|
Blog > Komentarze do wpisu
Czy można przestać się bać?
Sprawa nowej grypy w Brazylii nie jest dla mnie jasna. Podsumowania ilości zgonów i potwierdzonych przypadków zakażeń rosną – ale statystyki mówią o sytuacji, która już minęła. I choć w niektórych miejscach są jeszcze odwołane szkolne lekcje, wyraźnie widać obniżenie poziomu napięcia tu, gdzie ociepla się. Z bramy mijanego codziennie Domu Seniora znikło przyklejone na plakietce z godzinami odwiedzin obwieszczenie o zawieszeniu wizyt. W „naszej” szkole pojemniki z żelem alkoholu (tak to się po polsku mówi?) do odkażania rąk ciągle są dostępne na każdym korytarzu i cyniczniejący synowie podejrzewają, że to dla przyzwyczajenia przyszłych klientów – ale znikł wiszący od początku semestru (czyli od początku sierpnia) przy wejściu do szkoły plakat z informacjami o higienie:
Może nie brzmi to poważnie, ale odnoszę wrażenie, że szalone krowy pomogły Brazylii radzić sobie z obecną epidemią. Pryszczyca była bardzo poważnym problemem ekonomicznym, władze zrobiły wiele, by wzdłuż południowych granic (a także wzdłuż granic stanowych) porobić szczelne kordony sanitarne. Samochody ocierały opony (a piesi – buty) o nasączone chemikaliami wycieraczki, sieć informacji działała sprawnie i wytworzył się nastrój czujności, który teraz, po paru latach od okresu zagrożenia pryszczycą, był jak znalazł, ludzie wiedzieli co robić.
Namawiano jak się dało, by nie jeździć do Stanów, Ameryki Środkowej i Argentyny. Ale jest dość przewidywalny statystycznie efekt konfliktu między ostrzeżeniem publicznym a prywatnie posiadanymi biletami wakacyjnymi. Nie mam pewności jak to wyglądało w Argentynie, ale są wskazówki, że tamtejszy rząd nie od razu podjął wszelkie kroki, które powinien był podjąć, więc później miał motywy, by wygładzać informacje docierające do prasy. Tak czy inaczej, w prześledzonych przypadkach choroby w Brazylii większość przywoziła chorobę z Florydy (gdzie jest raj dla bogatszych Brazylijczyków, Disneylandia) oraz z Buenos Aires. Tu oczywiście o ukrywaniu informacji o powadze zagrożenia nie było mowy, jakakolwiek próba wmawiania, że wszystko jest w porządku zostałaby natychmiast przyrównana przez czujną opozycję do projektu ludobójstwa.
Choć dzieje się to blisko mnie, nie mam pojęcia co się dzieje i jak to się dalej potoczy. Mam wrażenie, że zapłaciwszy dość niską cenę kilkuset zgonów (niską w porównaniu np. z ilością ofiar wypadków w ruchu kołowym w tym okresie, liczba rzędu 10 tys. w ciągu czterech miesięcy) Brazylia zyskuje lekką ulgę w ciepłym i gorącym okresie, gdy już szczepionki będą dostępne nie tylko dla służby zdrowia.
Jak zwykle w tego typu sprawach, bywają epizody tak smutne przez balast głupoty, że aż powala. Najbardziej zszokowała mnie historia dziewczyny (już dorosłej) z São Paulo, która zachorowała w Orlando, FL. Te wycieczki do Myszki Mickey z charterowymi lotami chyba nie mają najlepszej jakości umów o ubezpieczenie lekarskie, skoro po paru dniach szpitala wypisano ją stamtąd jako zdrową, choć mówiła, że źle się czuła. I chyba nie najlepiej wyglądała, skoro przewodniczka grupy przed kontrolą na lotnisku poleciła jej nałożyć wyraźniejszy makijaż, żeby władze sanitarne nie zatrzymały jej w Stanach. Udało się, wygląd został oszukany, ale bakteria – nie. Gdy doleciała do Rio de Janeiro nie miała już siły chodzić, karetka dowiozła już agonizującą do szpitala. Przedsiębiorstwo turystyczne nie miało kosztów z transportem zwłok z zagranicy. sobota, 05 września 2009, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Gość: , acot87.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/05 06:45:59
A czy statystyki mówią coś o ilości zgonów spowodowanych "normalną" grypą i powikłaniami po niej?
2009/09/05 11:28:02
żelem alkoholu
W sumie jest to jak najbardziej poprawne, choć wywołało u mnie chwilową dezorientację, bo używa się praktycznie wyłącznie konstrukcji typu "alkohol w żelu". Hm. Czy to jest jadalne? ;) 2009/09/05 18:22:57
@Gość z neoplus: no i tu jest problem. Mówić mówią, ale czy im wierzyć? Bo który lekarz w świadectwie zgony wpisałby jako przyczynę "komplikacje pogrypowe"? A w "nowej grypie" lekarz (mądry i doświadczony), który badał naszych synów nie umiał powiedzieć czy te przypadki - lub czy innych kilkudziesięciu zbadanych przez niego pacjentów - to nowa czy "zwykła" grypa. Podejrzewamy, że była to nowa, bo była bardzo wysoka gorączka, wyższa od wszystkiego czego w życiu doświadczyli. Więc przypadki zgonów nie idą często do statystyk "dawnych" gryp, a przypadki wyleczeń nie są wliczane w statystykach "nowej" grypy. I bądź tu mądry...
Czy znasz to zestawienie z wikipedii? @Jurgi: a tu Ty mnie zaskoczyłeś. Mogę kiedyś sprawdzić, ale ostatnio nawet do piwa mnie nie ciągnie. Ponadto, flaszka z tym specjałem stoi w okolicy 4,50 zł, a wyśmienity alkohol z trzciny cukrowej (pinga, aguardente) - 6,00 zł, więc po co eksperymentować? 2009/09/06 00:31:12
U mnie w pracy wisi całkiem podobny plakat, tylko różowy. Ponadto, kiedy ktoś kichnie, smarknie, zakaszle i do tego wygląda blado, zostaje (chce, czy nie chce) przetransferowany do szpitala na badania. A w październiku obowiązkowe szczepienia dla wszystkich w Niderlandach.
"żelem alkoholu" - hehe, podobnie jak Jurgi, byłam chwilowo zdezorientowana. ;) Okropieństwo to jest straszne, dłonie schną jak szalone :/ |
|