|
Blog > Komentarze do wpisu
Ten dzień
Znów zadzwoniłem do niego, ale ledwie opowiedziałem o czym zapomniałem wczoraj powiedzieć on już mówił: „świetnie, bo ja też chciałem ci coś powiedzieć i zapomniałem. Bardzo mi to wczoraj leżało na sercu. Pamiętasz co to za data? 23 sierpnia. Nigdy jej nie zapominam, od 70 lat. Wróciłem do Warszawy z gór, z Tatr oczywiście – i prawie od razu pojechałem nad morze. Byłem na plaży gdy szedł nią sprzedawca gazet i krzyczał „podpisany pakt Ribbentrop-Mołotow”. Wydawało się, że zimny wiatr zamrażał plażę. Kto myślał choć trochę, wiedział: będzie wojna. Natychmiast wróciłem do Warszawy. Kopałem rowy. Ciążyła mi myśl, że będzie niedobrze ale nigdy nie potrafiłbym sobie wyobrazić jaka będzie prawda.”
Po wyłączeniu skype'a różne mi rzeczy przeszły przez głowę, ale tylko o jednej jedynej chcę teraz powiedzieć. Los mnie uchronił przed takim dniem. Wiele było złych wieści, wiele wieści dla moich znajomych były wiadomościami o końcu ich istnienia. Ale nikt z nas nie zna takiego dnia, w którym ogłoszono koniec całego znanego świata i nadejście czegoś nieznanego i groźnego. wtorek, 25 sierpnia 2009, andsol-br
TrackBack
|
|
A poza tym moje pierwsze skojarzenie: do dziś aktualny jest stary tekst kabaretu "TEY", lata mijają a tu ciągle śmierdzi tym "Rybim-Trupem".