|
Blog > Komentarze do wpisu
Zbyt dobra konwersja
Gdy wielkie s± zas³ugi, wiele trzeba wybaczyæ. Nie przysz³o mi to ³atwo, z za¿enowaniem wrêcz czyta³em jego uzasadnienia Bushowej wyprawy na Irak. Nie sz³o o to, ¿e nie w³±czy³ zmys³u krytycznego – brak informacji mo¿e spaczyæ rozumienie biegu zdarzeñ. Ale informacji móg³ mieæ ile zechcia³, by³ w osobistym kontakcie z mnóstwem wiele wiedz±cych ludzi... Có¿, zjawisko do¶æ powszechne, uczuciowe nastawienia wy³±czaj± jakie¶ partie mózgu i pozostaje racjonalna forma wypowiedzi, natomiast wybór danych, interpretacja i wnioski s± komponowane w poza-racjonalnym ¶wiecie. To samo nastawienie mieli w owym fatalnym roku 2003 tak zdecydowani anty-komuni¶ci jak i eks-komuni¶ci. Ideowe my¶lenie o Polsce rzutowa³o na ¶wiat arabski, o którym niewiele wiedzieli.
Ale musia³em przeskoczyæ nad tym. Przecie¿ o ile wa¿niejsze by³y dawne zachwyty. Jego b³yskotliwe eseje, zdolno¶æ ujrzenia barw w czarno-bia³ym obrazie, imponuj±ce ¿arty jêzykowe. Warto by³o kiedy¶ owe z trudem, na jedn± noc otrzymane teksty przepisywaæ na ha³a¶liwej maszynie w 10 przebitkach, jakie by nie by³o ryzyko identyfikacji kopii. Rozpowszechnianie jego m±drych zwrotów by³o czynnym oporem, tam± przeciw fa³szowi i g³upocie, nadziej±. Tego nic nie zdo³a zatrzeæ...
Nic? Naprawdê nic?
Cztery lata temu spor± czê¶æ nied³ugiego pobytu w Kraju spêdzi³em w pomieszczeniach zamkniêtych, ze sztucznym o¶wietleniem, jakich nie brak w miejscu, gdzie mieszkam. Lecieæ tak daleko i zamykaæ za sob± drzwi od ulicy? Musia³em, mia³em w kieszeni d³ug± listê ksi±¿ek do kupienia. A co jedna to trudniejsza do znalezienia.
W której¶ kolejnej ksiêgarni, w którym¶ kolejnym mie¶cie znalaz³em te „Mini wyk³ady”. W jednym tomie trzy serie. Znak, dodruk z ostatniej chwili, z 2005. Dowioz³em do domu wraz z innymi trofeami.
I nieraz z tak wielk± dobr± wol± bra³em do rêki, by za ka¿dym razem od³o¿yæ zniechêcony na pó³kê. Prawie jak wyci±g z Heideggera zmieszanego ze ¶wiêtym Augustynem. Jak to mawia³ Jerzy Litwiniuk „wielos³owno¶æ, ma³ono¶no¶æ”.
Kiedy¶ poskar¿y³em siê przez skype'a siostrze. ¯e z owego stosu, który widzia³a zapakowywany do waliz, to chyba najgorsza inwestycja. Za¶mia³a siê. „Taki by³e¶ wtedy o¿ywiony, ¿e nie chcia³am ci nic mówiæ, ale ja go próbowa³am s³uchaæ w tv – nie da³o siê. Okropnie nudny.” Wybaczê brednie o Iraku, ale nie wybaczê nudy.
¶roda, 08 lipca 2009, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2009/07/08 17:03:46
Telemachu, nie by³o moj± intencj± robienie zagadki, to raczej wynik ogólnego obronnego nastawienia, by niew³a¶ciwymi has³ami nie przyci±gn±æ nie tyle trolla (bo z jednym sobie poradzê) ale ca³ego trollejbusu. A pewne nazwiska wo³aj± tych, co Maj± Zawsze Racjê - spróbuj napisaæ co¶ o naszej noblistce (nie o Curie, bo to nie nasza).
Nasza perspektywa i do¶wiadczenie? Choæ ¿aden z nas nie narzeka na ¿ycie a nawet wrêcz odwrotnie, nigdy nie mieli¶my takich do¶wiadczeñ i perspektyw jak on w Oksfordzie. Byæ mo¿e wspaniale siê rozwin±³ i podrêczniki ze wzruszeniem bêd± go cytowaæ przez wieki. Nie takim jak ja niedoukom wypowiadaæ siê o tym. Ja po prostu opowiedzia³em o osobistym rozczarowaniu... 2009/07/08 21:27:19
ja za¶ odwrotnie...³atwiej mi wybaczyæ nudê ni¿ glupotê...
No przecie¿ wielcy ludzie bywali nudni, a g³upiec choæby by³ nie wiem jak interesuj±cy-g³upcem zostanie...mamy wiele przyk³adów na poparcie tego¿... Oby nie sta³o siê to tylko znakiem czasu;) 2009/07/08 21:53:02
2009/07/08 22:46:07
Zakladam, ze piszesz o Kolakowskim.
Coz. Starosc nikogo nie omija, a umysly uksztaltowane w poprzedniej epoce rzadko poza nia wychodza. Dotyczy to rowniez filozofow. Kolakowski nie jest tutaj wyjatkiem. Wpisal sie w poetyke walki z ustrojem, z jego punktu widzenia ocenia wszystko, wlacznie z USA, systemem kapitalistycznym w ogole i cala reszta. Stad dysonans poznawczy w poznych latach zycia... Wypada blado dzis jesli sie go porowna z Baumanem na przyklad. Jesli chodzi o Heideggera... hm :) jego po prostu sie czyta jak poezje. Nie nalezy ROZUMIEC i skupiac sie na kazdym zdaniu. Jego lapie sie INTUICJA - wiem, wiem, to herezja jak na filozofie, ale wlasnie na tym polegala sila jego tworczosci. Po przeczytaniu dwukrotnym Bycia i Czasu oraz Budowac, Mieszkac, Myslec, jakas szesnasta wypustka odnogi mozgowej zalapalam, o co chodzilo :) I zdanie "W byciu bytu dokonuje sie nico¶ciowanie nico¶ci" stalo sie proste :) 2009/07/08 23:46:44
Witaj, kwiku mazowiecki, widzê, ¿e wróci³e¶ w wielkiej formie. I rozwin±³e¶ mojego trollejbusa do trolljebusa, zrêczne. Jak nie piszê, ¿e czyje¶ to (my¶lê, wyobra¿am sobie, ¿e) moje...
Ju¿ bêdziesz czy znów na odlocie? Bo nie ma jeszcze po³owy lipca. surfinia: mo¿e masz racjê, ale g³upich nie pamiêtam. Powa¿nie. Mam jaki¶ cudowny mechanizm, ¿e nie pamiêtam kto, kiedy i czym mi sprawi³ przysz³o¶æ, czym siê wyg³upi³... Oczywi¶cie jak towarzystwo dr±¿y temat, to przypomnê sobie detale, ale one nie siedz± w mojej operacyjnej pamiêci. Ale swoje wyg³upy a¿ za dobrze pamiêtam i czasami po latach siê rumieniê. Albo zdumiewam, ¿e nie wyrzucono mnie tu i tam przez okno. Nino, no w³a¶nie, to jego odej¶cie od marksizmu chyba by³o tak g³êbokim prze¿yciem, ¿e nie potrafi³ zrozumieæ tych, którym m³ody i stary Marks razem z McCarthym na jednym ko³ku wisieli. Nie wyszed³ poza tê dychotomiê. Co do poezji, próbowa³em ju¿ czytaæ poetów Levy-Straussa, Deleuze, Derridê, Foucaulta - ale to chyba jest zabawniejsze w oryginale, a na to mnie nie staæ... 2009/07/09 00:03:47
Deleuze i Derrida - imho nie maja nic wspolnego z poezja... ot taki sobie postmodernistyczny przerost formy nad trescia. Na dodatek ta forma chropawa, niemrawa i brzydka.
Strasznie sie nameczylam z Deleuzem, probojac z niego wyciagnac to, co mi bylo do magisterki potrzebne. Poczem doszlam do wniosku, ze prawie caly postmodernizm da sie podsumowac krotko: kazdy ma wlasna "narracje", czyli, kazdy bredzi po swojemu :))) Foucault to dla mnie inna bajka. Imie Rozy i Wahadlo to sa dwie ogromne ksiazki-dziela. Dlatego ogromne, ze facet umial polaczyc formule powiesci z kopalnia wiedzy o historii filozofii, nauki, kultury. Oczywiscie, jesli komus zwisaja owe szczegoly, to ksiazka bedzie nudna. Forma mi nie przeszkadza - jak ktos zmeczal Hegla i Kanta to nic juz nie bedzie straszne potem :) Aha, wymienionych czytalam w tlumaczeniach, bo francuskiego nie znam. A po angielsku w oryginale dobrze mi sie czyta tylko Tolkiena i Russela :) 2009/07/09 02:46:39
@ andsol - ze wzglêdu na marn± pogodê prze³o¿y³em resztê urlopu na wrzesieñ.
@ nina - co¶ Ci siê pokiæka³o, bo choæ Wahad³o jest Foucaulta to napisa³ je Eco po w³osku. 2009/07/09 15:23:20
@andsol:
Dziwne, ostatnio mia³em w rêku "Czy diabe³ mo¿e byæ zbawiony" i podobnie mi siê nasuwa³o. Ze komunizm by³ kr± na której p³ynêli zawodowi antykomuni¶ci. Podobnie zreszt± z Bocheñskim. Bez wroga naczelnego - obraz pewnej dezorientacji. Z³o¿y³em jednak na karb zmêczenia. @kwik: dziêkujê. 2009/07/09 16:18:57
@Telemach: oj, fajnie, ¿e to mówisz. Bo jednak mam sporo sympatii dla jego paradoksów i b³ysków i zastanawia³em siê czy by sobie tego dzie³a nie przyimportowaæ.
Aha, zawsze mia³em olbrzymi szacunek dla tych, co po udanej karierze umieli siê wdaæ w zupe³nie inne dzia³ania i te¿ wiele dobrego zrobiæ. [Jak chcesz, to nie bierz tej uwagi do siebie :) ] 2009/07/09 16:46:25
@Telemach; oj, czy ja czego¶ nie pomyli³em? Bo zastanawia³em siê nad nabyciem "Rozmów z diab³em" - a Ty chyba o czym¶ innym mówisz...
Go¶æ: telemach, dslb-088-073-128-239.pools.arcor-ip.net
2009/07/09 21:05:41
"Czy diabe³ mo¿e byæ zbawiony i 27 innych kazañ", Aneks, Londyn 1982
Szczególnie zastanawia ponowne przeczytanie dzia³u "O Polsce". A "Rozmowy z diab³em s± o wiele starsze". Chyba pierwsza po³owa lat 60tych. O ile pamiêtam. Pozdrawiam t. 2009/07/09 21:18:22
andsol: faktycznie, pokiæka³o mi sie. obiecuje, bede jesc wiecej magnezu i zrezygnuje z zapuszczania sie w zawile komentarze bedac pod wplywem ;)
2009/07/10 10:35:13
@ Andsol - na pocieszenie mogê dodaæ, ¿e ja siê jaki¶ czas temu zapu¶ci³am by³am na stypendium w Oksfordzie i tak siê sta³o, ¿e by³am w tym college'u co autor Mini wyk³adów. Ale¿ ja siê cieszy³am na mo¿liwo¶æ spotkania siê z nim. I ma³o by³o w moim ¿yciu wiêkszych rozczarowañ. Przyznam siê, choæ to wstydliwe, ¿e pod koniec pobytu autentycznie faceta unika³am. Nie bêdê wchodzi³a w szczegó³y, dlaczego. Na szczê¶cie te niemi³e doznania zosta³y zrównowa¿one przez niezwykle sympatyczne: ¿y³ jeszcze sir Isaiah Berlin, by³ w tym samym college'u tako¿, i okaza³ siê uroczym starszym panem, który opowiada³ ze swad± o swoich przygodach z Ann± Achmatow± i Mari± Callas.
@ Nina. Nie, nie, nie. Heidegger nie. To zdanie nawet po sze¶ciu g³êbszych jest pretensjonalnym be³kotem. Na trze¼wo oczywi¶cie te¿ jest pretensjonalnym be³kotem. |
|
A nawiasem: mam podobnie. Powroty do fascynacji czasów minionych bywaj± zwi±zane z rozczarowaniami. A z jakimi wypiekami np. takiego Zinowiewa....Hm...
A mo¿e to my siê zmienili¶my? Nasza perspektywa? Do¶wiadczenie?