Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Podlec i prostytutka

To nie pornograficzna przeróbka „Pięknej i bestii”. Ani romans z Bałut. To wyrok śmierci dopisany przez Słoneczko Narodów na miłosnym liście wierzącego, a aresztowanego bolszewika.

Mało kogo zaciekawi co mnie pchnęło do rozczytywania się o niedługim (1896-1937) życiu Jony Emmanuiłowicza Jakira. Więc zostawię ten wątek na inną okazję, ale go nie przepuszczę, bo jest dla mnie ciekawy. Dziś tylko powiem, że ciasto rosło i rozłaziło się po bokach, ale gdy ujrzałem wpis Telemacha o pewnym zdjęciu z Kriwoszejnem i Guderianem, wiedziałem, że skończyły się rozważania i przymiarki i muszę to natychmiast napisać.

Bo Blitzkrieg był młodszym kuzynem głębokiego frontu.

Gdzie ten człowiek nie walczył... Mając 22 lata z Rumunami w Besarabii. Potem na Ukrainie jako dowódca Chińskiego Pułku likwidował oddziały austriackie. Dwa lata później jego wydzielona z 14 Armii samodzielna grupa bojowa (a stanowiła jej część boleśnie wpisana w naszą historię 8 Dywizja Konna Czerwonych Kozaków) walczyła z Polakami. A przedtem pod Odessą zmierzał się z Białą Armią.

Komandir Ukraińskiego Okręgu Wojskowego, w roku 1928 zostaje wysłany do Berlina na studia w Wyższej Akademii Wojskowej. Słynny poznaniak, prezydent Niemiec, marszałek Paul von Hindenburg wychwala tam jego talenty.

Nie był to jego pierwszy studencki pobyt za granicą. W 1914 roku zaczął studia na Uniwersytecie w Bazylei, bo dostęp Żydów do wyższego wykształcenia w Rosji był ograniczony. Ale to nie był dobry moment na początek studiów, wrócił wtedy do Rosji.

Wraca i teraz, ale do Związku Radzieckiego i wspomaga marszałka Michaiła Tuchaczewskiego w opracowywaniu rewolucyjnych i rewelacyjnych koncepcji wojskowych głębokiego frontu. W 1935 roku przeprowadza gigantyczne manewry wojskowe, pierwszy raz pojawiają się wspólnie działające olbrzymie formacje czołgowe, lotnicze i desantowe. Niemieccy obserwatorzy podziwiają i szybko przyswajają sobie genialne idee.

Po aresztowaniu w 1937 roku przyznał się do uczestniczenia w faszystowskim, antyradzieckim spisku. A potem napisał do Samego Wodza:

Jestem uczciwym wojownikiem, oddanym partii, państwu i narodowi... umrę ze słowami miłości do Was, do partii i do kraju, z bezgraniczną wiarą w zwycięstwo komunizmu.

To na tym liście generalissimus Stalin dopisał trzy słowa: podlec i prostytutka.

A poszło o ten cholerny raport z 1920 roku, w którym Tuchaczewski oskarżał Budionnego i Stalina o niewykonanie rozkazu. Mieli doprowadzić KonArmię w cztery dni pod Lwów, doprowadzili o trzy dni później. Polacy dzięki temu zdołali ich rozgonić. Batiuszka raportu nie zapomniał. Poparcie dla Tuchaczewskiego? Za ten pomysł Jakir i wszyscy oddani mu wojskowi zginęli.

Koncepcje wojskowe Jakira przeżyły nie tylko w wojskowych formacjach niemieckich. Sowieci wrócili do nich z opóźnieniem, bitwa na Łuku Kurskim była ich wcieleniem – u obu walczących stron.

Była i inna zdumiewająco celna koncepcja Jakira: zmontowanie głębokiego podziemia na Ukrainie na wypadek pomyślnej inwazji niemieckiej. Oczywiście, nie zrealizowana. Z pewnością losy WWII inaczej by wyglądały gdyby idee Jakira weszły w życie. Ale nie wiem czy Polacy mieliby wiele do oglądania. Więc myśląc o kolosalnych błędach politycznych i wojskowych XX wieku czujmy ulgę, że nie mieliśmy w tej dziedzinie monopolu.

czwartek, 10 września 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/09/10 13:12:05
Jakie to wszystko poplątane. I jednocześnie fascynujące. Co jest pomyłką, a co zasługą zależy od punktu widzenia (sprawcy?, ofiary?, przypadkowego obserwatora?), a i to dopiero po latach. Na podstawie fragmentów, przypadkowo ocalałych relacji, kawałków mozaiki. Wydaje się, że jedynym możliwym do zaakceptowania sposobem przedstawiania historii (Historii?) jest budowanie rozległego collage'u z nadzieją, że wbrew ustawicznym usiłowaniom poprawiaczy wyłonią się związki i znaczenia.

Max Ernst definiował to w sposób następujący:
"Technika collage'u jest systematyczną eksploatacją przypadkowego, lub w sposób sztuczny prowokowanego zderzenia dwóch lub większej ilości obcych sobie rzeczywistości, na płaszczyźnie pozornie ku temu nieprzydatnej. Jak również iskierką poezji która nagle pomiędzy tymi rzeczywistościami przeskakuje".

Przypomniało mi się.
-
2009/09/10 13:41:57
Cenny cytat.

Co do mozaiki, trudności z ujrzeniem jej wymowy mieszczą się i w tym, że jej fragmenty to nie drobne kamyczki a wielotomowe cegły, wymagające miesięcy (a czasami i lat) lektur. Brnąc przez La causalité diabolique Léona Poliakova oraz przez poprzedzające ją tomy zaczynam rozumieć głębokie związki, nieomal import, jakże ważnego dla Niemiec XX-go wieku rosyjskiego zadawnionego antysemityzmu. Przedtem myślałem, że to tylko średniowieczna niemiecka tradycja, teraz nieco lepiej rozumiem ile w tym ogniu było nowego paliwa.

Ludwik Krzywicki pisał o wędrówce idei w czasie. Szło o poglądy godne nazwy idei. Ale niegodne też mają formę przetrwalnikową, zachowują się w jaskiniach filozofii i polityki, w nieprzewidywalnych momentach dopływa do nich pożywka i rozrastają się w przerażającym rytmie. Szczęśliwi ci, co wierzą, że to sprawy z przeszłości.

Przy okazji, Poliakov ma motto z Kołakowskiego brzmiące (po przewędrowaniu przez trzy języki, więc zapewne niepodobnie do oryginału): Nie jest jasne pochodzenie Diabła, nie wiadomo nawet czy kiedyś będzie możliwe uwolnić się od niego.
-
2009/09/11 12:21:37
ale nam się ożywiona dyskusja rozwinęła. Może coś o honorze Polaków, dla odmiany? ;-)
-
2009/09/11 22:40:55
No bo to jakieś niepowiązane z naszą rzeczywistością. Masz rację, honor to jest to, wszyscy się ożywią i coś dodadzą, a adwersarzom nawet ujmą.
-
2009/09/12 21:37:04
czytelnicy przeczytali i zamilkli z szacunkiem, a Panowie o nich z lekceważeniem.... a nieładnie
-
2009/09/12 22:02:08
:) No ale z drugiej strony, wiesz, czasem się naprawdę naszukasz, napracujesz, a tu nic. A drugą razą machniesz coś w ostatniej chwili i masz świadomość, że nie jest zbyt dobrze napisane, a komentarze z lewej i z prawej... Z trzeciej strony nie mam aż tak wielkiej miłości siebie, żeby na blogu jakieś sondy klikalne wstawiać i pytać "a komentować będziecie jeśli zajmę się życiem rozpłodowym biedronek?" Po prostu trzeba mężnie znieść, że ludzie komentują kiedy chcą, a jak nie chcą to nie komentują, ale to nic nie mówi czy czytają.
-
Gość: , 87-205-49-77.adsl.inetia.pl
2009/09/13 12:14:21
To na tym liście generalissimus Stalin dopisał trzy słowa: podlec i prostytutka.

Woroszyłow dodał: Bardzo trafne określenie". Mołotow złożył tam swój podpis. A Kaganowicz dodał: Zdrajcy, łajdakowi i (tu następuje niecenzuralne słowo) należy się tylko jedna kara - kara śmierci".
-
2009/09/13 15:06:16
V'erno :) Ale ich biografie zapominają o ich literackich wzlotach.