S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Anagramy i zamkniête umys³y

Gdy Aspik zacytowa³ ³aciñski anagram w komentarzu u telemacha, mia³em pewno¶æ, ¿e zna³em to z jakiego¶ tekstu zachowanego w komputerze, ale musia³em przy pomocy pani Google usytuowaæ go (co za czasy, ¿e ³atwiej znale¼æ py³ek na ksiê¿ycu ni¿ kartkê w szufladzie...) – to by³o w mathpages.

Jaka skromna nazwa witryny, prawda? Po prostu „mathpages”, strony matematyczne. Autor taki sam, usuniêty w cieñ. Od kilkunastu lat udziela siê w grupach dyskusyjnych, pisze wy¶mienite eseje – czasami trzeba sporo natrudziæ siê, by siê upewniæ, ¿e zawarte w nich b³yskotliwe argumentacje s± oryginalnym wk³adem autora do tematu a nie cytowaniem czy opracowaniem cudzych wyników. Widzia³em ju¿ w paru miejscach rozwa¿ania kim mo¿e byæ autor – sam te¿ wda³em siê kiedy¶ w sieciowe wykopki, niewiele odkry³em. Kevin S. Brown, ¿yje gdzie¶ w okolicy Seattle, WA, jedyny osobisty w±tek na jego stronach to reklama porcelany malowanej przez jego ¿onê. Pe³na niezale¿no¶æ od naukowych mód, pisze na bardzo ró¿norodne tematy z paru dziedzin matematyki i fizyki, sam sobie wybiera pole zainteresowañ, zaskakuje g³êbi± i erudycj±, lecz nigdy nie odsy³a do w³asnych publikacji. Czy ma je? Czy za jego wysi³ek umys³owy pobiera pieni±dze z jakiej¶ naukowej instytucji? Je¶li kto¶ wie, trzyma przy sobie tê wiedzê.

Z pionierskich czasów chudego Usenetu zachowa³ obyczaj pisania wzorów w ASCII, choæ w pewnym momencie przekona³ siê do kolorowych obrazków i animacji. W tej chwili jest coraz wiêcej wyrafinowanych matematycznych blogów zawieraj±ch rozwa¿ania, które kiedy¶ pojawia³y siê tylko na bardzo wyspecjalizowanych seminariach. Ciekaw jestem ile jest w tym zjawisku jego wp³ywu.

Podlinkowany artyku³ o anagramach Galileusza koñczy t± anegdot±:

Uniwersytet Padwañski by³ wówczas twierdz± Arystotelizmu i paru jego profesorów filozofii wyrazi³o ostr± kontestacjê rzekomych odkryæ Galileusza; odrzucali mo¿liwo¶æ istnienia jakich¶ „nowych” planet czy gwiazd odwo³uj±c siê do tego, co uwa¿ali za podstawy logiczne, choæ dzisiejszemu czytelnikowi ich argumenty nie wydaj± siê zbyt logiczne. Galileusz zachêci³ ich do odwiedzin, by sami zobaczyli jego teleskop i na w³asne oczy obejrzeli rzeczy, które opisywa³. Lecz odmówili mu mówi±c, ¿e nie zamierzali patrzeæ przez jego teleskop, bowiem pokazywa³ on jedynie zjawy, iluzje, którym nie nale¿a³o ufaæ gdy k³óci³y siê z logik± i rozs±dkiem.

Byæ mo¿e mój ¶miech po przeczytaniu tego urywku jest bardziej stonowany ni¿ mój czytelnik móg³by oczekiwaæ, bo jestem kawa³kiem serca i rozumu po obu stronach. I my¶lê, ¿e gdyby jaki¶ wynalazca pamiêci wody, si³ homeopatycznych, programu astrologicznego w pythonie, potapowego generatora energii czy setki innych równie genialnych odkryæ zada³ sobie trud zaproszenia mnie na ogl±danie jego nowoczesnych aparatów, najspokojniej i z g³êbokim przekonaniem odpowiedzia³bym, ¿e nie zamierzam nic ogl±daæ, bo aparaty k³óc±ce siê z logik± i rozs±dkiem mog± co najwy¿ej pokazywaæ stany psychiczne twórcy, wiêc nie bêdê marnowa³ czasu na to.

Powy¿sze wyznanie nie jest uchylaniem drzwi dla tysiêcy kretyñskich teorii kursuj±cych dzi¶ po ¶wiecie, nawet je¶li na co¶ takiego komu¶ mo¿e wygl±daæ.

pi±tek, 14 sierpnia 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL do notki:
Komentarze
2009/08/14 04:51:48
Aj, có¿e¶ narobi³, andsolu!

Ja mam robotê! I zostawi³em wszystko na ostatni± chwilê, i siedzê po nocach.

I zamiast robiæ, zacz±³em czytaæ MathPages, i nie mogê przestaæ. Niektóre rzeczy wywo³uj± dotkliwe deja vu. Nad rzeczami podobnymi do "The Complex Domain of Probability", ale bez pój¶cia - bo bez skojarzenia - w liczby zespolone, ciê¿ko pracowa³em jakie 10 lat temu. Gdzie¶ w czerwcu mi odbi³o, i wróci³em do tego.

Niesamowite.

Oczwyi¶ce, te¿ mnie zaciekawi³o, kim jest Kevin S. Brown - i jak znalaz³em, wielu te¿ - bez skutku.

Z G. i teleskopem te¿ ciekawa sprawa, i te¿ mi siê wydawa³o, ¿e to nie G wynalaz³, bo ów wisia³ w powietrzi, kr±¿±c. G. - jak to siê dzi¶ mówi - wdro¿y³?

Podobnie, aksjomatykê teorii prawdopodobieñstwa zna³ Frechet 20 lat przed Ko³mogorowem, i nawet Borel na prze³omie wieku (probabilista, ale nie skojarzy³ by jego "well-defined" - jakis to pewnie ³adniej brzmi po franusku - by³y dok³adnie "zdarzeniami"). No, K. wzi±³ i wdro¿yl.

No nic, z powrotem do roboty.

PS. Aha, przy okazji web-lustracji KS.B., taki site mi siê trafi³:

home.att.net/~numericana/fame/

-
2009/08/14 08:27:51
Cytat dotycz±cy Galileusza i uczonych kolegów - przepiêkny. To co poni¿ej (cytatu) piszesz - wydaje mi siê byæ (jednak) wa¿niejsze ni¿ to od czego wyszed³e¶. Dotyka jednego z naistotniejszych dla mnie (osobi¶cie) problemów: przebiegu granicy pomiêdzy pokor± a arogancj± w percepcji nowego. Nowego, tzn. naprawdê, a nie jedynie pozornie nowego. Real-real.
Bo naprawdê nowe powinno budziæ sprzeciw i niezgodê. Je¶li nie budzi - nowym nie jest. Je¶li budzi - mo¿e byæ, ale nie musi. Szansa, ¿e jest to ¿aba bêd±ca ksiêciem, a nie tylko jedna z jej zwyk³ych kole¿anek jest statystycznie bior±c jaka jest. Wszystkich gadów (i p³azów) ca³owaæ nie da rady. A i ochoty brak.
Co przygnêbia. Co robiæ?
-
2009/08/14 11:51:22
Przychodzi mi do g³owy jeszcze jedna historia o triadzie za³o¿enia-oczekiwania-fakty, a dotycz±ca teleskopu. W 1997 w czasie przelotu komety Hale-Boppa, 40 cz³onków sekty Heaven's Gate dokona³o zbiorowe samobójstwo na posiad³o¶ci w San Diego, wierz±c ¿e kosmici zabior± ich do lepszego ¶wiata. Tu¿ przed tym wydarzeniem podopieczni guru sekty Marshall Applewhite, kupili nawet teleskop aby zobaczyæ lec±cy za komet± statek obcych. Jak wszyscy siê domy¶lamy statku nie by³o - i tu ma³y klops, co teraz? Kiedy stali ju¿ na skraju samobójstwa, okaza³o siê ¿e wszystko w co wierzyli by³o nieprawd±. Zwa¿ywszy na ten fakt... zwrócili teleskop do sklepu twierdz±c ¿e jest zepsuty, a nastêpnie przedawkowali ¶rodki nasenne popijaj±c je dodatkowo alkoholem.
-
2009/08/15 02:52:32
@szmerybajery: tak, silna wiara pomaga zwalczyæ u³udy i dotrzeæ do Wiecznego ¯ycia. Przy okazji, gdy ¦wiadkowie Jehowy osaczyli mego przyjaciela i gwa³townie go przeci±gali na swoj± stronê, spyta³ ich czemu dzia³aj± wbrew swoim interesom, bo je¶li ich Niebo ma tylko 140 tysiêcy zarezerowowanych miejsc, to jaki sens ma powiêkszanie grupy konkurentów...
-
2009/08/15 02:54:54
@telemach: oj, ile tu gadania... a¿ strach. Trzeba bêdzie do tego wróciæ. Ale wypowiedzia³e¶ to kluczowe s³owo: statystyka. Bez niej trudno mówiæ o stereotypach i przes±dach, o odró¿nianiu nastawieñ chorych i zdrowych...

Komentarz poszatkowany, bo mi filtr antyspamowy zatrzymuje jak trzem osobom odpowiadam na raz.
-
2009/08/15 03:18:44
Tichy, poddajê siê, nie zamieszczê dzi¶ odpowiedzi na Twoje uwagi. Blox zatrzymuje jako spam i koniec. Mo¿e mu do jutra przejdzie. S³ynna praczka.
-
2009/08/15 03:47:21
Merde, nie poddam siê, wrzucê komentarz jako wpis i koniec. Z tytu³em: "Nie jestem spammaæ".


To jest zaproszenie do grupy sympatyków w MyBloglog!