Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Czytając Plutarcha

Plutarch? Tak, był taki. Kiedyś go musiano czytać. Żywoty słynnych mężów. Może i do teraz czytać muszą na historii i filozofii. Ale kto go czyta z dobrej i nieprzymuszonej woli? Chyba nie matematycy.

I dlatego tak długo potrwało, nim u niego dostrzeżono liczby Schrödera. Jak one weszły do IX tomu Moralii Plutarcha jeśli Friedrich Schröder je wymyślił w 1870 roku? Zapewne popełnił plagiat z wyprzedzeniem 18 wieków. Ale zauważono to całkiem niedawno.

Co liczą liczby Schrödera, łatwo je znajdziesz w Wikipedii (np. w angielskiej: Schröder numbers), ale geometryczne skojarzenia i warianty to nowinki z ostatniego wieku. Oryginalnie chodziło o to: masz ciąg n znaków, na ile sposobów możesz tam nawstawiać pary nawiasów? I okazało się, że kto umie liczyć liczby Catalana (może na początek weź trójkąt Pascala) to radzi sobie i z liczbami Schrödera.

A Plutarch tak pisał:

Chrysyppus mówi, że ilość złożonych zdań, które mogą być utworzone jedynie z dziesięciu prostych stwierdzeń przekracza milion. Hipparch zaprzeczył temu pokazując, że złożonych zdań twierdzących jest 103.049, a zaprzeczających 310.952.

Sam wymiar tych liczb (pamiętasz, że Grekom notacja dziesiętna liczb ani się nie śniła?) zaskakuje. Ale największe zaskoczenie pojawiło się w 1994 roku gdy mający wówczas 45 lat student matematyki David Hough (zabrał się za matematykę dwa lata wcześniej) odkrył, że pierwsza z liczb podanych przez Plutarcha to s(10), dziesiąta liczba Schrödera. Czyli Hipparch jakoś wymyślił sposób uporządkowania zgrupowań 10 zdań (bez zmian kolejności), czyli ustawiania między nimi „nawiasów” i jakoś doliczył się ile tego było.

Pisał o tym w 1997 roku w American Math. Monthly Richard P.Stanley (104, str.344-350).

Co do drugiej liczby, najsensowniejsza wysunięta hipoteza to ta, że Hipparch pomylił się o 2, bowiem suma s(10) i s(11) to podwojenie liczby 310.954. Skąd tu bierze się s(11), czyli jedenaście symboli zamiast dziesięciu? Zapewne chodziło o dodatkowe słowo „nie”, zaprzeczenie. A dlaczego to miała być średnia z tych dwóch liczb? Ha, bywają takie rzeczy, że człowiek nie bardzo wie jak się za to zabrać. Ale Alexandre Borovik w artykule Coxeter Theory: The Cognitive Aspects pokazuje coś, co może i jest prawdą.

No, tośmy sobie poczytali Plutarcha.

piątek, 29 stycznia 2010, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/01/29 12:25:16
No przecież wszystko już Starożytni wymyślili:) My tylko robimy przypisy.
-
2010/01/29 16:30:46
praetextus, zasługujesz na ten cytat z Feynmana (z A co ciebie obchodzi, co myślą inni, str.89):

Wczoraj po południu poszedłem zobaczyć Akropol [...] Była z nami siostra profesora Illiapoulosa i za pomocą notatnika - jest archeologiem z zawodu - okraszała wycieczkę wszelkiego rodzaju szczegółami, datami i cytatami z Plutarcha.

Wygląda na to, że Grecy traktują swoją przeszłość bardzo poważnie. W szkole podstawowej przez sześć lat uczą się archeologii starożytnej Grecji; mają po 10 godzin tego przedmiotu tygodniowo. Jest to swego rodzaju hołd dla przodków, bo zawsze podkreślają, jak niezwykli byli starożytni Grecy - i faktycznie byli niezwykli. A kiedy się ich podpuszcza, mówiąc: "Owszem, ale spójrzcie, jak dalece człowiek współczesny przewyższył starożytnych Greków" - mając na myśli wiedzę doświadczalną, rozwój matematyki, sztukę renesansu, gruntowność zrozumienia stosunkowo płytkiej greckiej filozofii i tak dalej - odpowiadają: ,,O co chodzi? Co ci się nie podoba u starożytnych Greków?" Bez przerwy krytykują wiek współczesny i gloryfikują przeszłość aż do punktu, w którym wspomnienie o osiągnięciach dnia dzisiejszego wydaje się im nie usprawiedliwionym brakiem uznania dla przeszłości.

Było im bardzo przykro, kiedy powiedziałem, że faktem o największym znaczeniu dla europejskiej matematyki było odkrycie Tartaglii, że da się rozwiązać równanie kwadratowe: mimo że samo w sobie jest mało użyteczne, musiało jednak stanowić istotny bodziec psychologiczny, ponieważ dowodziło, że człowiek współczesny może osiągnąć coś, czego żaden starożytny Grek nie potrafił wymyślić. Przydało się to w renesansie, który uwolnił człowieka od dominacji starożytnych. Tymczasem Grekom kładzie się do głowy, że pozostają daleko w tyle za swymi wspaniałymi przodkami.

-
2010/01/29 16:36:25
Aha, zauważyłem , że tłumacz Rafał Śmietana strasznie się pieprznął w zasadniczym momencie. Nie «równanie kwadratowe» lecz «równanie trzeciego stopnia» !!!
-
2010/01/29 22:34:24
No właśnie, ja o tym. Jakieś przypisy w postaci równań kwadratowych albo 3 stopnia. Poza tym, na pewno oni to też wymyślili, tylko się zachowało się do naszych czasów.
Prawda, profesorze?
-
2010/01/29 23:08:51
Wiesz, w tym sensie, sensie lot międzykontynentalny jest przypisem do przejażdżki na ośle - i tu i tam na czymś trzeba siąść. Czy oni wymyślili samoloty? Przecież wiadomo, że tak, ale technologicznie ich model był niedopracowany. Pozdrowienia, kolego doktorze.