Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Wnętrze kropki czyli biblijna homeopatia

Przed trzema miesiącami przedstawiłem zdjęcie pomnika ku czci patrona mojego nowego miasta, Świętego Józefa, komentując z lekka niezbyt jasny przekaz ujętej przez artystę ojcowskiej miłości. Można było myśleć, że za model służył Michael Jackson w słynnej scenie balkonowej.

Refleksja nie była szczególnie oryginalna dla czytelnika, ale była dla mnie, bo nigdy przedtem nie zastanawiałem się nad szczegółami życia Świętej Rodziny. Może dlatego, że jedyna książka opowiadająca o Niej ma tyle niejasności, że wcześnie zrezygnowałem z tej lektury. Ale drakaina nieco więcej o ich rodzinnych problemach wiedziała i podała w komentarzu stosowny cytat z Księgi:

Mąż jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić jej na zniesławienie, zamierzał oddalić ją potajemnie.

Mając w ręce tak szczegółowe dane postanowiłem zrobić wycieczkę biblijną śladami Świętego Józefa. Cytat został szybko przyszpilony, Mt 1,19 i wszelkie inne biblijne odniesienia (z Nowego Testamentu, rzecz jasna) do tego Józefa znalezione. Było tego tyle co nic, ale z tego niczego wyrastała odwrócona piramida mądrych współczesnych komentarzy.

Odkryłem Józefologię.

Od chwili moich odwiedzin w jej sanktuarium większość materiałów znikła, ale to nie barbarzyńcy a sami kapłani wymietli komplet materiałów dotyczących dzielnych 40 lat działalności Centrum Józefologicznego (Studium Josephologicum Polonicorum Calissiae). Na www.jozefologia.pl jest tylko mowa o niedalekiej przyszłości:


Co za strata dla kultury, zanik materiałów z 38 Sympozjów Józefologicznych (jednodniówek, jak sądzę), teksty, pliki audio, zdjęcia... A może jednak barbarzyńcy, a ściślej: ten bezbożnik, jest winien ich zaniku? Moje intensywne tam wizyty, kto wie, może dziesięciokrotnie przewyższające ruch na ich witrynie, wzbudziły podejrzenia co do moich intencji i postanowili podciąć skrzydła nieznanemu internaucie?

Jeśli w istocie tak było, to nie przewidzieli tego, że jakieś pliki dźwiękowe mogłem już sobie uprzednio ściągnąć do komputera – oraz że google przez pewien czas utrzymuje kopie dokumentów nawet gdy oryginały zostały wycofane z Sieci. I dlatego mogę przekazać parę słów o józefologicznym bełkocie bez ryzyka, że ktoś mi zarzuci wymysły i fałsze. Dokumentację bowiem mam.

Gdy zobaczyłem jak łatwo jest wymyślać co mogło tam, w Palestynie być, aż mi przyszła ochota na dorobienie Jezusowi stryjka Halima, który porwany przez sąsiednie plemiona i sprzedany w niewolę, do Sarmacji zawędrował, na łyżwach jeździć się nauczył i po szczęśliwym powrocie bratanka w tę rzadką sztukę na Morzu Martwym chciał wtajemniczyć. Ale potem pomyślałem, że czytając me pomysły ktoś wyobrazi sobie, że kpię nie z twórców zgrupowanych w Centrum Józefologicznym a ze Świętej Księgi (choć tak naprawdę to oni sobie z niej kpią) i zrezygnowałem z dopisania nadwiślańskich motywów dla Syna naszej Krolowej.

Schemat gadułek józefologicznych jest taki:

– w Nowym Testamencie w istocie malutko jest informacji (jeden z mówców ocenia: poniżej 200 słów, nie mówi, że powtórzonych, czyli licznik obniża się).

– Tora jest skrótowa, często aż do kropki, tradycją żydowską jest rozwijanie tekstu komentarzami, stającymi się całymi księgami. Tu warto zauważyć, że po cichu przekazuje się przekonanie, raczej niesłyszane po kościołach, że Nowy Testament to część żydowskich nauk i w żydowskim duchu należy je, zgodnie z rabinacką tradycją, komentować. Oraz, że tak jak Jahwe, tak i Józef miał zaszczyt być skracany prawie do kropki. Oraz, że kszałceni w polskich seminariach księża są godnymi kontynuatorami tej tradycji.

– Urodzeni w Polsce księża, znający pojęcie rodziny w nowoczesnym sensie, głównie zresztą teoretycznie z racji swoich seksualnych opcji, posiadają świetne wykładnie jaka powinna była być żydowska rodzina i jaka była, skoro wiadomo, jaką być powinna.

– Skoro ktoś powiedział, że coś się Józefowi przyśniło, to było to prawdą i nie ma potrzeby się rozwodzić nad tym stwierdzeniem.

Ględzenie jest okraszane rozkosznymi żartami w stylu „Ewa, która wyszła Adamowi bokiem” (to chyba jakiś seryjny dowcipas wykuwany w seminariach, bo już go i w innej sytuacji spotkałem) oraz żarliwą wiarą, że interpretacja przychodząca do głowy prowadzącemu gawędę staje się w chwili wygłoszenia prawdą, więc dyskusji nie podlega. Tak jest logicznie, biorąc pod rozwagę naszą wiedzę o Św. Józefie, (czyli biorąc nic), więc tak musiało być, czyli tak było i radujmy się.

Nie marnuje się czasu na rozważania o ciągu dalszym rodzinnego życia Józefa i gdyby nie moje kontakty z protestantami, nie usłyszałbym, że Nowy Testament mówi o dwóch braciach Jezusa, o synach owego małżeństwa (już bez boskiej pomocy), którzy byli nawet apostołami. Czyli bierze sobie ksiądz prelegent taką część (skromnego, skromnego) materiału jaką sobie chce i choć fantazję ma jeszcze słabszą niż znajomość rzeczywistości, a terminy z rzeczywistości o miłości i rodzinie ma powykręcane aż do bólu, jedzie szybko z interpretacjami, które wyrzuciłby z biurka początkujący pisarz.

Drodzy wy moi, jak już tak apokryfów wam trzeba, to chętnie zaoferuję przynajmniej jeden, ale za to kupy się trzymający. Więc utrzymujemy wszystkie elementy, archanioła, sny Józefa i rodzinę, która pięknie się rozwija w ubogich warunkach ale bywają trudne chwile. I gdy Jezus lat ma trzydzieści, Józefowi, choć miły i sprawiedliwy, coś chwilowo odbija i kłótnię z Marią zaczyna, gdzie słowa o przygarniętym dziecku padają. Jezus, który od lat jakieś niejasne aluzje słyszał, nagle rozumie, że jego tata to nie jego tata i w szoku, jak stoi, wychodzi z domu i idzie na pustynię, gdzie przez trzy lata chodzi, z życiem starając się dojść do ładu, aż go znajduje. Z innego świata jest jego Ojciec. Wszystko ma sens i trzeba tylko rzecz ziomkom obwieścić.

Całe zjawisko Józefologii byłoby mi całkiem obojętne gdyby... Otóż owi twórcy dopisków do Świętej Księgi są nauczycielami obowiązkowego przedmiotu szkolnego, religii. I jeśli ich bełkot józefologiczny jest przykładem jak działają ich mózgi, zmówny zbiorowy paciorek za uczniów polskich szkół.

niedziela, 30 sierpnia 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/08/30 13:41:53
gdyby nie moje kontakty z protestantami, nie usłyszałbym, że Nowy Testament mówi o dwóch braciach Jezusa

Laboga! Aż protestanci muszą ci opowiadać Nowy Testament! ;-))) Dlaczego po prostu sam nie przeczytasz? Przecież to cienka książeczka.
-
2009/08/30 13:47:08
Jezus, który od lat jakieś niejasne aluzje słyszał, nagle rozumie, że jego tata to nie jego tata i w szoku, jak stoi, wychodzi z domu i idzie na pustynię, gdzie przez trzy lata chodzi, z życiem starając się dojść do ładu, aż go znajduje. Z innego świata jest jego Ojciec. Wszystko ma sens

Ciekawa byłaby taka psychologiczna reinterpretacja opowieści biblijnych. Np. zawsze zastanawiałam się, jaki musiał być stosunek Izaaka do Abrahama, po próbie morderstwa syna przez ojca. I potem, jaki był w związku z tym stosunek Izaaka do jego własnych synów. Trochę porusza tę kwestię Tomasz Mann w "Józefie i jego braciach".
-
2009/08/30 14:00:09
@anuszka: Dlaczego po prostu sam nie przeczytasz? Ciekawy pomysł. Może skorzystam z sugestii. Kiedyś próbowałem z Koranem, ale nie zmogłem...
-
2009/08/30 14:39:57
Coś Ty masz z tą homeopatią, hihi. Dzisiejszej nocy nadrabiałam zaległości u Ciebie i tak mi się coś kojarzy, że chyba stosunek masz do niej co najmniej nieprzychylny. Podoba mi się Twoja historia o wyprawie Jezusa na pustynię...

"Jezus, który od lat jakieś niejasne aluzje słyszał, nagle rozumie, że jego tata to nie jego tata i w szoku, jak stoi, wychodzi z domu i idzie na pustynię, gdzie przez trzy lata chodzi, z życiem starając się dojść do ładu, aż go znajduje."

Bomba!

Pazdrawl'iaju :)
A.
-
2009/08/30 15:33:26
Szkoda czasu na dotpay.pl to angielskie g*** kiedy zarobisz kilka tysięcy zablokują ci konto ponieważ mają takie
prawo bez podania powodu -czytaj regulamin hehehe Lepiej zakladac konto u innych posredników

DotPay to Chamy i złodzieje sms-y o tresci ( ... )na
numer 91968 (AT.TAK) 92568 (AT.NIE) (koszt 1,22zł) Super nagrody od dotgowno.pl
-
2009/08/30 16:12:41
@dotpay1: wybacz jeśli pytanie zabrzmi niegrzecznie, ale to szczera ciekawość: czy Ty jesteś automatem czy człowiekiem? Jeśli automatem, to czemu zawdzięczam Twoją wizytę? A jeśli człowiekiem to miło poznać, ale czemu zawdzięczam Twoją wizytę?


@szukajmysie: o, zguba sama się odszukała :) A właśnie wczoraj myślałem o Tobie, że powinienem coś zrobić z Twoją piękną książką "Nocny pociąg do Lizbony", bo drugie czytanie nie nastąpi przecież szybko, szkoda, żeby to się peklowało na brazylijskim regale. Jeśli nie podeślesz mi jakiejś sugestii to sam będę musiał myśleć kogo tym obdarować.

Twoje wrażenia o moim nastawieniu do homeopatii są wrogą propagandą, bo wręcz odwrotnie, myślę nawet o założeniu Uniwersytetu Homeopatii i Nauk Pokrewnych. Przyszło mi to przed paru dniami gdy w aptece (takiej klasycznej, w której się miesza proszki) zobaczyłem esencje kwiatowe dla psów. Nie pamiętam czy różne rasy mają różne esencje. Przygotowanie wykładów z homeopatii powinno być łatwe, przecież to chodzi o dolewanie wody, mam w tym już pewne doświadczenie. Zastanów się czy być nie objęła kierowania wydziałem Homeopatii Informatycznej - z Twoimi zdolnościami zostaniesz w trymiga profesorem nadzwyczajnym.

Widzę, że i u siebie się odezwałaś. Tak i ja pozdravliaju... :)
-
2009/08/30 18:36:58
Ach... Twoja propozycja kusi nadzwyczajnie. Z rozkoszą podejmę się warzenia mikstur z wrotycza na dolegliwości matrycowe, nostrzyka na nadwyrężone układy scalone, czy skrzypu na łuszczącą się farbę obudowy... mogę też pisać interhomeosympatyczne wygaszacze :))

Co do Merciera... To jest teraz Twoja książka, sam najlepiej wiesz, komu chcesz ją dać. :) Niech idzie w świat, niech wędruje! :))
-
2009/08/31 00:57:46
Józef jest postacią z wielu powodów zasługującą na uwagę. Kościół, zakochany w wizerunku ubogiego cieśli, zupełnie pomija dosyć istotną sprawę:

Co ON zrobił z tym złotem, kadzidłem i mirrą?

Pytanie jest zasadne. Dzieciątko nie posiadało zdolności do przeprowadzania transakcji finansowych. Kobietom - niie było wolno. Pozostaje Józef. Kadzidło i mirra (żywica o cenie przewyższającej cenę złota) prawdopodobnie spieniężył. Złoto mógł ewentualnie ulokować na procent.

Jakoś dziwne to wszystko: w Betlejem pojawiają się mędrcy, przekazują dary stanowiące majątek, a Józef dalej na wszystkich świętych obrazach macha heblem i posiada jedynie osiołka.
Misterium dla mnie. Ktoś się powinien tym zająć.
-
2009/08/31 01:05:34
Nie chcę wysuwać bezpodstawnych podejrzeń, ale Osiołek był przy tym wszystkim i nie musiał być taki głupi. Ale przyznaję, że temat jest fascynujący i nietknięty okiem badaczy Pisma.
-
2009/08/31 09:20:34
Etam, przecież oni uciekli do Egiptu i żyli tam dobrych parę lat. Prezenty od trzech mędrców były jak znalazł na rozpoczęcie nowego życia na emigracji. Jednak poczytajcie sami NT, to będziecie mieli więcej inspiracji.
-
2009/08/31 11:15:13
@anuszka: wiadomo, że uciekli. Ale co dalej? Wydzierżawili Sfinksa? Otwarli resort nad Morzem Czerwonym? Przecież trudno zakładać, że mądrcy, w obliczu przeczucia kogo i dlaczego należy uhonorować, fatygowali się przez pół antycznego świata z darami wartymi funta kłaków.
Tajemnicza sprawa dla mnie.
-
2009/08/31 13:53:40
Tak naprawdę, historie wokółbożonarodzeniowe w NT są zwykle dopisanymi motywami znanymi z wcześniejszych mitów o bohaterach. Pasuje, narodzeniu wielkiej postaci towarzyszyły zadziwiające zjawiska. Na stronie kongresu józefologicznego widzę jednak, że nie zajmuje się on genezą opowieści nowotestamentowych, tylko czym innym: Tworzeniem własnych opowiastek inspirowanych tamtymi. Zupełnie jak Andsol.
-
Gość: Patryk, chello089073201114.chello.pl
2010/03/04 14:13:04
Proszę się tak nie podniecać...:)
Radzę dobrze poznać obyczaje starożytne itd. Bracia Jezusa to nic innego jak jego współziomkowie. Innych rzeczy nie będę komentował, ale powiem tylko jedno. Ci księża, jak to pogardliwie odnosi się do nich autor, mają bardzo dużo racji, a to, że "mają taką opcję seksualną" pozwala lepiej i głębiej rozpatrywać problemy. Nie trzeba być chorym aby być lekarzem. Pozdrawiam:)
-
2010/03/04 15:16:04
@Patryk: ktoś tu się podniecał? Może myślisz o jakimś innym blogu. Ponadto, radzę radzić bardziej szczegółowo, bo rada, by dobrze poznać obyczaje starożytne itd. wygląda na wymądrzanie się, a nie wierzę, by ktoś docierający do mego bloga lubił po prostu wymądrzać się. Co do braci Jezusa, czy to współziomkowie czy przyrodni bracia, z tej samej mamy, ale z innego taty, to katolicka tradycja nakazuje czytać Nowy Testament w jeden sposów, a protestancka - w inny, więc powtórzenie którejś z interpretacji nie powiększa racji jednej ze stron. A oczywiście wiesz, że autor bloga jest bezbożnikiem, więc obie interpretacje mają mu tę samą wagę.

Ciekaw jestem w jaki sposób oficjalne (ale niekoniecznie praktyczne) zrzeczenie się tzw. normalnego życia seksualnego i posiadania tzw. normalnej rodziny pomaga w "znaniu pojęcia rodziny w nowoczesnym sensie". Prosiłbym o konkrety, przykłady, a nie o gołosłowie i deklaracje.

Nie ma u mnie "pogardy dla księży". Jest rozbawiona obojętność jeśli chodzi o wybór sposobu radzenia sobie z naturalnymi impulsami i zdecydowane odrzucenie (merytoryczne, nie uczuciowe) ich wypowiedzi na tematy, na których nie znają się. Co ma tu do roboty fraza nie trzeba być chorym aby być lekarzem nie zrozumiałem podejrzewam, że to jakieś zamieszanie z powodu traktowania popędu seksualnego jako choroby.