|
Blog > Komentarze do wpisu
Czemu warto
Sam w tej chwili w to nie wierzê. Publicznie podpisaæ zobowi±zanie na robienie z siebie durnia? Za darmo? Bez kropli alkoholu? Tak, zrobi³em to i teraz koby³ka drwi±co wykrêca pysk i mi macha ogonem przed nosem.
Na moje usprawiedliwienie mam geny od zupe³nie w³asnych rodziców i wychowanie od nich w³a¶nie. Dlatego to musia³o siê tak skoñczyæ. Wej¶æ do jednej z najwiêkszych europejskich plujni i tam obiecaæ wyja¶nienie czemu warto kulturalnie dyskutowaæ. Zupe³nie z Gombrowicza. To jeszcze gorzej ni¿ wtedy gdy w Costeira do Pirajubaé t³umaczy³em s±siadom rybakom czemu nie powinni mordowaæ tego ¿ó³wia. Patrzyli na mnie z zaciekawieniem zwracaj±c jednak uwagê, by nie skaleczyæ siê no¿em przy przygotowywaniu zupy ¿ó³wiowej.
S± okoliczno¶ci ³agodz±ce. Kilkadziesi±t osób komentuj±cych na forum ów tekst prof. Majcherka mówi³o kulturalnie i rzeczowo, zaledwie parê da³o siê ponie¶æ i kwestionowa³o mentalne atrybuty autora. Poniewa¿ wcze¶niej poczyni³em ju¿ kpinki na ten temat, chcia³em dla odmiany dodaæ co¶ na powa¿nie, ale okaza³o siê, ¿e co by³o wa¿nego do powiedzenia to ju¿ powiedziano. Tylko w³a¶nie z nadmiernym zainteresowaniem dla owych mentalnych atrybutów.
£atwo by³o zrozumieæ powód tych uniesieñ, bo tak dziwne by³y tezy Majcherka, ¿e panowa³a niepewno¶æ czy to ¿art, prowokacja czy istotnie dowód solidnej ignorancji. Tak czy inaczej wyrazi³em przekonanie, ¿e nie tak trzeba – i od jednego z rozmówców us³ysza³em:
andsol-br jestes troche starej daty - dzis dzieci nie ucza sie grac na klarnecie a pierwszy stosunek seksualny nie jest podczas nocy poslubnej, to smutna prawda i dlatego nalezy uzywac slow, ktore zrozumie ogol i bedzie w stanie wyrazic pozniej swoje zdanie, gdybym zaczal dyskutowac z idiota tak jak idiota chce nikt by nie zrozumial - nalezy wiec mocno powiedziec tak by gawiedz zrozumiala MAJCEREK TO IDIOTA, a ktos kto studiuje filozofie podaza jego sladem
No i poczyni³em ow± obietnicê. A potem ów dyskutant, który w stosunku do mnie okaza³ (jak siê okaza³o) pe³n± kurtuazjê, tak odezwa³ siê innej osobie, ¿e od razu przypomnia³em sobie, ¿e by³em na Forum GW. Nie by³ to nawet argument osobisty, ale argument falliczny. Cz³ek odnosi³ siê do kobiety i musia³ machn±æ chwostem. To taka Polska Konwencja Rycerska: o ile wiotkie i blade to ca³ujê r±czki. Ale je¶li radz± sobie z komputerem i z rozumowaniem to przechodzimy do dyskusji o jej czê¶ciach rodnych.
No wiêc rozmowy mi siê zupe³nie odechcia³o, ale s³owo jest s³owo, a co gorsza zapisane w miejscu publicznym. No to jedziemy na ten szafot.
¦cie¿k± od praktyki do etyki chodzi siê w dwie strony. Gdy praktyka jest obszerna, okazuje siê, ¿e wskazania etyczne s± do¶æ podobne do pisanych przez bogów w kamieniu, czyli spo³eczeñstwa miewaj± g³owy tak dobre jak bogowie. A gdy etyka jest dobrze obja¶niona, pomaga w praktycznym ¿yciu. I wskazania jak nale¿y (i jak nie nale¿y) dyskutowaæ nie wysz³y z kamienia a z tysiêcy lat praktyki.
Po co wchodzê miêdzy ludzi i g³oszê mój pogl±d? Dla zrzucenia mego roze¼lenia? To chyba niektórym siê zdarza, ale je¶li jest konsekwencj± g³uchego ucha w¶ród bliskich, to przecie¿ co¶ podobnego nast±pi i w¶ród nieznajomych, wiêc nie jest to dzia³aniem racjonalnym. Zostawmy taki przypadek lekarzom i mówmy o innych motywach.
Na przyk³ad, autor N. ma w moim przekonaniu kompletny brak racji i chcia³bym, by (b) odwo³a³ swe herezje – a przynajmniej da³ do zrozumienia, ¿e nie by³y dobrze przedstawione, bo si³y wrogie (sekretarz, redakcja, chochlik) mu s³owa przeinaczy³y. W tym celu piszê, ¿e (a) N. jest durniem albo idiot± albo nie zas³uguje na swoj± pracê i p³acê. Otó¿ wydaje mi siê, ¿e N. nie ma jak przemie¶ciæ siê z punktu (a) do punktu (b). Nie ma po³±czeñ. Zdech³ pies.
I tu zakoñczê, choæ mam jeszcze dziewiêæ innych wa¿nych uwag. Ale kiedy¶ Adam Rybarski nam t³umaczy³ z min± wielce do¶wiadczonej osoby, któr± chêtnie nak³ada³ (a my¶my chêtnie zamieniali siê w zgodliwy t³um u jego stóp, bo mówi³ fajnie i czêstowa³ ¶liwowic±): „je¶li masz dziesiêæ dobrych argumentów, wybierz tylko jeden, ale najlepszy i nie wspominaj innych. Po co masz siê podk³adaæ z dziesiêciu stron”.
Dziêkujê za uwagê i w bli¿ej nieokre¶lonej przysz³o¶ci bêdê æwiczy³ minê wielce do¶wiadczonej osoby, a potem... sobota, 18 lipca 2009, andsol-br
TrackBack
Komentarze
banderzwierz
2009/07/18 12:46:00
Prawd± jest, ¿e nie ma po³±czeñ. Mosty spalone. Ale przyk³ad jaki poda³e¶ nie ma zastosowania do wiêkszo¶ci dyskusji na forum GW, Onetu czy tym podobnych. Komentuj±cy dobrze wiedz±, ¿e autor artyku³u nie bêdzie z nimi dyskutowa³. Z czego czê¶ciowo wynika przekonanie, ¿e nie zmieni pogl±dów. Przy tym poziom "ogó³u", "gawiedzi" powoduje szybkie ze¶lizgniêcie siê od "tezy tego pana s± kuriozalne" do "g³upoty pisze", a zaraz potem do "to g³upek". S±dzê, ¿e spora czê¶æ sta³ych bywalców forum GW nie widzi ró¿nicy nawet pomiêdzy dwoma ostatnimi frazami. I nie chodzi im o przekonanie "g³upka" do czegokolwiek. HEREZJÊ têpi±. Nawrócenie herezjarchy nie jest celem - celem jest szybkie i stanowcze napiêtnowanie b³êdnych i szkodliwych pogl±dów, zanim zdobêd± szerszy pos³uch.
2009/07/18 13:44:08
Rzek³e¶. Ciekawe czy po pokoleniu czy dwóch pojawi³y by siê zmiany gdyby w szkole uczono na lekcjach praktycznych sztuki dyskutowania - bardzo elementarne kwestie, stawanie w kolejce po g³os, ocenanie wtr±caj±cych siê w wyst±pienia dyskutantów, natychmiastowe reakcje przy brudnych zagraniach... Ale niew±tpliwie szybsze efekty by siê pojawi³y gdyby znik³a w Sieci anonimowo¶æ oraz gro¼ba odpowiedzialno¶ci karnej za przekroczenia postanowieñ obowi±zuj±cego kodeksu.
2009/07/18 16:31:52
"gdyby znik³a w Sieci anonimowo¶æ oraz gro¼ba odpowiedzialno¶ci karnej za przekroczenia postanowieñ obowi±zuj±cego kodeksu."
Mia³e¶ na my¶li - gdyby owa gro¼ba sta³a siê cia³em? Zgadujê, ¿e popierasz odkrywanie anonimów i kary karne (z kodeksu karnego) za wykroczenia s³owne. Oj, dopiero by siê porobi³o. I tak ju¿ s±dy zawalone s± pyskówkami. Niektóre co s³awniejsze, medialniejsze, wesz³y na trwa³e do dorobku polskiej kultury. W³asciciele forów, admini i blogegrzy maj± wystarczaj±ce narzêdzia, by trzymaæ proces pod kontrol±. Blankietowe rozwi±zania raczej s± bardziej szkodliwe, ni¿ zjawisko z którym maj± walczyæ. Nawet te fora, na których roi siê od pasudztwa - tez maj± racjê bytu. Co¶ jak "bug blue light" - które przywabia dokuczliwe lataj±ce insekty, tak ¿e zamiast paskudziæ wszêdzie - skupiaj± siê w jednym miejscu. No, gdzie¶ to porównanie trzeba by urwaæ, bo pe³na handlowa nazwa tego wynalazku brzmi "blue light insect killer". Tak daleko moje poparcie nie siêga, co najwy¿ej w sensie wirtualnym. 2009/07/18 17:17:01
Motyw g³oszenia pogl±du. Mój bywa taki: nie wierzê, ¿e autor N. zmieni swoje pogl±dy, ba, nie wierzê, ¿e krytykê z mojej strony kiedykolwiek przeczyta.
Ale przedstawiaj±c moje argumenty i opinie (w tym niepochlebne o atrybutach mentalnych) mam nadziejê, ¿e inni czytelnicy dyskusji, mo¿e dot±d uwiedzeni znanym nazwiskiem, faktem udostêpnienia formalnych ³amów, lansowan± etykietk± "autorytetu" - zechc± przemy¶leæ to i owo, i dopu¶ciæ, ¿e cesarz mo¿e byæ jak najbardziej nagi. Lub, w obliczu autorytetowego lansu niepewni w swoich przypuszczeniach co do nago¶ci, mo¿e pomy¶l± "o, nie tylko ja s±dzê, ¿e facet g³upio gada; mo¿e to nie ze mn± jest problem, a jednak z facetem". A kolejnym fajerwerku autora M. (w temacie abonamentu RTV, Dla mi³o¶ników wyrafinowanej kultury dzia³aj± i takie stacje jak RMF Classic emituj±ca muzykê operow± oraz Obywatele nie chc± i nie bêd± dop³acaæ [...] za ambitne programy kulturalne, których w wiêkszo¶ci nie potrzebuj±) z ca³ym przekonaniem i bez ogródek nazwa³em go kretynem. Jestem jak najbardziej za rzeczow± dyskusj±, ale moim zdaniem bywaj± momenty, gdy po prostu nie da siê inaczej. Dzia³o siê to tu: szwarcman.blog.polityka.pl/?p=355 2009/07/18 18:30:31
PFG opublikowa³ w Gazecie Wyborczej swoj± polemikê z Majcherkiem.
wyborcza.pl/1,75515,6828144,Nadmiar_matematyki_nie_szkodzi.html 2009/07/18 21:03:32
Andsol s³usznie prawi, najszybsze efekty da³oby wziêcie wszystkich za ryj, jak zwykle. Ale to kosztuje, a koszty przewy¿szaj± korzy¶ci. Optymalnym rozwi±zaniem jest wiêc maksymalna wolno¶æ s³owa, a ewentualne spory niech rozstrzyga s±d z powództwa cywilnego na koszt uczestników (=bogatszy ma zawsze racjê).
2009/07/18 21:37:06
Ja, andsol, ¿onaty, matematyk, bezbo¿nik, wyra¿am ¿al za niezrozumiale sformu³owane zdanie; za odniesienie do kodeksu; za otworzenie ¶cie¿ki, któr± by mogli maszerowaæ bracze za ryja. I przedstawiam rektyfikacjê moich przekonañ, op³ata skarbowa uiszczona.
Nie chodzi mi o zatkanie s±dów. Chodzi o jaki¶ rejestr, jaki¶ spis nicków, w którym mo¿na by by³o odkryæ, ¿e p.X od lat chami siê jak chamski cham i mo¿na zapomnieæ o rozmowie tam, gdzie on wszed³. Znajomi mówi±, ¿e w Stanach przy przekroczeniu granicy policjant spogl±da do komputera i widzi, ¿e osobnik 20 lat temu zap³aci³ grzywnê za przekroczenie prêdko¶ci w Montanie, a 15 lat temu zbi³ ¿onê i by³ za to w areszcie w Kalifornii. Chêtnie zrezygnujê z czê¶ci (i tak mocno dyskusyjnej ) osobistej wolno¶ci wymieniaj±c j± na u³atwienia przy unikaniu gêbostaræ przynosz±cych kolosaln± stratê czasu i energii. Co do zon na rozróby jestem za, a mo¿e i przeciw, znam ich sporo, wpada³em tam przez zmy³ki czy nieporozumienia, widz±c co siê dzieje wychodzi³em na paluszkach, reklamy bandzie kretynów nie tworz±c. Ale szkoda by by³o odpisaæ na straty ca³± publicystykê GW, jednak spory jej procent ma niebanalne warto¶ci, choæby w³a¶nie dyskusyjne. O tym jak przekonywaæ innych, ¿e p.X nie jest dla nich dobrym ¦wiat³em ¯ycia, mo¿e kiedy¶ indziej, I'm too young to die, ale kto wie czy i na ten temat nie wjadê po setce. Niemniej jednak i tu widaæ, ¿e powiedzenie gronu o rozja¶nionych twarzach: "a wasz mistrz to spory kretyn" przynosi efekty silne, ale nie zawsze po¿±dane. Wiêc na przyk³ad taki kol.Tadzio, zwany te¿ Ojcem, zajmowaæ siê tym co on mówi na pewno nie warto, ale warto g³êboko i spokojnie przemy¶leæ czemu pewne frazy nie z tej Ziemi mog± zdobyæ w pewnych okresach i miejscach tak± popularno¶æ. 2009/07/18 21:42:07
@anuszka: siê tam dopisa³em. Spokojnie i rzeczowo tam mówi±. Czy dlatego, ¿e chwilowo nie ma nicków rodzaju ¿eñskiego?
2009/07/18 22:03:35
Andsolu, piszesz, ¿e "chodzi o jaki¶ rejestr, jaki¶ spis nicków, w którym mo¿na by by³o odkryæ, ¿e p.X od lat chami siê jak chamski cham i mo¿na zapomnieæ o rozmowie tam, gdzie on wszed³."
Kto mia³by za to p³aciæ i jak sobie realizacjê (technicznie) wyobra¿asz? Rejestr krajowy, czy miêdzynarodowy? No je¶li ma dzia³aæ, to musi byæ miêdzynarodowy. Chiñczycy na pewno bêd± za. Dla jednego cham, dla drugiego wróg ideowy i terrorysta. Wydaje mi siê jednak, ¿e Twoje skromne potrzeby ³atwiej zaspokoiæ i móg³by¶ to zrobiæ we w³asnym zakresie. A szkody jakie mo¿na ponie¶æ w kontakcie z werbalnym chamem s± naprawdê ¶mieszne, to nawet nie jest soczysta plwocina. 2009/07/18 23:51:14
jaki¶ rejestr, jaki¶ spis nicków, w którym mo¿na by by³o odkryæ, ¿e p.X od lat chami siê jak chamski cham i mo¿na zapomnieæ o rozmowie tam, gdzie on wszed³.
Google. Albo: Wyszukiwarka forum gazeta.pl + "zaloguj siê - ustawienia - znajomi - twoi nieprzyjaciele - nie pokazuj w±tków i postów nieprzyjació³". 2009/07/19 07:01:09
@banderzwierz
Komentuj±cy dobrze wiedz±, ¿e autor artyku³u nie bêdzie z nimi dyskutowa³. Z czego czê¶ciowo wynika przekonanie, ¿e nie zmieni pogl±dów. Bynajmniej. Nieraz na Gazecie objawiaj± siê autorzy artyku³ów i w³±czaj± do dyskusji. 2009/07/19 07:06:50
celem jest szybkie i stanowcze napiêtnowanie b³êdnych i szkodliwych pogl±dów, zanim zdobêd± szerszy pos³uch
To te¿ prawda. I wcale to nie jest ¼le. Nieraz wiêcej nauczy³am siê z dyskusji pod artyku³ami na na Gazecie, ni¿ z samego artyku³u. Mimo ¿e to forum to plujnia. Gdy czytam Wyborcz± w wersji papierowej, to mam odruch spogl±dania na koniec artyku³u: A co na to internauci? :-)) I czujê irytacjê, ¿e w papierowej wersji komentarzy nie ma. Dlatego wolê czytaæ Wyborcz± w internecie. Nie dlatego, ¿e uwa¿am j± za najlepsz± gazetê w Polsce, ale dlatego, ¿e ma najlepszy system komentarzy. 2009/07/19 08:59:33
Co ja wolê czytaæ?
Pytanie raczej brzmi - co ja nie wolê. Pierwsza posz³a won GW. Do Rzepy mia³em sentyment. Do niedawna. Ale ju¿ nie mam. Nie czytam. Nie mam pojêcia co siê dzieje w najwa¿niejszym zak±tku ¶wiata. Od czasu do czasu widzê bolesny tytu³ czy blog wywo³uj±cy setki komentarzy. Raz czytam, raz nie czytam. Potem patrzê, czy efekt mojego czytania lub nie czytania by³, czy go nie by³o. I bez zdziwienia zauwa¿am - nie by³o. 2009/07/19 14:00:13
@Tichy: rozumiem. Z uwa¿nego czytelnika dodatku do Rp "plus minus" sta³em siê rzadkim go¶ciem, tylko gdy dostanê od kogo¶ linkê. Mo¿e dwa razy do roku. Ale... programowe odciêcie siê od tytu³u... S³uchaj, a gdzie Twoim zdaniem powinni publikowaæ w Polsce ludzie maj±cy co¶ istotnego do powiedzenia? Bo domy¶lam siê, ¿e nie masz depresji, której oznak± jest przypisywanie depresji ¿yciu umys³owemu Polski :) (Moja hipoteza: publikuj± gdzie siê da, z lekkim wykluczeniem wstrêtnych im oblicz ideowych. A "da siê" niewiele).
2009/07/19 15:36:30
To nie tak, jak my¶lisz - "programowe odciêcie siê od tytu³u".
Rzecz przyziemna, wiele nie maj±ca wspólnego z polityk±. Bez historycznego spojrzenia nie da rady wyja¶niæ. Otó¿, ongi¶ nie by³o nic. Mówiê o informacji z Kraju. To znaczy by³o, - ale jak zawsze, prywatnie, b±d¼ jak kto papier przywióz³ z Warszawy, Waszyngtonu, czy Chicago. Mo¿na by³o zaprenumerowaæ, co by³o primo kosztowne, secundo - dostawa³o siê rzeczy ju¿ nie¶wie¿e. Potem by³y "Donosy", plus kilka innych np. "Biuletyn Wroc³awski". Pamiêtasz jak siê otwiera³o nowy, ¶wie¿± wirtualn± farb± pachn±cy numer "Donosów"? Jednak subskrypcja mi siê wci±¿ rwa³a, jaki¶ chochlik usuwa³ mnie z listy adresowej co raz, choæ osobista interwencja w redakcji subskrypcjê przywraca³a... do nastêpnego razu. W miêdzyczasie pojawi³y siê internetowe wydania wiod±cych dzienników... Pamiêtasz jak siermiê¿ne by³y na poczatku? Tak wiêc, po której¶ obrywce sybskrypcji "Donosów" - machna³em na nie rêk±. I czyta³em, i poch³ania³em wszystko. Ach, na Plus-Minus - numer dostêpny w sobotê - czeka³em w pi±tek w nocy o pó³nocy... Potem, wraz ze wzrostem jako¶ci zaczê³y pojawiac siê ro¿ne jawki, flasze, zabawki. GW przodowa³a. A¿ którego¶ dnia stwierdzi³em, ¿e tych hocków klocków za wiele, za du¿o wysi³ku i nerwów kosztuje mnie przedzieranie siê przez nie, i opêdzanie siê od nich. Dlatego GW posz³a pierwsza (jako przoduj±ca w technice hocko-klockowania). Nawet nie wiedzia³em, dopiero jaki miesi±c temu siê dowiedzia³em, ¿e ona siê rozdzieli³a na dwa awatary, jeden bardziej tabloidowy, drugi - powa¿niejszy. Ale, odszed³szy, nie wróci³em. Dok³adnie takie same pod³o¿e mia³o moje zniechêcenie Rzep±. To znaczy - przez te "ulepszenia". Tak wiêc, nie ma w tym ¿adnego programu, ani politycznych preferencji czy ansów - zwyk³e przyziemie. Teraz, najczê¶ciej czytam z polecenia, zw³aszcza (niemal jedynie!) gdy kto w dobroci swej za³±czy klikalny link. No, czasem cz³ek trafi tam lub siam podczas sieciowania. Na przyk³ad, ów artyku³ M. tak¿e odpowied¿ PFG (te inicja³y, które mi nic nie mówi³y, mnie zaciekawi³y) linkowan± tu wy¿ej. Tak wiêc, zaliczy³em. 2009/07/19 20:36:18
To brzmi podobnie do moich przechadzek sieciowych. Szczególnie z "Donosami", nie pamiêtam ile razy mnie zrzuca³o z listy abonentów... Ale jak co¶ lubiê to jestem uparty. Aha, nie wiem czemu to mi przypomina porzekad³o Adama Rybarskiego, ¿e s±: dwie zasadnicze techniki uwodzenia: na ol¶nienie i na zanudzenie.
|
|