S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
O technikach upupiania

Podstawowym narzêdziem tortur szkolnych by³y przez d³ugi czas dowody geometryczne. Jak zwykle przy torturach, sz³o nie tylko o zgnêbienie ofiary ale i o psychologiczne jej upokorzenie: mia³a ona ¶piewaæ o piêknie tortur. Pie¶ñ nazywa³a siê „Geometria rozwija logiczne my¶lenie” i przetrwa³a chyba wiêcej wieków ni¿ Bogurodzica. Oczywi¶cie tytu³ jej by³ czystym kretyñstwem i utrzyma³o siê to-to, bo wielu s³awnych ludzi powtarza³o tê bzdurê. Oni byli s³awni pomimo gadania bzdur, a nie dziêki nim.

Je¶li z geometrii wyci±gn±æ rado¶æ ¿ycia a nafaszerowaæ j± formalizmami to tak s³u¿y dla rozwoju my¶lenia logicznego jak czytanie ksi±¿ki telefonicznej. I pokolenia cierpi±ce od wype³niania tych formularzy matematycznych „je¶li... to ... kiedy ... wtedy...” zem¶ci³y siê zapominaj±c zupe³nie o geometrii. Mimo tego, ¿e od d³u¿szego czasu nie jest w praktyce nauczana, nie s³yszê g³osów, by my¶lenie logiczne w narodzie podupad³o przez brak geometrii – po prostu czas owej bzdury min±³, tak jak czas mesmeryzmu czy talerzyków oui-ja czy astrologii... ach, przepraszam, astrologia jeszcze ¿yje.

Nie wiem czemu tak siê znêcano nad geometri±. Nikt nie g³osi³, ¿e wyci±gi narciarskie s± cudowne dlatego, ¿e skrzypi±, a gra na gitarze warto¶ciowa, bo wzmacnia uchwyt lewej rêki. Ale takie quid pro quo s± czêste w nauczaniu matematyki i ze smutkiem my¶lê o pewnym prostym a zabawnym æwiczeniu z uniwersyteckiej algebry, które robi za mu³a, choæ ma urok kpiarza.

Chodzi o dwie linijki, które wprowadzaj± „nowe dodawanie” i „nowe mno¿enie” takimi wzorkami:

x⊕y=x+y+1
x⊗y=x+y+xy

Otó¿ najczêstsze wys³owienie tego æwiczenia jest takie: sprawd¼, ¿e wszelkie znane ci prawa dotycz±ce dodawania i mno¿enia stosuj± siê tutaj; odkryj jaki jest element neutralny dla dodawania, jaki jest przeciwny dla x, jaki jest neutralny dla mno¿enia i jaki jest odwrotny dla x.

No i m³oda osoba traktuj±ca serio matematykê liczy, liczy, a¿ sprawdzi, ¿e Mistrz mia³ racjê. Wszystko gra, za cenê pewnej ilo¶ci minut po¶wiêconych na sprawdzanie, ¿e a=a oraz b=b. A Mistrz uwa¿a, ¿e æwiczenie spe³ni³o swoje zadanie (lub ¿e zadanie przeæwiczy³o ucznia), bo rozwiniêta zosta³a technika rachunkowa. I wszystko jest fajnie, tylko ¿e dusza æwiczenia opu¶ci³a je przed rozpoczêciem rachunków i zosta³a tylko ceremonia pogrzebowa.

A zadanie jest bardzo fajne, bo mówi ludziom co¶ takiego: jeste¶my przyzwyczajeni do nazw, rysujemy prost±, na niej zaznaczamy jakie¶ miejsce i og³aszamy: „tu le¿y 0” a o innym miejscu mówimy: „a tu jest 1” – i wtedy oczywi¶cie ka¿dy punkt linii prostej staje siê liczb± i ma swoj± nazwê i parê z tych liczb znamy z bliska. Ale przychodzi w odwiedziny do linii prostej Ja¶ Wywrotek i mówi: ¶liczne klocki, ale ja tu wprowadzê inne porz±dki. Nie bêdê siê k³óciæ, odcinek o d³ugo¶ci jeden bêdzie odcinkiem o d³ugo¶ci jeden, ale ja zaczynam rachunki od miejsca, które wy nazywacie -1, a moja jedynka le¿y w waszym miejscu 0. No i co mi zrobicie? Prosta jest ta sama, odleg³o¶ci s± te same, tylko dwa istotne punkty orientacyjne wybieram sobie inaczej, a bo co, nie mogê?

Oczywiste, ¿e mo¿e. Jest zbiór i w tym zbiorze w bardzo ró¿ne sposoby mo¿na wprowadzaæ dzia³ania. Nazwy liczb to jedna sprawa, a dzia³ania na nich to ca³kiem inna historia. I to jest podobne do zabawy dziecka, które siê upiera, ¿e jego lewa strona jest tam gdzie twoja prawa. Je¶li bêdzie konsekwentne, ¿adna si³a na tym ¶wiecie nie wyka¿e mu sprzeczno¶ci czy nielogiczno¶ci.

Jest sporo rzeczy odmiennych, irytuj±cych swoj± dziwno¶ci±, ale nie ma w nich niczego niepoprawnego. I dobrze jest przyzwyczaiæ siê do tego.

PS. Dla osób z nastawiem „do czego do s³u¿y na szosie i w sklepie” wyja¶niam: „nowe dodawanie” to model kasy z korb±. Jak masz jeden obiekt to p³acisz i koniec. Jak dwa, to zap³acisz dodatkowo 1 za to, ¿e kto¶ musi zakrêciæ korb±, ¿eby dodaæ dwie liczby. Jak kupujesz trzy rzeczy, to s± dwa dodawania czyli dwa machniêcia wichajstra powiêksz± rachunek o 2. Jak widzisz, jeste¶my w krainie matematyki finansowej.

poniedzia³ek, 17 sierpnia 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/08/17 17:24:28
"Geometria rozwija logiczne my¶lenie

Podpisujê siê pod t± bzdur±. Bo jak geometria nie rozwija, to nic nie rozwija.

A w ogóle, nie da siê rozumieæ jak naprawdê pracuje zegarek bez rozebrania go na czê¶ci, i z³o¿enia z powrotem (i ucieszenia siê ile trybików i ¶rubek jeszcze zosta³o na stole).

¯e trudne, ¿mudne, i nudne?

Ano. Ale kto mówi, ¿e da siê inaczej, drog± wczucia siê i wy³uskania duszy jakim¶ zabiegiem psychologicznym, to proponuje iluzjê.

Ale te¿, nie ka¿demu trzeba wiedzieæ jak naprawdê pracuje zegarek.

Wzglêdem tego przyk³adziku z dzwinym dodawaniem i mno¿eniem... ³atwo mówiæ o duszy, gdy siê zna j±. A sam powiedz, od kiedy j± zna³e¶? W szkole? W szkole takich zadañ nie dawali. Na pierwszym wyk³adzie akademickiej - tzw. ogólnej, po angielsku abstract - algebry? I tak sobie popatrzy³e¶, i od razu wiedzia³e¶ w czym rzecz, gdzie ta dusza? To znaczy, na pierwszej lekcji ju¿ wiedzia³e¶ na czym polega izomorfizm, choæ ów mia³ byæ wprowadzony na lekcji trzeciej?

Czy te¿, te wydarzenia z przesz³o¶ci zla³y Ci siê w jedno, a mo¿e nawet to, które by³o faktycznie pó¿niejsze, w pamiêci zanotowane zosta³o jako wcze¶niejsze?

Mistrz ka¿e sprawdzaæ ¿mudne rachunki i aksjomaty w nadziei, ¿e Uczniowi siê dusza zadania wyemergnie, nagle wy³oni lub wychynie z suchych formalizmów. ¯a³uje, ¿e historii odkryæ siê nie uczy (bo nie ma na to czasu), bo mo¿e da³oby siê zobaczyæ, jak dusza czy istota by³a ujmowana - ale nie zamykana - w owe formalizmy. I, ¿e ca³y proces trwa³ dziesi±tki lat, a nawet setki... ba! - milenia. I ¿e anaga¿owa³ ca³e t³umy naj¶wietniejszych umys³ów...

-
2009/08/18 00:22:36
Ha, ha, ju¿ my¶la³e¶, ¿e siê pok³ócimy? Nie, bo chyba nie zauwa¿y³e¶ drobiazgu. Geometria rozwija logiczne my¶lenie. Kanasta rozwija logiczne my¶lenie. Poczet pierwszych sekretarzy KP Tad¿ykistanu te¿ rozwija logiczne my¶lenie. Kretyñstwo (w mojej nieskromnie zdecydowanej opinii) nie w powi±zaniu logiki z geometri± ale w przypisaniu geometrii jakiej¶ szczególnej tu roli. Wszystko rozwija logiczne my¶lenie, a najbardziej to, co eliminuje niemy¶l±cych logicznie. Wiêc doskona³e jet przechodzenie wiele razy na drug± stronê ulicy.

Fa³szywa ideologia polega³a na sugestii, ¿e kto wyrobi siê w owych sformalizowanych dowodach to bêdzie w ogóle bardziej logiczny. A psychologia dawno to obali³a i mówi, ¿e nie ma transferu miêdzy dziedzinami. Mo¿na, owszem, wyrabiaæ nastawienia, na przyk³ad obyczaj wczesnego czyszczenia zêbów a potem starannego u³o¿enia kartek z rysunkami na biurki przeniesie siê z geometrii na studiowanie teologii czy jêzykoznawstwa, ale wyniki - nie.

My¶lê, ¿e wa¿ne jest zwyciê¿yæ w czymkolwiek, np. rozwaliæ trudny problem geometryczny da wiarê, ¿e cz³owiek nauczy siê grania "Walca ma³ego pieska", ale to kwestia nastawieñ emocjonalnych.

Z najwiêksz± przyjemno¶ci± dowiem siê, ¿e siê mylê i ¿e co umiem z grup przyda mi siê w nauce suahili, ale nie liczê na to.

Wdaæ siê w ¿mudne i nudne (dla innych) rachunki czasami trzeba, ale nie dla æwiczeñ. Tutaj zniechêcaj± one do roboty. Po przebrniêciu przez rachunki z zacytowanego æwiczenia ofiara najprzypuszczalniej nie potrafi odpowiedzieæ na pytanie: "a jak zrobiæ inny a podobny przyk³ad dzia³añ?". Tak bym ów problem przedstawia³ zainteresowanym:

Jestem Jasiem Wywrotkiem i chcê na prostej okre¶liæ dodawanie i mno¿enie, ale zdecydowa³em, ¿e elementem neutralnym dla dodawania bêdzie -1, a dla mno¿enia - 0. Jak mam to zrobiæ? Je¶li trzeba, podsuwamy sugestiê: a wykorzystaj to, co istnieje. Przesuñ w prawo x, y, dostaniesz x+1, y+1 - dodaj je, wróæ z wynikiem w lewo. Podobnie z mno¿eniem. I bez wysi³ku dzia³ania zostan± stworzone oraz pojawi siê pewna intuicja pojêcia izomorfizmu.

Mistrz ka¿e [...] w nadziei... Hmmm. To Ci opowiem pewn± historyjkê o Twoim Mistrzu, któty by³ i moim, o K.U. Opowiada³ w chwili lepszego humoru, ¿e jako m³ody asystent wybiera³ pó³kê z grubymi ksi±¿kami, tam najstarsz± ksi±¿kê z trygonometrii, tam najd³u¿sz± to¿samo¶æ, przerzuca³ wszystko na jedn± stronê i nazywa³ to funkcj± f. I kaza³ ró¿nicznowaæ. Ró¿niczkowali, niczkowali, czkowali, a¿ dostawali zero. No to mówi³: aha, funkcja zero, a ile ona jest warta? No to liczyli i dostawali zero, czyli odkrywali to¿samo¶æ. A on mia³ ponad godzinê na czytanie gazety.

Nawet je¶li inni nie maj± jego z³o¶liwego pomys³u, miewaj± naiwno¶æ, niedo¶wiadczenie, wiarê w moc rachunków - albo olewaizm. I marnuje siê talenty oraz czas na zajêciach.

Parê pytañ zada³e¶ z u¿yciem zaimka w drugiej osobie liczby pojedyñczej - a wola³bym nie sprowadzaæ tego do moich do¶wiadczeñ, bo nie o nich jest blog, choæ s± one za kulisami. Ale s±dzê, ¿e wy³awia³em duszyczki od dawna (tylko moi studenci mog± potwierdziæ czy zaprzeczyæ, moje ¶wiadectwo nie ma warto¶ci) i z ca³± pewno¶ci± nie jest to pogardzanie zielonymi winogronami. W paru typach problemów mam technikê rachunkow± dostateczn±, by stworzyæ na sali (fa³szywe) wra¿enie: "oj, jakie to ³atwe". Wiem, ¿e ka¿dy dobry muzyk ¶wietnie sobie radzi z pasa¿ami i gamami, ale nie wierzê, ¿e to od ich odgrywania w Wy¿szej Szkole Muzycznej który¶ z nich wyrobi³ sobie muzykalno¶æ.

Skoro ju¿ tego typu porównania: Bartok napisa³ kiedy¶ æwiczonka pt. "Mikrokosmos". Nadaje siê do æwiczenia i do s³uchania. Tak samo powinno byæ z æwiczeniami matematycznymi, ale nie ka¿dy asystent chce siê tak napracowaæ jak Bartok.
-
2009/08/18 02:41:49
I nie jeden Bartok.

tu le¿y 0 a o innym miejscu mówimy: a tu jest 1 [...]Ale przychodzi w odwiedziny do linii prostej Ja¶ Wywrotek i mówi: ¶liczne klocki, ale ja tu wprowadzê inne porz±dki. Nie bêdê siê k³óciæ, odcinek o d³ugo¶ci jeden bêdzie odcinkiem o d³ugo¶ci jeden, ale ja zaczynam rachunki od miejsca, które wy nazywacie -1 , a moja jedynka le¿y w waszym miejscu 0 . [...]Jest sporo rzeczy odmiennych, irytuj±cych swoj± dziwno¶ci±, ale nie ma w nich niczego niepoprawnego. I dobrze jest przyzwyczaiæ siê do tego.

Ha, wreszcie wiem, dlaczego jedni indeksuj± tablice od zera, a inni od 1. ¯ebym nie zardzewia³...

-
2009/08/18 03:41:39
Ach, to bardzo powa¿ny podzia³, prawie jak z chlebem prza¶nym i kwa¶nym. Do dzi¶ znajdzie siê ksi±¿ki nastaj±ce, ¿e liczby naturalne zaczynaj± siê o 1, a inne, nowsze, wol± od 0. To nie walka nowego ze starym, wygrana przez postêpowe nowe, to kwestia u¿ytku. Ludzie uprawiaj±cy "analizê matematyczn±", chêtnie pracuj± u¿ywaj±c ci±gów, a ci±g liczb to jak ci±g zapa³ek, pierwsza zapa³ka, druga zapa³ka itp, mo¿na ale jako¶ dziwnie mówiæ o "zerowej" zapa³ce. Natomiast ludzie zajmuj±cy siê algebr± czy teori± liczb my¶l± o strukturze zbioru z dzia³aniem, i jak jest dodawanie to chc± mieæ "element neutralny" czyli zero, a ¶mieszne by by³o gdyby zero przyje¿d¿a³o zawsze spoza zbioru na go¶cinne wystêpy. A wokó³ problemu da siê rozpêtaæ ¶liczn± flame war i czasami to robi±.
-
2009/08/18 06:58:03
Nie zgadzaæ siê - znaczy k³óciæ siê?

Oj, to ja bym tych xxx lat (napisa³em Ci ilu) z moj± w³asn± ¿on± nie wytrzyma³. To jest przyk³ad owocnego przeniesienia.

Co psycholodzy dowodz±, daruj, ale ja nie uwa¿am, by czegokolwiek kiedykolwiek dowodzili. "Psycholodzy dowiedli" - to czysty oksymoron.

Najwy¿ej m±drze i przy uzyciu m±drych s³ów napisz±, co ka¿dy wie, albo z czym - co czêstsze - ka¿dy siê nie zgadza. I s³usznie.

Sa ludzie, którzy na pêczki maj± zdolno¶ci. Czy przenosz±, czy nie - nikt nie wie. S± ludzie, którzy w jednej tylko konkurencji je maj±. Ach, psycholodzy bêd± twierdziæ - nie da siê przenie¶æ.

Zostawmy tych psychologów. Po co komu oni?

Prócz 0-1 systemu - albo g³upki, albo geniusze - jest ca³e spektrum po¶rednie.

Przytoczony K.U., mia³ t± w³asno¶æ, ¿e tak 0-1 dzieli³. Oczywi¶cie, by³ bardzo dobrze wychowany, lwowska szko³a, i by sobie nie pozwoli³ nikomu dac do zrozumienia. Niemniej, opisana sytuacja sugeruje, ¿e nie mia³ nic przeciwko marnowaniu czasu. Nie dziwota, ¿e jego szko³a - ¿adna szko³a w efekcie, bo rozpierzch³a siê po ¶wiecie.

Skracaj±c (te moje komentarze strasznie s± d³uga¶ne) - ja jako ¶redniak twierdzê, trza ciê¿ko pracowaæ, ¿mudnie, trudnie, i nudnie. Inaczej, nie da rady (by³em ¶wiadkiem, ze U.K. te¿ tak pracowa³, a¿ go pogotowie bra³o). Mo¿na udawaæ, ze przysz³o co¶ - ot tak, pstrykaj±c palcami - tylko po co.
-
2009/08/18 22:28:02
"Zostawmy tych psychologów. Po co komu oni?" Dobrze.

Statystycy mówi±, ¿e nie ma transferu miêdzy dziedzinami. Lepiej? :)
-
2009/08/19 00:55:12
"Statystycy mówi±, ¿e nie ma transferu miêdzy dziedzinami. Lepiej?"

Nie. Dopóki opinia - a.ka. "mówienie" - jest sprzeczna z moimi obserwacjami, nie bêdzie lepiej.

Odnotowujê os³abienie stopnia apodyktyczno¶ci - od "obalenia" do "mówienia". Postêp.

Bardzo chêtnie zajrzê do polecanego ¼ród³a "na poparcie tezy"

Ups, jak mog³em przegapiæ...
-
2009/08/19 02:25:50
A jak nie ma zgody, to ja wracam do psychologów :) To nie jest moja najulubieñsza grupa zawodowa, ale s± tam bardzo, bardzo dobrzy ludzie (niekoniecznie najbardziej rozs³awieni) i miewaj± warto¶ciowe badania i warto¶ciowe obserwacje. Sformu³owania chêtnie bêdê tonowa³, masz racjê, ¿e pewne sk³onno¶ci do apodyktyczno¶ci przejawiaj± siê pod wdziankiem niewinnej owieczki-andsola (tyle wysi³ku mnie kosztuje uwa¿anie na s³owa w kwestiach biblijnych i podobnych, ¿e gdzie indziej niekiedy nieostro¿nie ujawniam moj± naturê, ale moje obserwacje zgadzaj± siê w bardzo du¿ej mierze z ow± tez± o braku transferu. Ponadto, zdaje siê, ¿e przemkn±³e¶ nad moj± wcale nie tak ¿artobliw± uwag±: nie uczy siê geometrii ju¿ od dawna, ale nie ma jakichkolwiek dowodów, ¿e logiczno¶æ w stosunkach spo³ecznych zmala³a.

¬ród³a? Nie potrafiê. Czyta³em sporo o technologii my¶lenia, uczenia siê, zapamiêtywania kiedy¶. Bardzo kiedy¶. Od wielu lat nie siêgam do monografii na te tematy, ograniczam siê do czytania o nowinkach, najczê¶ciej trac±cych swoje znaczenie ju¿ po paru latach. Z osób dostêpnych komputerowo Bartosz Zaj±czkowski ma du¿± wiedzê na te tematy i znajomo¶æ literatury, jutro pchnê do niego li¶cik z pytaniem czy ma jakie¶ bibliograficzne komentarze. Nie, pchnê zaraz, bo to nieelegancko...
-
2009/08/19 03:57:32
Napisa³e¶, Andsolu:

X) Geometria rozwija logiczne my¶lenie, stwierdziwszy potem, ¿e to bzdura.

Gdy nie podoba³o mi sie, ¿e tak sobie go³o stwierdzasz, postara³e¶ siê o "uzasadnienie" (tym psychologom, statystykom jako uzsadniaczom dajemy sobie spokój), jakkolwiek tylko w formie wypomnienia:

"przemkn±³e¶ nad moj± wcale nie tak ¿artobliw± uwag±: nie uczy siê geometrii ju¿ od dawna, ale nie ma jakichkolwiek dowodów, ¿e logiczno¶æ w stosunkach spo³ecznych zmala³a."

Zdanie jest nies³ychanie zawik³ane logicznie, przy czym - i przez co - niejasna jest jego logiczna relacja do zdania X.

Wiêc, mo¿e to prawda (przynajmniej na przyk³adzie) z tym nieprzenoszeniem siê - wszak geometr± jeste¶ wy¶mienitym?
-
2009/08/19 04:17:15
My¶lê, Tichy, ¿e mamy wbudowane mechanizmy czytania, które pozwalaj± przemkn±æ nad czym¶, co mamy (zasadnie czy nie) za braki i mo¿emy u¿ywaæ naszej energii na istotnych tezach. Teza moja (wierzê w to, dowodziæ nie zamierzam) jest do¶æ jasna: wielowiekowe wi±zanie matematyki, a w niej szczególnie geometrii, a w niej jeszcze szczególniej sformalizowanych technik dowodowych, przynios³o powszechne przekonanie, ¿e jest w geometrii jaki¶ eliksir pompuj±cy do organizmu logikê i ¿e u¿ytki z tego s± odczuwalne poza geometri±.

To powi±zanie i takie wnioski ostro oceni³em, mam utrzymywanie go za jeden z powodów dramatycznych trudno¶ci w rozdziale miêdzy matematyk± a konsensualnym baga¿em wykszta³cenia nie-¶cis³ego - a fa³szywo¶æ owego powi±zania jest dowiedziona na wiele sposobów, tak¿e przez zanik nauczania geometrii na ¶wiecie, co nie przynios³o zaniku logicznego my¶lenia.

Spróbowa³em jeszcze raz upro¶ciæ i wyja¶niæ; gdyby by³a potrzeba powtórzenia tego dzia³ania a ja bym go zaniecha³, to nie dla mojego przekonania, ¿e ju¿ zrobi³em ¶wietn± robotê albo ¿e nie zas³ugujesz na dalsze odpowiedzi, ale dlatego, ¿e czasami cz³owiek nie wie co jeszcze mo¿na zrobiæ dla poprawy sytuacji.
-
2009/08/19 05:30:48
Nie znasz dnia ni godziny, jak zostaniesz wywo³any do tablicy :)

Ciekawe ¼ród³a... hmm... jestem teraz bardzo daleko od domu, wiêc nie mogê siêgn±æ na pó³kê i zobaczyæ czy nie ma tam czego¶ ciekawego, ale mam dwa teksty opublikowane online, które byæ mo¿e co¶ wnios± do dyskusji.

Pierwszy z koñca XIXw (¿eby nie by³o, ¿e to jaka¶ nowoczesna teoria psycholgiczna), tak a propos odnajdywania duszy...

"Nic cokolwiek robimy, w swojej ¶ci¶le naukowej literalno¶ci, nie zostanie wymazane. Tak jak zostaje siê alkoholikiem pij±c zbyt wiele drinków, tak samo zostaje siê ¶wiêtym poprzez moralne czyny, a autorytetem i ekspertem w sferach naukowych i technicznych poprzez naukê i godziny ciê¿kiej pracy. M³ody cz³owiek nie powinien niepokoiæ siê o rezultaty swojej nauki, jakakolwiek ¶cie¿k± by ona nie pod±¿a³a. Z zaanga¿owaniem po¶wiêcaj±c ka¿d± godzinê dnia pracy, mo¿e bezpiecznie pozostawiæ efekty samym sobie. Z absolutn± pewno¶ci± którego¶ piêknego dnia obudzi siê jako jeden z wysoce kompetentnych przedstawicieli swojego pokolenia, jakiejkolwiek kategorii wiedzy by nie wybra³. Cichcem, po¶ród szczegó³ów prowadzonych spraw, w jego umy¶le narodzi siê i ju¿ na zawsze ju¿ pozostanie ta specyficzna umiejêtno¶æ w³a¶ciwego os±du. M³odzi ludzie powinni zdawaæ sobie z tego sprawê. Ignorancja w tym zakresie rodzi wiêcej zniechêcenia i obaw w m³odzie¿y stoj±cej u progu swoich ¿mudnych ¶cie¿ek kariery, ni¿ wszystkie inne powody razem wziête.

Fragment William James Talks to Teachers on Psychology, and to Students on Some of Lifes Ideals, New York, 1899 (t³umaczenie w³asne) Wiêkszy kawa³ek mam tutaj....

Drugi tekst jest trochê nowszy, bo dotyczy publikacji w Science z kwietnia 2008 roku. Ta z kolei udowadnia, czy nauka geometrii mo¿e siê do czego¶ przydawaæ, czy te¿ nie. Mo¿e nie bêdê go cytowa³ bo jest d³ugi, ale streszczaj±c jednym zdaniem: na podstawie przeprowadzonych badañ stwierdzono, ¿e korzystanie z abstrakcyjnych symboli rozwija umiejêtno¶æ praktycznego rozwi±zywania problemów matematycznych i logicznych bardziej ni¿ stosowanie ¿yciowych przyk³adów (np. dodawanie na przyk³adzie pieniêdzy, dzielenie na przyk³adzie kawa³ków pomarañczy, itp.). D³u¿szy tekst i linki trzymam tutaj....

Osobi¶cie uwa¿am, ¿e swoje trzeba odpracowaæ. Ten wspania³y moment, kiedy wszystko nagle zaczyna mieæ sens, ka¿demu objawia siê w innym momencie... cz³owiek nagle zaczyna siê zastanawiaæ, czemu jak by³ m³odszy to nie chcia³ pos³uchaæ. Mo¿e nie zmarnowa³by tyle czasu.

Pozdrawiam!
-
2009/08/19 05:42:32
Mój trening geometryczny pomaga mi zauwa¿yæ, ¿e geometria nie jest jedynym no¶nikiem logiki, czy te¿ jej trenowania. Jest niew±tpliwie (zaprzeczysz mo¿e?) lepszym no¶nikiem, ni¿ poczet sekretarzy partii w Tad¿ykistanie.

Tak, ze jej brak w nauczaniu (choæ to mnie dziwi, bo wszak wci±¿ jest nauczana) nie musi mieæ drastycznego wp³ywu na poziom logiki.

W odnesieniach socjalnych, przy tym, logika czasem pomaga, czasem przeszkadza. Jak kogo wytrenuj±, ¿e przyk³ad nie jest ¿adnym dowodem, przez co bêdzie unika³ tej drogi dotarcia do celu, tym samym pope³ni wielki b³±d.

Albowiem dowód na przyk³adzie jest... fakt, ¿adnym dowodem, ale gdy nie o dowód chodzi, tylko o przekonanie kogo, to ma³o co dorównuje jego mocy.

Co zreszt± wiadomo... z nauki geometrii.

PS. Tak nawiasem mówi±c, gdzie i jak Ty widzisz brak zaniku (czy zanik braku?) logicznego my¶lenia?

W ogóle, mówi±c o zaniku... trzeba znaæ stan (tu, okre¶lasz stan jako...) w chwili t0, oraz w chwili t1 (tudzie¿ t2, t3, etc.).

Jakie by³o logiczne my¶lenie w spo³eczeñstwie 50 lat temu, albo 10 lat temu, albo rok temu, a jakie - w porównaniu - jest dzisiaj?

Tak wiec, geometria pomaga mi stwierdziæ, ¿e gdy Ty mówisz o logicznym my¶leniu - jako o w³a¶ciwo¶ci populacji - to takiej kategorii nie ma. Jest poza pojêciem. Poza do¶wiadczeniem. Poza rozumem. Wiara, w dodatku rozmyta. Co¶, z czym przy innej okazji atei¶ci na pró¿no usi³uj± siê uporaæ.

Dlaczego na pró¿no? Bo podlegaj± tym samym ograniczeniom i prawom, oddychaj± tym samym powietrzem, takie same maj± skrzela, tak samo im impulsy elektryczne (czy inne) po mózgu siê plataj±.

A sk±d wiem? Ano, ze studiowania geometrii.
-
2009/08/19 23:44:19
Bartosz Zaj±czkowski

Cytowany fragment jest zaiste pere³k±. Oczywi¶cie, mówiê tak, bo to woda na mój m³yn.

Wyniki opisanych badañ (¿e abstrakcja jest naj³atwiejsza) pozornie przecza innemu znanemu zjawisku, ¿e tym ³atwiejsze s± te zadania, im bl¿szy ich kontekst s³owny i sytuacyjny do¶wiadczeniu i ekspertyzie rozwi±zywacza.

Niezale¿nie od równowazno¶ci logicznej. Potwierdzaj± to tzw. Watson tests (mo¿na, poggoglogawszy, wzi±c taki online).

Paradoks wyjasnia taki model (deczko naci±gany, ale kto chce sobie wymy¶leæ lepszy, albo przeciwny - nie zabraniam). Wiêc - abstrakcja - to w istocie klasa abstrakcji,a praktycznie ¶rednia po w³a¶ciwo¶ciach - ostaj± siê te we wska¼niku, które siê powtarzaj±.

Jedno zadanie, wielu rozwi±zywaczy. Ka¿dy ma bli¿ej lub dalej wzglêdem blisko¶ci i percepcji. Bior±c totaln± miarê - ¶redniokwadratowy dystans, i minimizuj±c, dostaje siê ¶redni± - czyli abstrakcjê jako zadanie optymalne. Nie przeczy to temu, i¿ osobnikowi X bardzo blikso do danego zadania, za¶ Y-owi daleko.

Ale grupa, populacja - pod warunikiem, ¿e prawdziwie losowa - jako ca³o¶æ, najlepiej poradzi sobei z abstrakcj±, a nie z konkretem. Nie tak, ¿eby zadanie o dzieleniu daæ rze¼nkom, zas o mno¿eniu - hodowcom chomików. Nie, ich trzeba wymieszaæ, pobraæ innych, i dopiero siê oka¿e, ¿e abstrakcja gór±. Tzn., do³em, bo - globalnie - najefektywniejsza, najmniejsza ³±czna droga.