S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Prostaczki w ataku (1)

U¿yty tytu³ wygra³ pojedynek z nastêpuj±cymi konkurentami:

Funkcje elementarne atakuj± zdrowy rozs±dek
Mistyczne tajemnice prostych funkcji
Trzy sinusy na dnie wanny

Kiedy¶ National Geographic Magazine zachêca³ czytelników, by miast w d¿ungle Borneo i inne miejsca siê wybieraæ w poszukiwaniu ro¶linnego bogactwa, na swój ogródek uwa¿niej zerknêli i inaczej pomy¶leli o tym, co „chwastami” nazywaj±. I fotografie dowiod³y, ¿e tu¿ obok domu tajemnic i piêkna nie brak.

To zjawisko znane we wszystkich dziedzinach. Tak¿e w matematyce. Wiele osób tajemnic szuka w ró¿nych miejscach, od ¿a³o¶nie naiwnej numerologii do bardzo wyrafinowanych regularno¶ci jak hipotezy Riemanna. Czego siê szuka to siê odnajdzie i s± zadowoleni. Ale zapomina siê tu zdumiewaj±ce zjawiska (waham siê przed nazwaniem ich tajemnicami, bo niew³a¶ciwy typ muszek takie resztki po¿ywienia przywo³uj± do sto³u), które dostêpne, wiêcej powiem, obowi±zkowe s± corocznie dla tysiêcy studentów tysiêcy uniwersytetów na ¶wiecie. Ludzie ucz± siê ich, stwierdzaj± „tak, to i to jest prawd±”, czasem ponarzekaj±, ¿e wzorek jest im niemi³y, ale bardzo rzadko siê s³yszy komentarz, ¿e wzorek taki zupe³nie niesamowite zwi±zki ujawnia.

Na mówienie o tym od dawna mam ochotê, a wzros³a ona ostatnio po rozmowie z komentatorami do wpisu o logarytmach. Nie jest to trudne dla u¿ytkowników paru matematycznych s³ów, ale my¶lê, ¿e je¶li zrobiê ma³± sesjê przygotowawcz±, znacznie powiêkszy siê grono osób, które zgodz± siê, ¿e nie jest to trudne. Tym bardziej, ¿e autorzy matematycznej terminologii (zarêczam, ¿e ja do tego rêki nie przy³o¿y³em) stosowny szanta¿ zastosowali, bowiem nazwali pewien zestaw funkcji „elementarnymi”. No i któ¿ zechce przyznaæ siê, ¿e z czym¶ elementarnym ma k³opoty pojêciowe?

A maj± tak naprawdê rzesze. Bo to jest termin emocjonalny a nie techniczny i nie ma zgody co do jego zasiêgu. Jedni autorzy rzeczone logarytmy do elementarnych w³±cz±, a drudzy furtkê im zatrzasn± i go¶ciny odmówi±. Ponadto definicja zgrabna ma zazwyczaj jedn± linijkê, ale gdyby linijek mia³a trzy to ci±gle zgrabna by by³a, a wiêcej osób by uwagê jej oddaæ chcia³o.

Jak dobrze, ¿e ju¿ ostatnio o wielomianach pisa³em. Tak, intuicyjnie od razu przyjmiemy je za elementarne: u¿yte w konstrukcji cegie³ki to liczby i zmienna, a regu³y budowlane to dodawanie i mno¿enie. Czy pamiêtasz definicjê liczby wymiernej? Zgoda, iloraz dwóch liczb ca³kowitych. I liczby ca³kowite tyle podobieñstw z wielomianami maj±, ¿e bardzo dobrze usprawiedliwionym jest nazywanie ilorazu wielomianów „funkcjami wymiernymi”. A wiêc u¿ycie operacji arytmetycznych na zmiennej x i na liczbach daje mi wiele niebanalnych funcji: wielomiany i funcje wymierne, które za elementarne uznam.

Ale w ¶wiecie funkcji nie tylko dzia³ania arytmetyczne same na my¶l siê nasuwaj±. S± jeszcze dwie inne procedury, ca³kiem proste. Po pierwsze, funkcja to przeja¿d¿ka miêdzy dwoma zbiorami, a takie przeja¿d¿ki mo¿na zlepiaæ z innymi, by ca³± podró¿ otrzymaæ, i takie lepienie kolejnych biletów wysy³aj±ce elementy do innych miejsc docelowych nazywa siê (po prostu i sensownie) sk³adaniem funkcji. Po drugie, czêsto jest mo¿liwym powrót z wycieczki zafundowanej przez funkcjê (wspomnieli¶my przedtem to ³aciñskiego pochodzenia s³owo bijekcja, sz³o o dwa wymagania. Dziwne, ¿e ³atwiej pamiêta siê termin o osobie, ¿e jest biseksualna ni¿ o funkcji, ¿e jest bijekcyjna. Mo¿e u³atwijmy matematykê i nazwijmy... nie, to nie jest dobry pomys³).

W zasadzie jeste¶my przygotowani do wyja¶nienia z czego bêdzie z³o¿ony ¶wiat funkcji elementarnych. Wpu¶cimy tam parê funkcji „zarodników” starannie wybranych i przyzwolimy, by powiêksza³y one swoje grono przy u¿yciu takich prostych technik konstrukcyjnych: cztery dzia³ania arytmetyczne, sk³adanie, branie funcji odwrotnych.

Jakie zarodniki tam wstawimy? Z pewno¶ci± sta³e czyli liczby, identyczno¶æ czyli funkcjê y=x oraz funcje utworzone gdy zmienna biega po kó³ku a warto¶æ odczytuje siê na prostej. One nazywaj± siê „trygonometryczne”. S± cztery, przynajmniej na pocz±tek (jakby siê uprzeæ, to dwie by wystarczy³y – a nawet i jedna, bo u¿ywaj±c z³o¿eñ i dzia³añ wszystkie inne z sinusa wytworzê). Rysuneczki bêd± nastêpnym razem. No i pojawia siê ko¶æ niezgody, logarytm. Jedni maj± j± za elementarn±, drudzy nie. Kompromisu byæ nie mo¿e, bo nie ma regu³. Ka¿dy rozumie s³owo „elementarny” jak sobie chce.

A jak nieelementarne s± czasami te elementarne stworzonka jednym prostym przyk³adem chcê wyja¶niæ – i on w³a¶nie jest celem tej dzisiejszej gadaniny.

W³±czam program gp (pari-gp, niech ¿yje Bordeaux, które go stworzy³o) i piszê polgalois(x^5+2*x+1) a program mi odpowiada [120, -1, 1, "S5"].

Co ta nasza rozmowa oznacza? Wzi±³em y=x5+2x+1, funkcjê o której wiem, ¿e ro¶nie bezustannie dla x-ów dodatnich (w szkole ¶redniej da siê uzasadniæ bardzo prosto, ¿e to prawda), a taka funcja ma swoj± odwrotn±. Zapyta³em panów z Bordeaux jaka jest grupa Galois tego wielomianu, w gruncie rzeczy chcê tylko wiedzieæ czy jest „rozwi±zalna”. Gdyby by³a, równanie y=0 by by³o rozwi±zalne i móg³bym napisaæ wzór na pierwiastki. Na jeden pierwiastek, ¶ci¶lej mówi±c. Program mi powiedzia³: S5, grupa 120 permutacji na 5 literach. Nie, to nie jest grupa rozwi±zalna. Czyli nie potrafiê nie tylko napisaæ wzoru na x ogólny, który by zale¿a³ od y, ale nawet w najprostszym przypadku y=0 nie napiszê ile jest wart x. Jest funkcja odwrotna, ale niezapisywalna, przynajmniej w systemie wymagañ, które wynosimy ze szko³y w odniesieniu do „wzorów”. Wzoru nie ma, nie ma i nigdy go nie bêdzie.

Tak, takie zwierzê te¿ nazywamy funkcj± elementarn±. Sinto muito, czyli bardzo mi przykro.

Cdn

¶roda, 20 maja 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/05/20 07:26:08
Bordeaux, zapewne niezwykle s³usznie, kojarzy mi sie z winem. Dobrym.

Pozdrawiam porannie z Ursynowa :)
-
2009/05/20 07:34:10
No zapomnia³am, ¿e tu editu brak. W³a¶nie skoñczy³y¶my z Ank± (dziewczyna ojca mego - ten zwykle wymiêka ko³o pó³nocy po kieliszku, dwóch) powitalne zero siedem. Kiedy¶ zauwa¿y³e¶, ¿e wino i matematyka razem niekoniecznie s± strawialne dla homo sapiens sapiens (teraz to chyba ju¿ tylko homo). ¦miem twierdziæ, ¿e z wódk± bywa podobnie, mimo, ¿e prawdy zawiera w sobie nieco mniej niz cabernet savignon. (Tak, wiem, nie lubisz moich nawiasów [to¿ to {zamy¶li³a sie g³êboko, odpalaj±c camela ¿ó³tego} jakie¶ niestosowne zachowanie jak na matematyka], dlatego postaram siê ich nie u¿ywaæ w nadmiarze.) O.
-
2009/05/20 08:19:26
Ten problem wystêpuje je¶li definicj± funkcji elementarnych wymusimy, ¿e grona funkcji elementarnych zaliczamy tak¿e funkcje odwrotne do elementarnych. Intuicje i historia matematyki pokazuj±, ¿e np. dodawanie, odejmowanie, mno¿enie, dzielenie, pierwiastkowanie s± do¶æ prostymi dzia³aniami, wiêc i potêgowanie jest dosyæ proste. W odró¿nieniu od logarytmowania. Niby jako "odwrotne" powinno bez dyskusji siê za³apaæ na podstawowe dzia³ania, ale... Tak samo, moim zdaniem, z elementarno¶ci± funkcji odwrotnych.

Na marginesie, z ciekawo¶ci, andsolu, czy nietypowy szyk wyrazów, tu i ówdzie w tej notce wystêpuj±cy, to mo¿e z Lemowy wp³yw?
-
2009/05/20 13:56:06
Szyk mo¿e byæ b³êdem jêzykowym, przeniesieniem sk³adni portugalskiej do polskiego (ale przynajmniej rusycyzmów pope³niam mniej ni¿ rodacy, ha! Nigdy nie powiem "wiod±cy temat"...) ale mo¿e te¿ byæ prób± ¿artu jêzykowego, "barokowieniem", takie li¶cie sa³aty dla ukrycia, ¿e mielony jest ten sam co zawsze i trochê niestrawny.
-
2009/05/20 13:59:28
@szukajmysie: to ode mnie oddali³a¶ siê. Go west, dear girl, go west. A jako go¶æ masz prawo do tylu i takich nawiasów i w takich miejscach jak Ci siê to ¿ywnie podoba. Ale pamiêtaj, ¿e polska notacja jest beznawiasowa.
-
2009/05/20 16:41:17
Mo¿e to jest wp³yw lemowy, a mo¿e lemowy wp³yw to jest. ;)
-
2009/05/20 16:43:59
Andsolu, s³owa nie s± jak brzytwy, sa bardziej jak przepastne szuflady z ró¿no¶ciami-znaczeniami. Mówisz "elementarna" -jako prosta, ³atwa, (mo¿e nawet przyjemna?), zrozumia³a, ewidentna, etc. Dzieci w pierwszej klasie szko³y podstawowej ucz± sie elementarza. £atwo im? Anglosasi na szko³e podstawow± mówi± "elementary school" - co znaczy.... "szko³a podstawowa". I tak siê jako¶ porobi³o, ¿e jak siê dzieci ucz± podstaw, i w koñcu naucz± (choæ trochê), to te podstawy niby przechodz± w strefê rzeczy niby ³atwych - "elementarnych". A przecie¿ wcale takie nie by³y, a jak sam to wci±¿ to robisz - pogrzebawszy trochê w rzeczach "elementarnych" - podstawowych, wychodz± nies³ychane zawi³o¶ci i uwik³ania....

Wy¿ej - na jednym oddechu piszê "prosta, ³atwa" - jakby znaczy³y to samo. A nie znacz±. Nawet nie musz± byæ bliskie.

Jak zaczniemu przygl±daæ siê i wnikaæ w sens terminów, choæby matematycznych, to dok±d dojdziemy? Na przyk³ad, ¦niadeccy w ramach programu "Polacy nie Gêsi", przerobili obce s³owo "integra³" na "ca³kê", w staropolskim oznaczaj±cym... dziewicê. Wiêc, ca³kowaæ, znaczy - co robiæ?

okruhy.salon24.pl/93680,o-uwiklaniu
I - osobno (jak kto¶ do salonu nie lubi zachodziæ) - dwa obrazki ilustruj±ce "elementarne" rozwik³ywanie: "uwik³ana" acz "elementarna" funkcja x+sin(xy)=y i cholerno¶æ (fachowo - singularno¶æ albo osobliwo¶æ) mianownika jej pochodnej xcos(xy)=1:
www.geocities.com/sproh0c/ellipse/implicit.jpeg
oraz "elementarniejsza" y=sin(xy):
www.geocities.com/sproh0c/ellipse/implicit0.jpeg
-
2009/05/20 16:50:25
Owszem, ale nie ma tylu rodzajów my¶lników. A tylda to ju¿ nie my¶lnik. A jak za du¿o wtrêtów przecinkami pociêtych, to siê robi galimatias. Zawsze mo¿na pisaæ zdaniami prostymi. O. To postaram siê.

A dowcip o balonie ca³kiem mi siê spodoba³. ;)
-
2009/05/20 17:55:42
Reklama!
Polecam kolejny blog fizyka :-)
pfg.blox.pl
-
2009/05/20 18:27:13
@anuszka: jakim¶ cudem ju¿ tam trafi³em, czyta³em ten wpis, który dzi¶ dosta³ komentarz drakainy...

@tichy: na wszelki wypadek podkre¶lê, ¿e celem tego cyklu (bêd± dwa czy trzy odcinki?) nie jest wydziwianie nad rozziewem miêdzy nalepk± o elementarno¶ci czego¶ a brakiem prostoty takiego obiektu, ¿e to tak przy okazji, efekt rozgadania czyli orania szerokim p³ugiem. Je¶li-¶ niecierpliwy to ju¿ wyja¶niê, ¿e chodzi mi o nieoczekiwane mosty ³±cz±ce wysepki rozsiane w archipelagu "elementarnych funkcji".

Tak¿e lepiej bêdzie powiedzieæ, ¿e podana pod koniec funkcja ma odwrotn± na ca³ej prostej, o czym muszê wiedzieæ, bo umiem liczyæ pochodne. Ale mówiê o argumentach dodatnich, bo dla nich uzasadnienie monotonicznego ro¶niêcia jest bardzo ³atwe i nie wymaga pochodnych.

¦niadeccy wiele zrobili, by od³±czyæ nasz lud od ¶wiata mówi±cego o nauce tym samym co ¶wiat jêzykiem. Tlen im wybaczê, ale przeciwprzyprostok±tna czy co¶ podobnego to zgaga o niemieckim duchu i polskiej fonetyce (czyli bior±ca co najgorsze z obu nacji).
-
2009/05/20 18:44:11
@andsol:

Czyli za "nawpó³przeciwsymetryczna" te¿ mo¿na po ¦niadeckich?
-
Go¶æ: Wiesiek., ici2.internetdsl.tpnet.pl
2009/05/20 22:12:46
A kto wymy¶li³ wstawê i dostawê ?
Wiesiek.
-
2009/05/20 23:30:13
@nameste: taki twór naprawdê istnieje? Gdybym wiedzia³, ¿e to on, przechodzi³bym na drug± stronê ulicy.

@Wiesiek: a nie powiem Ci, bo nie znam terminów. Kiedy¶ kto¶ mnie ich uczy³, ale lito¶ciwa pamiêæ mnie od tego uwolni³a. Podobnie jak z rzêdn± i odciêt±, niech im Bozia da spokojne spoczywanie.
-
2009/05/20 23:54:26
Istnia³ (do¶æ archaiczny termin na "s³ab± antysymetryczno¶æ"). A do klubu odcinaj±cych siê od rzêdnej zapisujê siê natychmiast ;)
-
2009/05/21 06:40:17
nameste: ³atwo Ci siê odcinaæ, bo nie musisz zdawaæ matury ani podobnych. A rzeszom, milionom wrêcz, nie³atwo, bo musz± siê odnie¶æ, przynajmniej pamiêtaæ - co to za jedna, ta rzêdna.
tichy (a.k.a. 5-grid)
-
2009/05/21 09:04:58
@tichy: ja to kiedy¶ wiedzia³em (która jest która), ale to najwyra¼niej wiedza zbêdna, skoro nie pamiêtam, od kiedy nie pamiêtam ;)

Mogliby chocia¿ trochê pomóc, np. przyj±æ konwencjê nazywania osi (O, R, P; P - jak pionowa ;), a ¿e "nie po kolei" t³umaczyæ jak±¶ wy¿sz± konieczno¶ci±
-
2009/05/21 16:11:37
Ciekawe, ¿e ten morderczy argument o niemo¿liwo¶ci (powielonej miliony razy przez rozs±dnych ludzi) skojarzenia nazw z formami mija zupe³nie niezauwa¿alnie przed oczami tysiêcy pedagogów. Oni chyba nie widz± uczniów a programy.

Pionowo te¿ by³o dla iksa czyli d¿okera. Ogl±daj±c ksi±¿ki sprzed po³owy XIX w. widzi siê rozk³ad preferencji za pionem i poziomem fifty-fifty.

My¶lê, ¿e da siê przekonaæ ucznia, ¿eby k³ad³ zmienn± na prostej poziomej, ale argumenty by sz³y przez biologiê (b³êdnik) i wynik³e z niej i z fizyki obyczaje artystów
- daj±ca wewnêtrzny spokój linia horyzontu. I od czasu do czasu, jako ma³e æwiczenie z prologomenów filozofii Zen, rysunek elipsy i paraboli w sko¶nie po³o¿onym uk³adzie wspó³rzêdnych. Nie mówi±c o "egzotycznym" uk³adzie prostok±tnym, gdzie uczeñ bêdzie siê upiera³, ¿e widzi k±t mniej-wiêcej 75 stopni, a ja bêdê mówi³, ¿e fizyczne centrum Ziemi troszeczkê zwariowa³o i przesunê³o siê geometrycznie "w prawo", w zwi±zku z czym si³a grawitacyna dzia³a w kierunku, który tradycjonalistom nie wydaje siê prostopad³ym do powierzchni Ziemi...

Ró¿ne s± techniki, którymi mo¿na dzieciom m±ciæ w g³owie i rozbijaæ ich wiarê w znany i uporz±dkowany ¶wiat.
-
2009/05/21 20:37:10
"Tak, intuicyjnie od razu przyjmiemy []"
No to mi siê nasunê³y ró¿ne sposoby dowodzenia twierdzeñ: roflcopter.pl/312
Polecam zreszt± ca³± witrynê, przeznaczon± dla geeków, a informatyków i matematyków w szczególno¶ci.
-
2009/05/22 00:20:04
@Jurgi: informatyczne nie wszystkie zna³em. A z matematycznych nie widzê tam standardu jeszcze z czasów Big Bandów: w funkcyjnym domu wariatów panika, bo przyje¿d¿a komisja i bêd± ró¿niczkowaæ. Jedna taka siedzi w k±cie i siê ¶mieje. Pytaj± j±: "co ty, ty siê nie boisz?" "A mi to wisi, jestem e do iks."
-
2009/05/22 03:17:38
Kojarzenie rzeczy z nazwami... o - to ryzyko!

We¼my nazwy (rodzajów funkcji) - injekcja, surjekcja, bijekcja. Proszê te¿ nie poprawiaæ mojej pisowni na "poprawn±" (tzn., niby "ni", "ri") wg. jakich¶ tam "s³owników jêzyka polskiego". Tej u¿ywam, i tej bêde broni³ jak Kmicic Oleñki.

Z czym siê kojarz±, no mo¿e prócz "bijekcji"? Z niczym? To bardzo dobrze. Dopiero jak siê je przet³umaczy na polski bardziej polski - zaczyna siê. Otó¿, rodzimym synonimem 'injekcji' jest "w³o¿enie", natomiast 'surjekcji' - "na³o¿enie".

Ju¿ skojarzenia? Du¿o z nich uciechy na sk±din±d nudnej lekcji o injekcji i surjekcji.
-
2009/05/22 03:40:25
My¶lê, ¿e na pocz±tku mo¿na zostawiæ na boku te *-jekcje i mówiæ ludzkim jêzykiem, by wytworzyæ intuicje. Gdy pojêcie jest zbudowane u¿ywam dopiski jak to-to mówi siê po angielsku, ze sta³ym wyja¶nieniem, ¿e umiejêtno¶æ zapytania po angielsku zwielokrotnia szanse na pomoc od google'a. Potem mo¿na wyja¶niæ rodos³ów (czy s³oworód, no wiesz, etymologiê :) ) angielskich terminów i mo¿na nawet zachêcaæ do przyjêcia ich spolszczonej wersji... To jedna z wielu mo¿liwo¶ci. Anything but status quo...
-
2009/05/22 17:37:29
Andsoli: ..."mówiæ ludzkim jêzykiem" - to znaczy jakim - potocznym? Otwierasz przez to puszkê z robakami... bo a nu¿ które¶ potoczne znaczenie podlegnie zjawisku imprintu, i ju¿ sie nie da od-imprintowaæ?

Czy te¿ - takim blisko spekrewnionym z ³acin±? Po portugalsku ³atwiej. A po angielsku - niekoniecznie, bo "injection" znaczy te¿ "zastrzyk" (tak¿e pieniêdzy federalnych do ekonomii, o czym wci±¿ wszystkie media tr±bi±), i jak biedny student ma zrobiæ zadanie, w którym wystêpuje injekcja, gdy a¿ tyle rzeczy mu lub jej siê z ni± kojarzy?

Na szczê¶cie, prócz imprintu zachodzi inny proces - habituacja, czyli wy¶wiechtywanie siê. Co tu jest dobre, bo ile razy mo¿na robiæ gruby ¿art z injekcji? W koñcu siê znudzi - wy¶wiechta - i injekcja czy w³o¿enie bêdzie tym czym ma byæ. A jak komu wci±¿ nie bêdzie, to trudno. Z tym te¿ siê da ¿yæ (nawet czasem i lepiej).

PS. Na przyk³ad w ¶rodku nocy obudzi³em siê, bo mêczy³o mnie, ¿e mo¿e powinienem by³ napisaæ "broni³ jak Kmicic Oleñkê" (w bierniku) zamiast "Oleñki" w (dope³niaczu). I - dywagujac - przez to przez godzinê nie mog³em usn±æ. Dlatego jestem niewyspany, dlatego nie mogê siê skupiæ na pracy, i dlatego wpisujê siê znowu.

-
2009/05/22 23:30:32
Tichy, gdyby to mi taki koszmar siê noc± pojawi³, przerobi³bym zdanie na "broni³ jak Oleñka Kmicica" i zasn±³bym spokojnie.

Trudno¶ci, które wypunktowujesz, s± istotne i nie maj± w pe³ni zadowalaj±cych rozwi±zañ. Nawiasem, po portugalsku te¿ injetiva bardziej siê kojarzy z injeção, zastrzykiem, niz z czymkolwiek innym. I, co gorsza, choæ comutar z ³aciny pochodzi, to w angielskim u¿ywa siê w codziennym jêzyku commuting town, commuter a tu to wy³±cznie drêtwy termin matematyczny. Czyli i tu nie jest lekko. Jêzyk do¶æ potoczny (acz nie wulgarny) chyba obu nam pomaga, by¶my zostali zrozumieni, a wtedy daje siê wyja¶niaæ po¿ytki z wprowadzania technicznego slangu...