Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Uczony i Złe Moce

List żony Jana Łukasiewicza Metalogicon opublikował cztery lata wcześniej niż jego CV. I tym razem jest to napisany na maszynie (po angielsku) i zreprodukowany w tej postaci tekst. Tłumacząc nie przepisuję adresów tam zamieszczonych. Zachowuję jej zapis nazwiska Wittgensteina, bo podejrzewam, że błąd nie był w pełni przypadkowy. I myślę, że teorie tam umieszczone zrodziły się w głowie męża i dlatego chciałem pokazując napisane przezeń CV przygotować czytelnika na różne niespodzianki.


Metalogicon (1990) III, 1

Dokument

Regina Łukasiewicz

17.IV.1977

Profesor Michele Malatesta

Szanowny Panie!

Bardzo panu dziękuję za list z 27-go 9.1976.
Załączam obiecane kopie moich listów, które miałam wysłać:
1. Kopia Curriculum vitae mego męża napisana osobiście za życia męża, którą sama przepisałam.
2. Nota bibliograficzna z częściową listą opublikowanych prac mego męża.
3. Opis życia mego męża.
4. Kopia mego listu do Jego Świątobliwości zmarłego papieża Jana XXIII z dnia 26-go maja 1962 r.
5. List do zmarłego prezydenta Johna Kennedy'ego z maja 1962 r.

Te listy powiedzą panu wiele o naszych doświadczeniach w czasie życia mojego męża i o moich doświadczeniach po śmierci mego męża.

Chciałabym wspomnieć tu, że dr Alfred Teitelbaum-Tarski był asystentem mojego męża. Prof. Oskar Halecki napisał do mego męża poufny list, że Tarski odmówił jakiejkolwiek pomocy mojemu mężowi z przyczyn politycznych. Mój mąż nie był politykiem a wielkim uczonym. Zawsze miał wiele problemów do rozwiązania i nie miał czasu na politykę.

Jest skandalem w historii nauki, ze profesorowie uniwersyteccy tacy jak Lewis z Uniwersytetu Harvarda i J. Woodger z Uniwersytetu w Londynie i Witkenstein sfałszowali i przypisali Tarskiemu logikę wielowartościową z pracy Jana Łukasiewicza Untersuchungen über den Aussagenkalkül z 1951 r.

Po śmierci mego męża gdy wróciłam z Oksfordu 22 marca 1956 r. i stwierdziłam, że rękopisy zostały skradzione, powiadomiłam władze oraz policję. Po powrocie z klasztoru 4-go czerwca 1956 r., do którego wzięto mnie siłą z mojego mieszkania 8-go maja 1956 r., wielka część wybranych rękopisów została mi zwrócona, były one skradzione między 21 lutym a 22 marca 1956 r. gdy byłam w Oksfordzie z korektą pracy mego męża, ale druga część rękopisów nie została zauważona w innym pokoju, gdzie były przykryte prześcieradłami, które miały być zaniesione do pralni. Znikła ona między majem a czerwcem 1956 r. gdy mnie zabrano i uwięziono w klasztorze.

Gdy postanowiłam wrócić do Polski wzięłam ze sobą znaczną część zwróconych i wybranych rękopisów i listów. Przybyłam do Polski 19-go sierpnia 1957 r. do Gdańska-Wrzeszcza, i tam wszystkie rękopisy i listy zostały mi w Gdańsku w moim mieszkaniu skradzione.

Dr Alfred Tarski rozpuścił nieprawdziwe polityczne plotki o moim mężu, prof. dr Janie Łukasiewiczu między wśród naukowców, profesorów i sympatyków z wielu krajów.

Prof. C.J.Lewis z Uniwersytetu w Harvarda w USA popełnił w swoim podręczniku pomyłkę i przypisał niesłusznie Teitelmaumowi-Tarskiemu odkrycia mego męża systemów trzy i wielowartościowych logik. Lewis poprawił to w odbitce z Journal of Philosophy vol.XXX no 13 22-go czerwca 1933 r. ale nikt nie wie, że ta nota istnieje. Nie poprawił tego w swoim podręczniku i ta pomyłka krąży wśród młodych i starych naukowców na całym świecie.

Książka Tarskiego ukazała się w 1956 r. po śmierci mego męża i był w niej dopisek mego męża wyjaśniający, że Jan Łukasiewicz jest jedynym jej twórcą.

Mój mąż ostro protestował w Oksfordzie przeciw falsyfikacjom prof. J.Woodgera z Londynu, prof. Lewisa z Uniwersytetu Harvarda w USA i Witkensteina z Cambridge i żądał, by to poprawiono i powrócono do tekstu z oryginalnej niemieckiej pracy. Uwaga została włączona i dokonano poprawki.

Żałuję, że nie znam języka włoskiego i nie mogę przeczytać tej książki, którą pan mi przysłał. Pamiętam, że mój mąż miał w rękopisach dwie napisane książki, dotyczące wstępnych podręczników po angielsku i po polsku, gotowe do druku. Oba rękopisy zostały skradzione.

Napisał też eseje z filozofii oparte na matematyce i modalnej logice, 1800 stron w rękopisach i 200 w brudnopisach.

Mój mąż pracował nad liczbami nieskończonymi. Raz używał systemu modalnego a drugim razem używał innego systemu. Raz otrzymywał liczby nieskończone a drugim razem liczby skończone. Trzeba tam było tylko sprawdzeń. Pisał to w wieku nuklearnym, ale był chory w szpitalu i nie mógł dokończyć swojej pracy o liczbach nieskończonych.

Po przeczytaniu dopisku Woodgera i Tarskiego ma się wrażenie, że to jest jakaś brudna sztuczka. Czekali przez 5 lat na śmierć mego męża zanim książka Tarskiego pojawiła się. Jako następczyni, która była bardzo zainteresowana owym dopiskiem, nie otrzymałam książki Tarskiego. Chciałabym poprosić pana o potwierdzenie, że dostał pan ten list ode mnie z obiecanymi listami, które przesłałam.

W przyszłości proszę pisać do mnie po polsku albo po angielsku, ponieważ nie znam języka włoskiego.

Z wyrazami szacunku

Regina Łukasiewicz

sobota, 19 grudnia 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/12/19 07:39:59
Przyznam, że niesamowite jest to co wiąże się z tym wpisem. odżyły moje wspomnienia z okresu studiowania filozofii. Tym razem - dzięki Twemu wpisowi - Łukasiewicza troszeczkę poznałem od strony jego życiorysu.
Pozdrawiam
-
2009/12/19 14:18:44
@saddoq: najpierw cytat z omówienia książki Alfred Tarski życie i logika (autorzy to dużej klasy matematycy Anita i Solomon Feferman):

najwybitniejsi przedstawiciele szkoły lwowsko-warszawskiej, Łukasiewicz i Leśniewski byli antysemitami, jednak w opisie tego konfliktu między nimi czyli nauczycielami a Tarskim czyli ich uczniem nie ma żadnej amerykańskiej zajadłości, wręcz przeciwnie, przedstawione są racje obu stron oraz stwierdzenie ewidentnie prawdziwe -, że w gruncie rzeczy to Leśniewski a nie Kotarbińaki (któremu Tarski dedykował swoje najsłynniejsze dzieło) jest jego mistrzem.

Dodam, że widziałem już podobne stwierdzenie o antysemityzmie Wacława Sierpińskiego.

No więc, niby to można zapomnieć, bo co daje wdawanie się w dewiacje umysłowe i etyczne paru słynnych ludzi (jak w tej drwinie rosyjskiej: "byli antysemitami, ale nie za to ich cenimy") - ale jednak nie można, z powodu tej cholernej ciągłości historii...
-
2009/12/20 01:22:50
Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałem. Dużo rzeczy staje się bardziej zrozumiałe. Ile ona mogła mieć lat gdy to pisała?
-
2009/12/20 02:02:35
@telemach: no właśnie. Jego CV ma za ważniejsze podanie kościoła, gdzie był ślub. Wiki angielska podaje rok ślubu 1928. Pan młody miał 50 lat czyli wtedy był stary. I zgadnij czy panna młoda była nieprzystojnie młoda... Powiedzmy, że miała 25, więc w 1957 miałaby koło 54 lat - w owym okresie już nie był to podeszły wiek. Na sporą różnicę wieku wskazywałby jego zwrot z CV, że "dba o mnie do dzisiaj"...
-
2009/12/20 22:35:44
Łukasiewicz sam w liście do Scolza napisała, że muszą z żoną uciekać z Polski bo są uważani za antysemitów i antybolszewików. Swoją drogą -
-
2009/12/21 00:41:00
Coś mi nie wyszło z tym komentarzem...
Łukasiewicz sam w liście do Scholza napisał, że muszą z żoną uciekać z Polski bo są uważani za antysemitów i antybolszewików.
-
2009/12/21 01:36:40
@vierablu: list zacytowany w tej samej książce? Cóż, przegapiłem go. Ale zapowiem już teraz, że dzięki długiej rozmowie telefonicznej będzie tu za parę dni ciąg dalszy, równie bulwersujący jak dotychczasowe odcinki.
-
2009/12/21 21:42:22
Nie, nie w książce, tutaj:
On the Relations between Heinrich Scholz and Jan Lukasiewicz" (with H.-C. Schmidt am Busch), History and Philosophy of Logic 28 (February 2007), pp. 67-81.
sites.google.com/site/kfwehmeier/home

"Warsaw, 15 January 1944
My dear Heinrich,
Yesterday, 14 January, your long-awaited letter arrived here. Many thanks! Since
you were suffering from jaundice, I was so worried about you that I sent a letter
to your friend L. inMarkusstraße on 13 January. I dont know whether he got my
letter or whether youll be apprised of its contents. Among other things, I wrote:
We dont want to take a leap in the dark unless its absolutely necessary to do so.
But here in Warsaw so many people are accusing us of being anti-Jewish and antibolshevistic that we dread closer contacts with the Bolshevists. Our lives are at
stake. Wed like our friend (meaning you) to tell us whether we ought to leave
now. Maybe he can reassure us. And if we have to leave, would he prefer us to
move to the Reich rather than to some place in a neutral country? (. . .)"
-
2009/12/21 23:10:06
Ach, obejrzałem ten dokument ale go nie przeczytałem.. Jak to dobrze, że jesteś wytrwalsza ode mnie. No w istocie, wymowne sformułowania.