|
Blog > Komentarze do wpisu
Nóż w plecy, szabla w dłoń
Nie wiem co gorsze: to, że prezydent mego Kraju to chamidło bez kropki obycia – czy to, że jak otworzy swoją prezydencką trąbę to mu wydają się dźwięki jak z koziej trąby. Reprezentacyjna funkcja – i co tu my, jako Naród, zareprezentowaliśmy? Teksty wyrzucane dziś nawet z filmów klasy B i obrażanie zaproszonych gości, prawie jak w najobrzydliwszych baśniach arabskich. Tfu, na psa urok, ile to jeszcze jego nieszczęsnego prezydentowania?
A gdyby ktoś się upierał, że rzeczywiście nóż i plecy itd to proponuję mały test ze znajomości historii. Dopuszczalne jest bieganie po 5 kontynentach oraz po Antarktydzie, w jakimkolwiek okresie znanym z historii. Oczywiście wszystkie prawdziwe państwa (nieprawdziwe to Wyspa Man czy Andora) wsadzały innym nóż w plecy. Więc pytanie: które z nich, w całej ludzkiej historii, po skutecznym wsadzeniu noża w plecy, wyczyszczeniu go aż do blasku i wygraniu konfliktu, oznajmiło głośno i publicznie: „bardzo przepraszamy, ale źle uczyniliśmy, bo myśmy
wsadzili nóż w plecy”?
A jeśli żadne, to odpieprzmy się od Rosji, że nie jest inna od innych. Paskudnawy to kraj i ja (przedstawiciel andsola i tylko andsola) mogę tak sobie myśleć a nawet powiedzieć. Ale oczekiwać cudu, że Sfjataja Rassija odpali wyznanie własnych win i podłoży wielką rosyjską żopę do bicia to już naprawdę przesada. Lepiej zrobimy jak się nauczymy chodzić prościutko i z godnością z tym śladem po nożu w plecach i jak najrzadziej odkrywać zadnie szatki dla ceremonialnego pleców opłakiwania. PS. (4/IX/09) środa, 02 września 2009, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Gość: Jurgi, t11-03.opera-mini.net
2009/09/02 01:39:11
Jak dla mnie jeszcze gorsze jest to, że LK tańczy tak, jak mu Kreml zagra na harmoszce. Jest gotów dać się sprowokować do czego tylko Putin chciałby go nakłonić i będzie jeszcze krzyczał, że to dla dobra...
2009/09/02 19:36:48
No dawno taki stanowczy nie byłeś... a prezydent taki jak ludzie którzy go wybrali...
2009/09/02 20:30:54
Wojtku, jego nieodpowiedzialny wyskok przyniesie kilkadziesiąt lat prób dochodzenia do ładu z rosyjskimi elitami. To jest ten poziom głupoty, że nie łatwo go odróżnić od zdrady, w pełni zgadzam się z Jurgim, że grają sobie nim jak pajacem na sznurku.
Bardzo by mnie ciekawiła historyczna hipoteza, że Polacy decydują się wrócić do ścieżek w borach, po których będą jeździli rowerami a kuchenki będą mieli węglowe. Ale jeśli chcemy benzyny do samochodów i gazu do kuchni, to musimy nauczyć się kultury handlowej. Nikt mu nie każe czule całować Putina w brzuszek, ale jeśli go do nas, do Kraju zaprosił, ma się zachowywać jak gospodarz a nie jak gumowa lalka Kmicica. Ale od jutra wracam do umiaru i spokoju. Zniósł Kraj wiele nieszczęść, zniesie też resztę jego prezydentury. 2009/09/02 20:33:46
@telemach: czego? a że poprosi o pamiątkowe zdjęcie i będzie pokazywał przez resztę życia żonie.
2009/09/03 01:38:32
I takie dyrdymaly "analitykow polityki" promuje GW na swojej stronie glownej? Czemu nie jestem zdziwiony...
2009/09/03 03:24:43
@ziefco: zaskoczony Twoją uwagą (ja - analityk polityki???) zajrzałem do wczorajczych statystyk, które mi podaje Blox. Otóż w istocie, mój wpis był promowany, przy wyszczególnieniu 973 wejść na moją stronę stoi w pierwszej linii informacja:
432 www.gazeta.pl/0,0.html. Czy to jest "promowanie"? Ot, ciekawostka, cielę dwugłowe. Sprawdziłem właśnie, że coś podobnego miałem 10 sierpnia, z 1879 wejść aż 1595 przyszło, żeby zobaczyć co napisałem o inteligencji psiej - o czym Gazeta powiadomiła. Nie przejmuj się tym, to nie zostawia wyraźniejszych śladów ani na blogu, ani na mnie - nawet gdy Wykop kiedyś mi przysłał 7 tys. osób w trzy dni, nie wiem czy zdobyłem przez to 50 czytelników. Więc trudno mówić o szkodliwości społecznej. Ale nie trzeba być weterynarzem, żeby napisać kpinkę o psach - ani analitykiem polityki, żeby zauważyć niedopuszczalność publicznego zachowania się obecnego prezydenta. Z życzeniami napotkania miłych Tobie wpisów u innych blogerów - andsol 2009/09/03 14:47:24
Po Twoim pierwszym zdaniu pomyslalam: "A coz ten Lula takiego zrobil?". Dopiero po natknieciu sie na slowo 'Narod' zrozumialam, o kim mowisz. Nie gniewasz sie, ze Cie tak wynarodowilam? Ciekawa sprawa z tym okresleniem 'moj kraj'. Czasem chcialoby sie powiedziec 'w jednym z moich krajow'...
2009/09/03 16:20:14
@vierablu: ta dwoistość ciąży nad każdym z nas... no jak nas nazwać, przecież nie emigranci, bo XIX-wieczne skojarzenia nie bardzo się stosują do naszej sytuacji. I nie nam oceniać czy (i dla kogo) to dobre czy złe. Ale podejrzenia są zasadne, więc nie ma jak się pogniewać. Nawiasem, nie znam innej tak jak Ty zrównoważonej (as far as I can see and read) osoby, ciekawe by było gniewanie się na Ciebie.
Moja repatriacja zaczęła się przed 14 laty przy zakupie komputera i podłączeniu się do Sieci. Do dziś nie idzie to gładko :) 2009/09/05 12:16:48
AndSolu drogi, dziękuję za ostatnie wizyty i wpisy u mnie... co do tematu, to dość słusznie napisał Tomasz Lis, choć to może bardziej celebryta niż analityk, ze panu prezydentowi może zdarzy się czasem coś słusznego powiedzieć, ale on tym nie prowadzi żadnej polityki, a już na pewno nie międzynarodowej, polegającej na tym, że w stosunkach z innymi krajami próbuje się coś załatwić co byłoby dla własnych obywateli korzystne. Trudno to oczywiście osiągnąć poprzez obrażanie tych innych krajów, czy ich przywódców. Ale: L.K. chodzi najzwyczajniej o to, żeby przypodobać się zwolennikom, o, proszę, jak to ładnie się Ruskim nie daje, nie to co ten Tusk... w ten sposób poświęca się politykę na ołtarzu kampanii wyborczej. Ale to chyba siedzi głebiej, bo jednak w kampanii jest pewne wyrachowanie, a oni po prostu organicznie tacy są: pragną tak zmienić świat, by na wszystko przyjął ich punkt widzenia (który dla nich tożsamy jest z "punktem widzenia Polski"). Pozdrawiam serdecznie.
2009/09/05 17:57:09
@Aps: odwiedziny u Ciebie to moja korzyść, bo nawet gdy piszesz o niby znanych sprawach, umiesz dostrzec je w odmiennym oświetleniu.
Tak, mój wczorajszy postscript sugeruje, że to cham nie z głupoty, a z wyrachowanego warcholstwa. "Niech szlag trafi interes narodowy, jeśli nasza prywata inną idzie drogą". Cóż, bezdroża mało ćwiczonej demokracji... Głęboki wdech i cierpliwości. |
|