|
Blog > Komentarze do wpisu
Piękno tradycji
Pora obiadowa w dniu Bożego Narodzenia, dziennik tv RBS, filii
krajowego giganta Rede Globo jest tematycznie zsynchronizowany i
przedstawiają niemieckie tradycje Pelznickel w miejscowości Guabiruba, 110
km od Florianópolis.
Jakieś potwory leśne gonią ku dzieciom rycząc prewencyjnie, by sprawdzić,
czy dzieciątka są posłuszne rodzicom. Rodzice śmieją się i mówią, że to taka
zabawa. Twarze dzieci wyrażają nieco odmienne przekonania.
Najstraszniejszych masek i ryków nie zarejestrowano na blogu tego
utrzymującego kulturę czyli tradycję towarzystwa, więc zerkając
tu oraz
tu proszę
pamiętać, że to wersja złagodzona. Po odejściu od tv widzę w Sieci, że ta
dzicz znana jest tu od lat. Jest jakieś bardzo podłe techniczne nagranie,
filmowany przed trzema laty ekran tv; kilkanaście sekund chwyta płacz dzieci – i dużo
więcej
radość dorosłych.
W dzisiejszym reportażu widziałem jak chłopak może 10-letni nalewa wody do
butelki potwora, by go udobruchać i mówi, że się wcale nie boi, a ręce mu
się trzęsą i woda leje się na ziemię. Inny dzieciak, nieco młodszy, też
twierdzi, że się nie boi tych figur, ale gdy jedna z nich zbliża sie,
spieprza tak szybko jak potrafi. Gdy go pytają jak to jest, przecież mówił,
że się nie bał, wyjaśnia, że nie boi się tych czerwonych świętych Mikołajów,
ale tych czarnych boi się.
No właśnie, kolorystyczny akcent w kolorowej Brazylii.
W komentarzu do wpisu o
Fritzu Müllerze
telemach poczynił parę uwag o tych Niemcach z południa Brazylii. Zachęcam do
przemyślenia ich nie po to, żeby przykopać potomkom Niemców
mieszkającym w Guabirubie, bo sprawa jest tak oczywista, że nie ma o czym
mówić i tylko trzeba czekać, aż ktoś światlejszy zażąda w sądzie zakazania
tych sadystycznych ceremonii (niestety odbieranie praw rodzicielskich wydaje
mi się mało prawdopodobne). Myślę, że jednak warto poświęcić parę chwilek
rozmyślaniom na temat „Pelznickel a sprawa polska”.
W samych Stanach potomków Polaków ma być ponad 10 milionów. I wszelkie relacje wskazują, że na ogół mają się oni mentalnie tak do młodych Polaków z Kraju jak ci ludzie z Guabiruby do młodych Niemców z Niemiec. Więc te staroniemieckie tradycje, a pies je jebał. Może pomyślmy o tym czy i w naszej „kulturze” nie ma podobnych okropności. sobota, 26 grudnia 2009, andsol-br
TrackBack
Komentarze
tentelemach
2009/12/26 03:28:13
Ale się namordowałem zanim odnalazłem informację na temat tego Pelznickela. Lokalny zwyczaj gdzież w kilku gminach Palatynatu. Niemiecka Wiki nie zna, a to już o czymś świadczy. Włochaty Gwiazdor z Palatynatu wymyka się (dlatego) wszelkim ocenom. Bardziej znany był złowrogi partner małego Jezuska od prezentów - tzw. Knecht Ruprecht - przychodził i walił niegrzeczne dzieci zanim Niemcy nie wymyślili w XIX wieku (swego) gwiazdora. Ten przejął w ramach racjonalizacji obie role (Dzieciątka Jezus i Ruprechta). Co się stało z poprzednikami trudno dociec. Podobno załapali się w marketingu.
2009/12/26 03:55:54
Popaczpan, to po portugalsku można studiować historię niemieckich obyczajów... Najbardziej egzotyczna jest jakaś reprezentacja ludowo-teatralna (ale to już niezależnie od Pelznickela) z dzieciątkiem Jezus, które obowiązkowo jest przedstawiane przez dorosłą kobietę. Nie wiem czy tu trzeba wołać antropologa czy psychologa.
2009/12/26 21:43:38
W każdej społeczności, w której poziom świadomości i wiedzy religijnej jest na prymitywnym poziomie, to pojawiają się takie strachy jak pokazane w linkach w powyższym wpisie. Gusła tego typu są protezą dla zwykłej ludzkiej potrzeby kontaktu z metafizyką. Zauważ, że polski katolicyzm, ale i południowoamerykański, wspiera się głównie na tym, co tak naprawdę jest poza chrześcijańskie.
Najbardziej zastanawia mnie taki twór jak Maryja Królowa Polski. Nie znajduję podstaw biblijnych do takiego myślenia, ale jest to może jedno z bardziej wysublimowanych guseł niż te włochate stwory. 2009/12/26 22:32:03
@saddoq: czy taka interpretacja to nie nadmiar szczodrobliwości? Bo dla mnie to zwykli sadyści, którzy grzebiąc w rodzinnych opowieściach znaleźli pretekst do bezkarnego wyładowywania agresji...
Co do poza-chrześcijańskich fenomenów, zastanawia mnie od lat czy traktowanie św. Antoniego w Nordeste (gdzie spędziłem dwa lata) to efekt wpływów śródziemnomorskich czy afrykańskich. Św. Antoni (a raczej jego statuetka, ale tego nie odróżnia się) jest obnoszony w procesji przy modłach o deszcz, bo to jego domena. A jak nie pada, to mu przywiązują do nogi sznurek i do góry nogami zawieszają w wiadrze na noc. 2009/12/27 05:55:43
Saddoq:
tutaj opisana jest historia tego kultu: pl.wikipedia.org/wiki/Naj%C5%9Bwi%C4%99tsza_Maryja_Panna_Kr%C3%B3lowa_Polski w skrocie. Podloze kulturowe jest ciekawe, bo w Meksyku rowniez maja kult matki jezusa. Zaryzykuje hipoteze: w spoleczenstwach mocno patriarchalnych, z takaz sama religia polowa narodu, czyli kobiety, potrzebuje swoich wlasnych bohaterek i symboli, z ktorymi moglaby sie utozsamiac. Niby Chrystus dla wszystkich, ale to bog. Facet. Automatycznie urozsamiany z ojcem, bratem, mezem - a ci zawsze mieli wladze. To rodzi dystans. prosze zauwazyc kult Fatimy w panstwach w islamie (pl.wikipedia.org/wiki/Fatima_%28c%C3%B3rka_Mahometa%29). To nie przypadek, ze jest tak podobny do kultu Maryi. 2009/12/27 14:11:21
Przejrzałam i pooglądałam podlinkowane strony i relacje - faktycznie sadyzm jest uderzający. Razi ten kontrast: przestraszone dzieci i rozchachani dorośli, wśród których ni jednej osoby (może dlatego, że - przepraszam, ale widzę że z dziećmi są sami mężczyźni ), która pogoniłaby w cholerę te czarne postacie, i te dziwne mikołaje też i jakoś przestraszone dzieci uspokoiła... Ja bym zwyczajnie chlapnęła wodą takiego i popatrzyła, czy nadal będzie taki zadowolony i szczerzący...
2009/12/27 15:24:28
@kabiria: w reportażu telewizyjnym były i kobiety zaśmiewające się w momencie gdy dzieci wtulały się czy chowały się za nimi. Ale pedagogiczne mowy o tym, że dzieci muszą być posłuszne, w istocie wygłaszali tylko mężczyźni.
Gość: nightwatch, nat.atms.com.pl
2009/12/29 14:08:47
A co, u nas nie ma Turonia? pl.wikipedia.org/wiki/Turo%C5%84
Wychowałem się na wsi, jeszcze nie tak dawno chodziło się 'po kolędzie' i to nie chodziły dziatki śpiewać kolędy tylko cała banda - turoń, diabeł, śmiierć z kosą, i tak dalej. Najczęściej banda wpadała do domu, robiła zamieszanie, straszyła dzieci, składała życzenia noworoczne, wypijała wódkę i zjadała słodycze i szła do kolejnych domów. Może i dzieciaki się bały, ale mnie będzie brakować tego zwyczaju - już chyba na dobre zanikł.
Gość: nightwatch, nat.atms.com.pl
2009/12/29 14:13:22
aa, żeby uzupełnić powyższe - zwyczaj nazywał się w moich stronach "chodzeniem po drabsku", albo "draby", tu jest opis wyszperany w sieci: www.zsplibusza.pl/pliki/gazetki/2006_2007/Dodatek_do_Smyka_01_02_2007.pdf
2009/12/29 16:39:34
@nightwatch: jestem miastowym stworzeniem, Turonia widziałem tylko na filmach, ale to towarzystwo szło i śpiewało, prawda? A polskie kolędy są wyjątkowo ładne...
Gość: nightwatch, 188.147.225.97.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2009/12/29 21:10:53
No to nie do końca byli 'kolędnicy' bo kolędnicy to zwykle były dzieci co szły z gwiazdą, śpiewały kolędy i dostawały cukierki. A draby to najczęściej dorośli albo prawie-pełnoletnie wyrostki, oczywiście też śpiewali albo składali życzenia, ale zdarzało się im zeżreć cukierki z choinki, trochę popsocić, panny pogonić i poobłapiaać, wódki się opić no i generalnie dobrze się bawić. Dzieciaki się bały kiedy do domu wpadał diabeł i jakaś kosmata świta i zaczynali rozrabiać, pohukiwać i straszyć, ale w sumie to była kupa zabawy.
|
|