|
Blog > Komentarze do wpisu
Dwie Ameryki: republika i monarchia (3)
1. Ucieczka portugalskiego dworu do Brazylii,
Jak mówi³em, prezydent James Monroe nie spieszy³ siê, by przyj±æ przedstawiciela ¶wie¿o utworzonego Imperium Brazylii, uznaj±c tym aktem istnienie nowego pañstwa amerykañskiego. Wie¶ci z owej krainy mówi³y o rozwi±zanym zgromadzeniu konstytucyjnym, które uprzednio sam cesarz powo³a³, ale odwo³a³ maj±c lepsze ni¿ lud pomys³y technik rz±dzenia. Wprowadzona cenzura nie radowa³a mieszkañców dawnej kolonii, bo nie dla pomniejszenia swoich swobód zgodzili siê na utworzenie Imperium; w paru prowincjach nastrój by³ rewolucyjny. W dodatku w prowincji Bahia by³y spore wojskowe oddzia³y portugalskie i nie by³o jasne czemu flota francuska przybli¿a³a siê do wybrze¿y. Podejrzewano, ¿e chce pomóc Portugalii we wprowadzeniu w Brazylii porz±dku, czyli we wziêciu kolonii za mordê. Te potê¿ne ruchy geologii historycznej nie s± dzi¶ przypominane w szkolnych podrêcznikach, wersja widniej±ca przed oczami milionów dzieci ma prostotê u³atwiaj±c± zrozumienie: w³adca rzek³: „niepodleg³o¶æ lub ¶mieræ”, lud przyklasn±³ i niepodleg³o¶æ siê sta³a.
Anyway, brazylijski przedstawiciel w Stanach przysi±g³, ¿e niezad³ugo cesarz
zaprzysiêgnie Konstytucjê i ¿e do czterech okrêtów francuskich wcale nie
do³±czy 15 innych, czyli wszystko jest w stanie pe³nej normalno¶ci.
I na 25 maja 1823 roku wyznaczono audiencjê, na której pan José Silvestre
Rebello odczyta³ zacytowany ju¿ wcze¶niej
dokument z podziêkowaniami.
Wspomniane wahania amerykañskiej Republiki co do stosowno¶ci popierania
nowo namaszczonych g³ów mia³y, jak siê okaza³o, nieoczekiwan± wagê: uznano,
¿e bêdzie to dobrym sygna³em dla ¦wiêtego Przymierza. Republika wykazywa³a
tym, ¿e nie faworyzuje form rz±du, oznaka dojrza³ego nastawienia. Koniec
podejrzeñ o eksport rewolucji.
Negocjacje z ostatniej chwili koncentrowa³y siê na kwestii handlu
niewolnikami – i mia³o siê pó¼niej okazaæ, ¿e problem zatruwa³
zdarzenia ca³ego XIX wieku.
Opis stanu rzeczy w kwestii nastawieñ do handlu lud¼mi wymaga³by cofniêcia
siê przynajmniej do XVIII wieku, gdy po wygranej wojnie z Hiszpani± traktat
z Utrechtu z 1713 roku zapewnia³ Wielkiej Brytanii monopol transportu
niewolników do hiszpañskich kolonii. Choæ temat jest jednym z kluczy do
rozumienia dzisiejszego ¶wiata, nie w moich si³ach i zamiarach jest zmierzyæ
siê z nim, a jeszcze mniej w blogowych notkach. Przeskoczmy wiêc ponad
efektami Wojny Siedmioletniej (kto z kim kiedy? A po co to Polakom, prawda?)
wzmacniaj±cej ten monopol na ca³y Atlantyk, by znale¼æ siê w roku 1807 gdy
Wielka Brytania i Stany Zjednoczone zakazuj± handlu nowymi niewolnikami.
Pod wp³ywem brytyjskim Kongres Wiedeñski w 1815 roku podejmuje podobn±
decyzjê. Nie wolno wiêcej. Na pó³kuli pó³nocnej.
Naciski Stanów na Brazyliê nie mog³y byæ zbyt przekonuj±ce, skoro w ró¿nych
stanach i w¶ród cz³onków rz±du nie by³o jednomy¶lno¶ci na ten temat.
Nieocenione s± tu instrukcje rz±du Republiki dla swoich reprezentantów w
Imperium, bowiem s± jasne, uczciwe i odzwierciedlaj±ce z³o¿ono¶æ sytuacji.
Jedna z nich, ju¿ z 1835 roku, zawiera takie zwroty:
Nie ma w±tpliwo¶ci, ¿e Anglia stara siê zlikwidowaæ domowe niewolnictwo na
ca³ym amerykañskim kontynencie.
Trudno sobie wyobraziæ jakie ma tu motywy, zapewne chce zniszczyæ
konkurencjê niewolniczej pracy napotykan± w jej niektórych koloniach
wytwarzaj±cych cukier, bawe³nê i ry¿. Tak wa¿na inicjatywa wychodz±ca od tak
wielkiej potêgi nie mo¿e byæ przypisana czystemu odczuciu humanitarnemu lub
filantropii. Ale jakie by nie by³y motywy, ten rz±d musi to widzieæ z du¿ym
niepokojem. Instytucja niewolnictwa istnieje w dwunastu Stanach naszej Unii
i jest tak powi±zana z wewnêtrzymi systemami, ¿e nie mo¿e byæ zmieniona bez
powa¿nego ryzyka spo³ecznych niepokojów. I wszystko, co dotyczy s±siedniego
kraju nieuchronnie wp³ywa i na nas.
Podaj jaki¶ rok z XIX wieku i prawdopodobnie odnajdziesz jakie¶ traktaty,
umowy i zobowi±zania zawarte wtedy miêdzy morskimi potêgami, dotycz±ce
zakoñczenia handlu niewolnikami. Na przyk³ad 1820 – statut równaj±cy
w Stanach przewo¿enie niewolników z piractwem, czyli wnosz±cy gro¼bê kary ¶mierci.
No, wzruszaj±ce, ale gdy odkrywasz, ¿e pierwszym kapitanem powieszonym za to
by³ Nathaniel Gordon wioz±cy niewolników z Kongo i ¿e zdarzy³o siê to w roku
1862, zerkniêcie na listê zdarzeñ od razu zasugeruje, ¿e mog³o byæ to
bardziej zwi±zane z Wojn± Secesyjn± ni¿ z szacunkiem dla maj±cego 42 lata
prawa.
Podejrzane te¿ by³o, ¿e marynarka brytyjska nie uniemo¿liwia³a za³adowania
niewolników na wybrze¿ach Afryki na statki p³yn±ce pod ró¿nymi flagami, ale
wy³apywa³a je na oceanie. Nie chodzi³o tu tylko o nagrody za dzielny akt
wyegzekwowania konwencji prawnych, ale tak¿e o techniczne rozwi±zanie:
zamiast odwie¼æ niewolników do Afryki, przewo¿ono ich do Gujany, do Demerara
(bardzo mi³e skojarzenie z br±zowym cukrem, prawda) gdzie spêdzali przy
pracy 5 lat – za karê za to, ¿e byli na statku niewolników. A potem ich
odwo¿ono do Afryki. Do Sierra Leone, bo jak wiadomo, stamt±d bior± siê
Czarni.
Ale czêsto nie dochodzi³o do powrotnej podró¿y, bo w³a¶ciciel plantacji
koñczy³ administracyjne ¿ycie niewolnika i odnawia³ go jako zupe³nie nowego
przybysza. Sprytne, prawda?
W¶ród hipotez czemu tak dzielnie Wielka Brytania sprzeciwia³a siê
niewolnictwu godna uwagi jest te¿ hipoteza wysuniêta przez Marcelo
Raffaelli, autora ksi±¿ki, na której siê tu opieram. Otó¿, mog³o te¿ chodziæ
o stworzenie warunków, w których wolni obywatele emigruj± i pracuj± na
siebie, bogac±c siê z czasem i staj±c siê konsumentami dóbr wytwarzanych w
macierzy.
Która hipoteza jest prawdziwa? Humanitaryzm? Hipokryzja? Chêæ zakoñczenia z
niewolnictwem u konkurencji? Stawianie na utworzenie nowych, obywatelskich
spo³eczeñstw?
Chc±c – nie chc±c wynosimy ze szkó³ nastawienia odbiorców m±dro¶ci ze
sciaga.pl czy czego¶ podobnego. Przyczyna jest taka, ten by³ pozytywny, a
tamten nie. Chyba jednak, skoro rzecz dotyczy wielomilionowych spo³eczeñstw,
lepiej jest przyj±æ, ¿e wszystko by³o prawd±, grupy mia³y sprzeczne cele i
przez d³ugie lata ¶ciera³y siê i nie ma wyra¼nych kandydatów tylko na niebo
lub tylko na piek³o. Wykupiono wszystkie proste odpowiedzi, nie mam nic prostego w
zapasie.
A jak wygl±da „niewolnik a sprawa polska”? Przyznajê, ¿e momenty
najostrzejszego rozdra¿nienia prze¿ywa³em znajduj±c w polskim internecie
wywody ludzi maj±cych tytu³y uniwersyteckie, podtrzymuj±cych, ¿e lepiej, by
taki Czarny umar³ w niewoli, ale dziêki temu ochrzczony szed³ do nieba.
Minê³o parê lat i odbieram to trochê spokojniej. Po prostu tendencja indywidualna do choroby psychicznej, do nieczu³o¶ci, obojêtno¶ci, pogardy dla Innego, zwi±za³a siê z potworn±, nazistowsk± wersj± katolicyzmu, który mruczy w ko¶ciele o mi³o¶ci i po wyj¶ciu na podwórko ryczy o nienawi¶ci. Chorzy ludzie, chory Kraj. Mo¿e wyjdzie z tego, mo¿e nie. Za wcze¶nie na obstawianie pól w tej ruletce. Ale prognozy nie s± najlepsze. sobota, 24 pa¼dziernika 2009, andsol-br
TrackBack
|
|
Fascynuj±ce to wszystko mieni siê barwami zupe³nie niedostrzegalnymi przez pryzmat nauczania historii takiej jak± serwuj± europejskie, narodowe kuchnie.
Spo³eczno¶ci z opó¼nionym problemem narodowo-to¿samo¶ciowym s± tu w zupe³nie zasranej sytuacji bo do narodowo-s³usznej selekcji historyka dochodzi jeszcze odwrócona lornetka publicysty, wyniesiony z domu rodzinnego daltonizm i cynizm dydaktyka, który w imiê racji wy¿szych postaniawia ponadganiaæ XIX-wieczne aberracje innych na naszym podwórku i po¶wiêci selektywnego zakalca dla dobra fikcji.
I jawi nam siê pó¼niej ta historia ¶wiata jako 5000 lat niezrozumia³ych rzezi ludzi i koni bez wiêkszego zwi±zku z ze sob± i z tym co by³o pó¼niej i co jest dzisiaj. A z nami - to ju¿ zupe³nie nie.