|
Blog > Komentarze do wpisu
Dwoistość (1)
Cytat jest wyjęty z tego źródła z 2006 roku (str.442-444)
Felicja Karay, historyk z Uniwersytetu w Tel Awiwie [...] przedstawiła historię powstania w Generalnym Gubernatorstwie około 400 obozów pracy przymusowej dla Żydów (Zwangsarbeitslager) podległych odpowiednim dowódcom SS i Policji poszczególnych dystryktów [...] Pierwsze dwa takie fabryczne obozy (Betriebslager) w dystrykcie radomskim powstały jesienią 1942 r., a w lipcu 1944 r. ich liczba wzrosła do 12. Oficjalnie nosiły one nazwę obozu pracy przymusowej dla Żydów i były pilnowane przez członków Werkschutzu podlegających administratorowi fabryki i obozu. Komendantem obozu założonego na terenie fabryki Granat w Kielcach, przy ul. Młynarskiej, istniejącego do sierpnia 1944 r., był oficer SS Axel Schlicht. Obóz nosił nazwę Hugo Schneider A. G. Werke in Kielce i należał do niemieckiego koncernu HASAG (Hugo Schneider Aktiengesellschaft Leipzig).
Autorka, sprowokowana treścią dwu dokumentów znajdujących się w The War Criminals' Department of the Central Committee of Liberated Jews, przedstawiających A. Schlichta w krańcowo różny sposób, usiłuje dojść przyczyn powodujących tak kontrowersyjną ocenę. Wolf Luft i Lejzer Grojs w dokumencie sporządzonym w Buchenwaldzie 22 czerwca 1945 r. oświadczają, że będąc w obozie w Kielcach od pierwszych do ostatnich dni jego istnienia, na podstawie osobistych doświadczeń i zasłyszanych wypowiedzi stwierdzają, że pan Schlicht żadnego z nich nie traktował źle lub brutalnie. Na odwrót, ułatwiał im wykonywanie obowiązków okazując zainteresowanie i podejmował takie działania, iż często mówili, że jest dla nich jak ojciec. Natomiast w liście skierowanym do tejże instytucji Lejbusz Czaryski stwierdzał, że wspomniani W. Luft i L. Grojs oświadczyli nieprawdę.
Felicja Karay na podstawie licznych dokumentów archiwalnych [...] analizuje przyczyny wspomnianej rozbieżności. W lutym 1942 r. w obozie Kielce-Granat pracowało 1379 robotników. Ze względu na znaczną absencję jak powiedział jeden z Niemców Niemcy byli zainteresowani zatrudnieniem Żydów, tym bardziej, że ich wynagrodzenie było niższe niż Polaków. Powstała więc możliwość zatrudnienia części pozostałych jeszcze w kieleckim getcie (2500 Żydów). [...]
Centrala HASAG w Lipsku polecała Niemcom kierowanym do pracy w Generalnym Gubernatorstwie przyzwoite traktowanie robotników, nic nie mówiła jednak o traktowaniu Żydów. Dlatego aparat kierowniczy tych fabryk-obozów, w których pracowali Żydzi, miał na celu obok zapewnienia produkcji osobiste wzbogacenie się. Tak postępowali kierownicy obozów i fabryk Skarżysko-Kamienna i Kielce-Granat. Obydwa obozy były zorganizowane na takich samych zasadach: więźniowie otrzymywali takie same normy żywnościowe, tak samo byli pilnowani przez Werkschutz i mieli analogiczną administrację, ale jak cytuje autorka artykułu: „obóz w Skarżysku-Kamiennej był najgorszy i najtrudniejszy do zniesienia z wszystkich obozów pracy przymusowej dla Żydów, w których znajdowali się Żydzi z Kielc”. Przytoczone przez Karay relacje pracujących w Skarżysku-Kamiennej świadczą o tym, że administrator, SS Standartenführer Egon Dalski był złodziejem i złoczyńcą i nikt nie powiedział o nim dobrego słowa. Natomiast w obozie kieleckim, jak świadczą dokumenty, atmosfera była na ogół do zniesienia i względnie bezpieczna, a to wpływało na stosunki pomiędzy Niemcami i Żydami, Żydami i Polakami oraz między samymi więźniami. Praca była ciężka, zdarzało się bicie więźniów itp. W Skarżysku-Kamiennej Niemcy rzadko zachowywali się po ludzku. Członkowie Werkschutzu w obozie Kielce-Granat zgodnie z instrukcjami Schlichta popędzali więźniów w pracy, a czasem pomagali szmuglować, choć przy niektórych takich okazjach bili ich za to, podczas gdy w Skarżysku-Kamiennej Werkschutz konfiskował więźniom co tylko chciał, bił ich na rozkaz Dalskiego lub z własnej chęci. Stosunek Polaków do Żydów w Hasag Kielce był na ogół znośny, a świadkowie twierdzą, że Żydzi handlowali z antysemitami, którzy im nawet w tym dziele pomagali. Lagerälteste Chaim Rosenzweig odgrywał ważną rolę w łagodzeniu napięć między zwykłymi, ubogimi Żydami, a bogatszymi (włączył tych ostatnich do spraw obozowych). Nie był marionetką w rękach Niemców, robił co mógł i często był mediatorem pomiędzy Żydami i Schlichtem. Starał się nie pogarszać sytuacji więźniów. Całe życie w obozie nie mogło toczyć się bez wiedzy Schlichta, który nie był ani świętym, ani łajdakiem. Mierziły go ideologiczne kajdany pozbawiające go przyjemności życiowych: miał polską kochankę, żydowskiego zarządzającego i takichże dostawców; chętnie radził Żydom jak przeżyć i nie zasłużył na ukaranie śmiercią. Trudno ustalić, czy dobre stosunki między Schlichtem i Rosenzweigiem były czymś wyjątkowym, ze względu na brak szerokich badań tego zagadnienia w obozach. Natura stosunków wewnętrznych w obozach pracy przymusowej dla Żydów zależała od postępowania niemieckiego kierownictwa, osobowości Judenälteste itd., a nie od wskazówek władz centralnych. Bardzo zła była sytuacja w obozie, gdy łajdakami byli zarówno kierownicy, jak i administracja żydowska. Jeżeli natomiast ich postępowanie zbliżało się do ludzkiego, mogli współpracując stworzyć satysfakcjonujące warunki dla Żydów, dopóki pozwalano im żyć. poniedziałek, 28 września 2009, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2009/09/28 15:07:45
Wieśku, ja nie piszę, ja kopiuję. Kopista nie ma prawa do poprawek.
Informacja o Dalskim ciekawa - i smutna. Jakiej by nie był mniejszości narodowej, był Polakiem, obywatelem RpII.
Gość: Wiechu, ici2.internetdsl.tpnet.pl
2009/09/28 16:08:27
Czemu smutna? Czuł się Niemcem. Takich pewnie było wielu. Obywatelstwo to nie nacja. Stąd "piąta kolumna". Choć nie wszyscy. Znałem takich 'niewszystkich'.
Rozpoznający był zadenuncjowany. Zaliczył więzienie śledcze w Radomiu i KLAuschwitz. Ostatnie skutecznie. Denuncjator też został rozpoznany, po wojnie, wg "kwitów" w Gestapo. Ostatniego nie zadenuncjowano. Nie było kogo. Za "pomówienie" przepraszam. Oczywista, 'kopia' to kopia. Wiechu. 2009/09/29 01:43:25
Stosunek Polaków do Żydów w Hasag Kielce był na ogół znośny, a świadkowie twierdzą, że Żydzi handlowali z antysemitami, którzy im nawet w tym dziele pomagali.
Tak, to zdanie też zwróciło moją uwagę. Nie tyle konieczny epitet "z antysemitami" mnie zdziwił (co mnie jeszcze dziwi?), co - "w tym dziele pomagali". W jakim dziele? W handlowaniu? czy też - wczesniej o tym było - szmuglowaniu? Jakoś brzmi to bez sensu, przynajmniej strukturalnie. Swą rolę w zaciemnieniu sensu gra wymieniony "konieczny epitet". 2009/09/29 02:31:45
Mogę kontrasygnować Wasze zastrzeżenia, przymiotnik rzucał się w oczy, ale dokonałem już na początku paru cięć i nie wydawało mi się właściwe przesadzać z tym, tam wyrzuciłem dane, które podpierały rzeczowość, a tu by to było poprawiactwem. A jedno czy drugie niezręczne słowo nie zmienia przekazu: był sobie esesman, były dwa świadectwa o jego działaniach. Na podstawie jednego z nich zakończono jego życie, drugie zyskało akceptację po 50 latach.
2009/09/29 07:11:26
jedno czy drugie niezręczne słowo nie zmienia przekazu
Jaka jest reguła (bo nie pamietam dokładnie)? Od ilu niezręcznych słów zaczyna się nierzetelny przekaz? Ile niezręcznych słów może - powinno - zasugerować, że przekaz nie jest rzetelny?
Gość: Wiechu, ici2.internetdsl.tpnet.pl
2009/09/29 10:18:13
Podobnie jak błąd otograficzny nie zawsze czyni tekst nieczytelnym. Ale tu nie idzie o błąd orto-gramatyczny. Jest róznica między antysemitą a aryjczykiem, czy ogólnie nieżydem.
Różnica w zachowaniu, stosunku, traktowaniu, mniejsza lub wieksza wrogosc. Różnica bardzo istotna. Pisząc o _antysemitach_ w kieleckim HASAG-u ( którzy coś tam, jakoś tam, pomagali Żydom) jakby robiona była kładka do powojennego pogromu, też w Kielcach. Ja sięgnąłem do tego tekstu, z którego Ansol skopiował. Tam tak stoi . Wiechu. 2009/09/29 16:41:15
@tichy: jeśli zacytujesz tę frazę razem z dwukropkiem:
A jedno czy drugie niezręczne słowo nie zmienia przekazu: to będzie dostatecznie jasne, że nie zająłem się teorią kodów i ilością błędów (nie)fałszujących przekazywalność, a tylko i wyłącznie konkretnym przekazem, wymienionym po dwukropku. Dwukropki to nie trzykropki, one są ścisłe w swojej wymowie. 2009/09/30 06:39:46
Nie pisałem o Twoim przekazie. Twój był bezbłędny. Jak sam zaznaczyłeś - ot, cytat.
|
|
1.Piszesz:" handlowali z antysemitami".
Czy nie powinno być z aryjczykami? Antysemita to wyraźnie nieprzyjazny Żydom. Taki miałby z nimi handlować?
2. Obóz pracy w HASAG Wekrke w Skarżysku to nie obóz pracy przymusowej. Jak czytałem w innych źródłach, to była to filia KL Lublin -Majdanek. I pewnie była traktowana jak każdy KL.
Kielecki obóz to nie KL. Co chyba potwierdza to, że miał jakąś administrację żydowską.
Nie umniejsza to, i nie usprawiedliwia odpowiedzialności za warunki i traktowanie w filii KL w Skarżysku.
Egon Dalski był rozpoznany jako były oficer ( porucznik rezerwy) Wojska Polskiego przed wojną.
Później w Wermahtcie w stopniu oficerskim. Był z mniejszości niemieckiej w Polsce co ukrywał.
Wiechu.