Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Na półkę: zwroty

Pani Krysiu, proszę zostawić list na biurku, odbiorca sam go znajdzie.

Wydawnictwo „Szerokie Drogi”
Odp. (134/7X/8895, rękopis)

Szanowny Panie!

Wprawdzie nie mamy obyczaju odpowiadać anonimom, ale szczególne okoliczności złożenia u nas tekstu skłaniają nas do uczynienia tu wyjątku. Niemniej jednak (i trzeba to powiedzieć jak najwcześniej) nie mamy pomyślych dla Pana informacji.

Powiedziawszy to, spieszę zapewnić Pana, że doceniamy niepospolitą fantazję i ciekawą strukturę opowieści. Wprawdzie jeden z naszych recenzentów uważa, że nadmiar sprzecznych elementów bardzo osłabia wartość narracji, ale myślę, że ten punkt widzenia jest dyskusyjny, bowiem sprzeczności te mogły by pobudzić czytelnika do uważniejszego prześledzenia fabuły.

Niestety, dobre słowa, które potrafię znaleźć dla centralnej części, nie rozszerzają się ani na zakończenie, ani na początek opowieści. Niezrozumiały pesymizm, w przypadku gruntownego przerobienia dzieła, musiałby zniknąć z zakończenia, bo przecież nie chodzi chyba Panu o to, by po lekturze czytelnicy popełniali masowo samobójstwo?

Jeden z możliwych wariantów ratunkowych dla zakończenia, które znaleźliśmy w naszym zespole, to jakiś drobny potop, który zalewa kraj i ratuje się jedynie grupa ludzi zgromadzona przez pana na owym wzgórzu. Oczywiście, nastawienie ich do głównego bohatera zmienia się natychmiast i dzieło znajduje zastrzyk potrzebnego optymizmu.

Żadna z naszych dyskusji nie przyniosła sugestii jak polepszyć wejście w opowieść. Niezbyt moralny element sugerowanej zdrady małżeńskiej kłóci się z pogodą (nieco wprawdzie nudną) pierwszych rozdziałów. Ponadto, wyrobiony czytelnik nie przyjmie rozwiązań typu Deux ex machina a niewyrobiony nie zrozumie czemu małżonek nie odesłał jednak żony do jej rodziców unikając komentarzy otoczenia. Może rozwiązaniem by było po prostu zgubienie początku i bohater nieco tajemniczo odkrywa w młodości swoje niecodzienne posłanie?

Ale to są problemy, które musi nieodzownie rozwiązać sam autor. Tym bardziej, że wyeliminowanie źle zarysowanego wątku rodzinnego pozostawia narrację z innego typu problemami.

Tak czy inaczej, w obecnej postaci – jesteśmy o tym przekonani – książka by była kompletnym fiaskiem wydawniczym i musimy odrzucić sugestię jej wydania.

Naczelny dyrektor G. W.-S.

P.S. Przyznajemy, że nie mamy pojęcia jak zdołał Pan umieścić nocą w zeszłym miesiącu manuskrypt na biurku w zamkniętym pokoju. Gdyby nastawał Pan w przyszłości na stosowanie tych dość imponujących sztuczek, zapewniamy, że nie jest użyteczne ani przepisywanie tekstu na rozpadających się kartkach ani pisanie prawie nieczytelnym alfabetem.

środa, 17 czerwca 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/06/17 10:52:08
Nie będę nawet udawał - bezradnym -żem-jest. Co mnie w jakiś sposób niepokoi. Choć nie wiem czy powinno.
-
2009/06/17 10:56:13
@telemach:

andsol wyszedł tym sztychem na bezradnościowy remis ;)
-
2009/06/17 11:37:34
ale o co chodzi? czy to opis czegos realnego czy nie?
-
2009/06/17 12:31:41
@Nina: ja bo wiem? Jedni mówią, że realne, drudzy, że nie... Ale realne było to, że to dziwne dzieło okazało się jednym z bestsellerów historii...
-
2009/06/17 13:35:26
nameste: wyszedł, bez wątpienia. Ale mnie - jako czytelnika - nie zabrał z sobą. Nad czym boleję. Ja lubię jednak być zabierany. Poszedłbym i poszukał - ale drogowskazu dostrzec nie mogę.
-
2009/06/17 13:57:32
Telemachu, no przecież nie postawię tag: wzgórze Golgota, bo u mnie nie ma tagów :)
-
2009/06/17 14:49:46
andsol, zawstydziłeś mnie. Szukałem kluczy tam gdzie jasno...
-
2009/06/17 18:35:25
Telemachu, za drobną opłatą usuwam komentarz, a nawet cały wpis.

Sprzedajny andsol.

Przy okazji, czasami udaje mi się lepiej namotać niż się tego spodziewam. Kiedyś już mówiłem tu jak niechcąco wrobiłem parę osób w poszukiwania historii Sułtanatu Nihar. A jak pisałem na blogu o liczbach rzeczywistych, to potem ktoś uwierzył, że one są naprawdę.
-
2009/06/17 20:23:32
Wychodzi na to, że sztuka mistyfikacji jest ostatnią ze sztuk uczciwych. Nie udaje niczego innego. W ostateczności.
-
2009/06/18 03:01:54
a ja od razu zgadłam, od razu zgadłam... :)
he he
-
2009/06/18 03:26:47
To też zostanie Ci policzone na Sądzie Ostatecznym. Za szybko Ci to poszło :)
-
2009/06/18 04:57:22
Ha, ja też zgadłem od razu! :-)
-
2009/06/18 05:02:48
O, to dużo osób pójdzie do piekła. Ale pierwsi w kolejce dostają bonus, mile podgrzana Coca lub Pepsi.