S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Dziedzictwo: inkwizycja

Jeden z najpiêkniejszych pomników wspó³czesnej polskiej prawicy wystawi³ w 1996 roku bardzo zdolny i inteligentny polonista, pó¼niejszy laureat wielu nagród, maj±cy w owym momencie 32 lata. Biada zachodnim my¶licielom, którzy bogactwa polskiej my¶li politycznej i historycznej nawet siê nie domy¶laj± i przez to b³±dz±. Typowym b³êdnym duchem by³ Toby Green, autor wydanej w 2007 roku grubej ksiêgi „Inquisition The Reign of Fear”. Nauczy³ siê innych jêzyków, przebieg³ archiwa i biblioteki w wielu krajach, my¶la³, ¿e dope³nia trzytomowe dzie³o sprzed stu lat historyka Henry Charles Lea. A móg³ wzi±æ i przeczytaæ kilkunastostronicowy tekst Rafa³a A. Ziemkiewicza z Gazety Polskiej, jasno obwieszczaj±cy:

Jednym z g³ównych elementów czarnej legendy jest podkre¶lanie rzekomego okrucieñstwa Inkwizycji.

To oczyszczanie Inkwizycji z czarnej legendy jest godn± kontynuacj± pracy rozwijanej w Hiszpanii w okresie rz±dów genera³a Franco.

Ca³y artyku³ przez lata dumnie sta³ w Sieci, a w zesz³ym roku znik³. Na to ¿aden Polak nie zgodzi siê. Dlatego odzyskany pe³en tekst tu umieszczam i do starannej lektury wszystkich zachêcam. Jako i do robienia sobie w³asnych kopii, na tzw. wszelki wypadek.

Co do ksi±¿ki Greena, nie bêdzie tu relacji o okrucieñstwach, splocie chciwo¶ci i sadyzmu popl±tanego z maniami o motywach religijnych, nie bêdzie zastraszania ilo¶ciami martwych, bo w istocie w porównaniu z okresem polowañ na czarownice osi±gniêcia Inkwizycji nie imponuj±. To nie jest horror blog a próba my¶lenia o ideach naszej cywilizacji. I wa¿niejsze tu jest to, co pisa³ w 1592 roku historyk Juan de Mariana: „... dzieci p³aci³y za grzechy ojców, oskar¿eni nie wiedzieli kto ich oskar¿a³ i tego im nie mówiono, oskar¿yciela nie konfrontowano z wiê¼niem i nie zezwalano na publikacjê ¶wiadectw. I wszystko to by³o sprzeczne z tym, co dawniej dzia³o siê w innych s±dach”. Dlatego (a nie dla wymiarów stosów trupów) zasadne s± skojarzenia z pó¼niejszymi dzia³aniami KGB, Gestapo i Stasi. To by³ ostry zakrêt w europejskiej cywilizacji. Skrêt naszych korzeni.

Chodzi o rozbicie spo³eczeñstw od wewn±trz. O obsesjê czystej krwi, wolnej od przodków arabskich i ¿ydowskich, którym przemoc± narzucono porzucenie wiary ojców (jak¿e ¶wiêtej rzeczy w naszej cywilizacji). O wniesienie na Pó³wysep Iberyjski strachów i demonów, rozprzestrzenionych pó¼niej na parê kontynentów, które mia³y przeciwstawiæ Hiszpaniê Portugalii, przynie¶æ obu im utratê wp³ywów w Europie i w Azji, oddalenie od cyrkulacji my¶li.

Ten przera¿aj±cy ¶wiat hipokryzji i k³amstw sprawi³, ¿e XVI-wieczny my¶liciel pisa³: „czyny musz± zgadzaæ siê ze s³owami... prawdziwym zwierciad³em naszych idei jest bieg naszego ¿ycia”. Do dzi¶ s± czytane jego „Eseje”. W „Apologii Raimonda Sebonda” pisa³: „nie ma wrogo¶ci równej chrze¶cijañskiej... Nasza religia powinna têpiæ wady; zamiast tego je chroni, hoduje i pobudza”. Maj±cy katolickich i protestanckich przodków Michel de Montaigne nie mia³ czystej krwi hiszpañskich przodków i mia³o to wp³yw na jego ogl±d ¶wiata. Publikacja „Esejów” w dniu ¿ydowskiego festiwalu ¶wiêta Purim w 1580 roku by³a (pisa³ we wstêpie autor) „celowo wybrana, by towarzyszom u³atwiæ zrozumienie ukrytych tre¶ci”.

Innym z conversos, przechrzczonych ¯ydów, którego rodzina prze¿y³a dziêki wyjazdowi z Portugalii do Bordeaux, by³ doktor Francisco Sanches, który w roku 1581 opublikowa³ w Lyonie ksi±¿kê „¯e nic nie jest wiadome”. Zaczyna siê ona zdaniem: „Nie wiem nawet tej rzeczy, ¿e niczego nie wiem”. Toby Green podkre¶la oczywist± liniê my¶licieli prowadz±c± od de Montaigne'a i Francisco Sanchesa do Kartezjusza i Spinozy. (Ksi±¿kê Sanchesa przedrukowano we Frankfurcie w 1618 roku i bêd±cy tam w 1619 roku René Descartes móg³ j± czytaæ przy pisaniu swej „Rozprawy o metodzie”). A stamt±d do O¶wiecenia i dzisiejszego ¶wiata, w którym ci, co ¿yj± w zachodniej cywilizacji nie ryzykuj± odej¶cia z niego po oznajmieniu, ¿e s± bezbo¿nikami.

Dziêkujê, Inkwizycjo, ¿e dzi¶ mogê ¿yæ.


Inn± wa¿n± dla mnie konsekwencj± dawnych dzia³añ Inkwizycji jest umo¿liwienie stworzenia mówi±cego po portugalsku piêknego kraju, w którym ¿yjê. To jednak mo¿e byæ opowiedziane osobno. Niezad³ugo to uczyniê cytuj±c stosowny argument brazylijskiego historyka Sergio Corrêa da Costa.

Ksi±¿kê Toby Greena postanowi³em kupiæ natychmiast po us³yszeniu wywiadu z nim gdy jego ¶wietny portugalski i hiszpañski jasno zrazu pokaza³ jak dobrze przygotowa³ siê do pisania swego wa¿nego i trudnego dzie³a. Do¶æ szybko wstawi³em o mym zamiarze jednozdaniow± zapowied¼ – by³o to dawno temu. Rzeczy nie biegn± tak, jakbym chcia³.

Odnowienie pomnika my¶li Rafa³a Ziemkiewicza zapowiada³em przed rokiem, czyli nie jest to chwilowy impuls.

Oczywi¶cie, niektórzy zmieniaj± siê. Gdyby maj±cy teraz 45 lat, wiêc dojrza³y autor (pisarz, bloger, my¶liciel) wykaza³, ¿e dzi¶ inaczej my¶li, by³oby sadyzmem wypominanie mu wczesnych tekstów. Sprzeciwiam siê czynieniu tego gdy s³ynni poeci odkupili b³êdy m³odo¶ci, nie bêdê mia³ dwóch miar dla Szymborskiej i dla Ziemkiewicza. Ale wydaje siê, ¿e kontynuuje on swoj± dawn± liniê rozwoju i oczekiwa³bym raczej od niego nowych odkryæ historycznych w duchu katolickim.

Najbardziej prawdopodobn± u niego wydaje mi siê poci±gaj±ca teza, ¿e Dzieciêca Wyprawa Krzy¿owa by³a w istocie Koloni± Letni±, któr± niestety przejêli ¿ydowscy wychowawcy trac±c kontrolê nad swoimi wychowankami. Je¶li on to opublikuje, natychmiast to kupiê.

wtorek, 20 pa¼dziernika 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/10/20 12:20:44
Dwumiesiêcznik Polonia Christiana (notabene wydawany przez Stowarzyszenie Kultury Chrze¶cijañskiej im. Ks. Piotra Skargi znane sk±din±d) po¶wiêci³ temu tematowi sze¶æ artyku³ów z dzia³u Dossier.
-
2009/10/20 14:32:51
@nachasch: dziêkujê, zajrza³em, zobaczy³em parê nieznanych mi nazwisk. Có¿, czytanie apologetów Inkwizycji nie jest moj± pierwsz± potrzeb± intelektualn±. Zerkn±³em do Sieci. Powtórzenie w dziesi±tkach miejsc tego samego zwrotu:

"Ksi±¿ka Romana Konika druzgoce k³amliw± czarn± legendê ¦wiêtej Inkwizycji, stworzon± przez libertynów i jakobinów doby O¶wiecenia, a pó¼niej usilnie podtrzymywan± przez lewicowe salony Zachodu. Dziêki tej ksi±¿ce Polacy mog± poznaæ prawdê o ¦wiêtym Oficjum. Za co autorowi nale¿± siê podziêkowania."

Kto to rzecze? Ach, Waldemar £ysiak. No ¶wietnie, ciasteczka s± na stole. Proszê sobie wybieraæ do woli. Przy okazji: równa klasa inteligencji i wiedzy, równy zapa³ w u¿yciu ich dla swoich celów, ale £ysiak idzie wprost do wyzwisk i inwektyw. Gdy R.Z. dolewa p³yny z domieszk± 10% zafa³szowañ , £ysiak montuje bazukê.

Przy takiej rekomendacji chyba sobie Konika darujê.
-
2009/10/20 15:02:28
Krajobraz zadziwiaj±cy i czasem zastanawiam siê, czy kto¶ ze wspó³czesnych pokusi siê o opisanie drogi jak± przeszli ONI, ta przedziwna formacja do której zalicza siê obok ob³±kanego napoleonisty-antysemity, autor powie¶ci S-F, doktor nauk z zaciêciem ewangelisty, zawodowy prezes-¿igolo z ambicjami mesjasza, by³y funkcjonariusz KW PZPR - neofita a obecnie aposto³ prasy brukowej. Ilu ich. Ciekawy by³by zbiorowy portret sprawcy, bo Ci ludzie zrobili po 1989 roku karierê (lub próbowali j± robiæ) ¿eruj±c na najni¿szych instynktach i atawizmach naszych rodaków. Na obs³ugiwaniu my¶lenia ¿yczeniowego i tworzeniu stereotypów maj±cych stanowiæ przeciwwagê dla stereotypów czasów przesz³ych. Zamiast mozolnej i nieciekawej próby uwolnienia siê od nich. Ot taka "Dolina Co¶ci" mi siê czasem marzy - jako monografia na temat anatomii pataologicznej tego co wylaz³o z Gazety Polskiej, Frondy, Nowego Pañstwa, Komórek UPRu. Twoja powy¿sza nota - ze wzglêdu na jej archeologiczny charakter - dobrze by siê wpisywa³a w ten krajobraz. Rzeczy zbyt s± ulotne.
-
2009/10/20 15:58:08
Zabawne jest, ¿e katoliccy publicy¶ci, ¶wieccy i duchowni, w takich sprawach argumentuj±: "No ale wtedy by³y takie czasy i takie obyczaje! Nie wymagajmy od ludzi XVI wieku zachowywania demokratycznych standardów." Ci sami publicy¶ci, którzy w innych sprawach walcz± z "relatywizmem moralnym".
-
2009/10/20 16:20:06
@tentelemach

Krajobraz zadziwiaj±cy i czasem zastanawiam siê, czy kto¶ ze wspó³czesnych pokusi siê o opisanie drogi jak± przeszli ONI, ta przedziwna formacja do której zalicza siê obok ob³±kanego napoleonisty-antysemity, autor powie¶ci S-F, doktor nauk z zaciêciem ewangelisty, zawodowy prezes-¿igolo z ambicjami mesjasza, by³y funkcjonariusz KW PZPR - neofita a obecnie aposto³ prasy brukowej.

W komentarzach na blogu wo i/lub Barta pojawia siê od czasu do czasu pomys³ na wikipediê polskiej prawicy ze szczególnym uwzglêdnieniem roz³amów partii polityczych i platform blogowych.
-
2009/10/20 18:06:05
@nachasch: b±d±c cz³owiekiem spokojnym nie mogê braæ powa¿nie wszystkiego co pojawia siê od czasu do czasu u kolegi Barta. Tam siê "od czasu do czasu" pojawia wszystko - podobnie jak na jarmarku. I z tymi samymi intencjami. Przewa¿nie w charakterze fajerwerku. "Pojawianie siê" nie zadowala mnie. "Pojawianie siê" jest wrogiem refleksji.

Blog Barta, a dok³adniej dyskusja pod postami, jest rodzajem umys³owej napierdalanki z fajerwerkami. Ma to swe zalety i niezaprzeczalny urok. Nie jest to jednak miejsce, w którym mo¿e siê cokolwiek narodziæ poza gromkim wybuchem ¶miechu. Jest to potrzebne - mnie jednak nie wystarcza. Tak samo jak Monthy Pyton Flying Circus - mimo niezaprzeczalnego uroku - nie zast±pi mi czego¶ nad czym mia³bym od czasu do czasu sobie pomy¶leæ.

A mnie siê marzy raczej co¶ zarazem krytycznego jak i rzetelnego (nawet kosztem fajerwerków). Utrzymane w podobnej stylistyce co szkice historyczne Tomasza £ubieñskiego.

Innymi s³owy - grupa kabaretowa Barta jest OK. Temat zas³uguje jednak - bo straszny - na rzetelne opracowanie.
-
2009/10/20 18:23:14
@anuszka: o argumentacjach, ¿e tak to drzewiej bywa³o... Nie brak tej wyk³adziny argumentowej w elaboracie R.Z. Powa¿ny ahistoryzm, lepienie w papkê kontynentu z bardzo odmiennymi kulturami - a ów jeden jedyny cytat Juana de Mariany dowodzi, ¿e by³ to jednak powa¿ny regres w porównaniu z przyjêtymi w wielu krajach normami prawa.
-
2009/10/20 18:46:51
@tentelemach

A mnie siê marzy raczej co¶ zarazem krytycznego jak i rzetelnego (nawet kosztem fajerwerków). Utrzymane w podobnej stylistyce co szkice historyczne Tomasza £ubieñskiego.

No ba, nie tobie jednemu. Problem w tym, kto za to zap³aci. Sam indeks nazwisk osób zaanga¿owanych w dzia³alno¶æ wymienionych przez ciebie ¶rodowisk zaj±³by trochê miejsca, a co dopiero mówiæ o materia³ach ¼ród³owych niezbêdnych do rzetelnego opisania ca³o¶ci.

b±d±c cz³owiekiem spokojnym nie mogê braæ powa¿nie wszystkiego co pojawia siê od czasu do czasu u kolegi Barta

Napisa³em byæ mo¿e ma³o precyzyjnie: "(...)na blogu wo i/lub Barta...".
Po przemy¶leniu s±dzê, ¿e jednak blog wo dzier¿y w tym przypadku palmê pierwszeñstwa.
-
2009/10/20 19:04:31
ów jeden jedyny cytat Juana de Mariany dowodzi, ¿e by³ to jednak powa¿ny regres w porównaniu z przyjêtymi w wielu krajach normami prawa

Jednak szkoda, ¿e jeden jedyny, bo jest mi tak samo trudno przyj±æ na s³owo twierdzenia jednej i drugiej strony: czy to by³ regres, czy normalka. Za ma³o znam siê na historii, ¿eby oceniæ.

Natomiast niezale¿nie od prawdy historycznej, albo siê walczy z relatywizmem, albo nie. Je¶li katoliccy publicy¶ci mieliby stosowaæ ten relatywizm historyczny konsekwentnie, to powinni te¿ usprawiedliwiaæ nazizm, bo w tamtych czasach nastroje anty¿ydowskie, nacjonalistyczne (i na dok³adkê eugenika) by³y modne w ca³ej Europie.
-
2009/10/20 19:28:46
@anuszka: gdyby katofrondy¶ci rodzimi obdarzeni byli ¶wiatopogl±dem bezuprzedzeniowym, dobrodziejstwem w±tpliwo¶ci, wstrêtem do instrumentalnego traktowania faktów historycznych i ³ask± samokrytycyzmu - to nie zostaliby katofrondystami. W±¿ zjad³ ogon.

Tak ¿e nie formu³owa³ bym tutaj daleko id±cych dezyderat pod ich adresem. W momencie gdy zrezygnuj± z okopów ¶w. Trójcy - nie pozostan± nawet w mentalnych gaciach, bo za tymi okopami nic ju¿ nie ma. Oni musz± lubieæ Pinocheta, inkwizycj,ê daninê krwi w powstaniach i ¶lepotê na jedno oko. Kwestia to¿samo¶ci. Bez niej siê nie odnajd±.
-
2009/10/20 20:44:28
Ale nie, ja tu akurat nie o katofrondystach mówiê, tylko o takich bardziej niby umiarkowanych. Mo¿e jest tak, ¿e umiarkowani powtarzaj± za tymi, którzy najg³o¶niej krzycz±, czyli za oszo³omami. W ten sposób ¶rodowiska katolickie chc±c niechc±c grawituj± coraz bardziej w stronê oszo³omstwa. Ale to w ogóle cecha polskiego zycia publicznego.
-
2009/10/20 23:01:40
A jednak nie zdzier¿y³em i pochodzi³em po linkach od Stowarzyszenia Kultury Chrze¶cijañskiej. I znalaz³em znak ¿ycia ruchu Tradycja Rodzina W³asno¶æ. To ta brazylijska niewypowiedzialna organizacja ma swój polski od³am?

Co jest w tej naszej glebie, ¿e takie truj±ce ro¶liny tak ³atwo siê zaczepiaj±?

Historia politycznych od³amów, opcji, programów... mo¿e byæ ciekawa, ale wola³bym dowiedzieæ siê o domowej atmosferze tamtych prominentów. Co ³±czy³o, co upodobnia³o ich dzieciñstwo, jaka jest rzeczywista recepta na edukacjê takich umys³ów?

Z tego co ju¿ widzia³em w polskim Internecie wokó³ tzw. "prawicy" (u¿ywam terminu, który sami do siebie stosuj± ze sporym oporem, bo nie widzê tam ¿adnej konsystentnej ideologii, a wierzê, ¿e istniej± sensowne opcje nieco z prawej lub nieco z lewej, w traktowaniu odwiecznych problemów spo³ecznych), nie potrzebujê oficjanych analiz o naturze z³a ukrytego w spo³eczeñstwie. Tam jest masa ludzi wprost, niedwuznacznie i szybko przypisuj±ca siê do inicjatyw, które mog³yby fizycznie eliminowaæ ideologicznych przeciwników - z najczêstszym zabiegiem identyfikacji gejów i morderców nienarodzonych dzieci z ateizmem i komunizmem, wiêc ... Ani mi w g³owie wchodziæ tam w odró¿nienia kto nadaje siê do leczenia a kto do skazania wyrokiem s±dowym, wolê chodziæ po ja¶niejszej stronie ulicy, ale zostawia mi to do¶æ wyra¼ny obraz potencja³u moralnego tego piêknego narodu. I niestety nie widzê tak optymistycznie najm³odszego pokolenia, zbyt wiele w nim poszukiwania szybkich rozwi±zañ, by mog³o siê to dobrze skoñczyæ.

No i te osobisto¶ci, z inteligencj±, talentem, piórem (czyli klawiatur±) gromadz± ich, podsycaj± ich fobie i przes±dy, schlebiaj± im. Oj, du¿o tu mo¿e jeszcze nast±piæ. To nie jêczenie po pró¿nicy, to teoria teatru, strzelba, która pojawia siê w pierwszym akcie.
-
2009/10/20 23:13:32
@andsol
schlebiaj± im
Mo¿liwe, ¿e to jest najwa¿niejsze w takich grupach.
-
2009/10/20 23:17:26
W sensie, najwa¿niejszy motor ich dzia³ania.
-
2009/10/20 23:50:46
@andsol

A jednak nie zdzier¿y³em i pochodzi³em po linkach od Stowarzyszenia Kultury Chrze¶cijañskiej. I znalaz³em znak ¿ycia ruchu Tradycja Rodzina W³asno¶æ. To ta brazylijska niewypowiedzialna organizacja ma swój polski od³am?

Co jest w tej naszej glebie, ¿e takie truj±ce ro¶liny tak ³atwo siê zaczepiaj±?


W tym konkretnym przypadku dobrali siê chyba wed³ug klucza monarchistycznego.
-
2009/10/21 00:12:51
Ciekawe.

Dawno temu, kiedy jeszcze mieszkalam w Polsce i udzielalam sie na forum fandomu SF, mialam okazje rozmawiac osbiscie pare razy z R. Z. (jezdzil wtedy na konwenty).

Jeszcze nie byl slawny, jeszcze nie opublikowal swoich najlepszych ksiazek. Stal wtedy twardo na gruncie korwinizmu.

Ciekawe, jak wygladalaby taka rozmowa dzis...

zawsze mi sie wydawalo, ze ludzie, ktorzy pisza swietne ksiazki (ani Lysiakowi, ani Ziemkiewiczowi ani paru innym pisarzom odmowic sie tego nie da) powinni rowniez umiec poslugiwac sie rozumem w kwestiach swiatopogladowych i religijnych - widze jednak, ze to wcale nie idzie w parze.

Zbyt wielkie emocje potrafia zrobic z czlowieka slepa marionetke...