|
Blog > Komentarze do wpisu
Kopie same się robią
Urywek „Moich wspomnień” Wacława Solskiego przytoczyłem tutaj gdy blog miał niecałe sześć tygodni. Nie była to zachęta do kupna, bo wtedy paryskie wydanie z 1977 r. było w praktyce niedostępne. (Nawiasem, Wikipedia błędnie podaje, że był to tom 27 „Biblioteki Kultury”, zjedzono zero. Poprawny numer: tom 270). [22/XII: Danielu, dzięki za naniesienie tam poprawki]. 14 miesięcy później ukazało się nowe wydanie, Prószyńskiego.
Byłbym bardzo dumny gdyby okazało się, że widząc ów urywek ktoś przypomniał sobie o tej mądrej i ważnej książce i skłonił wydawnictwo do re-edycji, ale myślę, że to raczej zbieg okoliczności i że ktoś w wydawnictwie w zbliżonym okresie pomyślał o wznowieniu.
Teraz już łatwo jest książkę kupić (widziałem jej aukcje z mizerną ceną poniżej 10 złotych, wierz mi, że nie ma relacji między ceną i wartością zakupu), ale sądzę, że nie z własnego egzemplarza bloger CHeHelmut zeskanował czy przepisał ten sam urywek. Uczynił to niedawno, 23/XI/2009 i w zasadzie nic w tym takiego nie ma. Każdy może cytować to samo do woli. Ale mam powody, by sądzić, że nie z książki a za moim pośrednictwem poznał ów cytat i ode mnie go do siebie przepisał. Skąd to podejrzenie? Ano, byłoby zabawne, gdyby dwie osoby, niezależnie, postanowiły przepisać dokłanie ten sam urywek z części V, rozdz. 3. I w dodatku ów bloger z sobie znanych przyczyn nie używa polskich cudzysłowów, a ja – owszem. Więc w jego tekście cały cytat jest ujęty tak: "...", a wewnątrz są takie „...” jak u mnie.
Czemu ów człowiek nie napisze: „w blogu andsola napotkałem ten użyteczny dla mnie cytat”? Czy dlatego, że w jego zakładkach stoją Ziemkiewicz i Michalkiewicz i podobne towarzystwo? I komuś definiującemu się jako „prawicowo-nerwicowiec” nie wypada bywać na blogach mających tak podejrzany profil jak mój?
Rozumiem, że komuś z niemiłej myślowej formacji nie warto robić reklamy, a samo mówienie o istnieniu jest pewną jej formą, ale przecież można by było wklepać coś takiego: „w nieprzyjemnym i trącącym nienarodowościowymi treściami blogu andsola znalazłem jednak jeden ciekawy cytat...” i takie coś by było w normach dobrego prawicowego wychowania.
Ale z dobrym prawicowym wychowaniem różnie bywa i jakoś mi się skojarzył ten zupełnie nieistotny incydent (w końcu zdarza się na korytarzu, że jedna pani spyta drugą: „a pani ma trochę cukru?” i nie musi ani go oddać ani znać imienia sąsiadki) z przypadkiem znacznie istotniejszym, ale mogącym wywodzić się z tego samego ducha. Chodzi mi o następcę Giertycha a obecnie prawicowego europosła, który nawet dyskutować z młodzieżą nie zamierza, bo „być prawicą” znaczy „mieć rację”, a ci inni to „rozpuszczeni smarkacze”.
I w ten sposób, techniką małych kroków, rozwija się w naszym Kraju dobre obyczaje dyskusyjne. Na początku XXII wieku będziemy już na poziomie Anglii. Z okresu podboju normandzkiego. poniedziałek, 21 grudnia 2009, andsol-br
TrackBack
Komentarze
shhha
2009/12/21 01:40:07
Ciekawy incydent:) Jak wogóle znalazłeś swój,powiedzmy,ulubiony cytat na czyimś blogu?
2009/12/21 01:45:16
@shhha: zaskoczyłeś/zaskoczyłaś mnie. Chyba nigdy nie zdarzyło mi się, by ktoś komentował tak świeżutki wpis, wprost z pieca :)
A odpowiadając na Twoje pytanie: wiem, że u nas nie wygląda dobrze przyznawanie się do pracowitości, ale po prostu wiele blogów oglądam (mam je za wartościowsze źródło informacji i interpretacji niż pisma i gazety) i takie przypadki czasami zdarzają mi się - ale dotychczas autorzy rzetelnie podawali skąd i co brali. 2009/12/21 02:23:00
W rzeczy samej replika doskonała (pomijając brak dwóch spacji). Zauważ jednak, że gdyby replikator zrobił, co wypada, to nie mógłby już napisać: "cytat, który jest moją odpowiedzią" oraz "to mój głos" i jego wzwód straciłby swą siłę.
2009/12/21 03:19:03
Gospodarz tamtego blogu mówi o sobie "ćwierć-intelektualista". No to teraz wiemy co to znaczy.
2009/12/21 09:55:25
E tam, przesadzasz. Jak przepiszę cytat z Wikiquotes, albo z jakiegoś podręcznika z wypisami, to też miałabym podawać pośrednie źródło? Nie jest to twoja własność intelektualna, więc podanie źródła mogłoby być najwyżej grzecznością dla czytelnika, wskazaniem mu, gdzie może znaleźć więcej takich cytatów.
2009/12/21 12:23:59
Primo: "własność intelektualna" to coś jak "demokracja socjalistyczna".
Secundo: podawanie źródła należy do dobrych obyczajów, o czym andsol wprost mówi, w każdym z trzech ostatnich akapitów. Nie pisze przecież o prawnej ocenie. 2009/12/21 14:01:28
@kwik: a jeśli to w istocie jest blogerka, czym należy zastąpić "wzwód"? Wiem, że zadawanie w moim wieku takich pytań nie dowodzi wielkiej znajomości życia...
@je-ko: to ciekawe zagranie z podawaniem ułamka (inteligencji) w swej samoocenie. Przypuszczam, że intencją jest wywołanie przebić licytacyjnych czytelników i osiągnięcie wskaźnika rzędu 1,6 - ale ja bym nie miał odwagi na coś takiego. Wyobraź sobie, że napiszę o sobie "sceptyczny półinteligent" a nikt mi nie zaprotestuje... @anuszka: co, skąd i dokąd przesadzam? Jeśli chodzi o zajmujące Cię wątki, to owszem, wprowadzaj i rozwijaj i czuj się tu dobrze traktowana, ale może wyjaśnisz jak z moimi uwagami jest powiązana kwestia "własności intelektualnej"? I dlaczego czytając mnie banderzwierz widzi, że piszę o "dobrym wychowaniu", a Tobie unika to z pola widzenia? Co do tego czy "miałabyś podawać pośrednie źródło", nie ośmieliłbym się mówić Ci co i jak miałabyś robić, mogę Ci jedynie powiedzieć co i dlaczego ja staram się robić. Przypuszczam, że czytający mnie ludzie są krytycznie nastawieni do wszystkich lektur i mają nawyk częstego sprawdzania detali. A pokazując im co i skąd biorę (przez co ułatwiam te weryfikacje) wykorzystuję okazję do wyrażenia szacunku dla nich. 2009/12/21 16:09:22
@andsol
W takim przypadku jak ten, podanie pośredniego źródła jest grzecznością dla czytelnika, a nie dla pośrednika. W przypadku, gdy u pośrednika leży więcej ciekawych cytatów lub informacji na podobny temat. Ale jeśli nie leży, i jest to tylko pojedynczy cytat - no to po co podawać to pośrednie źródło? Nie ma sensu. Przesadzasz moim zdaniem, bo chciałbyś, aby ludzkość była ci wdzięczna, że pokazałeś jej ten cytat. Sorki, ale co to za zasługa? A ty podałeś w swoim wpisie namiary, skąd dokładnie ten cytat pochodzi? Nie. Przyganiał kocioł garnkowi. 2009/12/21 16:16:18
@ andsol - wzwód? Och, miało być wywód, wszzstko przez tę klawiaturę maszynistki!
Na blogach można wrzucać notki z dowolnymi datami, więc i tak miałeś szczęście, przecież replikator mógł Ciebie oskarżyć o skopiowanie wybranego przez niego cytatu. I co wtedy? 2009/12/21 18:15:36
Zaryzykowałbym twierdzenie, że blogerka ma co najmniej tyle samo możliwości wykonania wzwodu co bloger...
2009/12/21 19:28:23
@kwik: dr Freud podsunął niemiecką klawiaturę?
@miskidomleka: no może tak, ale nie pyszniłaby się tym wiele... @anuszka: "chciałbyś, aby ludzkość była ci wdzięczna, że pokazałeś jej ten cytat"... ręce opadają. To jest Twoje odczytanie mojego wpisu, gdzie stoi: "i w zasadzie nic w tym takiego nie ma. Każdy może cytować to samo do woli"? Twoja technika czytania i dyskutowania jest oparta (co z przykrością stwierdzam na podstawie kilkunastu obron na moim blogu przeciw Twoim coraz bardziej bezsensownym atakom) na pohukiwaniu, imputowaniu i sugerowaniu przewinień autora, tam gdzie jest po prostu brak informacji czytającego. Piszesz: "A ty podałeś w swoim wpisie namiary, skąd dokładnie ten cytat pochodzi? Nie. Przyganiał kocioł garnkowi." Ok, masz rację, w tym wpisie nie stoją, jest o tym mowa tylko w komentarzu. Ale jeśli zamierzałaś stawiać tezy o mojej działalności i moich zamiarach i oczekiwaniach, to mogłaś (i powinnaś była) zajrzeć do mego bloga z owego okresu i zauważyć, że rzeczony cytat z Solskiego był czwartym z serii pięciu (tak, byłem i jestem zafascynowany tym pamiętnikiem), i tam jasno pisałem kto był autorem i jak się nazywała książka, pierwszym razem podałem też stronę w wydaniu "Kultury", co możesz potwierdzić zerkając na wpisy z 15/III/07, 19/III/07, 27/III/07 oraz 7/V/07. Później nie zakładałem, że czytelnik zerka do dawniejszych wpisów i cytując tę samą książkę od nowa podawałem pełne dane. Człowiek uczy się. Przypomnę, że blog zaczął życie 27/II/07. Pytanie w tym czy i Ty się uczysz czy już niczego nauczyć się nie potrzebujesz. Czy to wystarczy, żebyś przestała mi przypisywać jakieś niecne intencje i naganne obyczaje czy też za misję masz odgrywanie roli "Tancerki mecenasa andsola"... 2009/12/22 11:28:59
Andsol,
Zawracasz głowę. To ty pierwszy imputujesz tamtemu blogerowi przewinienia i niecne intencje. Spróbuj mi może po dobremu wyjaśnić, po co ci jest potrzebne, żeby tamten bloger podał namiary na twojego bloga? Bo na razie wciąż nie rozumiem. 2009/12/22 17:59:32
Anuszko... z całym szacunkiem... Notka Andsola nie jest o tym, że mu cokolwiek potrzebne po cokolwiek. Notka Andsola jest o czymś innym. Zu-peł-nie.
2009/12/23 08:07:43
Osobiście myślę, że ów człowiek zerżnął. Tylko się zastanawiam - po co, i czemu tak prostacko.
W żadnym sądzie tego nie da się dowodnić, poza tzw. rozsądną wątpliwość. Też nie widzę powodu, dlaczego wiązać to z "prawicowością" (że jakoby ta przypadłość zwiększała naturalną skłonność do świnienia?). 2009/12/23 13:33:32
@tichy: nieee... to by było za proste, patrzymy na człowieka, przykazujemy pokazać poglądy, jak prawicowe, to prawdopodobnie świnia. Chyba nie podejrzewasz mnie o taki kierunkowy psychologizm?
Myślę, że on mnie ocenia jako "lewicowego" (przypuszczalne poszlaki: jest za pan brat z homoseksualistami a odrzuca Boga), więc ciężko mu przyznać , że w blogu takiego człowieka znalazł coś dobrego. 2009/12/25 21:34:22
Obawiam się, że doszukiwanie się konotacji światopoglądowych (lewo-prawo-centrum) tam, gdzie wystarczy interpretacja warzywnicza jest mnożeniem bytów nad potrzeby. Cytowanie bez podania źródła jest dowodem intelektualnego buractwa. Pozdrowienia dla Ockhama. Kropka.
@Anuszka, ja zupełnie przestałem rozumieć na czym polega Twój problem i Twoja misja. Tzn. widzę że misja jest i obecność problemu jest permanentnie wyczuwalna, istota jednak wymyka się racjonalnemu osądowi. Jakieś niedobre te emocje. |
|