S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Aksjomaty Peano (1)

Dzieñ dobry. Czy mogê?

Na czê¶ci, na której nie siedzê – czemu nie?.

Nie zamierzam ciê rozp³aszczyæ. Chcê po prostu pogadaæ z kim¶. Dzieñ jest taki mi³y. Mam na imiê Lidka.

Wierzê.

Wiesz, ale ja nie wierzê! Sk±d tyle sympatii?

Nie lubiê jak mi przerywaj± pracê.

Ale przysiad³am siê, bo widzia³am, ¿e siê wpatrywa³e¶ w to drzewo. Jeste¶ biologiem?

Matematykiem. Jakie drzewo? Ach, to... Nie widzia³em go. Wyobra¿a³em sobie, ¿e tu jest morze.

Morze? Czemu w³a¶nie morze?

Nie wiem. Mo¿e dlatego, ¿e wtedy siê skupiam. I ma du¿± powierzchniê, mo¿na pisaæ na nim wiele rzeczy.

Pisaæ na morzu?

Nie. Na p³aszczy¼nie, któr± sobie wyobra¿am.

Ach, przygotowujesz lekcje...

Nie.

Co za skomplikowany cz³owiek. Ostatnia próba kontaktu miêdzy cywilizacjami. Powiesz jak masz na imiê?

Powiem. Leszek.

Leszku, mia³am dobr± intuicjê.

Intuicja ci mówi³a, ¿e jestem Leszek?

Moja intuicja nie jest g³o¶nikiem, nie mówi do mnie. Ona sprawi³a, ¿e siê zatrzyma³am przy twojej ³awce. Bo w³a¶nie chcê spotkaæ matematyka.

Równanie kwadratowe dla córki?

Nie musisz rozmawiaæ ze mn± jakbym wygl±da³a na blondynkê.

Przecie¿ jeste¶ blondynk±.

O, cud! Zauwa¿y³e¶ mnie! Tak, wygl±dam na blondynkê, jestem blondynk± i radzê sobie z materia³em szkolnym. A nawet z testem chi kwadrat, bo go u¿ywa³am do znudzenia w pracy magisterskiej. Socjologia.

A ja nigdy nie u¿ywa³em chi kwadrat i jak s³yszê chi to mnie ju¿ boli.

Chi, chi, chi... S³uchaj, mam problem. Siostrzenica znalaz³a w Internecie aksjomaty Peano. A ¿e w rodzinie jestem jedyn±, która odró¿nia parabolê od hiperboli, przysz³a do mnie, ¿ebym wyja¶ni³a czemu tyle dziwnego gadania o tak prostej sprawie jak liczby naturalne.

Mo¿e dlatego, ¿e to nie jest prosta sprawa?

A co jest skomplikowanego w jeden dwa trzy i tak dalej?

I tak dalej.

Zwrot „i tak dalej”? Czy bêdzie lepiej jak to zapiszê trzykropkiem?

Chyba bêdzie krócej ale gorzej. A jak bêdziesz czyta³a te trzy kropki?

I tak dalej.

No to nie bêdzie gorzej. S³uchaj, osiemna¶cie, czterdzie¶ci, dwie¶cie i tak dalej. Co mam na my¶li gdy mówiê „i tak dalej”?

No nie wiem sk±d wzi±³e¶ te liczby.

Z pamiêci. A ty sk±d wziê³a¶ twoje jeden dwa trzy?

My¶la³am, ¿e mi co¶ wyja¶nisz, a ty mi zaciemniasz. Nie chcesz mi pomóc?

Jak dotychczas nikt mnie nie prosi³ o pomoc.

Przecie¿ powiedzia³am, ¿e mam problem!

A kto nie ma. Ale to by³a deklaracja, a nie pro¶ba o pomoc. Ja na przyk³ad mogê o¶wiadczyæ, ¿e mam w±trobê, ale to wcale nie znaczy, ¿e chcê, ¿eby kto¶ co¶ z ni± robi³.

Nie umiesz czytaæ gestów. Gdy blondynka patrzy na ciebie pytaj±co i mówi, ¿e ma problem z aksjomatami Peano, to znaczy, ¿e oczekuje pomocy.

Nie wpad³o mi to do g³owy. Dobrze, pomogê ci. Czy rozumiesz czemu nie rozumiem trzykropka?

Chyba robisz to na z³o¶æ, przecie¿ po „jeden dwa trzy” ka¿de dziecko rozumie co znaczy „i tak dalej”.

Umówmy siê, ¿e jestem dzieckiem i ty mnie pytasz co znaczy „i tak dalej”.

Leszku, je¶li mówiê jeden dwa trzy to co znaczy „i tak dalej”?

Chyba znaczy jeden dwa trzy jeden dwa trzy jeden dwa trzy i tañczymy walca.

Och.

Ale wolê raz dwa trzy raz dwa trzy.

Przecie¿ ¿adne dziecko nie pomy¶li o walcu kiedy mówiê o liczeniu.

Jestem dzieckiem i w³a¶nie pomy¶la³om.

No dobrze, chyba jest jaki¶ prosty sposób, ¿eby powiedzieæ: „idziemy dalej, bez powtórzeñ”?

Owszem. Aksjomaty Peano.

Chwileczkê. Je¶li policzê do czterdziestu i powiem „i tak dalej”, ci±gle bêdziesz mia³ w±tpliwo¶ci o co chodzi?

Du¿o wiêcej ni¿ przedtem. Najpierw pomy¶lê, ¿e mo¿e chodzi ci o liczenie sekund, czyli po sze¶ædziesi±t bêdzie jeden dwa trzy. A poza tym jak bêdzie tyle liczb, wprowadzisz jaki¶ zapis w stylu notacji dziesiêtnej i wtedy dopiero sprawy siê skomplikuj±.

Rozumiem. Wiêc muszê powiedzieæ, ¿e liczby nie wracaj± do pocz±tku?

Ani na bok, ani nie przeskakuj± i w ogóle zachowuj± siê przyzwoicie. I musia³aby¶ zrobiæ mnóstwo zakazów, bo w matematyce jak co¶ nie jest zakazane, to wolno to robiæ. £atwiej powiedzieæ co wolno robiæ. Aksjomaty Peano. Przy okazji, te powroty nazywamy cyklami. Jak we¼miesz te aksjomaty, nie bêdzie cykli.

Rozumiem zakaz cykli, ale kto by chcia³ przeskakiwaæ?

Ja. Jak nie zabroniono, to dozwolono. Jeden dwa trzy dwadzie¶cia cztery dwadzie¶cia siedem.

A co to za wyg³up?

¯aden wyg³up. Wiek osób w rodzinie s±siada.

Jeden dwa trzy? Biedna kobieta.

Wygl±da na to, ¿e przyznajesz, ¿e przyk³ad ma sens.

Wiêc chodzi o obronê przed mo¿liwymi dziwactwami?

Dok³adnie. Powiedz mi jakie¶ polskie s³owo, które by najlepiej opisa³o zbiór liczb naturalnych.

Hmmm... poczekaj... kolejka?

¦wietnie. Kto¶ jest pierwszy i za nim nie ma dwóch osób, jest tylko jedna. Czyli nastêpna. We¼ ca³y lud stoj±cy w kolejce, oznacz go w jaki¶ prosty sposób, na przyk³ad N i powiedz, ¿e masz okre¶lon± w N funkcjê „kolejny”. Je¶li we¼miesz osobnika n, to k(n) jest kolejnym po n. Dlatego jest dobrze mówiæ o „funkcji”, bo od razu jest jasne, ¿e ten k(n) te¿ jest w N i jest jeden jedyny. Kolejka nie rozwidla siê.

A sk±d wiesz, ¿e nie bêdzie cykli?

Jeszcze nie wiem. Ale kiedy powiem: „jest jeden element, który nie jest kolejny po nikim” zwyk³ego kó³ka (czyli zamkniêtego cyklu) unikn±³em. Kolejka w formie litery O jest ju¿ wykluczona. Muszê jeszcze wykluczyæ mo¿liwo¶æ „wpadniêcia w kó³ko”, czego¶ w formie litery Q czyli O z ogonkiem. Na przyk³ad ci±g jeden dwa trzy cztery piêæ trzy cztery piêæ trzy cztery piêæ by³by tego typu. Ale postanowiê, ¿e funkcja k jest ró¿nowarto¶ciowa, dwa odmienne elementy nie mog± l±dowaæ na tym samym kolejnym. W ostatnim przyk³adzie dwa i piêæ mia³y tê sam± kolejn± liczbê trzy. A teraz bêdzie to niemo¿liwe.

pi±tek, 30 pa¼dziernika 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/10/30 12:40:49
O! Matematyk chwilami ca³kiem jak z zespo³em Aspergera (nie ¿ebym mia³ co¶ przeciw). ¦wietne i dwa odcinki na raz!
-
Go¶æ: Throgh, afbb213.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/10/30 20:29:20
O jak dobrze, ¿e znów tu wpad³em. Widzê Andsolu, ¿e przybywa Ci wyznawców (wpis pod odcinkiem drugim).
-
2009/10/30 22:10:12
@banderzwierz: oj, nic nie mów, bo mnie szlaczek trafi... To Blox wymusza rozbijanie na dwie czê¶ci. Wiesz jak ich zaawansowana technologia to robi?

Tekst ma nieca³e 9Kb. Z tagami zwyk³ego, przyzwoitego html - 13Kb (te zmiany koloru...). W chwili gdy jest to w Blox³apie, on dorzuca do ka¿dego akapitu od nowa deklaracje, ¿efont face="helvetica" size="3". A czasami i w ¶rodku akapitu. Bo on wie lepiej. I rozdyma to do 17Kb, po czym z dum± powiadamia, ¿e limit to 16Kb.

A kysz, a kysz...

@Throgh: do you want my jellyfish? I am not sellyfish. (To Ogden Nash).
-
Go¶æ: Throgh, abuw202.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/10/31 22:46:12
I give you now Professor Twist,
A conscientious scientist,
Trustees exclaimed, "He never bungles!"
And sent him off to distant jungles.
Camped on a tropic riverside,
One day he missed his loving bride.
She had, the guide informed him later,
Been eaten by an alligator.
Professor Twist could not but smile.
"You mean," he said, "a crocodile."
-
2009/11/02 04:36:04
Limity to zmora edytora. W³a¶nie by³ Halloween, i wydawa³o mi siê, ¿e w¶ród ró¿nych diab³ow, zombi, i Jack-the-Ripperów widzia³em dzieciaka przebranego za edytora.

Uuuu! Scary!

Zmora... Zw³aszcza w gatunkach takich jak dialogi. Nawet na 4 nogi.

W temacie matematyki - czemu prace napisane na pocz±tku wieku, a¿ do - circa po³owy, no, mo¿e 3/4 czyta siê tak dobrze? Bo ze wszystkimi szczegó³ami. Az tak, ¿e ¿adne bibliografie nie by³y poprzednie.

A dzi¶? Szkoda gadaæ...

Z formu³y (11.3) w [14], po³±czonej z tw. 3.2 w [7], dziêki metodzie z [21] (z b³êdem, poprawionym w [5]), wynika nasze twierdzenie (jego sformu³owanie mo¿na znale¼æ w [33]).
-
2009/11/02 13:20:50
@tichy: czemu prace napisane na pocz±tku wieku... Dok³adnie o to chodzi!! Przypuszczam, ¿e kiedy¶ autor my¶la³ o czytelniku, pó¼niej o redaktorze.