Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Tak piękna kariera

Rok 1940, trzystulecie odzyskania niepodległości przez Portugalię. Wśród liku prac historycznych pojawia się książka „Cztery korony Dom Pedro I”. Autor jest Brazylijczykiem – i nic tu dziwnego, wśród rzeczonych koron była tak portugalska jak i brazylijska (trzecia jest łatwa do odgadnięcia jeśli nie chodziło się na wagary na lekcjach historii; czwarta już nie jest tak oczywista). Ale zaskakujący jest wiek autora: 21 lat, od roku pracujący w brazylijskim MSZ. Sam kanclerz Oswaldo Aranha opatruje książkę pochlebnym wstępem.

I tak, od samego początku, wszystko dobrze szło w karierze pisarskiej i dyplomatycznej Sergio Corrêa da Costa. Studia prawnicze, nie przerywając pracy z dostępem do ciekawych archiwów, zajmowanie coraz ważniejszych pozycji na placówkach dyplomatycznych w Buenos Aires, Waszyngtonie, Rzymie i Londynie, uczestnictow w sesjach ONZ-u.

W pewnym momencie osiąga pozycję Sekretarza Naczelnego MSZ. To nie brzmi imponująco? Ach, bo nie wiesz może, że w Brazylii nie ma wice-ministrów. Minister to piękna pozycja polityczna, ale dość dekoracyjna. Praca na ogół niedługa, traci się ją za byle co, przez byle kogo. A prawdziwe codzienne decyzje podejmuje właśnie sekretarz. A w dodatku, w roku 1983, gdy ma 64 lata, zostaje przyjęty do Brazylijskiej Akademii Literatury, czyli staje się imortal, nieśmiertelny. Chłopcy lubią ładne mundury, jeśli nie zobowiązują do czołgania się w błocie. Popatrz jak Sergio ślicznie wygląda. Zgadnij czy lubi to wdzianko.

Czemu mi ta ironia? Przecież szanuję go i cenię – i już zacząłem go wykorzystywać, w tych dwóch wpisach, a zamierzam użyć wyczytane u niego ciekawostki więcej razy. A przecież w Akademii są nie tylko takie osobistości jak José Sarney (może kiedyś jeszcze napisze „Życie to skandal aż strach”) czy Paulo Coelho (słynny producent serii książek spisywanych przez Paulo Coelho), są tam i prawdziwi intelektualiści. No więc trochę to sprawa munduru, bo gdy mundur mnie nie przeraża to bardzo mnie śmieszy, a są też drobne śladów, które mnie niepokoją. Dyplomata chwalący się, że używał nierzetelnych technik, by dotrzeć do argentyńskich archiwów... No wiem, to jak siusianie, wszyscy to robią, ale żeby rozgłaszać to w piśmie? I ta kariera oparta na dziele 20-letniego chłopca, bo przecież cała jego produkcja, która doprowadziła do Akademii, to D.Pedro a to z Metternichem, a to z pszczółką, a to po angielsku, a to jakaś ściąga z archiwów...

Tak czy inaczej, dwie naprawdę ciekawe książki pojawiły się, gdy już odszedł z MSZ. „Brazylia, tajemnice stanu” z 2001 oraz „Kronika tajnej wojny” (o nazizmie w Argentynie) z 2004. Nieporządnie napisane, rozhuśtane, bardziej felietony i zapiski, sprawiają wrażenie pożyczek stąd czy stamtąd, ale bardzo smakowite, a sos także jest bez zarzutu.

A najgrubsze jego dzieło, „Słowa bez granic”, opublikowane w Brazylii w roku 2000 i mające nawet obwoźne wystawy w muzeach, najpierw wyszło we Francji w 1999 jako „Mots sans Frontières” i dostało tam nagrodę Fundacji Prince Louis de Polignac. Prawie 900 stron! Więc nic, tylko cieszyć się! Niestety, przypomna się dowcip, że „zasłałem łóżko”. Tłudno tu o ładość.

To jest kolekcja słów i zwrotów, które wyszły z jednego języka a Sergio de Corrêa znalazł je w innym. Takie coś jak „compact disc” albo „prêt-à-porter” lub „fado”. 16000 przykładów. W wieku komputerów robić takie kolekcje to zadanie dla ambitnego ucznia, w czym więc rzecz?

Ano, nasi wygrali. Więcej jest tam użytków słów francuskich niż angielskich. Kultura francuska najważniejszą jest.

Naiwność idei obala, a gdy już człowiek leży i kwiczy ze śmiechu, przychodzi brutalny cios, niezbyt sensowne teorie lingwistyczne autora, czyli z dziedziny, w której zaprawdę pozostał laikiem. Nie wystarczy mówić, pisać i czytać w sporej ilości indoeuropejskich języków, by móc wygłaszać teorie językoznawcze.

Cóż, odszedł w roku 2005, więc niezbyt wypada nabijać się z przedsięwzięcia. Nagroda była kradziona? Nie, legalna. Francuzi byli szczęśliwi? Ależ są, do dzisiaj, i jeśli będzie francuski papież to może pojawi się nowy brazylijski święty. Więc wszystko w porządku i po prostu muszę pamiętać, że ludzie, nawet najbardziej inteligentni, zdolni i pracowici, miewają dziwne wnętrza. Może to i dobrze, nie znam się na tym.

poniedziałek, 22 lutego 2010, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/02/22 23:18:12
widzę, że nie tylko mnie zgubiłeś :)
-
2010/02/23 00:17:30
@telemach: myślisz, że tematem czy wykonaniem? Bo czysto brazylijskie tematy nie prowokują na ogół komentarzy, chyba że analogia jakaś oczywista lub pierwiastki słowiańskie. Mimo tego Brazylii (w blogu) porzucać nie zamierzam, bo cokolwiek, co pomoże komuś uświadomić sobie, że to także kraj wyszukanych intelektualistów a nie tylko Panów Balcerów, to już czysty zysk.

Gorzej chyba ma dziewczyna prowadząca blog o filmie tajskim. Zakochana w nim - no i jak to ludziom przekazać? A tu nawet słówko po portugalsku zacytować mogę, bo alfabet łacina i język łacina :)

A jeśli wykonaniem zgrzeszyłem, to bij. Zastanowiło mnie czy powinienem zeskanować parę stron tego 900-stronicowego knota, ale to knotom należy robić wizualną reklamę? Abyś miał pojęcie jak to wygląda: str.696-697, przykłady słów z niemieckiego: Poltergeist (dwa użytki, fr, ang), Putsch/putschiste (19 przykładów, 11 w fr, 3 w ang, 1 we wł., 4 w port.), Realpolitik (21 przykładów, 7 fr., 13 ang., 1 port.) I tak strona za stroną.

Jeśli dwuznacznie gość mi wyszedł, to właśnie dlatego, że jakoś tak go widzę. Podziw i wzruszenie ramionami, uznanie dla pomysłów i pracowitości i zastrzeżenia do cytowania bez źródeł, jak gdyby coś miał z siebie...
-
2010/02/23 00:51:20
No bo na tematy polskie, zwłaszcza polityczne, każdy się może powymądrzać, a o tych brazylijskich najpierw by się trzeba było czegoś dowiedzieć, nauczyć, albo co. A chce się to, skoro wiosna za pasem? ;)
-
2010/02/23 02:24:39
Bobik dobrze prawi.
Temat jest trudny. Trudny do osadzenia w kontekście. Brakuje punktów zaczepienia przy jednoczesnej ambiwalencji (raczej nieznanej większości, mnie przynajmniej nieznanej) postaci. Pewnie trzeba by redukować do plakatu, upraszczać, porównywać do "znanego i blizkiego" - w przeciwnym wypadku konieczne są uprzednie studia.

Rób proszę dalej. Brazylia jest ważna - bo jest to model komplementarny do reszty naszej europocentrycznej niewiedzy.
-
2010/02/23 03:19:29
@telemach: z pewnością domyślasz się, że wiele osób z brazylijskiego świata myśli, które tu przedstawiam, nie są znane lub nie w ten sposób są znane także brazylijskiemu wykształconemu człowiekowi; podawanie na tacach filetów myślowych jest modą światową. Więc o Akademii Literatury wiedzą i znają jej słynnych przedstawicieli Paulo Coelho i José Sarney, ale niekoniecznie innych. Moja pozycja jest bardzo wygodna (w pełni komfortowa, dziś nastają na to wyrażenie), nigdy nie było obietnic o wyważonej reprezentacji kultury brazylijskiej, więc mogę pokazywać co mi się chce.

A to, czego mi się chce wcale nie zależy ode mnie. Coś mnie chwyta, przytrzymuje i opowiadam, że to jest ciekawe, a uczciwiej by było powiedzieć, że coś mnie zniewoliło.