecywa³, ¿e wszystko da siê ogl±daæ w klasycznych 2-wymiarowych obrazkach; gdy na ilustracji widzimy wielkiego mê¿czyznê a zza niego wystaje noga w damskim sanda³ku, rozumiemy, ¿e wcale mu nie wyros³a trzecia noga ale ¿e z ty³u jest jego wielka ¿ona i widaæ tylko jej kawa³ek. I nikt nie bije ilustracji, ¿eby ¿ona szybko wysz³a na pierwszy plan.
Dobrze, ¿e mówimy o geometrii, bo tutaj funkcje s± nazywane przekszta³ceniami i to jest do wytrzymania; gdy mówi siê o funkcjach, to zamiast my¶leæ o zale¿no¶ciach wiêkszo¶æ laików popada w depresjê. Ale przekszta³cenie jednego tworu w drugi nie niepokoi, prawda? I nawet do¶æ skomplikowane formalnie pojêcie ci±g³ego przekszta³cenia nie przera¿a, bez ¿adnych zapisów z kwantyfikatorami mo¿na sobie wyobraziæ, ¿e to takie przekszta³cenie, które niczego nie rozrywa. Je¶li by³y jakie¶ punkty powi±zane ³ukiem (czy odcinkiem), to po przekszta³ceniu ten ³uk mo¿e siê wykrêci³ i nie jest ³adny, ale ci±gle ³±czy dwa otrzymane (przekszta³cone) punkty. Pomy¶lmy o okrêgu i o nowej znajomej, lemniskacie. Je¶li okr±g jest
z gumki do w³osów, to skrêcaj±c i lepi±c j± w punkcie skrzy¿owania, zrobiê z niej lemniskatê. A z lemniskaty te¿ da siê zrobiæ okr±g, nieco brutalnie na³o¿ê lew± stronê owej ósemki na praw± i sklejê, a potem rozci±gnê – i bêdzie okr±g nawet w oryginalnym wymiarze.
Ale nie by³o to przekszta³cenie z tych cenionych w matematyce, to nie by³o odwrócenie procesu. Przekszta³cenie odwrotne wymaga³oby rozrywania kokardki, nie by³oby przekszta³ceniem ci±g³ym. A dla nas w³a¶nie najwa¿niejsze s± takie przekszta³cenia, które ma swoje przekszta³cenie odwrotne (po wykonaniu obu transformacji ka¿dy punkt wraca do oryginalnego po³o¿enia) i oba przekszta³cenia s± ci±g³e. Takie w³a¶nie przekszta³cenie nazywamy homeomorfizmem.
Czemu ono jest takie wa¿ne? Bo dwie formy, pozwalaj±ce na ci±g³e przej¶cia od jednej do drugiej w ten sposób, ¿e po powrocie „nic siê nie zmieni³o” (dla takiej funkcji jestem fanem nazwy lenistwo, ale uczciwa matematyczna tradycja nazywa j± identyczno¶ci±) traktujemy w³a¶nie jako „takie same”.
Drobna przerwa na ostrze¿enie przys³ane przez nasz Wydzia³ Us³ug Publicznych: byæ mo¿e kto¶ czytaj±cy to jest te¿ zainteresowany algebr± (a powi±zania miêdzy topologi±, czyli geometri± przekszta³ceñ ci±g³ych, a algebr± s± zdumiewaj±co g³êbokie) i zauwa¿y, ¿e w algebrze te¿ jest s³ówko na powiedzenie „dla mnie te dwa obiekty równie dobrze s³u¿±, mogê powiedzieæ, ¿e one s± «takie same»” – ale w przypadku algebry to nie chodzi o s³owo homomorfizm (taka funkcja mo¿e nie mieæ odwrotnej) ale o izomorfizm. Ba³agan terminologiczny? Oczywi¶cie, rzeczy by³y robione w ró¿nych miejscach, z ró¿nych przyczyn, w ró¿nych okresach, i kto¶ móg³by zaoferowaæ pomoc z uporz±dkowaniem terminologii, ale jak mówiono po ³acinie: timeo Danaos et dona ferentes, co znaczy: „bojê siê biurokratów gdy chc± wprowadziæ porz±dek”.
Jak d³ugo mo¿na bawiæ siê w toczenie obrêczy? Przejd¼my do doro¶lejszej rozrywki, do pi³ki. Tu s± piêkne mo¿liwo¶ci modyfikowania form przez chirurgiê. Nie, nie trzeba silikonu. Pomy¶l o 2-wymiarowej sferze, z której wytniemy dwa ma³e dyski. Otrzymana dziurawa pi³ka ma brzeg z³o¿ony z dwóch 1-wymiarowych sfer. I taki sam brzeg ma pusta rurka (sama powierzchnia). I mo¿emy dokleiæ j± do dawnej zwyk³ej pi³ki, dostaniemy pi³kê z r±czk±. Mo¿e trudniejsza do kopania ale o ile ³atwiejsza do noszenia. O, proszê zerkn±æ tutaj, na zielony obrazek, na pi³ce zrobiono trzy chirurgie, doklejaj±c jej trzy r±czki. Po angielsku te nowe twory nazywa siê w³a¶nie handlebodies, cia³ami z r±czkami. Zauwa¿, ¿e gdyby pi³ka z jedn± r±czk± by³a balonem, to naciskaj±c trochê tu i tam zrobi³oby siê z niej (przekszta³cenie homeomorficzne) oponê czyli torus. I to jest co¶ bardzo odmiennego od pi³ki. Powiedzmy, ¿e splataj±c rêce obejmê obur±cz du¿± pi³kê od æwiczeñ pilates, ale dziecko uderzaj±c j± z do³u j± uwolni. A z opon± to siê nie uda. Co wiêcej, gdybym by³ w ¶rodku torusa, móg³bym go trzymaæ w zupe³nie inny sposób, obejmuj±c go wokó³ od wewn±trz.
Te u¶ciski 2-wymiarowej sfery i torusa s± du¿o wa¿niejsze ni¿ mo¿e siê to pierwotnie wydawaæ. Móg³bym sferê ople¶æ zawi±zanym na koñcach sznurkiem sto razy, a i tak uwolnienie sfery by³o by mo¿liwe. A z torusem ilo¶æ obiegów z zewn±trz czy w ¶rodku za ka¿dym razem daje zupe³nie odmienne zapl±tanie.
Tak dla porz±dku, jak kto¶ ma z³o¶liwe poczucie humoru to chirurgiê zrobi dziwnie i zamiast torusa dostanie butelkê Kleina. Ona ju¿ dwa razy pojawi³a siê na blogu: tu i tu, ale dzi¶ nie chcemy jej, bo interesuj± nas rzeczy orientowalne, gdzie ma sens „po prawej, po lewej” czy „na zewn±trz, wewn±trz”. Id¼ butelko do butelek, my tu wolimy opony.
Oczywi¶cie sfera nie ma zapl±tañ, ka¿da pêtla na niej mo¿e byæ ¶ci±gniêta do jednego punktu. I tu le¿a³ g³êboko pogrzebany pies, który ujawnili dwaj niemieccy matematycy, Herbert Seifert i William Threlfall (student i jego profesor, zreszt± historia piêknej przyja¼ni) w ksi±¿ce Lehrbuch der Topologie wydanej w 1934 roku. Otó¿ wziêli 3-wymiarowy dysk ale zamiast skleiæ jego brzeg w jeden punkt zrobili du¿o dziwniejsz± rzecz: zamienili go na dwunasto¶cian (dzi¶ ka¿de dziecko zna go z Mundialu) i pokleili piêciok±ty le¿±ce po przeciwnych stronach pi³ki, ale z lekkim skrêtem. Pamiêtasz, ¿e to siê robi w 4-wymiarowej przestrzeni? No wiêc okaza³o siê, ¿e to, co otrzymali, to jest prawie sfera 3-wymiarowa, ale nieco dziwna. S± tam takie pêtle, których nie da siê ¶ci±gn±æ do punktu.
Ta historia z pêtlami, teoria homotopii, jest fascynuj±ca, ¿yje tak w topologii jak i w algebrze (teoria grup). Wtedy teoria by³a bardzo m³oda i jej pojawienie siê w tym poklejonym tworze by³o zdecydowanym sukcesem. Rzadko kiedy jeden wyrazisty wystêp tak zdecydowanie gwarantowa³ nowej teorii solidne miejsce w¶ród powa¿nych i wa¿nych dyscyplin. I okaza³o siê, ¿e dla scharakteryzowania sfery 3-wymiarowej trzeba dodaæ nowy wymóg, ¿e pêtle w zbiorze, który by móg³ byæ homeomorficzny z ni±, musz± byæ ¶ci±galne do punktu. Po angielsku najczê¶ciej u¿ywa siê terminu „simply connected”. Po polsku przyj±³ siê jednospójny. A wiêc zbiór ma byæ nie tylko spójny, nierozrywalny na osobne kawa³ki, ale i jednospójny, czyli te¿ uwalnialny z ka¿ego wiêzienia zrobionego ze sznurka.
O, widzê, ¿e trzeba bêdzie zrobiæ jeszcze jedn± czê¶æ tej opowie¶ci, bo nikt nie jest z ¿elaza, a nawet gdyby by³, to te¿ nie wytrzyma³by nadmiernego lania wody. Czy zgodzisz siê, ¿e dokoñczenie nast±pi w ¶rodê? Ogl±dalno¶æ bloga i tak zje¿d¿a bardzo (oczywi¶cie to mo¿e byæ nie przez sfery a przez Wielkanoc); zobaczymy ilu widzów wytrzyma do koñca przedstawienie jedynie z go³ymi sferami. poniedzia³ek, 29 marca 2010, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Go¶æ: nightwatch, nat.atms.com.pl
2010/03/29 08:33:32
Po¿ywne matematyczne ¶niadanko. Pamiêtam jeszcze zabawne twierdzenie o tym ¿e jak by nie czesaæ w³ochatej kuli (mo¿e to byæ w³asna czaszka) to zawsze gdzie¶ zostanie rozczochrany 'wir'.
2010/03/29 09:08:45
Ogl±dalno¶æ bloga i tak zje¿d¿a bardzo (oczywi¶cie to mo¿e byæ nie przez sfery a przez Wielkanoc); zobaczymy ilu widzów wytrzyma do koñca przedstawienie jedynie z go³ymi sferami.
Jej, a mnie w³a¶nie takie kawa³ki siê bardzo podobaj±. Topologia to moja niespe³niona têsknota; gdy chodzi³em na niektóre zajêcia matematyków, oprócz rzeczy praktycznych (takich jak analiza, algebra liniowa, statystyka itp.) wybra³em sobie topologiê. Zdecydowanie najbardziej mnie ujê³a za serce. Kiedy czyta³em ten tekst, oczami duszy widzia³em animacjê, która powinna towarzyszyæ tekstowi czytanemu przez Piotra Fronczewskiego g³osem i rytmem, jakim czyta³ "Oto Szadoki" (grafika te¿ powinna byæ podobna). 2010/03/30 09:20:33
Go³e, wiêc siê wytrzyma. Co prawda, od idealnej sferyczno¶ci lepsze s± jej naturalne przybli¿enia, ale ponoæ przed Wielkanoc± trzeba siê ograniczaæ w przyjemno¶ciach.
2010/03/30 12:10:19
Jak to ogl±dalno¶æ zje¿d¿a? Bardzo, bardzo ciekawy jest ten blog, podziwiaæ nie przestanê :)
2010/03/30 18:15:33
Tereso, nie wiem czemu zje¿d¿a, ale stat4u nie k³amie. I widzê, ¿e dziêki Twoim ¿yczliwym s³ówkom tu i tam, dostajê zupe³nie nowych go¶ci, ale chyba jaki¶ wirus dawnych mi zjada. Nawiasem, jestem Ci winny nie tylko za pomoc w utrzymywaniu siê powy¿ej zera, ale i za kontakt z salonem Bobika. Dziwne, kiedy¶ takie salony trzyma³y panie genera³owe i ksiê¿ne, a dzi¶ jaki¶ ma³y psik to robi... Ale nie tylko tu mój d³ug, bo wpadam do wielu linkowanych przez Ciebie miejsc i widzê, ¿e ¶wiat jest jeszcze dziwniejszy ni¿ siê wydaje. A zupe³nie mnie zdumiewa jak Ty wytrzymujesz tyle wizyt w blogach politycznych - to nie daje ani wysypki ani ¿ó³taczki??
Go¶æ: rysberlin, dslb-088-073-065-242.pools.arcor-ip.net
2010/03/30 22:28:35
babciu(wprawdize nie tak,ale :) ) dotykasz granic moich intelektualnych mozliwosci,
chociaz rozumie coraz wiecej,przekopalem tez za namowa syna Youtube i ide spac majac przed oczami,petelki,pilki,donaty,kubki zamieniajace sie w "ringo" i duzo,duzo wiecej czekam za kolejnym spacerem :) 2010/03/30 22:49:27
Nie wiem o jakich granicach Ry¶ mówi +/- zgadujê , ale skoro wzi±³ na tapete problem to niebawem cos wymy¶li.
Kurcze czy ZTREWQ nie móg³by mieæ prostego nicka :) je¶li topologia to koniecznie trzeba to widzieæ oczami -oczami wyobrazni , choæ ja uw¿am ¿e ka¿dy problem matematyczny , ka¿de zadanie trzeba widzieæ , zamkn±c oczy i gotowe rozwi±zanie , matematyki to nie kartka w kratke na ktorej rozwi±zuje siê zadanie , to wyobra¿nia która pozwala nam zobaczyc dany problem . Wszystkiego dobrego na ¦wieta , przede wszystkim usmiechu :) 2010/03/30 23:53:47
Nietoperzyco, co do nicka, przypomina mi siê porzekad³o (co do tytu³u ksi±¿ki nawet wlaz³o): private faces in public places are wiser and nicer than public faces in private places. Wnusiu Rysiu haczyk po³kn±³ i w swoje mo¿liwo¶ci matematyczne uwierzy³, a to przecie¿ o to chodzi.
Co do widzenia, to krótko powiedzia³a¶ to, co niekiedy podrzucam tu z wiêkszym s³ów rozlewem od trzech lat. Niestety si³a z³ego na jednego i od pocz±tku szko³y wpycha siê w bezbronne ofiary przekonanie, ¿e matematyka to jakie¶ zabiegi przestawieniowo mno¿eniowe, które daja jak±¶ liczbê a ta liczba daje szczê¶cie. I o wyobra¼ni, szukaniu ³adu, ustawianiu klocków, ¿eby budowla by³a fajna, to siê nawet nie wspomina. No i efekt jest taki jakby wiersze Staffa czyta³ ów wieloszafowy komputer z Alphaville... ¦wiêta piêkna rzecz. 4 dni bez wstawania o 6. Powinny byæ co tydzieñ. 2010/03/31 00:19:26
Andsol,
wysypki daje, niestety. Có¿ zrobiæ... Siê dok³adam, mam nadziejê dla równowagi. Polecam - forum-kkwit.oho.com.pl/viewtopic.php?id=72 2010/03/31 08:00:18
@ nietoperzyca - górny rz±d klawiszów od ¶rodka do lewej na klawiaturze amerykañskiej: YTREWQ. Na klawiaturze niemieckiej (i kiedy¶ polskich maszynach do pisania) jest ZTREWQ.
2010/03/31 18:32:20
Kwik
dzieki , ja nietoperzyca krajowa , sam rozumiesz :) |
|