Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Są, choć ich nie ma

Co do nieistniejących gór w Brazylii, które Tichemu sugerował jego pierwszy znajomy Brazylijczyk (w komentarzu do przedwczorajszego wpisu jest mowa o tym), to lista 10 najwyższych szczytów brazylijskich nikomu na tym kontynencie nie zaimponuje, ten najnajnajwyższy Szczyt Mgły (Pico da Neblina) to marne trzy kilometry z ochłapkiem, co to jest w porównaniu z nieskończonością. Ale tu na południu też bywają takie niegóry. Oczywiście Rysy je biją starannie, ale po pierwsze to się nie nazywa Góra Cośtam a Wzgórze Kościelne (Morro da Igreja, blisko Urubici) i jednak jest o te 200 m wyższe od Śnieżki, więc Brazylijczycy, bez kompleksów.

Miłe miejsce, 180 km ode mnie, podobno zamieszkałe przez potomków Łotyszów, Włochów no i jak wszędzie na południu – Niemców. Ale w zimie nietropikalnie – temperatura spada poniżej -15°.


Dokumentuję je zdjęciem wykonanym przez Julka, z lustrzanki, niestety pomniejszonym przez wymogi blogowe. Dojechaliśmy samochodem prawie na sam szczyt, teraz już można, kiedyś to był teren wojskowy. I to jest mój wkład w tutejsze niegóry.

wtorek, 21 lipca 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/07/21 04:14:18
Piekne te Twoje niegory. A Pico de Neblina to moj cel na przyszly rok.
-
2009/07/21 04:54:17
Cudo-nie-góry. Aż się przypomina dwuwiersz:

"wgury wgury miły bracie
tam przygoda w czekanacie."

Zawsze mnie zastanawiało, co to jest "czekanat". Dziekanat jaki? Pod auspicjami?

Nic to. Wspomnień odkurzanych ciąg dalszy. Pewien Polak (ci zawsze wiedzą lepiej), oznajmił mi, że z tym szczytami w Brazylii to nie tak prosto. Właściwie to dlatego zapytałem Geraldo, co z tymi górami. Brazyliski najwyższy szczyt leży niemal na granicy, a granica - rzecz płynna, gdy jej nikt WOP-em nie pilnuje.

I, teraz szybko - szuku-szuku po wikipediach - i jest ta zagwozdka odnotowana! Ten najwyższy szczyt, Pico de Neblina jest raptem dwa metry (i to wiadomo od niedawna) wyższy od następnego z aspiracjami do najwyższości, Pico 31 de Março (co te "31" znaczy?), a przy tym, to ta sama góra.

Wierząc wikipedii, te dane z montanizmu nie są najświeższe. A może zamiast wikipedii, trzeba wierzyć montamzimu? Przecie nie pójdę, i nie będę sam mierzył.

2 metry, to jak zawieje pyłu i liści, to raz tak, a raz inaczej.

Dlatego pewne sprawy w tej Brazylii takie dziwne. Nawet najwyższy szczyt nie wiadomo, czy zawsze najwyższy.




-
2009/07/21 09:55:10
@Tierralatina: jeśli chodzi o to, żeby było nic nie widać, to czasami wystarczy w Rio stać u stóp Cristo Redentor - po co masz szukać tego tak daleko?

@Tichy: z płynnością gór chodzi o to, że jakiś Polak słysząc, że czas płynie skomentował ironicznie: wielkie pływanie, góra 60 minut na godzinę. Pewna góra niedosłyszała o co chodzi i zapamiętała "góra płynie" - i tak to się zaczęło.

Czekanat to chyba tam gdzie pracuje Zwierz Alpuhary.

O znaczeniu daty 31 marca i głębokiej różnicy między 1 kwietnia już mi się kiedyś pisnęło - zerknij, proszę, na ostatnie paragrafy tej opowieści o wierszykach.
-
2009/07/21 13:32:49
@andsol: Nie, nie o to chodzi... :) Po prostu chce wejsc na najwyzszy szczyt w kazdym w panstw Ameryki Poludniowej. Takie moje prywatne desafio...
-
2009/07/21 16:00:23
Dzięki za wyjaśnienie. Widzę, że z Waści Encyklopedysta.

Powinienem był sam na to wpaść, poszukać, ale prościej było zapytać. NB, moje oczy uparcie odczytywały "Março" jako Marco" (podobnie wielu nie-Polaków ignoruje polskie ogonki), i nawet zajrzałem do Biblii, by spawdzić, czy "31", to czasem nie 3:1 (ale nie pasowało).

Z ta płynnością góry, a raczej wysokości - to na poważnie. Ten wiki-wpis, podający świeższą wysokość Pico de Neblina z roku 2004 jest tu:
en.wikipedia.org/wiki/Pico_da_Neblina

Jako geometra zapewne zgodzisz się, że odnośnik "n.p.m." jest raczej umowny, przy tym w polskim sformułowaniu - niedokładny. Powiedziawszy "nad poziomem morza", ciśnie się pytanie "którego morza"?

Na przykład, poziom morza na przeciwległych brzegach (pierwszy - SW czubek, Kornwalia) Wielkiej Brytanii różni się o 80 cm.

Poprawniej by to było "n.ś.p.m.", gdzie "ś" = "średnim". I tu też człek dociekliwy mógłby zacząć drążyć, pytając się a czepiając po czym tę średnią się bierze. Bo co jak co, ale morze, a zwłaszcza ocean, jest wcieleniem płynności.

Metr jako wzorzec można przechowywać w jakimś instytucie, wzorcowego poziomu morza nie da się.

Niestety, wikipedia mało co rzuca światła na problem, odwołując się do GPS (i tu też człek doecieklwiy vel czepliwy mógłby się pożywić):
en.wikipedia.org/wiki/Above_mean_sea_level

-
2009/07/21 22:47:54
Sliczne gory. monumentalne.
Moze i nie najwyzsze, ale porazaja ogromem no i - o kurde - tam tak zielono!!!
-
2009/07/21 23:42:46
Małe górki dla mnie też są ok, ale nie zniósłbym już teraz 6 miesięcy zaciągniętego nieba. Rozumiem uroki życia kulturalnego w takim Krakowie, ale brak słońca i zieleni... depresja zagwarantowana po 2 miesiącach.