|
Blog > Komentarze do wpisu
Jan £ukasiewicz, CV
Przedstawiony tu dokument nie jest szczególnie ³atwy do znalezienia. Dowodem
mog± byæ moje paruletnie usi³owania, by go otrzymaæ. W paru miejscach
odwo³uj±cych siê do niego informacje s± b³êdne, np. pisz± tu i tam, ¿e jest
po polsku. Nie, jest po angielsku, a zamieszczony jest we w³oskim pi¶mie
Metalogicon.
Pamiêtasz takie wyra¿enie „mieszane uczucia”? Chyba pojawi± siê
przy tej lekturze. Oczywi¶cie, to jeden ze s³ynniejszych polskich uczonych z
XX wieku, ale...
Ale co to znaczy „mieszane uczucia” zobaczysz gdy przedstawiê
niezad³ugo inny dotycz±cy go dokument. Ale nie ma po¶piechu.
Orygina³ (w formie pdf, 860 Kb) zostawiam dla zainteresowanych
tutaj.
Metalogicon (1994) VII,2 (str.133-137)
Curriculum Vitae Jana £ukasiewicza (z 1953 roku)
(t³umaczenie z angielskiego – andsol)
Urodzi³em siê 21 grudnia 1878 roku we Lwowie (Lemberg), wówczas
stolicy austriackiej prowincji Galicji, która by³a czê¶ci± Polski
przed pierwszym rozbiorem z 1772 r. Mój ojciec, Pawe³ £ukasiewicz
(* 1824 – 1902) rzymski katolik ritus graeci, by³ kapitanem
w austriackiej armii, moja matka Leopoldina £ukasiewicz née Holtzer,
rzymska katoliczka ritus latini, by³a córk± austriackiego urzêdnika.
By³em ich jedynym dzieckiem, i nie mam ani braci ani sióstr. Ze strony
mojego ojca nie mam ¿adnych krewnych, ze strony mojej matki mam dalekich
krewnych polskiego, niemieckiego i wêgierskiego pochodzenia. (W¶ród nich
jestem spokrewniony z wêgiersk± rodzin± Kovess, do której nale¿a³
austro-wêgierski marsza³ek polny z Pierwszej Wojny ¦wiatowej baron
Hermann Kovess de Kovessháza).
Poniewa¿ Lwów by³ wtedy polskim miastem i mówili¶my w domu tylko po
polsku, moim ojczystym jêzykiem jest polski. Po ukoñczeniu gimnazium
filologicznego wst±pi³em w 1897 r. na Uniwersytet we Lwowie, który bêd±c
pañstwowym uniwersytetem austriackim by³ w pe³ni polski. Studiowa³em
filozofiê i matematykê; w filozofii by³em uczniem Kazimierza Twardowskiego
(* 1866 – 1938). W 1902 r. zosta³em Doktorem Filozofii pod specjalnym
patronatem cesarza Franciszka Józefa I, od którego otrzyma³em doktorski
pier¶cieñ z diamentami.
Kolejne trzy lata spêdzi³em po czê¶ci jako prywatny nauczyciel, po czê¶ci
jako urzêdnik w Bibliotece Uniwersyteckiej i po otrzymaniu w 1905 r.
stypendium galicyjskiego autonomicznego rz±du uzupe³ni³em moje filozoficzne
studia na Uniwersytecie w Berlinie i w Louvain w Belgii. W 1906 r. zosta³em
mianowany wyk³adowc± filozofii (Privatdozent) na Uniwersytecie we Lwowie
i mój pierwszy wyk³ad przeprowadzony jesieni± 1906 r. dotyczy³ algebry
logiki. W 1911 r. otrzyma³em od cesarza Franciszka Józefa tytu³
uniwersyteckiego profesora nadzwyczajnego. Naucza³em we Lwowie do Pierwszej
Wojny ¦wiatowej.
W 1915 r., podczas wojny, otrzyma³em zaproszenie na wyk³ady z filozofii w
ponownie otwartym polskim Uniwersytecie w Warszawie. Od tego momentu a¿ do
r. 1944 ¿y³em w Warszawie. W 1916 r. by³em dziekanem Wydzia³u Sztuk
Piêknych, w 1917 r. prorektorem Uniwersytetu Warszawskiego. W 1918 r.
opu¶ci³em Uniwersytet na prawie dwa lata bêd±c mianowany Dyrektorem
Szkó³ Wy¿szych w polskim Ministerstwie O¶wiaty, a po odzyskaniu przez Polskê
pe³nej niepodleg³o¶ci by³em ministrem Edukacji [pe³na nazwa z owego okresu:
Ministerstwo Wyznañ Religijnych i O¶wiecenia Publicznego – uwaga
andsola] w gabinecie Paderewskiego od stycznia do grudnia 1919 r. Od 1920 do
1939 r. z krótk± przerw± dla przyczyn naukowych w r. 1924 by³em profesorem
filozofii na Uniwersytecie Warszawskim.
W tym okresie dwukrotnie by³em rektorem, najpierw w roku [akademickim] 1922/23
a potem w 1931/32.
W r. 1923 nadano mi Krzy¿ Komandorski Orderu „Polonia Restituta”,
a w pewien czas pó¼niej Wêgierski Order Zas³ug.
W r.1935 otrzyma³em nagrodê Miasta Warszawy w uznaniu dla mojej pracy
naukowej.
W r.1938, na moje sze¶ædziesiêciolecie, niemiecki Uniwerstytet w Münster w
Westfalii przyzna³ mi tytu³ Doktora Filozofii honoris causa. Zawdziêczam to
wyró¿nienie mojemu przyjacielowi profesorowi Heinrichowi Scholzowi z
Münsteru, jedynemu profesorowi logiki matematycznej w Niemczech z okresu
przedwojennego. Warszawska Szko³a Logiki mia³a kontakt z Münsterem z powodu
naszego wspólnego zainteresowania logik± matematyczn±. Wyró¿nienie to mia³o
czysto naukowy charakter, bez jakiegokolwiek politycznego t³a. Profesor
Scholz by³ znanym oponentem nazistów.
By³em czynnym cz³onkiem Polskiej Akademii Nauk w Krakowie i Polskich
Towarzystw Naukowych we Lwowie i w Warszawie.
Jestem ¿onaty z Regin± née Barwiñska, rzymsk± katoliczk± polskiego
pochodzenia, która ¿yje ze mn± i dba o mnie do dzisiaj. Ceremonia ¶lubu
odby³a siê w katolickim ko¶ciele ¦w. Aleksandra w Warszawie.
We wrze¶niu 1939 r., na pocz±tku Drugiej Wojny ¦wiatowej, stracili¶my nasz
dom i ca³y nasz dobytek z powodu niemieckich bomb i po¿aru. Ca³a moja
biblioteka, za wyj±tkiem jednej ksi±¿ki z odbitkami paru moich artyku³ów,
wszystkie moje rêkopisy i ca³a korespondencja zamieni³a siê w popió³.
Znale¼li¶my zastêpcze mieszkanie w domu dla profesorów. Gdy Uniwersytet
zosta³ zamkniêty przez Niemców i nie mia³em pensji, jak wielu moich kolegów
musia³em przyj±æ pracê w administracji Miasta Warszawy, która pozosta³a
polska. Pracowa³em za ma³ym wynagrodzeniem w Archiwum Miejskim. Ponadto,
wyk³ada³em na Polskim Uniwersytecie Podziemnym. ¯y³em w ten sposób z ¿on± w
mizernych warunkach przez prawie piêæ lat do lipca 1944 r. 17 lipca 1944 r.
czuj±c, ¿e front komunistyczny zbli¿a siê do Warszawy i mog³y nast±piæ
straszne rzeczy w mie¶cie, wyjechali¶my z Warszawy do „Rzeszy”.
Dwa tygodnie pó¼niej, 1-go sierpnia 1944 r. zaczê³o siê s³ynne Powstanie
Warszawskie w wyniku którego wiele tysiêcy osób zginê³o i miasto zosta³o
kompletnie zniszczone, a w¶ród zniszczeñ by³ i dom, w którym mieszkali¶my.
Chcieli¶my jechaæ do Szwajcarii i profesor Scholz ju¿ omówi³ to z profesorem
F. Gonsethem w Zurychu. Ale by³o niemo¿liwym otrzymanie od niemieckich w³adz
w Warszawie zezwolenia na wyjazd do szwajcarii. ³atwiej by³o dostaæ
zezwolenie na „Rzeszê”, a w owym czasie „Rzesza”
zaczyna³a siê zaledwie kilka kilometrów na zachód od Warszawy. Dziêki
takiemu zezwoleniu dojechali¶my 18 lipca 1944 r. do Münsteru w nadziei,
¿e nasz przyjaciel nam umo¿liwi dalsz± jazdê. Ale dwa dni pó¼niej, 20 lipca
1944 r. nast±pi³ zamach bombowy na Hitlera i nie mieli¶my ju¿ mo¿liwo¶ci na
na przekroczenie niemieckiej granicy. Musieli¶my wiêc pozostaæ w Münsterze pod
najciê¿szymi bombardowaniami angielskich i amerykañskich samolotów. W koñcu
¿yli¶my w piwnicy bez okien w zburzonym domu, a¿ do Nowego Roku 1945 gdy
jeden z naszych przyjació³, Niemiec maj±cy polskie nazwisko i pochodzenie,
dr J. von Kempski, maj±cy posiad³o¶æ na wsi, zawióz³ nas do swojego
gospodarstwa w Hembsen, (Kreis Höxter w Westfalii). Tam nas uwolnili
Amerykanie w kwietniu 1945 r. Parê dni pó¼niej otrzyma³em list od polskiego
genera³a Berbeckiego, jeñca wojennego i komendanta wojskowego obozu dla
polskich jeñców wojennych w Dössel, bym do³±czy³ siê z ¿on± do obozu.
Zgodzi³em siê i spêdzi³em lato 1945 r. w Hohenwepel przy Dössel, gdzie
uczy³em logiki w tymczasowo zorganizowanej polskiej ¶redniej szkole. W koñcu
1945 r. dziêki polskim i angielskim w³adzom wojskowym zdo³ali¶my dotrzeæ do
Brukseli w angielskim poci±gu wojskowym.
W Brukseli dzia³a³em w tymczasowo za³o¿onym Polskim Instytucie Naukowym,
gdzie wyk³ada³em logikê na poziomie uniwersyteckim. By³a to jednak¿e
chwilowa praca, stawa³a ¿ywotna kwestia co robiæ dalej. Nie mogli¶my wróciæ
do Polski, bo ani ja ani moja ¿ona nie byli¶my komunistami, a ponadto
by³oby dla mnie jako filozofa niemo¿liwe propagowanie w komunistycznym uniwersytecie
materializmu dialektycznego. Dlatego gdy w lutym 1946 r. mówi±cy po polsku
Irlandczyk w polskim mundurze oficerskim zaproponowa³ mi wyjazd do Irlandii,
a irlandzki rz±d oferowa³ stanowiska paru polskim uczonym, przyj±³em tê
propozycjê z rado¶ci± i wdziêczno¶ci±. Natychmiast otrzymali¶my wizy z
irlandzkiej Ambasady w Pary¿u a angielsk± wizê tranzytow± w Brukseli, i po
odpoczynku przez dwa dni w Londynie pojechali¶my 4 marca 1946 r. do Dublina.
W jaki¶ czas pó¼niej przyj±³ mnie pan Walsh, wówczas sekretarz MSZ, a potem
mia³em audiencjê z Taoiseachem [premierem], panem de Valera. Jesieni± 1946
r. zosta³em mianowany tymczasowym profesorem logiki matematycznej w Królewskiej
Irlandzkiej Akademii.
Od 1946 r. wyk³adam corocznie w Akademii, pierwotnie raz, a obecnie dwa razy
w tygodniu. W 1949 r. zaproszono mnie na cykl wyk³adów o logice
Arystotelesowej w University College w Dublinie i na wyk³ady na
Uniwersytecie w Manchesterze. W latach 1950 i 1952 da³em cykle wyk³adów z
logiki matematycznej i z historii staro¿ytnej logiki w Queen's College w
Belfa¶cie, a w 1950 r. uczestniczy³em w Kolokwium z Logiki Matematycznej w
Pary¿u i wyg³osi³em dwa odczyty po francusku na Wydziale Nauk Uniwersytetu w
Pary¿u.
W lutym 1953 r. otrzyma³em od Zarz±du Funduszu Towarzystwa Filozoficznego w
Cambridge, profesorów C.E. Moore i C.D. Broad z Cambridge oraz profesora
Gilberta Ryle z Oksfordu, nagrodê „w uznaniu moich wielkich zas³ug w
studiach filozoficznej logiki”.
Nastêpne dwie strony dokumentu zawieraj± bibliografiê cytuj±c± 35 prac naukowych Jana £ukasiewicza. wtorek, 15 grudnia 2009, andsol-br
TrackBack
Komentarze
tentelemach
2009/12/15 10:06:28
niesamowite to jest.
2009/12/15 10:45:35
Czego maj± dotyczyæ te mieszane uczucia? Tego, ¿e ta jego polsko¶æ taka nie do koñca uwewnêtrzniona by³a, delikatnie mówi±c? Czy chodzi o wyjazd do Rzeszy przed koñcem wojny?
Oczywi¶cie Polska bêdzie go uznawa³a za swojego, bo spora czê¶æ jego kariery odby³a siê w Polsce i po polsku. (porównaj z 'amerykañscy naukowcy'). Mam wra¿enie, ¿e co¶ mi umyka, ale nie jestem pewna, co? 2009/12/15 10:57:49
S±dz±c po dopisku przy bibliografii mog³a to pisaæ jego ¿ona. Trochê siê t³umaczy, ¿e nie jest wielb³±dem, podkre¶la, ¿e wszystko straci³ i zapewnia, ¿e jest 100% katolikiem. Pewnie czemu¶ to mia³o s³u¿yæ, prosi³ o co¶ albo mia³ co¶ dostaæ i wypada³o siê wykazaæ. Zgadujê, ¿e CV pisane by³o do jakiej¶ katolickiej instytucji w Irlandii albo poza i sprawa by³a dla niego wa¿na. Mieszane uczucia? Gdyby napisa³ np. "poca³ujcie mnie w dupê" to skutek by³by zapewne inny.
A dowiemy siê po co to CV i jak siê skoñczy³o? 2009/12/15 15:03:01
@andsol: wiesz mo¿e, jak siê dostaæ (w miarê szybko) do tego:
www.ingentaconnect.com/content/tandf/thpl/2007/00000028/00000001/art00004 bez konieczno¶ci p³acenia 38,49 USD (plus tax) za mo¿liwo¶æ wgl±du? Wiem, wiem - mimo to p³acenie ponad 50 dolarów za wgl±d w 15-stronicowy paper boli :-) 2009/12/15 15:04:43
Mnie to wygl±da na za³±cznik do wniosku o irlandzkie obywatelstwo. Albo na próbê napisania oficjalnej wersji biografii w odpowiedzi na jakie¶ niejasno¶ci (znalaz³am w internecie, ¿e w³a¶nie w 53 zacz±³ pisaæ biografiê).
2009/12/15 16:02:48
2009/12/15 16:41:43
@telemach: co do artyku³u za $38.49 plus tax, te¿ do niego próbowa³em zajrzeæ, ale ten sam k³opot ... Niedawno dla syna (który ma w tê stronê ci±gotki) kupi³em S³owo Bo¿e, w ³adnym wydaniu, z komentarzami i mapami, na ¶wietnym papierze, a wysz³o mi to taniej. Wiêc niech mi mi oni na cztery litery.
kwik: jak siê skoñczy³o ³atwo siê domy¶liæ patrz±c na datê jego urodzin. Owszem, dowiemy siê "po co", w du¿o krótszym drugim tek¶cie chyba jest istotna znajomo¶æ tego podk³adu. @vierablu: no w³a¶nie, po co takie co¶? Zacznijmy od miejsca druku. Przyjació³ka odnalaz³a to w bibliotece UKSW i choæ to w³asnym okiem widzia³a (a w bibliotekarstwie nie ma dla niej tajemnic) nie jest zdecydowana czy to jest pismo. Parê piêknie wydanych numerów, bardzo watykañskie koneksje. Tekst ma wyra¼ne samoobronne elementy i trudno przekonaæ kogo¶ na tym ¶wiecie poza Irlandi±, ¿e niemiecki doktorat honoris causa z 1938 r. nie mia³ podtekstów politycznych. Co by tam w g³owie i w koneksjach Scholza nie siedzia³o (sporo na ten temat mo¿na znale¼æ), by³y jakie¶ przyczyny, dla których £ukasiewicz szuka³ rozwi±zania swej sytuacji w Irlandii a nie w Stanach. Z kolei, tylko raz wcze¶niej jaki¶ autor pisz±c o Arboreszach, zwróci³ mi uwagê na grecki obrz±dek katolicki, kto by siê wdawa³ w te delikatno¶ci. I ten niepomierny snobizm... Wyra¼nie bli¿ej mu by³o do dworu Franciszka Józefa ni¿ do naszego ¶wiata. 2009/12/15 16:53:25
@ vierablu - dziêki, ¶wietnie ¿e znalaz³a¶ za darmo, bo ja tylko znalaz³em za 23 euro plus VAT.
@ andsol - chyba zawsze siê tak samo koñczy niezale¿nie od daty urodzin. 2009/12/15 20:05:19
@Vierablu: dziêkujê, ¶wietne miejsce nb. czego tam nie ma!
@Andsol: tak sobie siê zastanawiam: uczniem £ukasiewicza by³ ksi±dz, filozof i logik Jan Salamucha, To interesuj±ca postaæ. Schulz wyci±gn±³ go (wed³ug ¼róde³ niemieckich) z Dachau. Salamucha by³ logikiem szczególnym: podj±³ siê próby formalizacji dowodu na istnienie Boga (zawdziêczamy Tomaszowi z A.) Po wyj¶ciu z Dachau wybra³ sobie ten uczeñ £ukasiewicza ciekawe zajêcie: zosta³ kapelanem NSZ. Obecnie czczony przez ko³a Frondy jako "cz³owiek o sercu bohaterskim". To zastanawia. Takie by³y losy ucznia. Ciekawe jak zachowywa³ siê przed wojn± nauczyciel. Szczególnie by mnie interesowa³o jak to by³o w latach 30-tych . Chocia¿ z drugiej strony, jego asystentem by³ Tarski. Zosta³ co prawda asystentem jak przesta³ byæ Tajtelbaumem, ale zawsze. Tak ¿e nie wiem i jestem ciekaw zakoñczenia. 2009/12/15 21:15:08
Przypis 163 na stronie 184 ksi±¿ki Logic's lost genius: the life of Gerhard Gentzen (Eckart Menzler-Trott):
£ukasiewicz had once received a sinecure through a formal position in Muhlheim an der Ruhr, arranged through the Lord Mayor Hasenjaeger (the father of the logician Gisbert Hasenjaeger). As Lukasiewicz later received a professorship in Dublin, he was reproached on account of his "collaboration' . (Letter from Gisbert Hasenjaeger to me of 13 June 1997.) Moze stad ten zyciorys. 2009/12/15 22:18:24
@vierablu: Twoje dwie hipotezy nie wykluczaj± siê, wrêcz odwrotnie, zgrabnie siê dope³niaj±. Tak czy inaczej, obronny ton zawarty w utworze nie bierze siê z wady ucha...
2009/12/15 22:39:30
Jezeli chodzi o miejsce druku, to chyba to:
www.metalogicon.org/ A tu o jego edytorze: www.filosofia.unina.it/materiali/curricula/k-pdf/k-malatesta.pdf Przepraszam, ze tak ciagne temat, ale mam dzis cos jakies detektywistyczne zapedy! 2009/12/15 23:58:20
Ale¿ ¶wietnie, trzymaj to jak najd³u¿ej!
Ksi±¿ka o Gentzenie wygl±da b. ciekawie ale jest w¶ciekle droga - jak to zwykle bywa z niemieckimi naukowymi dzie³ami. Niejaki John Crossley ma niesympatyczne uwagi o t³umaczeniu: The translation, mostly by Craig Smorynski, leans more to a word-for-word translation than literary one and Germanisms sometimes intrude. `Because one could produce him internationally' on p. 124 is one of the more startling sentences and `ordinary' (p. 46) seems an inadequate translation of `Ordinarius' as applied to a professor. Jaki ten ¶wiat ma³y ... Czyta³em parê prac Smorynskiego, bo to w moich zainteresowaniach. |
|