|
Blog > Komentarze do wpisu
Rozmontowaliśmy trójkąt
Od JK & AS, w prezencie
Dobra nowina dla wszystkich ofiar długich i nudnych
przekształceń algebraicznych, nazywanych sadystycznie
„tożsamościami trygonometrycznymi”. Otóż wykończyliśmy tę nudę celnym strzałem srebrną kulą
i na wszelki wypadek pokryliśmy resztki tych flaków z olejem grubą warstwą czosnku. Bez czyjejś pomocy ta zmora nie podniesie się więcej.
Po drodze było kilka lat poprawek i gawęd z wydawcą pisma. Chwała
i sława redakcji „The American Mathematical Monthly”,
zaimponowali nam, czyli Jurkowi Kocikowi i mi, autorom artykułu,
rzetelnością pracy redakcyjnej. Dwóch Polaków niby znających
angielski, ale... No i ci ludzie pokazali, że nie tylko przeczytali
wszystko do ostatniego przecinka, ale i mieli sporo sugestii jak
coś poprawić. Nie zawsze im się to udało, bo bywamy uparci.
Tak czy inaczej, artykuł ukazał się w marcowym numerze rzeczonego
pisma i zainteresowani mogą ściągnąć sobie jego kopię
stąd. W artykule (w formacie pdf) jest linka do
ćwiczeń, leżą one na internetowej stronie Jurka.
Nasz tytuł „Disentangling a Triangle” można by oddać po polsku
jako „Rozmontowując trójkąt”.
W czym rzecz? Z definicji sinusa i kosinusa i paru szkiców odczytasz
wiele zależności zwanych właśnie „tożsamościami
trygonometrycznymi”. To jest geometria, nie rachunki, to można
(i trzeba) widzieć.
Zacznij od narysowania „twierdzenia sinusów” Ptolemeusza –
z jakichś dziwnych przyczyn przekazywanego w szkole w niestrawny sposób. A
ono mówi po prostu: jeśli trójkąt jest wpisany w okrąg ze średnicą mierzącą
1, to miary boków są właśnie sinusami kątów. I popatrz – kosinusy też
mają jasny sens jako długości odcinków (segmentów wysokości trójkąta):
Stąd (i z definicji funkcji) już będziesz wiedzieć jak wyglądają iloczyny
takich odcinków:
a użycie poniższych uwag (podanych w geometrycznym języku):
pozwoli ci na wymyślenie sobie mnóstwa zależności między różnymi segmentami
boków i wysokości. Popróbuj!
Czy to przydaje się też dla trójkątów rozwartokątnych? Ależ
oczywiście! Ale nie warto przepisywać wszystkiego w jednym blogowym wpisie.
Dużo lepiej jest zachęcić cię: wymyśl teraz to wszystko bez naszej
pomocy.
Ale jeśli będziesz jej potrzebować, pojawimy się w stosownym momencie. Oczywiście ze wskazówkami i zachętami, bo nie należy podejrzewać, że jesteśmy wytwórcami kaszki manny. My jesteśmy Fearless Confusion Killers. wtorek, 01 września 2009, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2009/09/01 03:46:28
WIesz, kiedy ciasto rosło podrzuciłem prawie gotową wersję Agnieszce Wojciechowskiej; ona skłaniała do wystawienia tego w "Matematyce", ale czuliśmy, że by w tym bylo coś niestosownego - angielska wersja była dopiero w poprawkach. Gdyby AMM się wkurzył, mógłby nam "za karę" wyrzucić to z planu. A teraz trzeba by się zabrać za rozpisanie tego na mniej skondensowane detale, po naszemu. Tam przykazywali się streszczać do 10 stron, a dodatkowych 5 by pozwoliło zrobić to dużo zabawniej... Jasne, że chcemy pod strzechy. Wyobraź sobie, kilkaset tysięcy dzieci nie muszących więcej cierpieć przez kretyńskie rachunki. Ale czy nauczyciele szkolni zechcą przyjąć do wiadomości, że nawet w tak elementarnych sprawach czasami jest postęp?
Skojarzenie z tw. Ptolemeusza bardzo słuszne, używając tych naszych rysunkowych pomysłów wymyśliliśmy (każdy swój z osobna) dużo prostsze dowody i tego twierdzenia - jak dotychczas nigdzie nie pokazane w druku. Jak mi się strasznie nie będzie chciało redagować dla jakiegoś pisemka to wpuszczę mój tutaj. Jurek zdaje się gdzieś wysłał jego, ale mu od pół roku nie odpowiadają. 2009/09/02 00:40:12
Opisując swe geometryczne i trygonometryczne przedszkola chciałem podkreslić jedną ich właściwość - uczenie osobno. Przy okazji wyszło, jakobym był przeciwny podejściu ćwicz, ćwicz, ćwicz. Otóż, wcale nie (nie mówię o ćwiczeniu rózeczką dziateczek, czego, NB, też zaznałem na własnej - pardon le mot - ... skórze).
Brakło jakiegoś nexusu. Jako ów, Wasze podejście byłoby i pożądane, i - tu oczywiście spekuluję, bo brak empirii - efektywne. Jednak, nie ma wykluczenia - piękna geometria i "kretyńskie rachunki". Na każdą rzecz jest czas i miejsce, jak pisał Eklezjasta... 2009/09/02 01:15:33
Dla mnie też nie ma tego rozgraniczenia. Bardzo, bardzo często tragicznie długie, wyczerpujące rachunki prowadzą do intuicji (geometrycznych czy mających inną formę) i w tym ich siła i wartość. Co mówię oczywiście nie Tobie, bo w Twojej dziedzinie co się człowiek z konieczności naliczy to strach mówić.
Ale myślę tu o naprawdę kretyńskich rachunkach, bo choć podejście, które przedstawiamy jest jednolite i ogólne, to przecież od dawien dawna każdą z owych tożsamości można było podać w języku czy to geometrii elementarnej czy analitycznej czy liczb zespolonych. Ale nastawienie na wymuszoną algebraizację geometrii przeważało i wymordowało geometrię w szkołach, z tragicznymi dla pojmowania matematyki skutkami. A dla takich wielomianów trzeciego stopnia na ogół unikanie liczenia (pochodnych) ma tyle sensu co używanie sitka do jedzenia zupy. Czyli jak mówią stare księgi, jest czas na tak i jest czas na inaczej :) 2009/09/02 23:35:30
Andsol? Dumna jestem niezmiernie :) Przeczytałam to to i no no no. :)
Masz to może po polsku? Ew. czy mogłabym się porwać na tłumaczenie i podesłać do wglądu? (Nie dzisiaji nie jutro, bo wiesz jak jest z czasem, hih.) Jest ktoś, kto chciałby bardzo poczytać (Twój kolega po fachu, matematyk, znaczy się) a nie zna angielskiego... 2009/09/03 03:50:55
@szukajmysie: gdybyś miała energię i chęć, bardzo byś nam pomogła. Jurek chyba zna polskie terminy lepiej niż ja (mnie Wiesiek od czasu do czasu poprawia, żebym nie robił kalek z portugalskiego), ale myślę, że i on nie myśli matematyki po polsku. Jeśli przełożysz na holenderski to mój wgląd nic nie da :) Do wersji polskiej chętnie byśmy dołączyli to, co z musu poszło do ćwiczeń... Aha, jak żyje matematyk bez znajomości angielskiego? I cieszę się, że Ci się to podoba.
|
|
No tak, prawdziwych strzech już nie ma...
Zaciekawiony, jak Prawo Sinusów i Prawo Kosinusów wygląda na sieci, zajrzałem do dwóch głównych źródeł, wiki i wolframa. Oj, fatalnie. Tak circa mnie uczyli w szkole. Kolejna lekjca, powiedzmy nr. 11 - Prawo Sinusów. Ćwicz, ćwicz, ćwicz, aż wszyscy mają po dziurki w nosie. Lekcja - powiedzmy - 17. Nareszcie koniec z tym sinusami. O, coś nowego - Prawo Kosinusów. Ćwicz, ćwicz, ćwicz, aż masz dość. Kolejna lekcja...
O twierdzenia Ptolemeusza nie słyszałem, a o samym wiedziałem tyle, że to był ten pechowy gościu, któremu Kopernik, co to go polskie wydało plemię, dokopał. I byłem dumny, jak jaki kibic Wisły Kraków.
O, na ten site natknąłem się wcześniej -
www.cut-the-knot.org/proofs/sine_cosine.shtml#law
Jak z obrazka wynika, jego adresatem są dzieci. Ale ja tam się nie wstydzę.
No, zalinkujcie jakoś, za-PR-ujcie, choćby po to, bym jak jaki kibic (w tej chwili nawet nie znam nazw zespołów) mógł się puszyć, że nasi dokopali.