|
Blog > Komentarze do wpisu
Zhmś:nm (4)
Z historii
malarstwa światowego: nieznane momenty (4)
I co ja będę robić z tymi palcami? Chyba nauczę się grać na fortepianie...
„Quappi in Rosa” Beckmanna sobota, 20 czerwca 2009, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2009/06/20 05:22:22
Przez długie lata abonowałem Die Kunst und das schöne Heim - niebanalny wybór omawianych grafików i malarzy i fantastyczna jakość reprodukcji.
2009/06/20 07:45:57
@andsol:
Świetny obraz :) Ale coś mi tu nie grało i grzebnąłem w sieci w poszukiwaniu innych reprodukcji "Quappi w różowym". Wydaje mi sie, że Twoja jest jakoś poszarzała, porównaj z tymi: intensywna lekko wyblakła 2009/06/20 12:25:14
Pewna asymetria twarzy dodaje urody, uczłowiecza modelkę. Może dlatego jest taka piękna?
Przyglądam się dłoniom, nawet obcych ludzi, dopiero później oglądam resztę(ależ to zabrzmiało ,przepraszam "resztę"). Dzięki za ten obraz. 2009/06/20 16:53:33
@defendo: kobiety przyglądają się dłoniom i skarpetkom i innym detalom, bo mają więcej czasu, bo żyją dłużej.
@nameste: rzeczywiście ta lekko wyblakła bardziej zgadza się z tytułem. Nie było jej chyba gdy reprodukcję skanowałem - zawsze sprawdzam, żeby nie być milionową osobą wystawiającą Słoneczniki. To może jednak Die Kunst nie zawsze miał tak fantastyczną jakość? Głupio przyznać się, ale nie odnajduję tej reprodukcji, choć biblioteka już stoi jak powinna i dwa artykuły o Beckmannie odszukałem (malarstwo i grafika). Więc nie mam jak znowu zeskanować. Ale tak w ogóle, to mówisz o ważnej sprawie, bo nigdy mpn (n większe od 2) nie zastąpi akustyki sali koncertowej a monitory nie powtórzą wierności oglądu z muzeum. Bywa, że biegam właśnie w ten sposób po Sieci starając się odgadnąć jaki zestaw kolorów powtarzanego w różnych miejscach malunku może być bliższy oryginałowi... 2009/06/20 17:35:53
@andsol: poza kryterium wierności (kolorystycznej) przydatne jest też kryterium "zgubionych detali". Z tego punktu widzenia mnie najbardziej podchodzi "intensywna", która może i jest przedobrzona co do nasycenia barw, ale -- popatrz -- ile szczegółów na twarzy, na rękawach i w tle oddaje, które giną nie tylko w Twoim skanie, ale i w "lekko wyblakłej".
Gdy idzie o muzeum (reprodukcja) vs. monitor, to rozbieżność kolorystyczna ma charakter fundamentalny: oryginały i (drukowane) reprodukcje mają kolor dzięki śwaitłu odbitemu, a monitor -- dzięki emitowanemu (czyli mamy, przechodząc do najbardziej rozpowszechnionych reprezentacji przestrzeni barw -- walkę CMYK kontra RGB ;). Idealna reprodukcja musiałaby też zachowywać fakturę oryginału, czyli -- być kopią. |
|
Ale żeby kobiecie z obrazu?
Skąd Ty takie rzeczy wytrzaskujesz, Andsol?!