|
Blog > Komentarze do wpisu
Uczony i Złe Moce
List żony Jana Łukasiewicza Metalogicon opublikował cztery lata wcześniej niż jego CV. I tym razem jest to napisany na maszynie (po angielsku) i zreprodukowany w tej postaci tekst. Tłumacząc nie przepisuję adresów tam zamieszczonych. Zachowuję jej zapis nazwiska Wittgensteina, bo podejrzewam, że błąd nie był w pełni przypadkowy. I myślę, że teorie tam umieszczone zrodziły się w głowie męża i dlatego chciałem pokazując napisane przezeń CV przygotować czytelnika na różne niespodzianki. Metalogicon (1990) III, 1
Dokument
Regina Łukasiewicz
17.IV.1977
Profesor Michele Malatesta
Szanowny Panie!
Bardzo panu dziękuję za list z 27-go 9.1976.
Te listy powiedzą panu wiele o naszych doświadczeniach w czasie życia
mojego męża i o moich doświadczeniach po śmierci mego męża.
Chciałabym wspomnieć tu, że dr Alfred Teitelbaum-Tarski był asystentem
mojego męża. Prof. Oskar Halecki napisał do mego męża poufny list, że Tarski
odmówił jakiejkolwiek pomocy mojemu mężowi z przyczyn politycznych. Mój mąż
nie był politykiem a wielkim uczonym. Zawsze miał wiele problemów do
rozwiązania i nie miał czasu na politykę.
Jest skandalem w historii nauki, ze profesorowie uniwersyteccy tacy jak
Lewis z Uniwersytetu Harvarda i J. Woodger z Uniwersytetu w Londynie i
Witkenstein sfałszowali i przypisali Tarskiemu logikę wielowartościową z
pracy Jana Łukasiewicza Untersuchungen über den Aussagenkalkül z 1951 r.
Po śmierci mego męża gdy wróciłam z Oksfordu 22 marca 1956 r. i
stwierdziłam, że rękopisy zostały skradzione, powiadomiłam władze oraz
policję. Po powrocie z klasztoru 4-go czerwca 1956 r., do którego wzięto
mnie siłą z mojego mieszkania 8-go maja 1956 r., wielka część
wybranych rękopisów została mi zwrócona, były one skradzione między 21 lutym
a 22 marca 1956 r. gdy byłam w Oksfordzie z korektą pracy mego męża, ale
druga część rękopisów nie została zauważona w innym pokoju, gdzie były
przykryte prześcieradłami, które miały być zaniesione do pralni. Znikła ona
między majem a czerwcem 1956 r. gdy mnie zabrano i uwięziono w klasztorze.
Gdy postanowiłam wrócić do Polski wzięłam ze sobą znaczną część zwróconych i
wybranych rękopisów i listów. Przybyłam do Polski 19-go sierpnia 1957 r. do
Gdańska-Wrzeszcza, i tam wszystkie rękopisy i listy zostały mi w Gdańsku w
moim mieszkaniu skradzione.
Dr Alfred Tarski rozpuścił nieprawdziwe polityczne plotki o moim mężu, prof.
dr Janie Łukasiewiczu między wśród naukowców, profesorów i sympatyków z
wielu krajów.
Prof. C.J.Lewis z Uniwersytetu w Harvarda w USA popełnił w swoim podręczniku
pomyłkę i przypisał niesłusznie Teitelmaumowi-Tarskiemu odkrycia mego męża
systemów trzy i wielowartościowych logik. Lewis poprawił to w odbitce z
Journal of Philosophy vol.XXX no 13 22-go czerwca 1933 r. ale nikt nie wie,
że ta nota istnieje. Nie poprawił tego w swoim podręczniku i ta pomyłka
krąży wśród młodych i starych naukowców na całym świecie.
Książka Tarskiego ukazała się w 1956 r. po śmierci mego męża i był w niej
dopisek mego męża wyjaśniający, że Jan Łukasiewicz jest jedynym jej twórcą.
Mój mąż ostro protestował w Oksfordzie przeciw falsyfikacjom prof.
J.Woodgera z Londynu, prof. Lewisa z Uniwersytetu Harvarda w USA i
Witkensteina z Cambridge i żądał, by to poprawiono i powrócono do tekstu
z oryginalnej niemieckiej pracy. Uwaga została włączona i dokonano poprawki.
Żałuję, że nie znam języka włoskiego i nie mogę przeczytać tej książki,
którą pan mi przysłał. Pamiętam, że mój mąż miał w rękopisach dwie napisane
książki, dotyczące wstępnych podręczników po angielsku i po polsku, gotowe
do druku. Oba rękopisy zostały skradzione.
Napisał też eseje z filozofii oparte na matematyce i modalnej logice, 1800
stron w rękopisach i 200 w brudnopisach.
Mój mąż pracował nad liczbami nieskończonymi. Raz używał systemu modalnego a
drugim razem używał innego systemu. Raz otrzymywał liczby nieskończone a
drugim razem liczby skończone. Trzeba tam było tylko sprawdzeń. Pisał to w
wieku nuklearnym, ale był chory w szpitalu i nie mógł dokończyć swojej pracy
o liczbach nieskończonych.
Po przeczytaniu dopisku Woodgera i Tarskiego ma się wrażenie, że to jest
jakaś brudna sztuczka. Czekali przez 5 lat na śmierć mego męża zanim książka
Tarskiego pojawiła się. Jako następczyni, która była bardzo zainteresowana
owym dopiskiem, nie otrzymałam książki Tarskiego. Chciałabym poprosić pana o
potwierdzenie, że dostał pan ten list ode mnie z obiecanymi listami, które
przesłałam.
W przyszłości proszę pisać do mnie po polsku albo po angielsku, ponieważ nie
znam języka włoskiego.
Z wyrazami szacunku
Regina Łukasiewicz sobota, 19 grudnia 2009, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2009/12/19 14:18:44
@saddoq: najpierw cytat z omówienia książki Alfred Tarski życie i logika (autorzy to dużej klasy matematycy Anita i Solomon Feferman):
najwybitniejsi przedstawiciele szkoły lwowsko-warszawskiej, Łukasiewicz i Leśniewski byli antysemitami, jednak w opisie tego konfliktu między nimi czyli nauczycielami a Tarskim czyli ich uczniem nie ma żadnej amerykańskiej zajadłości, wręcz przeciwnie, przedstawione są racje obu stron oraz stwierdzenie ewidentnie prawdziwe -, że w gruncie rzeczy to Leśniewski a nie Kotarbińaki (któremu Tarski dedykował swoje najsłynniejsze dzieło) jest jego mistrzem. Dodam, że widziałem już podobne stwierdzenie o antysemityzmie Wacława Sierpińskiego. No więc, niby to można zapomnieć, bo co daje wdawanie się w dewiacje umysłowe i etyczne paru słynnych ludzi (jak w tej drwinie rosyjskiej: "byli antysemitami, ale nie za to ich cenimy") - ale jednak nie można, z powodu tej cholernej ciągłości historii... 2009/12/20 01:22:50
Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałem. Dużo rzeczy staje się bardziej zrozumiałe. Ile ona mogła mieć lat gdy to pisała?
2009/12/20 02:02:35
@telemach: no właśnie. Jego CV ma za ważniejsze podanie kościoła, gdzie był ślub. Wiki angielska podaje rok ślubu 1928. Pan młody miał 50 lat czyli wtedy był stary. I zgadnij czy panna młoda była nieprzystojnie młoda... Powiedzmy, że miała 25, więc w 1957 miałaby koło 54 lat - w owym okresie już nie był to podeszły wiek. Na sporą różnicę wieku wskazywałby jego zwrot z CV, że "dba o mnie do dzisiaj"...
2009/12/20 22:35:44
Łukasiewicz sam w liście do Scolza napisała, że muszą z żoną uciekać z Polski bo są uważani za antysemitów i antybolszewików. Swoją drogą -
2009/12/21 00:41:00
Coś mi nie wyszło z tym komentarzem...
Łukasiewicz sam w liście do Scholza napisał, że muszą z żoną uciekać z Polski bo są uważani za antysemitów i antybolszewików. 2009/12/21 01:36:40
@vierablu: list zacytowany w tej samej książce? Cóż, przegapiłem go. Ale zapowiem już teraz, że dzięki długiej rozmowie telefonicznej będzie tu za parę dni ciąg dalszy, równie bulwersujący jak dotychczasowe odcinki.
2009/12/21 21:42:22
Nie, nie w książce, tutaj:
On the Relations between Heinrich Scholz and Jan Lukasiewicz" (with H.-C. Schmidt am Busch), History and Philosophy of Logic 28 (February 2007), pp. 67-81. sites.google.com/site/kfwehmeier/home "Warsaw, 15 January 1944 My dear Heinrich, Yesterday, 14 January, your long-awaited letter arrived here. Many thanks! Since you were suffering from jaundice, I was so worried about you that I sent a letter to your friend L. inMarkusstraße on 13 January. I dont know whether he got my letter or whether youll be apprised of its contents. Among other things, I wrote: We dont want to take a leap in the dark unless its absolutely necessary to do so. But here in Warsaw so many people are accusing us of being anti-Jewish and antibolshevistic that we dread closer contacts with the Bolshevists. Our lives are at stake. Wed like our friend (meaning you) to tell us whether we ought to leave now. Maybe he can reassure us. And if we have to leave, would he prefer us to move to the Reich rather than to some place in a neutral country? (. . .)" 2009/12/21 23:10:06
Ach, obejrzałem ten dokument ale go nie przeczytałem.. Jak to dobrze, że jesteś wytrwalsza ode mnie. No w istocie, wymowne sformułowania.
|
|
Pozdrawiam