Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Alicja będzie Japonką

I znowu jestem przy temacie, od którego 30 miesięcy temu zaczynałem blog: patyna. Czyścić czy szanować?

Dokładniej: chodzi o ten prehistoryczny styl ilustracji „Alicji w Krainie Czarów”. Był jaki był, ale wielu pokoleniom skojarzył się na dobre z postacią i z całą atmosferą wyjątkowej bajki – niebajki. Ich naiwność oddalała sugestie o zawoalowanej niestosowności, o podtekstach erotycznych czy czymś podobnym. Alicja na rysunkach miała sex-appeal bawełnianych pończoch.


To typowa ilustracja z mojego ulubionego wydania, „The Annotated Alice” ze wstępem i z komentarzami Martina Gardnera. No więc takiej Alicji wkrótce nie będzie. Komiks, do którego ma prawa jakieś wydawnictwo ze Stanów, będzie rysowny przez Brazylijkę japońskiego pochodzenia nazywającą się Erica Awano. Jest specjalistką sztuki mangá – powtarzam tu jak papuga za gazetą, bo nie wiem co to za sztuka i czemu sztuka i nie jestem pewien czy chciałbym wiedzieć. Widziałem, owszem, rysunki, wzruszające. Prawie wszystkie kolory z centrów handlowych i cała zresztą ich poetyka. No, postęp, nie da się ukryć. Ani ukryć, ani uniknąć, bo są klienci. A są klienci, bo od kołyski do tej sztuki Tom i Jerry ich przygotowywali.

Tak samo było zresztą przed stu laty, był obowiązkowy styl. Tylko Tom i Jerry mieli inne imiona. To tak na wszelki wypadek, żeby nie usłyszeć, że się sprzeciwiam postępowi. Niech żyje komiks. Nasi górą. Chcę powiedzieć: nasi Japończycy.

piątek, 28 sierpnia 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/08/28 04:56:38
Ej Andsol... starzejesz sie... ;) dobra manga nie jest zla...

PS. A skoro przy Alicji juz jestesmy... A dokladniej przy jej tworcy Lewisie Carollu (tak, wiem ze to pseudonim) - znasz jego podrecznik do logiki? Perelka.
-
2009/08/28 05:23:45
Nie, teraz ja dziecinnieję. Starzałem się jak nie mieściłem się więcej w moim łóżeczku.

Mam grubaśną "Symbolic Logic" i gdy wreszcie dokończę ową serię wpisów o logice, musi tam się znaleźć parę linii o jego notacji sylogizmów, która zupełnie zanikła z obiegu, a nie całkiem słusznie. Diagramy Venna wygrały, ale pomysł Carrolla ma wiele uroku, nie jest głupi.

Czytasz go sobie, czytasz o nim i myślisz: co za szczęście, że można go czytać i nie trzeba go wytrzymywać na żywo. Wygląda na to, że był nieprzeciętnym nudziarzem, z takim poczuciem humoru, że po trzech dowcipach człowiek już był skłonny zapisać się do Legii Cudzoziemskiej, żeby nie słyszeć czwartego. A książeczki są takie urocze...
-
2009/08/28 16:53:06
Może lokalnie informacji więcej. Jedyne co znalazłem, to

www.comicbookresources.com/news/preview2.php?image=previews/dynamite/alice/Alice01CoverInCass.jpg

Kolorystycznie nie wygląda źle. Nawet lepiej niż kolory w klasycznej adaptacji:

www.youtube.com/watch?v=QgbntWU7pG8

PS. Musze Kwikowi wrzucić tego linka.
-
Gość: taria, 37-bem-6.acn.waw.pl
2009/08/30 16:25:29
Oj, marudzisz, andsolu, twierdząc, że takiej Alicji już wkrótce nie będzie... Przez bez mała półtorej wieku wydania Alicji z nieśmiertelnymi ilustracjami Tenniela doskonale się sprzedawały i sądzę, że moda na mangę przeminie, a one przetrwają.

Znalazłam stronę, której autorka zestawiła kilkudziesięciu ilustratorów "Alicji w Krainie czarów".
http://www.laurenharman.com/alice/index.html
Można zaobserwować, jak w ostatnim stuleciu zmienia się styl obrazków w dziecięcych książkach. Tęczowe kolory i kapiąca słodycz nie jest przecież wytworem XXI wieku.

Jeśli natomiast chodzi o "ukomiksowienie" powieści, to - niestety - proces ten dotyka większości dziecięcych klasyków. Nie do końca rozumiem, dlaczego wydawcy uważają, że dzięki maksymalnemu ograniczeniu słowa pisanego opowieść stanie się łatwiej przyswajalna...
-
2009/08/30 17:09:45
@taria: coś się stało z Twoją linką, chyba tak miała wyglądać :)

Piękna kolekcja. Widzę, ze wyszłyby z tego dwie rozprawy doktorskie i siedem magisterskich. Szkoda, że po jednej ilustracji na autora. Niektóre wcale się nie kojarzą z dziećmi: Rackham, Rountree, Steadman - no i oczywiście Dali :) Najbardziej graficznie mnie ujął Peter Weevers - zresztą nieco japoński.

A ten kot u Michelle Wiggins to sobie jaja robi z Alicji.

Masz rację, tam widać wpływ wszelkich szkół malarskich, ale najbardziej widać wpływ Tenniela.

Z ograniczaniem słowa i myśli na rzecz zerknięcia i "bycia załatwionym" znam to z własnego pólka z zafasolkowaniem arytmetyki. Jedna fasolka, dwie fasolki... A co zrobią z fantastyczną grą słów? Bo gdy ginie ona w tłumaczeniu to można wyjaśniać trudnościami przekładu...